We wsi znowu straszy

Czy takie strachy wrócą kiedyś na pola w całej Polsce? (fot. Zbigniew Kuśnierkiewicz)

Dawniej strzegły upraw rolnych przed ptactwem i zwierzętami. Barwne i niepowtarzalne były nie tylko nieodzownym elementem i symbolem krajobrazu polskiej wsi, ale zarazem natchnieniem dla poetów, muzyków i malarzy. Polne strachy zniknęły jednak z polskiego krajobrazu, podobnie jak nierentowne uprawy z małych poletek. Dlatego mieszkańcy jednej z kujawsko-pomorskich wsi postanowili zadbać o przywrócenie tradycji stawiania polnych chochołów. Realizują projekt „Strachy na lachy”.

W formie tradycyjnej strachy na wróble były manekinami, najczęściej używanymi do odstraszania ptaków z pól uprawnych i sadów, głównie wróbli i szpaków. Strachy były najczęściej dwoma przecinającymi się patykami, przy czym jeden z nich wbijano w ziemię, podczas gdy drugi imitował ramiona. Tułów stracha wypychany był głównie sianem, opatulany starym, dziurawym płaszczem i przepasany sznurkiem. Głowy kukieł również były najczęściej wypychane sianem. Ich oczy imitowały guziki, a nosy – marchewki. Na głowie widniał najczęściej kapelusz. Im bardziej łachmaniarski strój, tym większa była moc stracha. Chochoły miały za zadanie pilnować, by skrzydlaci przyjaciele nie wyjedli zbyt wielu świeżo wysianych nasion, młodych siewek, ziaren z dojrzałych kłosów czy owoców w sadzie. Pełniły funkcję magiczną, którą dostrzegali i doceniali w nich nie tylko rolnicy, ale także artyści. Strachy na wróble uwieczniał na płótnie m.in. Stanisław Wyspiański. Jako jedne z wielu dziwnych wiejskich stworów pojawiały się także w wierszach Stanisława Leśmiana i Haliny Poświatowskiej.

W tradycyjnych gospodarstwach, stracha stawiał zawsze mężczyzna, nigdy kobieta. Rolnik najczęściej robił go w domu, z różnych materiałów zgromadzonych w szopie, a następnie wynosił w pole. Działo się to zawsze wczesnym rankiem, bez świadków (wręcz pilnowano, by nikt nie zobaczył człowieka idącego ze strachem w ręku – to przynosiło pecha i mogło skutkować nieurodzajem). Wierzono, że strachy mają moc ochronną i roztaczają swoistą pieczę nad gospodarstwem. W czasie żniw chochoła nie wolno było przestawiać ani niszczyć. Musiał stać na ściernisku aż do jesieni. Dopiero po wykopaniu ziemniaków, gdy na polach płonęły ogniska, strach kończył sezonową służbę. Żaden gospodarz nie zostawiał stracha na drugi rok, tylko wrzucał jednorocznego chochoła do ognia.

Dziś ptaki i zwierzęta odstraszane są raczej środkami chemicznymi, strzałami z broni palnej bądź nagraniami dźwiękowymi ptaków drapieżnych. Strachy stawiają tylko gospodarze, którzy jeszcze wierzą w przeznaczenie strachów, ale nie mają czasu na przygotowanie prawdziwej kukły. Teraz chochoły, to zwykle kij z plastikową butelką lub puszką, która poruszana wiatrem obija się o patyk i groźnie dudni lub są to pocięte paski folii, które mocuje się na kij.

Współczesne strachy są może łatwe w wykonaniu, ale odarte z magii, pełnią funkcję czysto praktyczną i z pewnością nie mogą już pretendować do miana natchnienia. Rozwój cywilizacji przyczynia się do zmiany oblicza wiosek. Małe poletka zastępowane są wielohektarowymi uprawami. Ale może się to zmieni. Mieszkańcy Janiej Góry stwierdzili, że czas na powrót sentymentalnych strachów na wróble, na pola. Pierwsze chochoły w ich miejscowości są już wykonane. Niektóre przypominają postaci ludzkie, inne bajkowe.

zdj.Zbigniew Kuśnierkiewicz

Każdy może się udać w naszej wsi w sentymentalną podróż polnym szlakiem strachów na wróble… Poszukać inspiracji. Gwarantujemy, że będzie to podróż barwna i pełna magii. A czy chochoły straszą? – trzeba przyjechać i przekonać się samemu – z uśmiechem na ustach tajemniczo opowiada Danuta Megger, mieszkanka Janiej Góry i zarazem inicjatorka projektu.

„W wiosce chlebowej straszy” – to tytuł projektu, który Towarzystwo Rozwoju Gminy Świekatowo realizowanego w tematycznej wiosce chlebowej na Kujawach i Pomorzu. Na jego realizację towarzystwo otrzymało dofinansowanie ze środków Województwa Kujawsko-Pomorskiego w zakresie kultury pod nazwą: Upowszechnianie i rozwój kultury, sztuki, ochrona tradycji i dziedzictwa narodowego.