RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Agnieszka Wasztyl: Italia, jakiej nie znacie

Mało kto zagląda do klimatycznego Vieste (fot. portal tvp.info)
Mało kto zagląda do klimatycznego Vieste (fot. portal tvp.info)

Urokliwe zatoki, lazurowa woda, wyłaniające się z morza groty, niezwykłe formacje skalne i malownicze miasteczka. Półwysep Gargano na południu Włoch jest dla wielu Polaków nadal nieodkrytą krainą. Tłumy turystów z całego świata można spotkać w San Giovanni Rotondo i Monte Sant’Angelo, ale mało kto zagląda do klimatycznego Vieste położonego na klifach w otoczeniu piaszczystych plaż.

Agnieszka Wasztyl: Zapraszam do Rygi

Secesyjne kamienice, średniowieczne uliczki, miłość do kotów i serdeczni mieszkańcy. Taka jest Ryga - łotewska stolica. Kiedyś był tu jeden z...

zobacz więcej

Naszą podróż zaczynamy od San Giovanni Rotondo. Jedziemy bocznymi drogami wśród winnic i gajów oliwnych. Jest siódma rano, a ruch samochodowy właściwie nie istnieje. Sielski krajobraz oblany porannymi promieniami słońca przynosi błogi spokój. Po trzech godzinach jazdy jesteśmy na miejscu. San Giovanni Rotondo jest od lat celem pielgrzymów z całego świata. Co roku przyjeżdża tu blisko 7 milionów osób. Wszystko za sprawą włoskiego zakonnika i mistyka Ojca Pio.

W San Giovanni Rotondo spędził 50 lat, nauczał, odprawiał msze święte i zmarł. Mnich już za życia wzbudzał ogromne zainteresowanie dzięki stygmatom, nadprzyrodzonym zdolnościom i mocy uzdrawiania. Po śmierci jego popularność jeszcze wzrosła, bo według Kościoła, ciało Ojca Pio nie uległo rozkładowi. Duchowny został pochowany w Sanktuarium Matki Boskiej Łaskawej.

Ciało Ojca Pio położone jest w krypcie w szklanej trumnie. Zakonnik ubrany jest w kapucyński habit i stułę ozdobioną złotymi nićmi. W rękach trzyma drewniany krzyż. Do krypty prowadzi korytarz pokryty pięknymi mozaikami, które pokazują sceny z życia Ojca Pio i św. Franciszka. Co roku kilka milionów pielgrzymów z całego świata odwiedza kryptę, by na własne oczy zobaczyć zakonnika. Niestety, według doniesień medialnych, zwłoki nie zostały zachowane w tak idealnym stanie, jak to było przedstawiane. Ciało Ojca Pio zabalsamowano, a twarz zakonnika jest po prostu silikonową maską. Mnich wygląda tak, jakby spał. Gdy w 2008 roku otwarto jego grób okazało się, że w doskonałym stanie zachowały się policzki i broda. Górna część głowy uległa rozkładowi, widoczne były tylko kości czaszki. Stan reszty ciała określono jako dobry.

Jedno jest pewne: wystawienie na widok publiczny zmarłego mistyka jeszcze bardziej ożywiło jego kult. Przed sanktuarium, a także blisko parkingów, można trafić na mnóstwo straganów z dewocjonaliami i pamiątkami z wizerunkiem zakonnika – zaczynając od magnesów, po kubki i breloki. Biznes kwitnie, a chętnych nie brakuje. Trochę zaburza to odbiór tego miejsca. Obok sanktuarium stoi Dom Ulgi w Cierpieniu – nowoczesny szpital założony przez Ojca Pio. Rejestruje się w nim rocznie blisko 60 tysięcy chorych.

„Tatuaż z polską flagą symbolizuje siłę”

Uwielbia zupę grzybową i gołąbki, a na ramieniu ma wytatuowaną polską flagę. Amerykański aktor Thomas Jr. Lumberg pierwszy raz odwiedził Polskę w...

zobacz więcej

Malownicze miasto na wapiennej skale

Zaledwie 20 km od San Giovanni Rotondo znajduje się kamienne białe miasteczko Monte Sant’Angelo. Do tej malowniczo położonej miejscowości prowadzi widokowa trasa – pełna zakrętów i serpentyn. Monte Sant’Angelo leży na wapiennej skale na wysokości 843 m n.p.m. Niezwykle urokliwe, niezadeptane przez turystów, momentami senne... Miasteczko jest jedną z perełek Półwyspu Gargano. Przechadzamy się nagrzanymi od słońca stromymi uliczkami.

W doskonałym stanie zachowała się tu średniowieczna dzielnica Rione Junno. Przed białymi domami siedzą starsi Włosi i z życzliwością obserwują przechodniów. Czas płynie wolno i spokojnie. Między budynkami ukryte są małe place, z których rozpościerają się piękne widoki na Zatokę Manfredońską, a kamienne schody prowadzą do kolejnych, jeszcze wyżej położonych domostw. Między ukwieconymi balkonami – typowo włoskim zwyczajem - rozwieszone jest pranie. Nad okolicą dumnie góruje pochodzący z IX wieku zamek. Ale to nie dla wspaniałych widoków i uliczek ściągają tu turyści.

Monte Sant’Angelo jest obecnie największym na świecie miejscem kultu archanioła Michała. Czci się go tutaj od V wieku. Anioł objawił się w sumie cztery razy. Według przekazów, pierwsze objawienie miało miejsce w 490 roku. Bogaty rolnik szukał swojego byka, który odłączył się od stada, i znalazł go przy grocie na szczycie góry. Zdenerwowany chciał go postrzelić z łuku, ale strzała zawróciła i trafiła mężczyznę. Oszołomiony rolnik wyspowiadał się biskupowi Lorenzo Maiorano, który zalecił mu trzy dni pokuty. I to właśnie duchownemu ukazał się archanioł, który powiedział mu, że miejsce na szczycie góry jest święte i kazał je poświęcić. Biskup jednak nie wykonał polecenia.

W 492 roku archanioł Michał ponownie ukazał się Lorenzo i zapewnił o zwycięstwie w bitwie między Longobardami a Bizantyjczykami. Rok później biskup w końcu zdecydował się poświęcić grotę. Anioł jednak go wyprzedził, co wyjawił mu w trzecim objawieniu. Legenda głosi, że niebiański posłaniec w skale zostawił swój odcisk stopy. Od 493 roku grotę nazywano „Niebiańską Bazyliką”. Pierwsza msza święta w jaskini została odprawiona przez biskupa Maiorano. Mówią, że to jedyny na świecie kościół, który nie został poświęcony przez człowieka.

Anioł Pański i audiencja generalna papieża bez wiernych. Będzie transmisja online

Niedzielna modlitwa Anioł Pański i środowa audiencja generalna papieża Franciszka odbędą się bez udziału wiernych i będą transmitowane z papieskiej...

zobacz więcej

Ostatnie objawienie miało miejsce ponad tysiąc lat później. W XVII wieku na terenie dzisiejszych Włoch śmiertelne żniwo zbierała dżuma. Biskup Alfons Puccinelli poprosił o pomoc archanioła Michała. Ten ukazał się duchownemu i nakazał poświęcić kamyki pochodzące z groty, a także wyryć na nich znak krzyża i inicjały anioła. Kamyki uchroniły miasto od zarazy.

Dziś na szczycie góry stoi sanktuarium. Składa się z części murowanej wybudowanej w XIII wieku i wapiennej groty. Zanim jednak wejdziemy do środka musimy przedrzeć się przez tłumy pielgrzymów, co mocno kontrastuje ze spokojnym centrum miasta. Do podziemnej świątyni prowadzi 86 schodów. Muszę przyznać, że grota robi wrażenie. To chyba jedna z najbardziej niezwykłych świątyń, jakie widziałam. W środku jaskini znajduje się podświetlona marmurowa figura archanioła Michała. Ma 130 cm wysokości. Od prawie 24 lat sanktuarium opiekują się polscy księża. W grocie modlili się m.in. św. Franciszek z Asyżu, Ojciec Pio i papież Jan Paweł II.

Biblijny Noe, rzymska bogini i syreny

Do malowniczego Vieste prowadzi przepiękna trasa przez niezwykle bujny, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO las - Foresta Umbra. Niektóre drzewa mają 500 lat, a przez gęste gałęzie z trudem przebija się słońce. Jest to dla nas chwila odpoczynku od upałów, bo w ciągu dnia temperatura podskoczyła do ponad 35 stopni Celsjusza. Ale nie ma co się dziwić. Zwiedzanie miasta rozpoczynamy od kuchni. Zamawiamy pizzę i spaghetti z owocami morza. Przepyszne! Restauracje i lodziarnie kuszą lokalnymi specjałami. Przed odrestaurowanymi kamienicami siedzą starsi ludzie i obserwują okolicę. W parku, w cieniu drzew, odpoczywają rodziny z dziećmi i uśmiechnięta młodzież. Nikomu nigdzie się nie spieszy. Jest leniwe popołudnie, życie zacznie się tu po zachodzie słońca.

Koronawirus – relacja 10.04. Procesja Drogi Krzyżowej w Jerozolimie bez wiernych

Świat zmaga się z epidemią koronawirusa. Groźny wirus wywołujący zapalenie płuc rozprzestrzenił się z Chin i pojawił się w większości państw...

zobacz więcej

Najedzeni ruszamy zobaczyć miasto. Historyczne centrum leży na białym, stromym klifie. Prowadzi do niego szeroka promenada. Położenie Vieste jest naprawdę wyjątkowe. Widać je z wielu plaż, które znajdują się niedaleko miasta. Urwiste zbocza są wizytówką Vieste i okolic. Wąskie, klimatyczne uliczki, małe sklepiki z lokalnymi produktami, białe domy na tle błękitnego nieba i praktycznie żadnych turystów. Lepiej być nie może! Do Vieste najczęściej zaglądają sami Włosi. Spacerujemy labiryntem zacienionych, krętych uliczek i co jakiś czas spoglądamy na Adriatyk. Zastanawiam się, jak to jest możliwe, że taka perełka nie została jeszcze odkryta przez zagranicznych podróżników.

Wokół miasta można odpocząć na pięknych piaszczystych plażach, wybrać się w rejs, by zobaczyć zanurzone w turkusowej wodzie groty lub schować się w urokliwych i bezludnych zatokach. Historia Vieste sięga czasów starożytnych. Rządzili nim zarówno Grecy, jak i Rzymianie. Miasto przez wiele stuleci musiało odpierać ataki m.in. tureckich piratów, Normanów, Wenecjan czy Lombardów. Do najważniejszych zabytków należą: kościół świętego Franciszka, położony na wzgórzu średniowieczny zamek i katedra Santa Maria Assunta z XI wieku – jedna z najstarszych romańskich świątyń w tym regionie.

Przyjezdni chętnie robią zdjęcia Pizzomunno – wapiennej skale ukształtowanej przez wiatr i morze, której wysokość wynosi 25 metrów. Jest to owiany legendą symbol Vieste. Saga opowiada o tragicznej miłości Cristaldy i Pizzomunno. Młodzieniec codziennie wypływał w morze na połów ryb, ale wpadł w oko syrenom, które próbowały zwabić go do siebie. Rybak był jednak wierny ukochanej i nie zwracał uwagi na zaloty syren. Jedna z nich – Hence – była tak chorobliwie zazdrosna, że podczas romantycznego spaceru zakochanych porwała Cristaldę w głąb morza. Nigdy więcej już jej nie zobaczono. Pizzomunno nie mógł znieść bólu po stracie miłości swego życia i przemienił się w ogromną skałę, która stoi do dziś. Powiadają, że co sto lat dziewczyna wynurza się z głębin Adriatyku i szuka Pizzomunno. A gdy w końcu go odnajduje, daje mu życie na jedną noc - by jeszcze raz poczuć jego miłość.

W Vieste nie brakuje także fantastycznych historii o powstaniu miasta. Podobno miał je założyć biblijny Noe, który po potopie postanowił spędzić resztę życia na Półwyspie Gargano. Tu – według lokalnych legend- zmarła jego żona Vesta i by uczcić jej pamięć, Noe założył miasto, nadając mu nazwę pochodzącą od jej imienia. Taką informację wyczytałam na blogach podróżniczych. Legendy legendami, ale według tradycji żydowskiej żona Noego miała na imię Nammah. Biblia natomiast w ogóle nie podaje jej imienia. Zgodnie z inną teorią nazwa miasta pochodzi od Vesty - rzymskiej bogini ogniska domowego, której kult zaczął się w tych okolicach.

źródło:
Zobacz więcej