RAPORT

Wojna na Ukrainie

My wszyscy w czasach zarazy

Pochód koronawirusa można co najmniej spowolnić, a może i zatrzymać (fot. Anusak Laowilas/NurPhoto via Getty Images)
Pochód koronawirusa można co najmniej spowolnić, a może i zatrzymać (fot. Anusak Laowilas/NurPhoto via Getty Images)

19 lutego 1961 roku John F. Kennedy w swym przemówieniu inaugurującym prezydenturę wypowiedział najsłynniejsze chyba dziś zdanie w historii amerykańskiej polityki: „Nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie, pytaj, co ty możesz zrobić dla swojego kraju.” I ono dziś nam będzie – w czasach epidemii – jak znalazł. Niezależnie od tego, jaki stosunek mamy osobiście do JFK.

Kiedy szczepionka przeciw COVID-19 i jak się to w ogóle robi?

W sytuacji, w której się znajdujemy dziś, już właściwie globalnie najbardziej pożądaną rzeczą byłaby szczepionka. I różne firmy farmaceutyczne...

zobacz więcej

CZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE


Na początku chciałabym jak najcieplej pozdrowić i życzyć wiele zdrowia i pomyślności mieszkańcom spod numeru 77. Nie wiem, niestety, gdzie znajduje się ten, jak mniemam, blok mieszkalny, gdzie na tablicy ogłoszeń pojawiło się narysowane przez dzieci ogłoszenie (ja zapoznałam się z nim na Facebooku). Informowało ono, że jeśli jacyś sąsiedzi seniorzy potrzebowaliby, aby na czas epidemii robić im zakupy czy pójść dla nich do apteki, to mieszkańcy spod 77 zapraszają, by zgłosić się u nich po godz. 17 każdego dnia. Duch w narodzie nie ginie, powiadam.

Na ogół poważni publicyści, zwłaszcza naukowi, nie zwracają się do swoich czytelników per „kochani”. Ale co mi tam, ani ze mnie poważny publicysta, ani naukowiec, mam jeno skromny doktorat w zakresie medycyny zakażeń. Więc sobie na to pozwolę, choć w tym tekście pojawiają się także jak najbardziej poważne i naukowe dane, z najświeższego numeru prestiżowego czasopisma medycznego „Lancet”.

Zatem: kochani! Natura chorób zakaźnych polega na tym, że się roznoszą miedzy ludźmi. Koronawirus SARS-CoV-2 wywołujący chorobę COVID-19, której pierwsze przypadki pojawiły się w Polsce, a która rozprzestrzenia się dziś po świecie w charakterze poważnej pandemii, jest bardzo zakaźny. Rozprzestrzenia się kropelkowo na bliską odległość, ważnym źródłem zakażenia jest dotykanie zakontaminowanymi wirusem rękami okolic ust, nosa i oczu. Można jednak jego pochód co najmniej spowolnić, a może i zatrzymać.

To zaś będzie kluczowe dla dania czasu nauce na opracowanie środków zaradczych (szczepionek, leków). Najgorsze zatem z naszego wspólnego punktu widzenia jest, byłoby, gdybyśmy się masowo zarażali jedni od drugich. Ważne, aby epidemia nie zaczęła narastać wykładniczo, gdy liczba chorych podwaja się każdego dnia lub szybciej. Nie tylko dlatego, że zgodnie z prawem wielkich liczb, pojawią się – i to częste – zgony zarażonych z powodu tej choroby, jej powikłań i innych chorób trapiących ich poza wirusem. Także dlatego, że jak donoszą czasopisma medyczne, stan zapalny powstający w płucach w wyniku infekcji tego koronawirusa, pozostawia trwałe ślady – jakby blizny. Innymi słowy, wielu z nas po przechorowaniu tego, będzie jeszcze długo nosić ślady tej choroby, ich oddychanie będzie utrudnione. Powstanie być może trwały uszczerbek na zdrowiu. Efekt zaś „śniegowej epidemicznej kuli”, gdy nagle wszyscy kładziemy się chorzy do łóżka, może mocno przygnieść gospodarkę, czyli byt każdego z nas i naszych rodzin.

Malutki coronawirus uświadomił, że może nawet zabić chińskiego smoka

Malutki coronawirus z Wuhan uświadomił ludzkości, że wirusy są groźne i mogą nawet zakatrupić chińskiego smoka. Dziś w jednokomórkowych amebach...

zobacz więcej

Należy zatem „ogarnąć temat”, jak to ujmują ludzie tak młodzi, że niemal nienarażeni na COVID-19. Choroba bowiem, na marginesie, ale istotnym – nie trapi dzieci, choć ulegają one zarażeniu i mogą być roznosicielami tego wirusa, czego dowiedzieliśmy się dwa dni temu od uczonych z Johns Hopkins School of Public Health i ich chińskich współpracowników. Ogarniać temat zaś musi nie tylko pan premier i rząd, Główny Inspektorat Sanitarny i Ministerstwo Zdrowia, Ministerstwo Obrony Narodowej i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, Ministerstwo Transportu oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej – no bo przecież szkoły się zacznie zamykać, a dzieci muszą się jakoś uczyć. Te wszystkie instytucje powołały sztab kryzysowy i uwierzcie mi, robią dobrą robotę, a oceniam to okiem specjalisty, a nie dziennikarza.

Jednak jeśli będziemy się zarażać, to jedni od drugich, a nie od członków rządu i parlamentu, z którymi, umówmy się – zwłaszcza teraz mamy niewielkie szanse się spotkać, bo oni nawet śpią już nie za wiele. Dlatego to my sami, we własnym, wspieranym mądrze przez władzę zakresie, mamy się zabezpieczać.

Pan premier nie umyje za nas rąk wielokrotnie podczas dnia, a pan minister zdrowia nie nauczy tego robić nasze dzieci. Władza w państwie demokratycznym, nietotalitarnym, nie może nas wszystkich zmusić do tego, byśmy przestali latać do Korei albo jechać, gdy nie musimy, pociągiem czy autokarem, Bóg wie gdzie. Władza – i z tego będzie rozliczana, gdy epidemia wygaśnie i kurz opadnie – ma stworzyć warunki, zwłaszcza legislacyjnie, w których obywatele mają dostęp do informacji o zagrożeniu, opieki medycznej, rozwiązań systemowych osłonowych dla gospodarki, szkolnictwa, działania administracji.

My nie możemy za nich pisać ustaw i rozporządzeń. Ale oni za nas nie zaczną dbać, by nie dotykać brudnymi rękami okolic ust, nosa i oczu. Zalecają nam ograniczenie podróży, czy samoizoiolację po powrocie, ale przecież nas przymusem w domu nie zamkną i policjanta nie postawią. To my musimy być dorośli i odpowiedzialni.

Jak zachować się w obliczu koronawirusa – specjalny spot ministerstwa [WIDEO]

Od początku tego roku pochodzący z Chin koronawirus spowodował już śmierć blisko 2,8 tys. osób, a na całym świecie zanotowano ponad 81 tys....

zobacz więcej

Każdy we własnym zakresie: służby mundurowe, lekarze i służby medyczne, nauczyciele i kuratorzy oświaty, służby miejskie, administracja państwowa i samorządowa, naukowcy, wychowawcy, ludzie kultury i twórcy, youtuberzy, celebryci i dziennikarze. To my jesteśmy tymi ludźmi zawodowo. Możemy teraz zatem krytykować, prowokować, „malkontencić” i grymasić, a możemy po prostu pomagać tak, jak potrafimy i tym talentem oraz umiejętnością, którą mamy. Zaczynając od siebie. Wokół siebie. To jest kryzys – i on jest zagrożeniem, ale niesie też w sobie szansę. Musimy być razem, choć jednocześnie unikać tłumu. I jest w tym tylko pozorna sprzeczność.

A teraz „Lancet”, bo ja na portalu tvp.info jestem „panią od przyrody”, a nie od publicystyki społecznej. Otóż uczeni z Uniwersytetu Oxfordzkiego, Uniwersytetu w Utrechcie i Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego Królestwa Niderlandów policzyli i wymodelowali rolę, jaką nasze, nie bójmy się tego słowa, obywatelskie posłuszeństwo – może mieć w rozwoju epidemii tego koronawirusa śmiertelnego dla ok. 3 proc. zakażonych.

Z ich badań wynika, że wszelkie sposoby kontroli zakażeń SARS-CoV-2, wprowadzane krajowo przez administrację rządową (które przecież mogą być mądre lub niekoniecznie, ergo skuteczne lub nie) są równie, a nawet nieco mniej ważne niż odpowiedź społeczeństwa i jego zaangażowanie się w przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się zarazka.

Np. prawidłowa reakcja osoby, która dostrzega u siebie symptomy, była za granicą lub mogła mieć kontakt z osobą chorą na COVID-19, czyli zadzwonienie pod podany numer telefonu [800 190 590] i zrobienie dokładnie tego, co nam przez ten telefon każą, pozwoli bardzo ograniczyć epidemię. Uczeni bowiem wyliczyli, że trzeba objąć monitoringiem – i ewentualną izolacją – co najmniej 70 proc. osób, które miały kontakt z pełnoobjawowym zakażonym.

Statystycznie w ten sposób zarazi się 7-8 proc. ludzi, no chyba że są z jednego gospodarstwa domowego – wtedy ta szansa na zarażenie rośnie sześciokrotnie. Trzeba koniecznie zatem wyśledzić i odizolować osoby z kontaktu z chorym. A jak ten chory przyjdzie do przychodni osiedlowej, to tych osób robi się wiele, a w dodatku ową przychodnię trzeba zamknąć i specjalnie dezynfekować.

Izolacja musi według epidemiologów z Oxfordu nastąpić jak najszybciej po pojawieniu się objawów. Chorych bezobjawowych okazuje się być bardzo niewielu, co ten model z „Lancetu” uwzględnia. Powinniśmy jak najbardziej uruchomić sposoby diagnostyki, terapii i izolacji domowej, jako w tym wypadku najskuteczniejsze dla przypadków lekkich.

Władza ma zrobić wszystko, aby to nieszczęście, które nas dotknęło, przyniosło jak najmniej szkód dla naszego publicznego zdrowia i ekonomii. My tu zaś, każdy z nas, jesteśmy od tego, żeby spokojnie, bez paniki robić swoje i dbać o siebie i swoje rodziny. Nawet jeśli okoliczności są trudne, a mogą stać się trudniejsze.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej