Raport

Epidemia koronawirusa

Wałęsa: Chcę być spalony, moje prochy wrzućcie do Bałtyku, niech zjedzą rybki

Były prezydent w rozmowie z gazetą dobrze cenił swoje małżeństwo (fot. Jaap Arriens/NurPhoto via Getty Images)

Były prezydent Lech Wałęsa oznajmił w rozmowie z „Super Expressem”, że chce, by po śmierci jego ciało zostało spalone, a prochy rozrzucone w Morzu Bałtyckim, by – jak mówi – najadły się nim rybki.

Były premier SLD: Wałęsę do stoczni przywieziono. Portal tvp.info ujawnia rozmowę Kulczyk-Miller

Film Andrzeja Wajdy „Wałęsa. Człowiek z nadziei” miał powstać po to, żeby wzmocnić pozycję Lecha Wałęsy i uwiarygodnić go w atakach na Jarosława...

zobacz więcej

77-letni Wałęsa w rozmowie z gazetą wyznał też, że kochają się z żoną Danutą „jak gołąbki”. – Oceniam dobrze nasze małżeństwo. Ale tu, na tym świecie już jestem skończony… Chcę jednak do końca swoich dni być i żyć z żoną. Bo co? Teraz na stare lata rozwód?! Po cholerę mi to… Mam 77 lat, człowiek słaby już jest… – mówi.

Były prezydent podzielił się też refleksją na temat swojej śmierci. – Chcę, żeby mnie spalili. A co? Mają mnie robaki jeść? Od razu chcę się w proch zamienić, chcę być na morzu rozrzuconym, najlepiej w Bałtyku, niech rybki sobie pojedzą… – stwierdził.

Opowiedział również o swojej ostatniej podróży do USA. – W Miami jadłem na śniadanie owsiankę, na obiad jakieś robaczki, kolacji nie jadałem – opowiada. – Szybko odzyskałem kilogramy, ale znów próbuję je zrzucić. Chodzę na kijki, ale jestem niereformowalny i już nie schudnę raczej – ocenił.

źródło:
Zobacz więcej