RAPORT

Prorosyjska era Tuska

„Whisky z miodem? Na humor pomoże”. Wirusolog o domowych sposobach leczenia koronawirusa

Prof. Gut odniósł się m.in. do sprawy maseczek ochronnych (fot.  Feature China/Barcroft Media via Getty Images
Prof. Gut odniósł się m.in. do sprawy maseczek ochronnych (fot. Feature China/Barcroft Media via Getty Images

Najnowsze

Popularne

– Osoby nadużywające alkoholu mają słabszą odporność. Na pewno nie należy z powodu koronawirusa z rozpaczy sięgać po kieliszek (…) Whisky z miodem? Na humor na pewno pomoże – mówi w rozmowie z portalem tvp.info prof. Włodzimierz Gut. Wirusolog odniósł się również do innych popularnych teorii dotyczących chronienia się przed koronawirusem, m. in. do używania cebuli, czosnku i oleju sezamowego czy też unikania kontaktu ze zwierzętami i przedmiotami pochodzącymi z Chin.

Gorąca whisky zamiast antybiotyków. Brytyjczyk twierdzi, że pokonał koronawirusa

Mieszkający w Chinach Brytyjczyk Connor Reed, u którego stwierdzono zarażenie koronawirusem, odmówił w szpitalu przyjmowania antybiotyków. Jak...

zobacz więcej

CZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE

Jak mówił prof. Gut, „w określonych sytuacjach alkohol może osłabić organizm. Osoby, które mają osłabiony organizm przez długotrwałe używanie alkoholu, mają słabszą odporność”. – Na pewno nie należy z powodu koronawirusa z rozpaczy sięgać po kieliszek – powiedział.

Badacz odniósł się do pojawiających się w internecie teorii, że pomóc zwalczyć koronawirusa może nacieranie się alkoholem.

– Jest to stara, ludowa metoda leczenia przeziębień, ale czy jej skuteczność w stosunku do koronawirusa nie różni się w stosunku do skuteczności wobec innych przeziębień, to wątpię – stwierdził. Jak dodał, nieskuteczna może być również gorąca whisky z miodem.

– Whisky z miodem? Na humor na pewno pomoże – mówił prof. Gut.

– Alkohol jako taki nie powstrzymuje koronawirusa. Jest za to środkiem dezynfekcyjnym, służy do odkażania powierzchni, działa w stężeniu 70 proc. Osiągnięcie takiego poziomu nasycenia w organizmie skończyłoby się, powiedzmy, dużym problemem – wyjaśnił profesor.

Japończycy alarmują: brakuje polskiej wódki, nie ma jak walczyć z koronawirusem

„W Japonii brakuje polskiej wódki o wysokiej zawartości alkoholu” – alarmuje portal nippon.com, który wiąże ten fakt z epidemia koronawirusa. Wódką...

zobacz więcej

– Wystarczy mniej niż 1 proc., żeby zabić. Dobroczynne działanie alkoholu w walce z koronawirusem to bajka i legenda. Oczywiście, kiedy przetrzemy sobie ręce, na których mógł znaleźć się koronawirus, zostaną one wyjałowione. Likwidowanie koronawirusa za pomocą 70-proc. alkoholu jest teoretycznie możliwe, tyle tylko, że zmarły nie choruje – mówił.

Wirusolog skomentował również metodę powstrzymywania epidemii za pomocą cebuli. Ta, zdaniem restauratorki Magdy Gessler, rozłożona po pokoju miała przyciągać koronawirusa.

– To znaczy, że cebula wyciągnie nam go z płuc? To chyba niemożliwe. Podobno w jednym ze stanów USA jest prawo, które mówi, że po użyciu cebuli lub czosnku nie wolno uprawiać seksu. Faktycznie, w ten sposób można zmniejszyć prawdopodobieństwo zakażenia – mówił prof. Gut.

Jego zdaniem nie pomoże również olej sezamowy. – Jak się wypije olej, to potem trzeba wypić dobry trunek, żeby olej poszedł do głowy. Przy czym im cięższy olej, tym mocniejszy trunek – zauważył profesor, powołując się na Onufrego Zagłobę, postać literacką z powieści Henryka Sienkiewicza.

Profesor zdradza, jak alkohol pomaga w walce z koronawirusem

Do walki z wirusem najlepszy jest alkohol 70-procentowy – zapewnia wirusolog prof. Włodzimierz Gut. Jak wyjaśnia, służy on do „inaktywacji wirusa...

zobacz więcej

Na bardziej złożoną wygląda sprawa maseczek ochronnych. – W szpitalu do pewnego stopnia mogą one nas chronić, ale noszenie ich na co dzień przez parę godzin spowoduje, że wprawdzie koronawirusa jeszcze nie mamy, ale on na całej reszcie osiądzie, ręką przekażemy sobie go sami, bez najmniejszych problemów – mówił.

Zdaniem profesora nie należy się obawiać zakażenia również w wyniku kontaktu z przesyłkami z Chin, „chyba że włączy się teleportację i przesyłka wyląduje od razu na stole”. Podobnie wirusolog odradza obawianie się kontaktu ze zwierzętami.

– W stan lekkiego rozbawienia wprawiły mnie informacje, że można się zarazić od psa lub kota. Owszem, one mają swoje koronawirusy, ale te nam nie grożą, mimo że dla nich są bardzo niebezpieczne – mówił.

– Jeżeli jednak sami osobiście w laboratorium zakazimy zwierzę tym koronawirusem, który zagraża ludziom, i będziemy potem koniecznie sprawdzać na własnej osobie, czy się zaraziło, to pewne ryzyko jest – stwierdził.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej