Raport

#FabrykahejtuPO

Dziennikarze w służbie PO? „To świadczy jednoznacznie, gdzie było źródło”

Dziennikarz „Głosu Szczecińskiego” kontaktował się z posłem PO przed zadaniem pytania Grupie Azoty (fot. Pexels)

Grupa Azoty otrzymała pytania od dziennikarza „Głosu Szczecińskiego”, pod którymi widnieje podpis... lidera zachodniopomorskiej Platformy Obywatelskiej, posła Arkadiusza Marchewki. Dotyczą one sporu płacowego w Grupie Azoty. Marchewka tłumaczy, że jego podpis pod pytaniami znalazł się przypadkiem – informuje „Gazeta Polska Codziennie”.

Borys Budka przyznał, że opozycja ma swoje media

Borys Budka przyznał, że opozycja ma „swoje” portale. W trakcie rozmowy z Jarosławem Kuźniarem z Onetu, szef Platformy Obywatelskiej do takich...

zobacz więcej

Jak czytamy, w ubiegłą środę dziennikarz „Głosu Szczecińskiego” wysłał pytania do rzecznika prasowego Grupy Azoty, dotyczące żądań płacowych pracowników. Pod korespondencją oprócz nazwiska dziennikarza widnieje podpis posła Marchewki.

– To wygląda tak, że mail z pytaniami od „Głosu Szczecińskiego” został przygotowany tak, jakby dziennikarz usunął część korespondencji od posła PO, ale przeoczył samo nazwisko. Moim zdaniem to świadczy jednoznacznie, gdzie było źródło – mówi prezes Grupy Azoty Wojciech Wardacki.

Dziennik przytoczył rozmowę dziennikarza Radia Szczecin z posłem Marchewką, który do podyktowania pytań się nie przyznał. – Dlaczego pana podpis się znalazł pod pytaniami dziennikarza? – zapytał dziennikarz Radia Szczecin. – No, może dlatego, że też wysłał do mnie maila z pytaniem, czy jako poseł znam tę sprawę – padła odpowiedź. – Czyli dziennikarz, zamiast się zapytać Grupy Azoty, zapytał się najpierw pana o sytuację w Grupie Azoty? – dopytywał dziennikarz. – Nie wiem, jak postępował dziennikarz, ja dostałem pytanie w tej sprawie, czy jako poseł to znam – podsumował poseł.

Dziennikarz „Głosu Szczecińskiego” Jarosław Jaz tłumaczy, że wcześniej kontaktował się z posłem, bo Marchewka ma pisać interpelacje w sprawie Grupy Azoty i stąd nazwisko posła w korespondencji z policką spółką.

– To nie jest pierwszy raz, kiedy posłowie PO występują przeciwko Grupie Azoty i wykorzystują do przekazywania nieprawdziwych informacji określonych dziennikarzy, między innymi „Gazety Wyborczej” czy innych mediów. Nigdy nie uzyskaliśmy wsparcia ze strony posłów PO, a ich działania szkodziły pozyskiwaniu finansowania dla naszych inwestycji i tworzyły zamieszanie – przekonuje prezes Wardacki. Zaprzeczył przy tym, że w Zakładach Chemicznych Police jest spór płacowy, o który pytał dziennikarz.

źródło:
Zobacz więcej