RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

Upadek czerwonej księżniczki

Gulnara Karimowa stała się symbolem korupcji w Uzbekistanie (fot. arch.PAP/EPA/SERGEI ILNITSKY)

Śpiewaczka, projektantka mody, celebrytka, ambasador, ale przede wszystkim córka Ojca. Dyktatora. Gulnara Karimowa stanowiła w Uzbekistanie niemal oddzielną instytucję. Jedną z najważniejszych figur na szachownicy władzy. W postsowieckich krajach to gwarancja pełnej kiesy i bezkarności, zwykle do czasu odejścia patrona i jego osobistej koterii. Karimową spotkało to nieszczęście. Została skazana na 13 lat łagru za defraudację na gigantyczną skalę.

Kazach wychodzi na ulicę

W ostatnich tygodniach przez Kazachstan przelewa się fala protestów. Jest to zjawisko dość zaskakujące. Dotąd w kraju było spokojnie, mieszkańcy...

zobacz więcej

Kuch adolatdadir, czyli moc sprawiedliwości – to dewiza niepodległego Uzbekistanu. Skazanie Karimowej można potraktować jako pewien przejaw sprawiedliwości, ale w przypadku postsowieckich demokracji łamane na dyktatur w Azji Środkowej wymierzanie jej to w pierwszej kolejności rozliczanie poprzedniej władzy przez tę, która ją zastąpiła. Proces i wyrok są pod publikę.

Uzbekistan to jeden z najciekawszych krajów we Wspólnocie Niepodległych Państw. Ma fascynującą historię, o czym świadczą należące do najważniejszych zabytków w Azji Środkowej Chiwa, Samarkanda czy Buchara. Tu rozwijały się nauki, jak matematyka czy astronomia, gdy Europa tonęła w mrokach średniowiecza, stąd władał swoim imperium jeden z największych okrutników, a jednocześnie najwybitniejszych budowniczych w historii – Tamerlan.

Podobnie jak dla wielu innych państw, również dla Uzbekistanu, już wówczas zacofanego, tragedią stało się skolonizowanie w XIX wieku przez Rosję, a potem poddanie brutalnemu reżimowi komunistycznemu. Korzenie obecnego modelu władzy leżą właśnie w Uzbeckiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej. System sprawiedliwości społecznej i równości nie zdołał wyplenić tradycyjnych układów. Aż do upadku Sojuza o sekretarzach partii mówiono „wezyr”, „emir” czy „sułtan”.

Czerwony sułtan

Ojcem demokracji, w cudzysłowie, w Uzbekistanie był ostatni pierwszy sekretarz KC Komunistycznej Partii Uzbeckiej SRR Islam Karimow, który automatycznie stał się prezydentem niepodległej republiki. Zaczął od rehabilitacji, ale nie zgładzonych w trakcie Wielkiej Czystki, tylko wcześniejszego I sekretarza Szarafa Raszydowa i jego ludzi zmiecionych w wyniku gigantycznej afery korupcyjnej, która była jedną z przyczyn upadku ZSRR.

Owszem, Karimow rozpoczął desowietyzację, zmienił alfabet z cyrylicy na łaciński, ale były to raczej odosobnione akcenty. Pod publikę. Sentyment do ZSRR, potęgi pierwszych sekretarzy, ducha Tamerlana pozostał w nim na zawsze. Gdy Michaił Gorbaczow wprowadził pierestrojkę i glasnot, na jednym z plenów partii Karimow wygłosił płomienne przemówienie, mówił o pluralizmie, wolności słowa. Burza oklasków. Prasa piała z zachwytu.

Kazachstan: Cenzura internetu i łapanka wśród opozycjonistów

Od rana w czwartek w Kazachstanie nieosiągalne były liczne strony oraz komunikatory internetowe oraz Kazachskie Biuro Praw Człowieka. Władze...

zobacz więcej

Pod koniec, gdy na sali pozostali tylko sekretarze obwodowi, Karimow powiedział rzecz najważniejszą. Wyjaśnił, że to wszystko pic na wodę.

– Zapomnijcie, o czym mówiłem. To dla prasy. Nie będzie żadnych zabaw w demokrację. Macie wziąć ludzi za mordę. Bez waszej zgody nikt nie ma prawa ruszyć palcem. Zrozumiano?! – rozkazał.

Tak działał do końca, żadnych zabaw w demokrację nie było. Naturalnie poparł pucz Janajewa, trudno zresztą, żeby był za Borysem Jelcynem, rozkładającym ZSRR na łopatki.

Jedynie w Kirgistanie możliwa była demokratyczna wymiana prezydenta, a nawet obalenie zbytnio przyspawanego do stołka. W pozostałych byłych republikach sowieckich w regionie było to nie do pomyślenia. Każdy z lokalnych dyktatorów budował własny pomnik, twardszy niż ze spiżu.

Karimow działał po swojemu, a miał ułatwione zadanie, gdyż miał trochę złóż naturalnych i nie graniczył bezpośrednio z Rosją. Ręcznie sterował własnym krajem, do tego miał niechęć do zagranicznych inwestorów, uważał, że Uzbekistan może być samowystarczalny.

Dyplomacja umizgów

W polityce zagranicznej Islam Abduganijewicz strofował sąsiadów, zabierał im ziemię, ale kłopot miał z Moskwą, która dalej chciała rozdawać karty w regionie. Najpierw musiał się podlizywać Rosji, potem stopniowo mógł ją lekceważyć, a nawet zaczął flirt z Zachodem. Po zamachach z 11 września i rozpoczęciu wojny z terroryzmem pozwolił Amerykanom zainstalować się w bazie w Karszy niedaleko Samarkandy.

Karimow obraził się na Zachód, gdy ten potępił go za masakrę w Andiżanie w maju 2005 r., gdy krwawo stłumił protesty mieszkańców chcących demokracji, ale już nie fasadowej. Na placu Babura zginęło wówczas, jak się szacuje, od 400 do 600 osób, ale być może znacznie więcej.

Po fali krytyki na nowo zaczął zbliżać się do Moskwy. Na Władimira Putina obraził się jednak, gdy ten zostawił go z problemem uzbeckich uchodźców uciekających z Kirgistanu – i znów zaczął podlizywać się Zachodowi.

Wojciech Górecki we wspaniałym reportażu „Buran. Kirgiz wraca na koń” wskazuje, że Karimow ciągle się czegoś bał. Strach dyktatora jest zwykle jednym z kół zamachowych represyjnego reżimu. Rosji bał się więc, że go przechytrzy i osaczy; tak się zresztą działo, Kreml faktycznie robił podchody, żeby obalić niepokornego sułtana. Bał się, że sąsiedzi będą współdziałali z Moskwą, Zachodu, że zrobi kolorową rewolucję jak na Ukrainie, rodaków – że się zbuntują i go obalą, elit – że go zdradzą.

Islam Karimow rządził Uzbekistanem twardą ręką przez niemal trzy dekady (fot. Kremlin.ru)

Prorok reglamentuje internet. Alternatywna rzeczywistość Turkmenistanu

Prorok, piosenkarz, sportowiec, chirurg, ekspert od wojskowości, hodowli koni, leśnictwa, uprawy herbaty – gdyby Leonardo da Vinci żył w naszych...

zobacz więcej

Najbardziej bał się jednak islamu – że przejmie rząd dusz i jego własna świecka republika zostanie obalona. Sam był jedynym słońcem, drugie – w postaci Allaha – byłoby zbędne, a nawet szkodliwe. Uzbekistan sąsiaduje z Afganistanem i faktycznie leży na tak zwanym miękkim podbrzuszu terroryzmu, zresztą na początku lat 90. ubiegłego wieku w kraju wybuchła rewolucja islamistyczna, popierana przez Al-Kaidę. Karimow traktował islam jako największe zagrożenie, tak że mówiono o nim „Człowiek, który boi się własnego imienia”.

Suma wszystkich strachów

Poszczególne strachy dyktatora sumują się w represyjności reżimu. To bezpośrednio przekłada się na łamanie praw człowieka. Nie inaczej działo się w Uzbekistanie Karimowa. Służbę Bezpieczeństwa Narodowego oskarżano o porwania, morderstwa, gwałty, tortury i prześladowania religijne. Faktycznie dochodziło do zabójstw politycznych, a o wolności mediów nie ma co się rozwodzić.

Po przyłączeniu się do koalicji antyterrorystycznej Karimow rozpoczął prześladowania aktywistów islamskich. Jeden z nich, działacz radykalnej partii Hizb at-Tahrir Muzaffar Awazow, został w 2002 r. ugotowany żywcem w więzieniu Dżasłyk w Karakałpacji, wcześniej między innymi wyrwano mu paznokcie. Pisarz Mamadali Machmudow wspominał po wypuszczeniu z więzienia w 2003 r., że był przypiekany gorącym prętem i bity, grożono mu też gwałtem i śmiercią.

Naturalnie tego typu działania w dobie walki terroryzmem mogły oburzyć co najwyżej zatwardziałych zwolenników praw człowieka. Państwa Zachodu nie mogły zdobyć się w tej sytuacji na potępienie Karimowa, skoro był wiernym sojusznikiem w walce z dżihadystami.

Warto dodać, że ta sama przyczyna powodowała, iż Zachód patrzył przez palce, jak w Uzbekistanie funkcjonuje system pracy przymusowej, głównie dotyczący osób niepełnoletnich. Uczniów i pracowników instytucji państwowych wysyłano do pracy przy zbieraniu bawełny i sprzątaniu ulic.

Proceder ukrócił dopiero nowy prezydent Szawkat Miromonowicz Mirzijojew w maju 2018 r., już po śmierci Karimowa. Wcześniej trochę głupio było strofować Islama Abduganijewicza, który udostępniał Amerykanom bazy i powstrzymywał napływ terrorystów do Rosji.

Jak na dyktatora przystało, Karimow był niezwykle podejrzliwy. Nie ufał nikomu, włącznie z najbliższą rodziną. Z drugiej strony stworzył dwór, nieodłączny element każdej szanującej się satrapii, a na dworze rodzina może liczyć na szczególne przywileje. Pełnymi garściami z tego znanego od zarania cywilizacji mechanizmu czerpała szczególnie najstarsza córka prezydenta, Gulnara Islamowna Karimowa.

Folwark zwierzęcy wrze

Wenezuela, Chile, Boliwia, Ekwador, Honduras, Haiti, Portoryko – lista krajów Ameryki Łacińskiej, w których robi się coraz niespokojniej wydłuża...

zobacz więcej

30-letnia profesor

Urodziła się 8 lipca 1972 r. w Ferganie. W latach 1989–94 studiowała na Taszkenckim Uniwersytecie Państwowym w Zakładzie Ekonomiki Międzynarodowej na Wydziale Filozoficzno-Ekonomicznym. W 2000 r. zrobiła magisterkę na Uniwersytecie Harvarda, już rok później habilitowała się w Taszkencie, a w 2002 r., w wieku zaledwie 30 lat, została profesorem ekonomii.

Nudna kariera naukowa jej nie groziła. Od 1995 r. pracowała w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. W latach 1998-2011 z przerwami pracowała na placówkach przy ONZ w Nowym Jorku i Genewie oraz Moskwie i Madrycie. Nie musiała otaczać się siłowikami, nie potrzebowała władzy dla władzy, zależało jej przede wszystkim na profitach i sławie.

Razem z młodszą siostrą Lolą były królowymi życia. Lola miała jednak więcej rozumu; była lojalna, nie pchała się po władzę, jak Gulnara, z funkcji publicznych wystarczyła jej rola ambasadora Uzbekistanu przy UNESCO. Wycofała się z życia w Uzbekistanie, od stepów i pustyń wolała francuskie salony, rezydencje w Beverly Hills i Szwajcarii, przyjaźń z celebrytami, jak choćby słynną aktorką Monicą Bellucci. W zasadzie jej jedyną troską o ojczyznę było pozwanie zagranicznych mediów, które nazywały ją „córką dyktatora” (przegrała).

Gulnara musiała być cały czas na świeczniku. Oprócz pracy w dyplomacji władała największym koncernem medialnym w Uzbekistanie, odpowiednio zarządzane gazety wiedziały, że to jej zdjęcia należy umieszczać na okładkach. Brylowała na pokazach mody Mediolanie, Monte Carlo czy Tokio, zaprzyjaźniła się z Albertem, księciem Monako.

Kobieta renesansu

Właśnie moda była jednym z jej ulubionych tematów. Co roku organizowała luksusowe pokazy mody i sztuki „Art. Week Style” w Taszkencie, stworzyła też markę odzieżową GULI, projektowała biżuterię.

Ale jak Karimowa mogłaby być podziwiana w Uzbekistanie za fatałaszki, na które i tak nie stać kobiet w tym kraju? Do tego potrzebna jej była nowa specjalność, dzięki której trafiłaby pod strzechy.

Jeden okrzyk wywołał rewolucję. Dyktator musiał zginąć

Słowo jest silniejsze od miecza – głosi starożytne przysłowie. Rzadko kiedy zdarza się, żeby jedno słowo było w stanie odwrócić bieg historii. Tak...

zobacz więcej

Gulnara Islamowna została piosenkarką, występowała pod pseudonimem artystycznym Googoosha. Żadna tam bazarowa postsowiecka popsa, głównie ballady z orientalnym akcentem. Artystka od wzruszeń duszy do łez. Nagrywała między innymi z Julio Iglesiasem, Montserrat Caballe, a także nakręciła teledysk ze znanym rusofilem podatkowym Gerardem Depardieu. Niekoniecznie musiało to świadczyć o skali jej talentu, ale z pewnością o wyjątkowej obrotności. Naturalnie, mogła liczyć nie tylko na przychylność prasy, ale wręcz entuzjastyczne przyjęcie.

Główną przyczyną jej upadku okazała się zbytnia pewność siebie, ale jak tu nie obrosnąć w piórka, gromadząc majątek przekraczający miliard dolarów? Należy podkreślić, że upadek sułtanówny nastąpił jeszcze za życia jej ojca. Problemy zaczęły się, gdy publicznie rzuciła, że w przyszłości może zostać prezydentem.

W układzie oligarchicznym obowiązuje naczelna zasada, którą Gulnara złamała. Możesz się korumpować, traktować państwo jak bankomat, ale musisz być lojalny. Podejrzliwemu Karimowowi musiała zaświtać myśl, że córka już kombinuje, jak go wygryźć z fotela, zresztą zagraniczne media typowały, że to ona przejmie władzę.

Kłody pod nogi

Kłody pod nogi rzucał również generał Rustam Inojatow, szef Służby Bezpieczeństwa Narodowego, który raportował Karimowowi, że jego córka ma ambicje nie tylko artystyczne, ale też polityczne i pożąda władzy. Do tego – donosił – zgromadziła majątek wart miliard dolarów, wyciągając pieniądze od zachodnich koncernów za ułatwianie wejścia na uzbecki rynek, zaś od ministrów brała pieniądze na pokazy mody.

Prezydent się wściekł, miał nawet pobić niepokorną córkę. Trenowanie sztuk walki na nic jej się nie przydało, nie podniesie przecież ręki na sułtana. Ojciec narodu nakazał wymazanie Gulnary życia publicznego. Dla pożądającej powszechnego uwielbienia księżniczki był to być może najpotężniejszy cios.

Mugabe nie jest ginącym gatunkiem. Dyktatorzy trzymają się mocno

Upadek Roberta Mugabego w Zimbabwe nie musi być znakiem czasów oznaczającym kres dyktatur. Wydawało się, że cezurą będzie rozpad ZSRR, który...

zobacz więcej

W 2012 r. Karimowa została umieszczona w areszcie domowym, nie wypuszczono jej nawet na pogrzeb ojca, który zgasł 2 września 2016 r., po 27 latach u szczytów władzy. Tylko co to jest areszt domowy w przypadku miliarderki? Niby zakazano jej korzystania ze środków komunikacji, ale regularnie chwaliła się w mediach społecznościowych życiem jak pączek w maśle. Przecież była gwiazdą.

Brudy musiały jednak zacząć wychodzić. W 2014 r. szwajcarska prokuratura wszczęła wobec niej postępowanie na podstawie zarzutów o pranie brudnych pieniędzy i próby korumpowania urzędników państwowych. Wkrótce królową życia zajęła się Prokuratura Generalna Uzbekistanu. Gulnarę oskarżono o szereg przestępstw finansowych: defraudację środków publicznych, wymuszenia, korupcję, pranie brudnych pieniędzy, uchylanie się od płacenia podatków i tak dalej.

Kolejne grzeszki

W sierpniu 2015 r. skazano ją na pięć lat aresztu domowego za przywłaszczenie majątku państwowego i uchylanie się od płacenia podatków. Sąd uznał, że pomagał jej w tym niewdzięczny generał Inojatow. Oczywiście im głębiej śledczy grzebali, tym częściej wychodziły kolejne sprawki. W lipcu 2017 r. została aresztowana pod zarzutem korupcji, podrabiania dokumentów i nadużyć finansowych. Tym razem skazano ją na 10 lat więzienia.

Sąd uznał, że Karimowa przewodziła zorganizowanej grupie przestępczej, która wyprowadziła za granicę 1,4 mld dolarów, 63,5 mln euro, ponad 27 mln funtów i 18,5 mln franków szwajcarskich. Pieniądze te ulokowano w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Szwajcarii, Rosji i na Łotwie.

W marcu tego roku zapadł kolejny wyrok. Tym razem 13 lat kolonii karnej za zorganizowanie grupy przestępczej, wymuszenia, pranie brudnych pieniędzy i przywłaszczenia. Jej dziewięcioro wspólników usłyszało wyroki od 5 do 20 lat więzienia. Nie pomogły targi. W lutym Karimowa zwróciła się do prezydenta Mirzijojewa o łaskę, obiecując oddanie wszystkich zgromadzonych i zadeklarowanych pieniędzy.

Nowy prezydent Szawkat Mirzijojew chce się odciąć od poprzednika (fot. Kremlin.ru)

Po trupach do obalenia apartheidu. Zmarła żona Mandeli

„Ikona walki z apartheidem”, „matka narodu”. Takimi określeniami opisywano Winnie Madikizela-Mandelę, byłą żonę Nelsona Mandeli, pierwszego...

zobacz więcej

„Dla ratowania rodziny i zdrowia” Karimowa jest gotowa zrezygnować ze wszystkich środków, w tym aktywów zamrożonych w Szwajcarii. W zamian oczekuje „uproszczonej procedury zakończenia sprawy” – wezwali jej prawnicy, publikując list w mediach społecznościowych.

Za uwolnienie bez procesu była gotowa zrzec się 686 mln dolarów. Pokusiła się też o wielkopański gest – głęboko zatroskana losem ojczyzny zasugerowała, żeby te pieniądze przeznaczyć na projekty humanitarne, na przykład na rozwój medycyny i szkolnictwa.

Kuch adolatdadir dla wszystkich

Wcześniej oddała 1,2 mld dolarów, które trzymała w kraju. „Chcę powiedzieć, że do tej pory jedynie moje środki osobiste, które znajdują się na terytorium Uzbekistanu, przestały już być moją własnością i pracują na rzecz budżetu republiki. Jest to suma około 1,2 mld dolarów, co potwierdza kilka śledztw” – przekonywała w oświadczeniu opublikowanym na Instagramie.

Mimo tych pokornych gestów Gulnara nie mogła liczyć na to, że nowa władza obejdzie się z nią łaskawie. Choć Mirzijojew był zaufanym Karimowa, przez 13 lat pełnił funkcję premiera, musiał pokazać obywatelom, że oto nastaje jutrzenka sprawiedliwości. Kuch adolatdadir spłynie na wszystkich obywateli, a nie tylko na namaszczoną przez sułtana elitę.

Warto zwrócić uwagę, że Mirzijojew w osobliwy sposób rozprawiał się z mitem poprzednika. Z jednej strony nakazał zburzenie Tasztiurmy, czyli osławionego Aresztu Śledczego numer 1 przy ul. Namangańskiej 1 w Taszkencie, zreformował bezpiekę, zwolnił wielu więźniów politycznych i zakazał stosowania tortur, zaś z wszechwładnego generała Inojatowa zrobił doradcę do spraw rozwoju hodowli ryb. Z drugiej – rozwinął kult Karimowa, postawił mu mauzoleum w Samarkandzie, zaś międzynarodowemu lotnisku w stolicy nadał jego imię.

Ludzie potrzebowali odetchnąć po niemal 30-letniej epoce Karimowa, ale przyzwyczajeni do rządów sułtanów i sekretarzy partyjnych nie są gotowi do całkowitej liberalizacji. Utrzymanie kultu Islama Abduganijewicza było wstępem do budowy kultu samego Mirzijojewa. Nowy prezydent potrzebował tylko rozprawić z najbardziej namacalnym negatywnym aspektem poprzedniej satrapii – korupcją. W takiej sytuacji najlepiej zniszczyć symbol, a symbolem korupcji była właśnie Gulnara Islamowna Karimowa.

źródło:
Zobacz więcej