RAPORT

Kampania 2020

Biegli: Poczytalność Falenty nie budzi wątpliwości

Jest opinia biegłych psychiatrów ws. bohatera afery taśmowej (fot. arch. PAP/Tomasz Gzell)

Poczytalność opiniowanego nie budzi wątpliwości – wynika z ustaleń biegłych, którzy w styczniu badali Marka Falentę skazanego w aferze taśmowej. Do wniosków tych dotarł portal tvp.info. Lekarze nie stwierdzili u biznesmena „choroby psychicznej czy upośledzenia umysłowego”, ale z relacji Falenty wynika, że cierpi na „zaburzenia adaptacyjne i reakcję depresyjno-lekową”.

Falenta trafił na obserwację psychiatryczną

Biznesmen Marek Falenta zamiast do prokuratury trafił do ośrodka diagnostycznego. Został do tego zmuszony przez sąd – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

zobacz więcej

Marek Falenta został skierowany na badania psychiatryczne przez Prokuraturę Okręgową Warszawa Praga, która prowadzi jeszcze śledztwo w tzw. małej aferze taśmowej. Przebadano go w połowie stycznia tego roku. Opinia wpłynęła do śledczych przed kilkunastoma dniami. Jak wynika z ustaleń portalu tvp.info, biznesmen jest poczytalny obecnie i był poczytalny w czasie, gdy miał dopuszczać się przestępstw, o które jest podejrzany.

Informacje tvp.info potwierdza prok. Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga. – Rzeczywiście wpłynęła do nas opinia biegłych. Wynika z niej, że Marek F. jest poczytalny. Nie stwierdzono u niego choroby psychicznej – mówi prok. Saduś.

Biegli: opiniowany zdrowy psychicznie

Z ustaleń portalu tvp.info wynika, że biegli nie mieli wątpliwości, co do stanu zdrowia psychicznego biznesmena. „W oparciu o dostępne dane w aktach sprawy oraz aktualne badania sądowo-psychiatryczne nie rozpoznajemy u Marka Falenty choroby psychicznej czy upośledzenia umysłowego. (…) W wywiadzie zaburzenia adaptacyjne reakcja depresyjno-lękowa” – stwierdzili biegli.

Wymienione zaburzenia mogą mieć związek z przebywaniem przez Falentę w więzieniu. Lekarze stwierdzili także u biznesmena szkodliwe używanie m.in. alkoholu.

„Stan psychiczny badanego, w odniesieniu do zarzucanych mu czynów, nie znosił ani nie ograniczał jego zdolności rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Poczytalność opiniowanego nie budzi wątpliwości. (…) Może brać udział w postępowaniu sądowym i w sposób samodzielny się bronić” – przekonują biegli.

Służba Więzienna: Falenta przewieziony do właściwej jednostki po badaniach

Marek Falenta, który został skazany w aferze podsłuchowej przechodził na Białołęce badania psychologiczno-psychiatryczne, które się zakończyły....

zobacz więcej

Wyrok i ucieczka

Nieoficjalnie śledczy przyznają, że jednym z powodów skierowania Marka Falenty na badanie sądowo-psychiatryczne było zachowanie biznesmena po procesie i ucieczce z Polski.

Po tym jak w grudniu 2016 roku Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Falentę na dwa i pół roku więzienia, ten miał zacząć się leczyć psychiatrycznie. 31 stycznia 2019 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał wyrok sądu I instancji. Nie zgodził się na odroczenie wykonania kary ze względu na zły stan zdrowia biznesmena. Decyzja sądu oznaczała, że Falenta musi się stawić w więzieniu. Termin początku odbywania przez niego kary wyznaczono na 1 lutego 2019 r. Ale biznesmen zaczął się ukrywać. W marcu Sąd Okręgowy w Warszawie wydał za nim list gończy i europejski nakaz aresztowania.

Marek Falenta został ujęty w kwietniu 2019 r. w Walencji. Podczas zatrzymania miał grozić, że skoczy z balkonu apartamentu na 9. piętrze. Odwiódł go od tego policyjny negocjator.

Biznesmen trafił do Polski w czerwcu 2019 r. i od razu przewieziono go do jednego z aresztów. W akcie desperacji

Niedługo po umieszczeniu Falenty w więzieniu „Rzeczpospolita” ujawniła, że skazany wysłał z hiszpańskiego aresztu list-ultimatum do prezydenta Andrzeja Dudy. Groził w nim, że jeżeli nie zostanie ułaskawiony, to ujawni, kto za nim stał. „W hiszpańskim więzieniu gnije człowiek, który wierzył w sprawę pt. „Polska uczciwa i sprawiedliwa„. Zrobił, co do niego należało, wywiązał się ze wszystkich złożonych obietnic i został okrutnie oszukany przez ludzi wywodzących się z Pana formacji. (…) Czekałem lata codziennie łudzony, że niebawem nadejdzie dzień, w którym zostanę przez Pana ułaskawiony. Nie widać nadziei na jego nadejście. Proszę potraktować ten list jako ostatnią szansę na porozumienie się ze mną. Nie zamierzam umierać w samotności. Ujawnię zleceniodawców i wszystkie szczegóły” – napisał Falenta.

„Skrajna desperacja skazanego”. Rzecznik rządu o listach Falenty

Listy Marka Falenty są przejawem aktu skrajnej desperacji człowieka, który został skazany prawomocnym wyrokiem – ocenił w środę rzecznik rządu...

zobacz więcej

Do listu dołączona była lista 12 osób, które wg biznesmena „uczestniczyły w aferze podsłuchowej w 2014 r.”. Znaleźli się tam m.in. Jarosław Kaczyński, Ernest Bejda, Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik.

Niedługo potem „Gazeta Wyborcza” opublikowała treść listu Falenty do prezesa PiS. „Liczyłem, że wielka sprawa, do jakiej się przyczyniłem, zostanie mi zapamiętana i po wygranych wyborach załatwiona niejako z urzędu. Zresztą taka była obietnica panów z CBA” – miał napisać Falenta.

Rzeczniczka PiS Anita Czerwińska tak skomentowała informacje gazety: „List Marka Falenty opisany w „Gazecie Wyborczej” wpłynął do biura prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, ale nie nadano mu dalszego biegu - nie było żadnych podstaw, by odnosić się do jego kuriozalnej treści”.

Milczenie podejrzanego

Marek Falenta jest głównym podejrzanym w innym wątku sprawy podsłuchiwania polityków i biznesmenów, nazywanym „małą aferą taśmową”. Do tej pory przedstawiono mu już co najmniej 9 zarzutów. Dotyczą one zakładania urządzeń podsłuchowych i udostępniania nagranych rozmów innym osobom.

4 lipca 2019 r. biznesmen usłyszał zarzut „ujawnienia osobie trzeciej nagrania rozmowy przeprowadzonej między nieżyjącym już biznesmenem a rzecznikiem prasowym jednego z poprzednich rządów”. – Marek F. odmówił ustosunkowania się do pytania, czy przyznaje się do popełnienia zarzucanych czynów, jak również skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień oraz odmowy odpowiedzi na pytania - zarówno prokuratora, jak i obrońców oraz pełnomocnika pokrzywdzonego – poinformował tvp.info prok. Saduś w 2019 r. – Marek F. odmówił nie tylko ustosunkowania się do zarzutów, ale także ustosunkowania się do zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego. Powyższe nie pozwoliło na odebranie od Marka F. stanowiska w zakresie m.in. listów będących obiektem zainteresowania mediów w czerwcu tego roku. Tym samym brak jest uzasadnienia procesowego do weryfikacji jakichkolwiek wyjaśnień podejrzanego poprzez przesłuchanie dalszych świadków – napisał rzecznik.

źródło:
Zobacz więcej