RAPORT

Propozycja podziału Ukrainy? Sikorski na cenzurowanym

To już pandemia? Ozdrowiali zarażają się ponownie

Wirus najprawdopodobniej stanie się kolejnym, który spędza sen z powiek specjalistów od chorób zakaźnych – pisze Magdalena Kawalec-Segond (fot. TPG/Getty Images)
Wirus najprawdopodobniej stanie się kolejnym, który spędza sen z powiek specjalistów od chorób zakaźnych – pisze Magdalena Kawalec-Segond (fot. TPG/Getty Images)

Najnowsze

Popularne

Zakażeniu koronawirusem może ulec od 40 do 70 procent światowej populacji. Wirus najprawdopodobniej stanie się kolejnym, który spędza sen z powiek specjalistów od chorób zakaźnych – taką ekstra niby-grypą, z minimalnymi szansami na skuteczną szczepionkę. Gospodarka światowa dostanie srogiego kopniaka i oby się nie wywaliła, za to emisje gazów będą spadać, bo przemysł bez pracowników po prostu stanie – pisze Magdalena Kawalec-Segond. Artykuł ukazał się w „Tygodniku TVP”.

Koronawirus na świecie. Śledzimy, gdzie pojawiają się nowe przypadki [RELACJA]

Wywołujący groźne zapalenie płuc koronawirus do tej pory rozprzestrzenił się na ok. 60 krajów. Zabił dotąd ponad 3 tys. osób, w zdecydowanej...

zobacz więcej

CZYTAJ CAŁY ARTYKUŁ

Już wiemy, że rzecz cała – o której wolałabym nigdy nie musieć pisać – nie skończy się jak znany już nam SARS, czy inne incydentalne i zlokalizowane epidemie koronawirusowe. Bo choroba COVID-19, wywoływana przez wirusa SARS-CoV-2, pochłonęła już znacznie więcej ofiar, jest znacznie więcej zakażonych (oficjalnie grubo ponad 80 tys., idziemy zatem na setki tysięcy), a rzecz cała rozprzestrzenia się globalnie (zarejestrowana, do chwili publikacji tekstu, już w ponad 50 krajach, na wszystkich kontynentach).

(…)

Po pierwsze: skoro grypa sezonowa tak rozwala nasz światowy, nie tylko polski system ochrony zdrowia, to wirusa częściej od niej wywołującego powikłania (u 20 procent chorych, wobec 1 proc. u zagrypionych, przy czym ta statystyka jest tym dokładniejsza, im dokładniej monitorujemy grypę, czyli wiemy, ile wirusa krąży w bezobjawowej populacji) jeszcze trudniej będzie opanować klinicznie. Proste pytanie jest takie: ile respiratorów ma wasz lokalny szpital i gdzie się znajduje najbliższy szpital zakaźny przygotowany do zajęcia się chorym z powikłaniem, któremu natychmiast trzeba podtrzymać oddychanie.

Nadal niska śmiertelność chorych na COVID-19 nie wynika przecież z tego, że zakażenie wywołał taki mały, miły wirusowy miś, tylko z tego, że udało się pomóc klinicznie tysiącom ludzi naraz. Bo był sprzęt i personel medyczny, który szybko nauczył się zabezpieczać przed zakażeniem. Co nie znaczy, że nie było strat w ludziach i sprzęcie. Była jednak moc i pieniądze i istniał już system zdrowia publicznego wyćwiczony w kolejnych ptasich grypach, SARS-ie etc. Nie wszędzie jest tak świetnie.

Pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce. Jest oficjalne potwierdzenie

W Polsce potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa – poinformował podczas konferencji prasowej minister zdrowia Łukasz Szumowski. Jak wskazał,...

zobacz więcej

Po drugie, z dużym prawdopodobieństwem powodujący COVID-19 wirus SARS-CoV-2 jest bardziej zakaźny od grypy sezonowej (czyli mniej jego cząstek wystarczy, by zakażenie wywołać). Po trzecie: mamy szczepionkę przeciw grypie, i co – szczepimy się masowo? Nie, więc chorujemy, a starsi czy słabsi umierają. Nie robi to na wielu z nas szczególnego wrażenia i raczej wietrzymy spisek firm farmaceutycznych, niż się szczepimy. Jakie są szanse, że COVID-19 owo wrażenie zrobi i jednak się zaszczepimy, jak już ewentualnie będzie czym, a nie będziemy bajać (wykształceni ludzie!) o kolejnym spisku? Że się podporządkujemy zaleceniom nadzoru sanitarnego, że będziemy myć prawidłowo i dezynfekować ręce?

Po czwarte to, że bardzo wielu ludzi prawdopodobnie przechodzi zakażenie bezobjawowo lub okres inkubacji jest u nich nawet ponad 20-dniowy (a nie 5-15 dniowy), a jednak są zakaźni, też nie działa na korzyść walki z tym patogenem. Bo NIGDY nie wyłapie się wszystkich kontaktów nawet pełnoobjawowo chorej osoby. A co dopiero bezobjawowej i zakaźnej. Co nie znaczy, że nie trzeba za nimi iść – chińskie doświadczenie pokazuje, że to podstawa: izolować kontakty.

(…)

Zupełnie zaś zadziwiającą rzeczą jest ewidentna, spora odporność lub oporność dzieci na tego wirusa. Dzieci, podobnie jak osoby starsze, na ogół należą do grup ryzyka wszelkich chorób zakaźnych, ze względu na nieprawidłowe, niedojrzałe, jeszcze niewłączone działanie niektórych mechanizmów immunologicznych. U osób starszych z kolei te same mechanizmy ulegają po prostu osłabieniu z wiekiem i wyłączaniu. Ponadto z wiekiem spada też zdolność do dbania o swoją higienę osobistą – choćby ze względu na zmniejszoną mobilność i problemy z pamięcią.

„Pacjent był niedaleko ogniska koronawirusa w Niemczech”

Pacjent, u którego potwierdzono pierwszy w Polsce przypadek koronawirusa wrócił z Niemiec, był niedaleko ogniska, gdzie potwierdzono przypadek...

zobacz więcej

Ja bym osobiście stawiała hipotezę, że dzieciom brak jest jakiegoś receptora, który jest niezbędny wirusowi do przyczepienia się do ludzkich komórek i następnie zakażenia ich – byłaby to zatem oporność. Taki receptor pojawiałby się w coraz większej liczbie z wiekiem, stąd rosnąca chorobotwórczość wirusa w kolejnych grupach wiekowych. Z pewnością uczeni to rozważają, podobnie jak jakiś szczególny dla dzieci mechanizm immunologiczny chroniący przed wirusem – byłaby to zatem część odporności wrodzonej, tracona przez nas z wiekiem.

Są ponadto potwierdzone przypadki ponownych zachorowań ozdrowieńców, czyli choroba nie zostawia – przynajmniej u niektórych – długotrwałej pamięci immunologicznej. Z dotychczasowych ustaleń wirus nie mutuje dynamicznie, a zatem te tak różnorodne odpowiedzi na jego pojawienie się w ludzkim organizmie zależą od nas – ofiar. Wirus ten może też potrafić – to się zdarza, i najlepszym przykładem jest tu HIV – uszkadzać jakiś element naszego układu odporności.

To wszystko źle wróży szybkiej perspektywie opracowania szczepionki. Po prostu jeszcze nie wiemy tych wszystkich rzeczy. Wirus współegzystuje z naszym gatunkiem jakieś 10 tygodni. Jest oczywiste, że znacznie mniej o nim wiemy, niż nie wiemy.

Pigułka (wiedzy) o koronawirusie. Na ile stanowi zagrożenie i jak się przed nim chronić? [WIDEO]

Od początku tego roku pochodzący z Chin koronawirus spowodował już śmierć blisko 2,8 tys. osób, a na całym świecie zanotowano ponad 81 tys....

zobacz więcej

(…)

Specjaliści z Harvard Medical School oceniają, że zakażeniu COVID-19 może ulec od 40 do 70 procent światowej populacji. Wirus najprawdopodobniej stanie się kolejnym, który spędza sen z powiek specjalistów od chorób zakaźnych – taką ekstra grypą, z minimalnymi szansami na skuteczną szczepionkę. Gospodarka światowa dostanie srogiego kopniaka i oby się nie wywróciła (można wymieniać kolejne szacunki strat w miliardach i procentach, ale to jest słabo przewidywalne), zaś emisje gazów cieplarnianych już spadają znacząco – szacuje się, że o 6 procent – i spadać będą dalej, jeśli epidemia stanie się pandemią. Bo przemysł bez pracowników po prostu stanie.

Aczkolwiek: nikt na razie nie posiada danych epidemiologicznych pozwalających ustalić, że wirus ten będzie występował sezonowo. Tak się dzieje, gdy nosiciel drobnoustroju chorobotwórczego jest sezonowy, lub gdy warunki pogodowe w konkretnych porach roku mniej lub bardziej pomagają się wirusowi rozprzestrzeniać lub przetrwać w środowisku. Wirus SARS w temperaturach niższych niż 10 stopni Celsjusza potrafi trwać zakaźny nawet 30 dni na powierzchniach nieożywionych! Oczywiście w naszych szerokościach geograficznych na ogół zarażamy się też częściej w sezonie jesienno-zimowym, bowiem spada nasza własna odporność (zależny od nasłonecznienia poziom witaminy D i zależny od diety poziom pierwiastków wspomagających układ odporności, takich jak cynk i selen oraz magnez).

CZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej