RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Migranci szturmują Grecję. W Brukseli debata, w Moskwie rozdawanie kart

UE zapowiedziała pomoc dla Grecji, która zmaga się z falą migrantów z Turcji (fot. Gokhan Balci/Anadolu Agency via Getty Images)
UE zapowiedziała pomoc dla Grecji, która zmaga się z falą migrantów z Turcji (fot. Gokhan Balci/Anadolu Agency via Getty Images)

Najnowsze

Popularne

Grecja broni swoich granic przed migracyjną nawałnicą, zgotowaną jej przez Turcję. Bruksela zapewnia Ateny o wsparciu, jednak na razie nie jest ono adekwatne do skali dramatu. Z kryzysu zadowolona jest Moskwa, która przez udział w konflikcie syryjskim wzmacnia swoją pozycję w relacjach z Zachodem. Polska tymczasem deklaruje gotowość pomocy w strzeżeniu granic zewnętrznych Unii Europejskiej.

Tysiące migrantów szturmują granicę turecko-grecką. Erdogan grozi wysłaniem „milionów” kolejnych

Tysiące migrantów próbują przekroczyć granicę turecko-grecką po otwarciu granic przez Turcję. Grożąc wysłaniem jeszcze „milionów” pod granicę z...

zobacz więcej

Zeszłotygodniowa decyzja władz w Ankarze o otwarciu granic dla migrantów chcących dostać się do Europy, jest realizacją gróźb, które formułowały one od dłuższego czasu. Turcy bronią swojej decyzji, tłumacząc, że nie radzą sobie z kolejną falą uciekinierów przybywających z Syrii. To jednak nie przekonuje ani Aten, ani UE.

Kolejna fala uciekinierów w Syrii spowodowana jest trwającą w syryjskiej prowincji Idlib ofensywą wojsk podległych Damaszkowi, wspieranych przez rosyjskie lotnictwo. W tym ostatnim bastionie rebeliantów, z których część to siły dżihadystowskie, znajdują się wojska tureckie i protureccy bojownicy. Celem Ankary jest stworzenie z tego obszaru strefy buforowej przy swojej granicy, tak by uniemożliwić przejęcie kontroli nad tym regionem siłom kurdyjskim, uważanym przez Turków za terrorystów.

Exodus ludności cywilnej z Idlib i mająca tam miejsce katastrofa humanitarna, to główna „zasługa” lotnictwa rosyjskiego, które „specjalizuje” się tam w atakach na cele cywilne.

Turcja tymczasem wykorzystuje tę sytuację do domagania się od Brukseli zwiększenia środków na – oficjalnie – uciekinierów znajdujących schronienie na jej terytorium. Żąda również od Zachodu wpłynięcia na zakończenie ofensywy sił Asada w Idlibie.

Nawet jeśli zwiększenie środków to sprawa możliwa do uzyskania, to jednak ciężko sobie wyobrazić, by UE – przy prorosyjskim nastawieniu mi.n Niemiec i Francji - mogła cokolwiek wymusić na Moskwie. Ta zaś wciąż stoi na stanowisku, że w Syrii wspiera legalną władzę – prezydenta Baszara al-Asada – w walce z terrorystami i o zakończeniu ofensywy nie może być mowy.

Niemcy ostrzegają migrantów: dostęp do Unii Europejskiej jest zamknięty

Władze Niemiec ostrzegły uchodźców i migrantów, aby nie starali się przedostać nielegalnie z Turcji do Unii Europejskiej przez jej zewnętrzną...

zobacz więcej

We wtorek kanclerz Niemiec Angela Merkel, po telefonicznej rozmowie z prezydentem Rosji, poinformowała, że Władimir Putin nie chce czterostronnego spotkania – przedstawicieli Rosji, Turcji, Niemiec i Francji – w sprawie Syrii. Dziś sam spotka się z Recepem Tayyipem Erdoganem, który specjalnie w tym celu przybywa do Moskwy.

To po raz kolejny pokazuje, jak polityka wiecznych ustępstw i bierności Berlina, Paryża i Brukseli wobec Rosji sprawdza się w praktyce. Postawę tę krytykuje m. in. niemiecki dziennik „Westfaelische Nachrichten”, który podkreśla, pisząc o sytuacji na granicy grecko-tureckiej, że „inicjator tej nędzy siedzi niewzruszony w Moskwie. Władimir Putin bombarduje setki tysięcy Syryjczyków, pędząc ich ku Europie”. Gazeta sugeruje, że UE powinna „zaostrzyć ton wobec Rosji” i uderzyć w nią za pomocą sankcji.

Erdogan tymczasem liczy na osiągniecie kompromisu w sprawie Idlibu. Dlatego, zwiększył stawkę rozgrywki i niedawno ogłosił rozpoczęcie ofensywy w tej prowincji – nazwanej „Tarcza wiosny” – wymierzonej w siły syryjskie.

Tymczasem w środę w Brukseli odbędzie się nadzwyczajna narada unijnych ministrów spraw wewnętrznych na temat sytuacji na granicy Grecji z Turcją. W piątek o kryzysie będą rozmawiać zaś ministrowie spraw zagranicznych państw unijnych.

Grecja blokuje tysiące uchodźców na granicy. Doszło do starć z policją

Blisko 10 tys. osób zostało zablokowanych na granicy z Grecją – poinformował rząd tego kraju. Próbowali przedostać się nielegalnie do Europy, po...

zobacz więcej

Temat ten był, obok koronawirusa, najważniejszym punktem nadzwyczajnego spotkania Grupy Wyszehradzkiej w Pradze. Po spotkaniu szefów rządów V4, premier Mateusz Morawiecki zadeklarował pomoc polskich służb w strzeżeniu granic zewnętrznych UE, szczególnie na granicy Grecji z Turcją.

– To jest to, co zawsze mówiliśmy, co zawsze podkreślaliśmy – by strzec granic zewnętrznych tak, by nikt, a zwłaszcza przemytnicy ludzi nie rządzili całym tym procesem – zaznaczył szef polskiego rządu.

Jak na razie reakcja Brukseli na katastrofalna sytuację w tym rejonie jest wstrzemięźliwa i ogranicza się do żądania wystosowanego pod adresem Ankary, respektowania umowy z 2016 r. o zamknięciu granic w zamian za pomoc finansową.

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen poinformowała również, że Grecja otrzyma 700 mln euro, siedem okrętów i dwa helikoptery, samolot i specjalne samochody termowizyjne. Europejska Agencja Ochrony Granic (Frontex) zadeklarowała zaś, że jest gotowa do rozmieszczenia sił na granicy, w tym łodzi patrolowych i śmigłowców.

Nowy atak demograficzny na Europę

Tylko w ciągu jednego dnia tureckie służby specjalne MIT zwiozły na granicę z Bułgarią i Grecją co najmniej 75 tys. migrantów nakłaniając ich do...

zobacz więcej

– Ci, którzy chcą przetestować jedność Europy, będą rozczarowani. Będziemy stanowczy i nasza jedność zwycięży – powiedziała szefowa KE podczas wizyty na przejściu granicznym w Kastanies na północnym wschodzie Grecji.

Zachodnie agencje podają, że obecnie w strefie niczyjej między Grecją i Ankarą przebywa około 10 tysięcy migrantów, pochodzących z Syrii, ale również licznych Afgańczyków i Pakistańczyków. Grecy mówią o liczbie dwa razy większej.

Tymczasem trwa wojna dyplomatyczna z użyciem mediów pomiędzy Turcją i Grecją. Greckie wojsko i policja nie wpuszczają migrantów. Używają wobec szturmujących granicę gazu łzawiącego i armatek wodnych. Ankara tymczasem wykorzystuje tę sytuację i oskarża Ateny o tolerowanie rzekomej brutalności swoich sił, a także otwarcie ognia do przybyszów i śmierć trójki z nich.

Informacjom tym zaprzeczają Grecy, który oskarżają Turcję o kłamstwa i wykorzystywanie dramatu migrantów do realizacji swoich celów politycznych. – Grecja nie da się w ten sposób szantażować – zapewnił premier tego kraju Kiriakos Mitsotakis. Jeszcze przed obecnym kryzysem kraj ten, pomimo umowy Brukseli z Ankarą, zmagał się z napływem dziesiątków tysięcy migrantów. Już teraz obozy dla nich są przeludnione i panują w nich bardzo złe warunki.

Azyl z możliwością cofnięcia. Grecja zmienia prawo

Udzielane cudzoziemcom prawo azylu w Grecji będzie ograniczone do trzech lat i władze będą mogły je cofnąć – oświadczył grecki minister ds....

zobacz więcej

Dlatego też Ateny liczą na mocne, jednoznaczne wsparcie Brukseli. O tym, że decyzja o otwarciu granic przez Turcję to „atak na UE i Grecję” odważył się dotychczas powiedzieć jedynie kanclerz Austrii Sebastian Kurz. – Wykorzystuje się istoty ludzkie, aby wywierać presję na Europę – podkreślił.

Przekonuje on też, że w ten sposób Ankara chce wymusić na Brukseli poparcie swojej ofensywy w Syrii. – Jeżeli ugniemy się teraz pod presją Turcji, jeśli Erdogan wyjdzie z tego zwycięsko, decydując, że dziesiątki tysięcy osób mogą ruszyć ku Grecji i UE, to następnie będą to setki tysięcy i nastąpi koniec swobodnego przepływu osób w Europie – tłumaczył Kurz.

O wiele bardziej stonowane są wypowiedzi płynące z Niemiec. Kanclerz Merkel krytykując decyzję Ankary przyznaje jednak, że rozumie, że jest ona zirytowana przybywaniem kolejnych fal uciekinierów z Syrii. Rozkłada przy tym ręce – relacjonując swoją rozmowę telefoniczną z Putinem.

W samym łonie UE wciąż silne są tendencje, by w dalszym ciągu przyjmować rzesze migrantów i zmuszać, poprzez system kwot, kraje tego odmawiające. Stanowisko Polski i państw Grupy Wyszehradzkiej w tym sporze jest jasne – nie ma na to zgody, trzeba umacniać granicę zewnętrzną wspólnoty i pomagać na miejscu.

To, co w 2015 r. robili Węgrzy – czyli zamykanie granicy dla nielegalnych migrantów - teraz czynią Grecy, zyskując przy tym wsparcie UE. Wtedy jednak Budapeszt był krytykowany przez Brukselę i Berlin za niehumanitarne podejście. Dziś wspólnota zastanawia się, jak nie dopuścić do wdarcia się na terytorium Europy kolejnej migracyjnej fali.

W obliczu szantażów płynących z Turcji – Erdogan mówi nieraz o przepuszczeniu miliona przybyszów – sytuacji w Syrii, czy wciąż potężnej migracyjnej fali płynącej z Afryki – UE nie ma czasu, by trwać w tej sprawie w bezruchu. Radykalne zmiany – i to w kierunku postulowanym przez V4, muszą zostać przeprowadzone natychmiast. Jeśli do tego nie dojdzie – dramat migrantów będzie wciąż wykorzystywany jako straszak – zarówno przez Ankarę jak i Moskwę.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej