Raport

Epidemia koronawirusa

Śmierć nadchodzi z nieba. Rosyjskie zbrodnie w Syrii

„Asad i Putin w jednej enklawie zgromadzili niemal wszystkich rebeliantów, ale też ludność cywilną, która nie chce żyć pod panowaniem Asada” (fot. Sputnik/Alexei Druzhinin/Kremlin via REUTERS)

Od początku ofensywy lądowej w Idlib zginęło w tej prowincji przeszło 400 cywilów, wielu pod bombami zrzucanymi przez Rosjan. Zorganizowana kampania nalotów na szpitale i szkoły wywołała największy kryzys humanitarny w Syrii od początku wojny w tym kraju.

Wtorek 25 lutego, godzina 8 rano. Pierwszy dzwonek na lekcje w szkole al-Baraem w mieście Idlib, stolicy prowincji o tej samej nazwie. W tym momencie nad tą okolicą pojawiają się wojskowe samoloty. Nauczyciele natychmiast podejmują decyzję o odesłaniu dzieci do domów. Gdy uczniowie wychodzą ze szkoły, uderza w nią bomba kasetowa. Ginie troje nauczycieli i uczeń, ciężkie rany odnosi sześć innych osób.

To był jeden z bardziej krwawych dni od początku ofensywy Asada i Rosjan w Idlibie. 25 lutego w nalotach zginęło 21 cywilów. Wśród zbombardowanych obiektów było sześć szkół i dwa żłobki. Co najmniej sześcioro dzieci było wśród 10 zabitych cywilów w Maarat Misrin, mieście leżącym na północ od stolicy prowincji. Czworo cywilów, w tym matka z dwojgiem dzieci, zginęło w Binnish. Także czworo cywilów zginęło w rosyjskim nalocie na wieś Arnaba następnego dnia. W środę 26 lutego tylko do wczesnych godzin popołudniowych rosyjskie samoloty zaatakowały miejscowości: Al-Bara, Qaminas, Idlib, Binnish, Jopseh, Neirab, Sarmin, Maarat Alia, Arnabah i Kafr Awaid.



Media: Rosja przetestowała pocisk hipersoniczny. Ma „powstrzymywać” USA

W Rosji przetestowano hipersoniczny pocisk przeciwokrętowy Cyrkon, po raz pierwszy wystrzeliwując go z okrętu. Źródła w Północno-Zachodnim Okręgu...

zobacz więcej

„Podręcznik zbrodniarza wojennego”

W ostatniej enklawie rebelii w Syrii broni się nie tylko około 20 000 zbrojnych przeciwników Asada, w większości dżihadystów związanych dawnej z Al-Kaidą. W prowincji znajduje się też ponad 3 mln ludności cywilnej. Wielu z nich trafiło do Idlibu w ostatnich latach z innych regionów Syrii, przejmowanych siłą przez reżim. Asad i Rosjanie stosowali tam z premedytacją okrutny mechanizm. W dużym stopniu łamali opór rebeliantów w tzw. strefach deeskalacji, terroryzując ludność cywilną nalotami (tu główną rolę odgrywali Rosjanie). Następnie oferowali rebeliantom, ale też cywilom swobodny przejazd do Idlibu. W ten sposób Asad i Putin w jednej enklawie zgromadzili niemal wszystkich rebeliantów, ale też ludność cywilną, która nie chce żyć pod panowaniem Asada. Teraz w Idlibie Rosjanie wrócili do przetestowanej już kampanii powietrznego terroru, tyle że ludzie nie mają już gdzie uciec.

„The Financial Times” alarmuje: „Doświadczają bombardowań szpitali i szkół, targowisk i piekarni - to podręcznik zbrodniarza wojennego, który reżim Asada i jego patroni napisali krwią. Syryjskie i rosyjskie siły powietrzne zniszczyły ponad 50 placówek medycznych w Idlibie, tak że lekarze przestali podawać współrzędne, które miały ich chronić, a w niektórych przypadkach zeszli dosłownie do podziemia”. Od dawna agencje ONZ i organizacje humanitarne zarzucają Rosjanom, że wykorzystują dostarczane do ONZ współrzędne takich obiektów, jak szpitale, do planowania nalotów.

Choć ofensywa lądowa wojsk rządowych wspieranych przez szyickie milicje i Rosjan ruszyła w grudniu ub.r., to naloty na Idlib na dużą skalę zaczęły się już w kwietniu ub.r. Do największej masakry doszło wieczorem 16 sierpnia 2019 roku, gdy bomby spadły na ośrodek pomocy dla uchodźców pod miastem Haas, prowadzony przez jedną z organizacji pozarządowych. Zginęło 29 cywilów, głównie kobiet i dzieci, rany odniosły 52 osoby. Wśród ofiar śmiertelnych była cała rodzina, w tym ciężarna kobieta. Human Rights Watch rozmawiała z 24 świadkami, przeanalizowała również źródła otwarte i zdjęcia satelitarne. Nalotu dokonał rosyjski samolot – z premedytacją, ponieważ w pobliżu nie było żadnego celu o znaczeniu militarnym ani żadnych uzbrojonych rebeliantów (ośrodek leżał 30 km za linią frontu).

Wojna w Syrii pochłonęła już pół miliona ofiar. Polska pomaga poszkodowanym [WIDEO]

Trwająca od 2011 r. wojna w Syrii pochłonęła ok. pół miliona ofiar. Od początku trwania tego konfliktu Polska angażuje się w pomoc poszkodowanym. –...

zobacz więcej

W grudniu ub.r. „New York Times” opublikował wyniki dziennikarskiego śledztwa, które jednoznacznie wskazują na rosyjską odpowiedzialność za krwawy nalot, potwierdzając ustalenia HRW. Zresztą sierpniowy atak nie był wcale pierwszym na ośrodek działający już od 2014 roku. 19 lipca ub.r. śmigłowce syryjskie i rosyjskie zniszczyły tam jeden z budynków (zginął 64-letni mężczyzna). 80 rodzin straciło dach nad głową i musiało szukać innego schronienia. Na początku sierpnia połowa z nich wróciła do odbudowanego budynku. Wśród nich była rodzina 34-letniego Chalida al-Satufa. 16 sierpnia w rosyjskim nalocie zginęła jego żona i troje dzieci.

Na celowniku szpitale

Od momentu osiągnięcia porozumienia między Rosją a Turcją we wrześniu 2018 roku i utworzeniu w prowincji Idlib strefy deeskalacji i wprowadzeniu zawieszenia broni, zginęło w tym regionie ponad 1300 cywilów. Większość z nich nie w wyniku toczących się na ziemi walk oddziałów Asada i jego sojuszników z rebeliantami, ale pod bombami i rakietami lotnictwa rosyjskiego i rządowego syryjskiego. Ta powietrzna ofensywa nasiliła się od początku tego roku. Dla przykładu, jak poinformował specjalny przedstawiciel USA ds. Syrii James Jeffrey, tylko w dniach 28-30 stycznia rosyjskie i rządowe syryjskie samoloty wykonały łącznie 200 ataków. To, co widać jak na dłoni, to celowe systematyczne niszczenie obiektów newralgicznych dla ludności cywilnej: szpitali, szkół, piekarni, bazarów. Od początku roku zbombardowano co najmniej 22 szkół, przedszkoli i żłobków. Jednak najbardziej rosyjscy piloci wyspecjalizowali się w atakowaniu szpitali.

Libański patriarcha sprzeciwia się naturalizacji uchodźców

Patriarcha Kościoła maronickiego kard. Béchara Boutros Raï sprzeciwia się naturalizacji palestyńskich i syryjskich uchodźców w Libanie w zamian za...

zobacz więcej

30 stycznia. Nocny nalot Rosjan na miasto Ariha. Celem szpital i piekarnia. Ginie 10 cywilów, w tym kobiety i dzieci. 1 lutego, rosyjskie bomby niszczą większą część szpitala al-Huda w mieście Hoor. 4 lutego. Rosyjskie samoloty bombardują Centrum Zdrowia w Sarmin, niemal kompletnie niszcząc budynek. Syryjska Obrona Cywilna w Idlibie ma udokumentowane naloty na 55 obiektów ochrony zdrowia od początku 2019 roku. Od kwietnia 2019 roku do połowy lutego 2020 roku w wyniku rosyjskich (głównie) i syryjskich nalotów zamknąć trzeba było aż 49 szpitali, ośrodków i punktów medycznych w prowincji Idlib, w tym ważne dla ludności cywilnej: szpital al-Numan w mieście Maarat, szpital w Saraqeb, szpital w Sarmin, szpital w Arihah, szpital alIman w Sarjeh, szpital Taftanaz, jak też centra medyczne w Mount Zawiya, Mount Shashbo oraz w Hoor.

Od początku 2020 roku celem rosyjskich nalotów stało się 19 szpitali i centrów medycznych w tym rejonie i sąsiednich rejonach kontrolowanych przez rebeliantów. Tylko w styczniu br. bomby i rakiety spadły na 11 szpitali i ośrodków zdrowia. Na kolejne dwa szpitale w pierwszej połowie lutego. Co najgorsze, w tych atakach ginie wielu lekarzy i pracowników służby zdrowia. Niszczony jest sprzęt medyczny. W efekcie cywilna ludność odczuwa coraz bardziej brak pomocy medycznej.

Niszczenie szpitali to ważny czynnik zmuszający ludzi do ucieczki z rodzinnych miejscowości, bo po prostu są oni tam pozbawiani opieki medycznej. Eliminacja większości szpitali powoduje, że ranni mają coraz mniejsze szanse na otrzymanie pomocy. W prowincji będącej ostatnim punktem oporu przeciwko reżimowi Baszara al-Asada około miliona osób, czyli jedna trzecia populacji, ucieka przed kampanią terroru, która celowo wymierzona jest w cywilów. Nowa fala uchodźców, napierająca na granicę turecką na zachodzie, może stać się największą w tej wojnie. Może to doprowadzić do powtórki w Europie kryzysu migracyjnego z lat 2015-2016. Rosja szantażuje Turcję i Europę. Strasząc exodusem Syryjczyków chce wymusić na Erdoganie swoje warunki w Syrii i Libii, zaś UE zmusić do wyłożenia miliardów na odbudowę zniszczonej wojną Syrii – oczywiście pod rządami Asada.

Merkel i Macron wezwali Putina do zakończenia konfliktu w Syrii

Kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Emmanuel Macron rozmawiali w czwartek przez telefon z prezydentem Rosji Władimirem Putinem....

zobacz więcej

Katastrofa humanitarna

Exodus będzie trwał, bo całe miasta i grupy społeczne uciekają przed wojskami Asada w bezpieczne miejsca, głównie w kierunku granicy z Turcją. Skalę ucieczki przed rosyjskimi bombami i oddziałami reżimu pokazują dane przedstawione 29 stycznia przez Marka Lowcocka (ONZ): w ciągu dwóch dni uciekło ze swych domów co najmniej 20 000 ludzi, a w ciągu tygodnia 115 000. ONZ podała 17 lutego, że od 1 grudnia ub.r. z miast i wsi atakowanych z powietrza przez Rosjan i lotnictwo rządowe uciekło ponad 875 000 ludzi! To głównie kobiety i dzieci. Większość z nich kieruje się na północ, ku granicy z Turcją. Ankara nie wpuszcza ich na swe terytorium. Setki tysięcy ludzi koczują więc pod namiotami, w prowizorycznych obozach. Cierpią z powodu chłodu, braku wody pitnej, jedzenia i dostępu do opieki zdrowotnej.

Tylko w ostatnich dniach siedmioro dzieci zmarło z wychłodzenia i głodu. Tureckie władze stawiają sprawę twardo: więcej uchodźców nie wpuścimy. Należy pamiętać, że od początku konfliktu w Syrii Turcja przyjęła na swoim terytorium ponad 3 mln uchodźców z sąsiedniego kraju. Część z nich Erdogan chciałby osiedlić na terenach północno-wschodniej Syrii, odebranych Kurdom. Część uciekinierów przed rosyjskimi nalotami i oddziałami Asada kieruje się też do sąsiedniej prowincji Aleppo, a dokładniej w rejon miasta Manbidż. Miejscowe władze przygotowują duży obóz dla uciekinierów mogący pomieścić nawet 100 000 ludzi. Wcześniej Kurdowie zbudowali podobne obozy w Tal Rifaat i Afrin – ale potem wkroczyła tam turecka armia.

Prezydent: Uczestnictwo w misji ONZ w Libanie dowodem wiarygodności Polski

zobacz więcej

Reżim Asada i jego sojusznicy twierdzą, że strategicznym celem ofensywy w prowincji Idlib jest przejęcie kontroli nad dwiema autostradami, w tym łączącą Aleppo z Damaszkiem. Sami Rosjanie twierdzą, że bombardują rebeliantów odpowiedzialnych za wcześniejsze ataki na rosyjską bazę powietrzną Chmejmim w sąsiedniej prowincji Latakia. Jeśli tak faktycznie jest, Putin w końcu dogada się z Erdoganem i ofensywa zostanie wstrzymana, dojdzie do jakiegoś nowego podziału wpływów w prowincji Idlib – oczywiście już dużo mniej korzystnego dla Turcji niż poprzedni. Ale może stać się inaczej – i syryjski reżim przy walnej pomocy Rosji zamieni Idlib w pole śmierci. Niszcząc ostatni bastion rebelii – co ma też wymiar symboliczny, bo Idlib (stolica prowincji) było jednym z pierwszych miast, które powstały przeciwko Asadowi. Obecna katastrofa humanitarna w Idlib – ale też to, co dzieje się na terenach okupowanych przez Turków na wschód do Aleppo - to dowód zupełnej porażki dyplomacji i obojętności mocarstw na los Syryjczyków.

Dla Rosji Syria to świetny poligon, zwłaszcza jeśli chodzi o siły powietrzne. W bazie Chmejmim stacjonuje kilkadziesiąt samolotów i śmigłowców, m.in. Su-35S, Su-34, Su-24, Mi-35 czy Mi-8. Rosjanie testują różne typy bomb i pocisków rakietowych, przeprowadzanie ataków śmigłowców na niskim pułapie czy wsparcie sił na ziemi. Już ponad 80 proc. personelu pokładowego rosyjskiego lotnictwa wojskowego ma za sobą bojowe doświadczenia z Syrii. Pytanie, na ile one się przydadzą w prawdziwej wojnie? Nie wymaga bowiem wielkiego wysiłku masakrowanie bezbronnej ludności cywilnej przy braku wrogiego lotnictwa i obrony przeciwlotniczej.

źródło:
Zobacz więcej