Raport

Epidemia koronawirusa

Pół szpitala w kwarantannie. „Babcia czterolatka zataiła informacje”

Oddział chirurgii dziecięcej Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze zamknięto, ponieważ wyniki testów na obecność koronawirusa u 4-letniego pacjenta dały wynik pozytywny. Dziecko miało kontakt z pracownikami SOR i bloku operacyjnego, przez co – zdaniem lekarzy – kwarantannie zostanie poddane nawet pół szpitala. Wszystko z powodu babci chłopca, która zataiła informację o gorączce i kaszlu jego matki, która wróciła z Niemiec – opisuje sprawę zielonogórska „Gazeta Wyborcza”.

Śmierć kolejnego zarażonego koronawirusem. To 59-letni ksiądz

Zmarł ks. Roman Kopacz, proboszcz parafii Drwinia w powiecie bocheńskim. Miał 59 lat. Kapłan był zarażony koronawirusem, natomiast nie wiadomo...

zobacz więcej

CZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE

Dziecko na oddziale chirurgicznym spędziło cztery dni i zostało wypisane w poniedziałek. Gdy wychodziło, lekarze – z uwagi na zaobserwowany kaszel – zebrali od niego wymaz do testów. Wyniki badania przyszły we wtorek i potwierdziły zakażenie patogenem z Chin.

– Chłopiec leżał na oddziale od piątku. I, jak to z czterolatkiem bywa, wszędzie go było pełno, nie potrafił wysiedzieć w łóżku. Kontakt z nim miał właściwie cały personel, poza mną. I wszyscy muszą przejść teraz kwarantannę – mówi cytowany przez „GW” dr n. med. Jan Nowak, kierownik klinicznego oddziału chirurgii dziecięcej, specjalista chirurgii i urologii dziecięcej.

Chłopiec nie przebywał jednak wyłącznie na oddziale chirurgii, stąd dodatni wynik jego testów niesie konsekwencje dla funkcjonowania całego zielonogórskiego Szpitala Uniwersyteckiego.

Trafił tam w piątek z raną w okolicach głowy. Przywiozła go babcia, która w czasie tzw. wywiadu kategorycznie zaprzeczała, by dziecko miało objawy zakażenia, a rodzina – kontakt z osobami wracającymi z zagranicy.

Polacy zaprojektowali respirator, który można „wydrukować” w domu. Kosztuje 200 zł

„Respirator ostatniej szansy” to pomysł zespołu polskich inżynierów, którzy opracowali i udostępnili za darmo projekt urządzenia wspomagającego...

zobacz więcej

„Dziś już wiemy, że babcia zataiła kluczowe informacje. Nie powiedziała, że matka chłopca leży w domu chora – ma kaszel i gorączkę (prawdopodobnie dlatego wysłała do szpitala babcię), do tego niedawno wróciła z Niemiec, bo tam pracuje” – czytamy w „Wyborczej”.

Jak mówi cytowany przez gazetę ordynator Nowak, to „szczyt nieodpowiedzialności”, a gdyby nie wyjątkowa czujność lekarzy, dotąd nie byłoby wiadomo, że w szpitalu był pacjent z koronawirusem.

Lekarze mają już wykonywane testy. Badaniom zostaną poddani także pacjenci – co najmniej kilkadziesiąt osób. Leżące na oddziale chirurgicznym dzieci dokończą leczenie, ale nie zostaną przyjęci kolejni mali pacjenci. Tych w razie konieczności trzeba będzie przewieść do szpitali w Gorzowie lub w Poznaniu – oddalonych od Zielonej Góry odpowiednio o 110 i 140 km.

źródło:
Zobacz więcej