RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

Głosowania online w Parlamencie Europejskim. Polscy posłowie chcą tego samego

W przyszłym tygodniu Parlament Europejski po raz pierwszy w historii przeprowadzi głosowania online (fot. Shutterstock/Six Dun)

Adam Jarubas z PSL to pierwszy polski europoseł, który jest zakażony koronawirusem. Jak w dobie epidemii pracuje Parlament Europejski? – W przyszły czwartek europosłowie po raz pierwszy w historii będą mogli głosować za pośrednictwem internetu. 14-godzinne internetowe obrady rozpoczną się o godzinie 9 i potrwają do 23. Nie za bardzo rozumiem decyzji, że kto chce, to może przyjechać do parlamentu, a kto nie chce lub nie może, to może uczestniczyć w pracach elektronicznie – powiedział portalowi tvp.info eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki.

Wiceprezes PSL zakażony koronawirusem

Europoseł, wiceprezes PSL Adam Jarubas jest zakażony koronawirusem. Polityk poinformował o tym na Twitterze. „Jestem w szpitalu i czuję się dobrze....

zobacz więcej

CZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE

– Część europosłów pozostała w Brukseli, łącznie z przewodniczącym, który przechodzi kwarantannę domową i chyba jej nie przerwie. Część z nas nie jest w stanie przyjechać, kiedy granice są zamknięte. Poza tym rozsądek nakazuje, żeby nie przyjeżdżać do Brukseli, bo przecież stolica Belgii jest jednym z epicentrów pandemii. Jestem ciekawy, jak eksperyment głosowań i obrad online wyjdzie. Na razie w ten sposób odbyła się konferencja kilkunastu wiceprzewodniczących, a tutaj będą obrady dla przeszło 700 europosłów – dodał Czarnecki.

Koronawirus zagraża nie tylko europosłom. Zarażony został m.in. minister środowiska Michał Woś, który jest posłem na Sejm. Czy online powinien pracować także polski parlament? – Należało by się nad tym zastanowić, żeby parlament miał taką możliwość. Prawdopodobnie wymagałoby to zmiany przepisów. Zebranie 460 posłów i kilkudziesięciu osób obsługujących obrady powoduje, że to ryzyko zakażenia znacząco wzrasta. Nawet poseł, który czuje, że może mieć koronawirusa, nie może się przebadać, jeśli nie był zagranicą, nie jest świadomy, że miał bezpośrednią styczność z zarażoną osobą i nie jest członkiem rządu. Każdy z posłów i urzędników może być nieświadomym nosicielem. Nie wierzę, że pomogą środki bezpieczeństwa, jak metr odległości od siebie – mówił poseł Koalicji Obywatelskiej Mirosław Suchoń.

– W naszej ocenie prawnie nie jest to możliwe, bo nie przewiduje tego regulamin. Aby zmienić regulamin trzeba byłoby się i tak spotkać, żeby podjąć decyzję. Warto się jednak nad tym zastanowić. Świat idzie do przodu, takiego zagrożenia i takiej sytuacji nie przewidzieliśmy. Trzeba z tego wyciągać wnioski. Biorąc pod uwagę techniczne możliwości, to również powinniśmy pójść w tę stronę, aby w sytuacjach kryzysowych możliwe było głosowanie poza parlamentem – argumentował poseł Dariusz Wieczorek z Lewicy.

Parlamentarzyści obawiają się koronawirusa. Senator mówi o „trybie online”

Na sejmowych korytarzach rosną obawy dotyczące koronawirusa. – Nie wiadomo, jak będzie wyglądała przyszłość Sejmu i Senatu. Gdyby, nie daj Boże,...

zobacz więcej

– W konstytycji jest mowa o „obecności”. Dotyczy to obecności połowy ustawowej liczby posłów lub senatorów. Wydaje mi się, że to wymagałoby zmiany konstytucji, regulaminu Sejmu i Senatu. Ta obecność i tak byłaby niezbędna. Nie widzę dzisiaj możliwości, żeby bez zmian konstytucyjnych i regulaminowych doprowadzić do głosowania online. Nawet, gdyby to było konieczne – tłumaczył senator PSL Jan Filip Libicki.

– Mam nadzieję, że nie będzie drastycznego wzrostu liczby zarażonych. Gdyby do tego jednak doszło, to nasz parlament nie jest przygotowany do pracy w takich warunkach. Po pierwsze wynika to z regulaminu Sejmu i Senatu, a po drugie z konstytucji. W ustawie zasadniczej jest mowa o tym, że kworum jest w przypadku obecności co najmniej 230 posłów. Obecności, czyli musi być ta fizyczna obecność. Pojawiłyby się więc wątpliwości konstytucyjne, czy praca online jest możliwa – stwierdził senator Prawa i Sprawiedliwości Jan Maria Jackowski.

Zdaniem posła PiS Bartosz Kownackiego, który z wykształcenia jest adwokatem, głosowania online można byłoby wprowadzić bez zmian w ustawie zasadniczej. – Technologia idzie do przodu i świat się rozwija. Niestety w Sejmie jest nieco inaczej. Mamy przyciski sprzed 20 lat. W mojej ocenie obecność wirtualna byłaby zgodna z prawem. Konstytucja jest z 1997 roku, kiedy praktycznie nie było internetu czy telefonów komórkowych. Przez 25 lat zmieniło się postrzeganie obecności. Dzisiaj wirtualnie odbywają się konferencje różnych firm czy posiedzenia rządów. W podobny sposób w sytuacjach wyjątkowych można byłoby przygotować posiedzenie Sejmu – przekonywał poseł Kownacki.

CZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE



źródło:
Zobacz więcej