Raport

Epidemia koronawirusa

„Nie porzucajmy zwierząt”. Weterynarz radzi, jak dbać o pupili w czasie pandemii

Choć Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) stoi na stanowisku, że nie ma żadnych dowodów na to, aby zwierzęta mogły przenosić koronawirusa, do lekarzy weterynarii zgłaszają się właściciele czworonogów zaniepokojeni pojawiającymi się na ten temat pogłoskami. Zdarzają się także przypadki porzucania zwierząt domowych z obawy przed zakażeniem SARS-CoV-2. – Zwierzęta nie rozsiewają koronawirusa szczepu COVID-19 – podkreśla lekarz weterynarii Roland Kusy i apeluje o zachowanie spokoju i rozsądku.

Koronawirus a psy i inne zwierzęta domowe. Jest stanowisko WHO

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podała, że nie ma razie dowodów na to, by psy, czy inne zwierzęta domowe, mogły zakazić się koronawirusem....

zobacz więcej

CZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE

W rozmowie z anglojęzycznym kanałem Telewizji Polskiej Poland In weterynarz przyznaje, że zwierzęta w istocie chorują na różne schorzenia koronawirusowe, ale „to są ich – psie, kocie czy końskie” choroby.

Apeluje przy tym o zachowanie spokoju i rozsądku oraz niepozbywanie się zwierząt domowych z powodu epidemii.

– Nie porzucamy, nie wyrzucamy. Zwierzęta są dla nas jak najbardziej bezpieczne, jeśli chodzi o tę pandemię – podkreśla Kusy.

Lekarz wskazuje przy tym także na konieczność – jak w każdej innej sytuacji – stosowania podstawowych zasad higieny. Oczywiście – nie tylko wobec ludzi, ale także zwierząt.

– Wychodząc z domu na spacer z psem w mieście, gdzie spotkać możemy innych ludzi, powinniśmy unikać z nimi kontaktu, dbać o higienę – czyli używać rękawiczek – myć łapy psom. Jak najbardziej normalnie traktować. Nie zamykamy zwierząt w domu, ale wychodzimy na spacery – dodaje rozmówca Poland In.

Ukrainka nie zgodziła się na ewakuację z Chin, bo nie mogła zabrać psa

Przebywająca w chińskim mieście Wuhan, centrum epidemii koronawirusa, młoda Ukrainka nie wzięła udziału w ewakuacji do swojego kraju, ponieważ nie...

zobacz więcej

Mimo panującej epidemii, lekarze weterynarii nie przerywają swojej pracy. Nie mogą zresztą pozwolić sobie na pracę zdalną, a na pomoc zwierzętom często muszą wyruszać „w teren”.

– Koń nie przyjdzie do gabinetu, więc jedziemy do tego kolkującego (z kolką – red.), rodzącego czy chorego konia. Oczywiście jak najbardziej zachowujemy warunki ostrożności – podkreśla Kusy.

Kliniki weterynaryjne starają się jednak ograniczać zabiegi wyłącznie do tych najbardziej niezbędnych. Dbają również o szczególną ostrożność w kontaktach z klientami i zwierzętami: dezynfekują klamki i płaskie powierzchnie, używają rękawiczek i maseczek, a w razie konieczności – nawet przyłbic nakładanych na twarz.

źródło:
Zobacz więcej