RAPORT

Wojna na Ukrainie

„Decyzja o uhonorowaniu Żołnierzy Wyklętych miała kolosalne znaczenie”

Zdjęcie Jana Rodowicza „Anody” podczas uroczystego otwarcia wystawy czasowej „Dobrze, że ta wojna się kończy…..”(PAP/Andrzej Lange)
Zdjęcie Jana Rodowicza „Anody” podczas uroczystego otwarcia wystawy czasowej „Dobrze, że ta wojna się kończy…..”(PAP/Andrzej Lange)

Krytyków Żołnierzy Wyklętych mamy co niemiara, ale rzetelnych badaczy tego zagadnienia wprost przeciwnie. Jeżeli spojrzymy na dorobek placówek uniwersyteckich, to okazuje się, że praktycznie w żadnej z nich badań na ten temat się nie prowadzi. To samo zresztą dotyczy Armii Krajowej – powiedział dr Tomasz Łabuszewski, naczelnik Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Warszawie.

Bieg „Tropem Wilczym”. Zapraszają potomkowie żołnierzy wyklętych

Potomkowie żołnierzy wyklętych zapraszają na bieg „Tropem Wilczym”. Zaplanowano go na 1 marca w 365 miastach w Polsce i za granicą. To hołd dla...

zobacz więcej

Jakie znaczenie dla wiedzy i świadomości Polaków o antykomunistycznym i niepodległościowym podziemiu miało ustanowienie w 2011 r. Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych?

Dr Tomasz Łabuszewski: Według mnie decyzja o uhonorowaniu Żołnierzy Wyklętych specjalnym dniem – 1 marca – miała kolosalne znaczenie. Społeczeństwo otrzymało jasny sygnał, że państwo polskie upomniało się o tę kategorię bohaterów – bojowników walki o niepodległość. Do tego czasu większość inicjatyw związanych z upamiętnianiem tego zjawiska wychodziła tak naprawdę od czynników społecznych, z bardzo zróżnicowaną oceną formułowaną przez różne kręgi naukowców i publicystów. Jest to moim zdaniem moment zwrotny w budowaniu świadomości historycznej o tym zjawisku.

Natomiast czy ta świadomość w tej chwili jest duża? Wydaje mi się, że nie do końca. Mamy do czynienia z dwoma równoległymi nurtami. Z jednej strony pewnym zachłyśnięciem się tym zjawiskiem, głównie na gruncie popkultury, która bardzo często wyprzedza prawdziwe ustalenia badawcze. Z drugiej strony natomiast mamy tzw. nurt demaskatorski, który czerpie pełnymi garściami z komunistycznej propagandy. Obydwa te nurty, powiem to ze smutkiem, dominują w przestrzeni publicznej, bardzo często posługują się argumentami, które nie mają realnego osadzenia w faktach historycznych. I to jest niewątpliwie problem.

Jaki jest zatem obiektywny obraz Żołnierzy Wyklętych?

Dr Tomasz Łabuszewski: Zastanawiając się nad próbą zdefiniowania tego zjawiska, trzeba sięgnąć do pewnych ocen, które były formułowane przez 45 lat komunistycznej propagandy. Tak naprawdę bowiem to one do dziś niestety wyznaczają pewne trendy i trzeba elementy owej narracji sukcesywnie rozbrajać.

Białystok: Billboardy upamiętniające „Łupaszkę”

Do 1 marca, czyli Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych nad dwóch blokach w Białymstoku będą wisiały billboardy upamiętniające mjr. Zygmunta...

zobacz więcej

Żołnierze Wyklęci to przede wszystkim ludzie kontynuujący walkę o niepodległość Polski, którzy zaczynali ją toczyć bardzo często na początku II wojny światowej. Stwierdzenia, że mówimy o drugiej konspiracji albo konspiracji powojennej, są określeniami ahistorycznymi i nienaukowymi. Konspiracja, którą określamy mianem Żołnierzy Wyklętych, to konspiracja niepodległościowa o obliczu antykomunistycznym, która wcale nie zaczęła się po zakończeniu II wojny, tylko w sposób płynny zmieniła swoje oblicze z oblicza antyniemieckiego właśnie na antykomunistyczne.

W mojej opinii stało się to w połowie 1943 r., po zerwaniu stosunków dyplomatycznych przez sowiecką Rosję z rządem polskim na uchodźstwie. Jeżeli mamy w przestrzeni publicznej próby przeciwstawiania etosu żołnierzy Armii Krajowej etosowi Żołnierzy Wyklętych, to jest to również całkowicie nienaukowe stwierdzenie, bo mówimy tak naprawdę o jednym i tym samym środowisku.

Do której grupy mamy zaliczyć Macieja Kalenkiewicza, Komendanta Okręgu Wileńskiego, który zginął pod Surkontami 21 sierpnia 1944 r., w trakcie walki z NKWD? Czy według zwolenników tezy o dwóch konspiracjach, niemających ze sobą żadnego związku, Kalenkiewicz był Żołnierzem Wyklętym, czy też nie? Moim zdaniem należy do zbiorowości podziemia antykomunistycznego, które walczyło od 1943 r. najpierw z czerwoną partyzantką, następnie z NKWD, a później z Armią Czerwoną i polskimi formacjami komunistycznymi na terenie Polski, aż do połowy lat pięćdziesiątych.

Często mówi się również o tym, że tak naprawdę mamy do czynienia z niewielką grupą walczących. Wobec tego jak wygląda rzeczywista skala podziemia antykomunistycznego?

Dr Tomasz Łabuszewski: Przeciwnicy uważają, że mówimy o zjawisku absolutnie marginalnym, zbudowanym przez ludzi zdemoralizowanych wojną, niemających żadnych wyższych celów, tylko walkę zbrojną wynikającą z tego, że nic innego robić już nie potrafili. Według mnie to absolutnie fałszywa – nienaukowa ocena.

„Żołnierze Wyklęci nie godzili się na sowiecką, stalinowską, ponurą noc”

Żołnierze Wyklęci to polscy patrioci, którzy nie godzili się na sowiecką, stalinowską, ponurą noc - podkreślił wicepremier, minister kultury i...

zobacz więcej

W szczytowym okresie akcji „Burza” Armia Krajowa liczyła do 400 tys. żołnierzy. Była prawdziwą armią polską w konspiracji. W okresie największego nasilenia działań powstańczych przeciwko władzy komunistycznej mamy w szeregach konspiracji do 200 tys. żołnierzy. Krytycy tego zjawiska, którzy chcą w sztuczny sposób ograniczyć jego zasięg, twierdzą, że ten gigantyczny spadek między latem 1944 a latem 1945 r. był wynikiem braku akceptacji dla kontynuowania tej formy konspiracji wojskowej, która miała oblicze antykomunistyczne.

Zapominają jednak o tym, że akcja „Burza” kosztowała tak naprawdę Armię Krajową blisko 100 tys. ofiar, a samo Powstanie Warszawskie oznaczało kilkadziesiąt tysięcy zabitych, nie mówiąc już o wziętych do niewoli. Ten spadek, owszem, wynika również z faktu, iż ludzie zdecydowali się zakończyć swoją działalność niepodległościową, ale w znacznym procencie wynika jednak ze strat poniesionych przez AK w ramach akcji „Burza” oraz represji strony komunistycznej. Okręg Lubelski AK tylko w ciągu kilku miesięcy drugiej połowy 1944 r. stracił do 20 tys. aresztowanych, Okręg Białostocki AK – co najmniej 10 tys., Podokręg Rzeszowski według ocen formułowanych przez Łukasza Cieplińskiego do końca roku stracił blisko 20 tys. ludzi – w tym aresztowanych, zdekonspirowanych, zmuszonych do ucieczki.

Spośród tych 200 tysięcy ok. 20 tys. konspiratorów służyło w oddziałach partyzanckich. Jeżeli spojrzymy np. na Powstanie Styczniowe, to są to podobne liczby – wówczas przez szeregi powstańcze przewinęło się ok. 200 tys. ludzi, a w poszczególnych oddziałach powstańczych nie służyło jednorazowo więcej niż 30 tys. ludzi. Pamiętajmy jednak, że mianem żołnierzy wyklętych określamy nie tylko członków wspomnianych oddziałów bojowych, ale wszystkich konspiratorów działających na bardzo różnych płaszczyznach – propagandowej, informacyjnej, wywiadowczej.

Czy działalność Żołnierzy Wyklętych wpisuje się w nurt powstania antykomunistycznego?

Dr Tomasz Łabuszewski: Krytycy tego zjawiska oraz przeciwnicy przypisywania mu jakiejś specjalnej wagi w najnowszej historii Polski twierdzą, że ten wysiłek zbrojny nie miał nic wspólnego z powstaniem antykomunistycznym. Jako głównych argumentów używają hasła ograniczonego poparcia społecznego, rozdrobnienia organizacyjnego i braku jednolitego dowództwa. Jednak gdy spojrzy się na definicję powstania, to żaden z tych argumentów nie ma racji bytu. Dlaczego np. powstanie w Pradze, które trwało dwa dni, jest określane tym mianem i nikt tego nie dyskwalifikuje? Tak samo powstanie w Paryżu w 1944 r., które miało miejscami groteskowy wymiar, również to miano nosi. Warto się nad tym zastanowić, z czego ta krytyka wynika, bo w sensie naukowym nie ma ona zupełnie żadnego uzasadnienia.

Prof. Panfil: Młodym łatwo jest odnaleźć pokrewieństwo duchowe z Żołnierzami Wyklętymi

– Młodzież odruchowo ceni cechy, cnoty, którymi charakteryzowali się żołnierze podziemia antykomunistycznego. Wierność, lojalność, zdolność do...

zobacz więcej

Czy Żołnierze Wyklęci to faktycznie środowisko o jednolitych, określonych, poglądach politycznych?

Dr Tomasz Łabuszewski: Kolejnym koronnym argumentem, który ma dezawuować znaczenie tego zjawiska, to argument o jednolitym "faszystowskim" obliczu Żołnierzy Wyklętych. To zupełna bzdura, ponieważ mówimy o zjawisku bardzo różnorodnym pod względem politycznym: od skrajnej prawicy po ludzi związanych z lewicą. Znajdują się tam przedstawiciele wszystkich ugrupowań politycznych, które tworzyły Polskie Państwo Podziemne, a wcześniej działały w II Rzeczypospolitej. Dlaczego obecna lewica nie chce sobie z tego środowiska wybrać ludzi, którzy ewidentnie odwoływali się w swojej działalności do jej tradycji? Jest to pytanie do przedstawicieli tego ugrupowania, ja tego po prostu nie rozumiem.

Kolejny argument, który był i do dziś niestety jest używany przeciwko Żołnierzom Wyklętym, dotyczy składu społecznego owej konspiracji. Przez kilkadziesiąt lat komunistycznej propagandy ukuło się tezę, że byli to ludzie związani głównie z tymi grupami społecznymi, które straciły materialnie na rewolucji wprowadzonej przez Rosję sowiecką do Polski. Nic bardziej bzdurnego, ponieważ mówimy o prawdziwej chłopskiej Wandei. To jest powstanie antykomunistyczne złożone w 80 proc. z polskich chłopów z domieszką robotników. Oznacza to, że podstawową bazę konspiracji antykomunistycznej stanowią dwie, używając języka marksistowskiego, klasy społeczne, w których imieniu władza komunistyczna miała sprawować władzę w Polsce. Przedstawicieli oficerów zawodowych i ziemiaństwa można liczyć w promilach, nawet nie w procentach.

Jak należy się odnieść do zarzutu o demoralizacji struktur podziemia antykomunistycznego?

Dr Tomasz Łabuszewski: Problem dotyczący tzw. demoralizacji struktur antykomunistycznych jest stawiany na zasadzie antytezy dla rzekomego braku demoralizacji w okresie funkcjonowania Armii Krajowej. Należy jednak na to spojrzeć w sposób rzeczowy i obiektywny. I w jednym, i drugim przypadku mówimy o armii ochotniczej. To nie było prawdziwe wojsko i nie należy mu przypisywać pewnych norm, które są typowe dla armii z jej regulaminami i zdolnością do wyciągania konsekwencji wobec podkomendnych.

Problem demoralizacji towarzyszył Armii Krajowej przez cały okres okupacji niemieckiej w podobnym wymiarze, jak w konspiracji antykomunistycznej. Twierdzenie, że coś się zmieniło, i to ewidentnie na gorsze, jest po prostu twierdzeniem nienaukowym. Mamy niezwykle liczne przypadki wykonywania wyroków śmierci w okresie okupacji niemieckiej z powodu przestępstw kryminalnych szeregowych członków Armii Krajowej. Mamy podobną liczbę przypadków wykonywania wyroków w okresie konspiracji antykomunistycznej.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej