Raport

Epidemia koronawirusa

Szpital chce opłat za test na koronawirusa. Poseł KO tłumaczy to wyrokiem TK

Opozycja zaatakowała rząd za to, że podległy marszałkowi z PSL szpital chce pobierać opłaty za test na koronawirusa (fot. PAP/Marcin Bielecki)

Politycy opozycji krytykują rząd m.in. za to, że szpital podległy związanemu z PSL marszałkowi województwa mazowieckiego chce pobierać 500 zł opłaty za badanie w kierunku obecności koronawirusa. – Wszyscy doskonale wiedzą, że samorząd zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego nie może płacić długów szpitali, a za leczenie powinien płacić NFZ. Ja rozumiem, że jeżeli szpital ma z NFZ informację „nie płacimy za to badanie”, tylko musi obciążyć tym klienta. Co ma zrobić szpital? Ma dalej popadać w długi, za które rząd nie płaci? – powiedział portalowi tvp.info poseł KO Mirosław Suchoń.

500 zł za badanie na koronawirusa. Opozycja obarczyła winą opozycję

Politycy opozycji – w tym kandydatka PO na prezydenta – obarczyli winą rząd za to, że szpital podległy politykowi PSL – koalicjantowi Platformy –...

zobacz więcej

Internet obiegła informacja ze strony internetowej Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie. Pojawia się tam wzmianka o opłacie 500 zł za badanie wykrywające koronawirusa. Senator Koalicji Obywatelskiej Marcin Bosacki oznajmił, że „rząd PiS wymyślił badanie dla zagrożonych na obecność koronawirusa za 500 zł, to znaczy, że nie jest przygotowany na walkę z koronawirusem”. Z kolei kandydatka PO na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska mówiła, że pacjenci wracający z innych krajów muszą płacić za badania. Sęk w tym, że szpital podlega związanemu z PSL marszałkowi Adamowi Struzikowi.

Rzecznik Polskiego Stronnictwa Ludowego, z którego rekomendacji od ponad 30 lat Struzik jest marszałkiem zmienił temat. – Za politykę państwa w zakresie służby zdrowia odpowiada ministerstwo zdrowia oraz NFZ, którego likwidację zapowiedział prezydent Andrzej Duda – napisał nam w SMS Miłosz Motyka. Później krytykował już PiS m.in. za zbyt mało łóżek w szpitalach zakaźnych.

– Silvio Berlusconi, trzykrotny premier Włoch, zaciekły wróg lewicy deklaruje w sprawie koronawirusa jedność z rządem w Rzymie w kwestii. Tego oczekują od niego wyborcy. Szkoda, że pod tym względem polska opozycja nie uczy się od zachodniej. Nie piecze się pieczeni na takim ogniu – skomentował zachowanie opozycji europoseł PiS Ryszard Czarnecki.

– To pokazuje, że opozycja jest zdolna do wszystkiego, w tym hejtu i fake newsów dotyczących koronawirusa. Minister zdrowia jednoznacznie powiedział, że testy na ewentualną obecność są bez opłat. Taka jest polityka państwa – stwierdził poseł PiS Jan Mosiński.

Minister zdrowia odkłamuje manipulacje: badania na koronawirusa są refundowane

Trzeba najpierw zgłosić się do sanepidu. Jeżeli sanepid uzna, że dana osoba ma wskazania, to hospitalizuje i zrobi wszystkie badania bezpłatnie –...

zobacz więcej

Opozycja krytykuje też prezydenta Andrzeja Dudę, który zwrócił się do marszałek Sejmu o zwołanie specjalnego posiedzenia Sejmu ws. koronawirusa. – Miesiąc temu już jako opozycja informowaliśmy, że potrzebne są niezbędne działania i przede wszystkim konkretne informacje. Jest to dla mnie tylko i wyłącznie efekt kampanii PR-owej na potrzeby kampanii prezydenckiej. Niestety spóźnione działanie. Mamy bardzo dużo emocji wśród społeczeństwa i bardzo dużo niepewności – mówiła była posłanka PO Joanna Augustynowska.

Czy sama czuje się zagrożona? – Słucham specjalistów w temacie, dezynfekuje ręce, nie wybieram się na wycieczki zagraniczne. Słucham się też zaleceń w tym temacie wydawanych niedawno chociażby przez parlamentarzystów opozycji. Panią profesor Chybicką, czy pana marszałka Grodzkiego – odpowiedziała Augustynowska.

Politycy PiS-u skrytykowali natomiast marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. W izbie wyższej parlamentu pojawiły się pojemniki do dezynfekcji rąk. W świetle kamer skorzystał z nich sam marszałek. – Pokaz pana marszałka, że należy dbać o higienę osobistą jest nie na miejscu. Każda osoba, czy dorosła, czy dziecko wie, że ręce należy myć kilka razy dziennie. Nie tylko na pokaz jak zrobił to marszałek Grodzki. Brakowało jeszcze orędzia na temat czystych rąk i byłby komplet, jeżeli chodzi o mentalność profesora Grodzkiego – powiedział poseł Mosiński z PiS-u.

– Pan marszałek Grodzki ma bardzo poważne problemy i nie jest problemem to, że myje ręce przed kamerą. Gdybym był jego doradcą, to odradzałbym mu to, bo jak ktoś myje ręce to znaczy, że miał je brudne. Takie akurat skojarzenia „brudnych rąk” w kontekście zarzutów, które są wobec niego wysuwane, to nie było z jego strony szczęśliwe posunięcie – ironizował z kolei europoseł Czarnecki z PiS-u.

źródło:
Zobacz więcej