Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

Ustawili skrzynki i minipark za 1,8 mln. Policja nakazała rozbiórkę

„Zapraszam pana prezydenta Sutryka i jego świtę, niech tu usiądą, niech wypoczywają i niech wąchają te spaliny z rur wydechowych. Poroniony pomysł” – komentuje jeden z mieszkańców (fot. PAP/Maciej Kulczyński)

Kilka miesięcy temu na polecenie wrocławskich urzędników prezydenta miasta Jacka Sutryka wzdłuż ulic ustawiono drewniane skrzynie wraz z „parkiem kieszonkowym”. Za jaką cenę? Blisko 1,8 mln zł. Jak się okazuje, instalacja będzie musiała zostać rozebrana. Dlaczego? Zagraża bezpieczeństwu i nie była konsultowana z policją.

„Strefa relaksu na pl. Bankowym zamiast podziemnego parkingu”. Trzaskowski łamie obietnice

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski 10 miesięcy po wyborach oficjalnie wycofuje się z jednej z kluczowych obietnic – poinformował wiceminister...

zobacz więcej

O sprawie poinformowała „Gazeta Wrocławska”. Skrzynie i podesty z płyt OSB oraz minipark z trawą i drzewami – które łącznie kosztowały 1,8 mln zł – ustawiono pod koniec ubiegłego roku przy ulicach na wrocławskim Ołbinie. Mieszkańcy od razu mieli wątpliwości co do takiego pomysłu.

„Zapraszam pana prezydenta Sutryka i jego świtę, niech tu usiądą, niech wypoczywają i niech wąchają te spaliny z rur wydechowych. Poroniony pomysł. To kosztowało 1,8 mln zł? Ile elewacji można by za tą kwotę zrobić” – mówił jeden z mieszkańców.

Sprawą zajęła się policja. – Funkcjonariusze przeprowadzili lustrację wskazanego miejsca, na podstawie której stwierdzili nieprawidłowości oznakowania oraz umiejscowienia elementów drewnianych zamontowanych na skrzyżowaniu ulic Żeromskiego i Daszyńskiego – poinformował mł. insp. Przemysław Kozioł, zastępca komendanta miejskiego policji.

Policja we wniosku przesłanym do ratusza poinformowała o potrzebie likwidacji instalacji i przywrócenia dotychczasowych przejść dla pieszych.

– W naszej ocenie zamontowane w tak sposób instalacje drewniane zarażają bezpieczeństwu uczestników ruchu drogowego, a w szczególności pieszych wchodzących na jezdnię bezpośrednio zza przeszkody ograniczającej widoczność – stwierdził Kozioł.

Komendant wskazał też, że zanim drewniane instalacje blokujące ulice powstały, nikt z miejskich urzędników nie zgłaszał się w tej sprawie. – Do wydziału ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji nie wpłynęło jakiekolwiek zapytanie w powyższej sprawie, a zastosowane rozwiązanie nie były w żaden sposób konsultowane – poinformował.

źródło:
Zobacz więcej