Raport

Epidemia koronawirusa

Jak wygląda badanie na koronawirusa?

Polacy wracający z obszarów wysokiego ryzyka występowania koronawirusa powinni obserwować swój stan zdrowia do 14 dni. Taki jest okres wylęgania wirusa. Jeśli ktoś zauważy u siebie z objawów – temperatura powyżej 38 st., kaszel, duszność – powinien skontaktować się telefonicznie ze stacją sanitarno-epidemiologiczną. W jaki sposób lekarze przekonają się, że mamy koronawirusa?

Minister zdrowia odkłamuje manipulacje: badania na koronawirusa są refundowane

Trzeba najpierw zgłosić się do sanepidu. Jeżeli sanepid uzna, że dana osoba ma wskazania, to hospitalizuje i zrobi wszystkie badania bezpłatnie –...

zobacz więcej

Kontrola stanu zdrowia polega na codziennym pomiarze temperatury ciała oraz zwróceniu uwagi na bóle mięśniowe, kaszel, złe samopoczucie.

Rafał Gierczyński, zastępca dyrektora ds. bezpieczeństwa epidemiologicznego i środowiskowego w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny podkreśla, że w laboratorium wykonywane są jedynie „badania, o których zleceniu poinformowana została Państwowa Inspekcja Sanitarna”.

Nie są przyjmowane badania „od osób prywatnych, klinik, szpitali bez uzgodnienia z sanepidem. Wyjątek stanowią pacjenci szpitali zakaźnych i oddziałów zakaźnych”.

Procedura badania materiału

Wyniki badań na obecność koronawirusa zależą przede wszystkim od materiału pobranego do analizy. U pacjentów z podejrzeniem zakażenia pobiera się próbkę i wykonuje test molekularny. Pierwsze wyniki są dostępne w ciągu 24-48 godzin.

Polacy pod nadzorem służb sanitarnych. Mogli mieć kontakt z koronawirusem

Dwaj mieszkańcy województwa świętokrzyskiego, którzy mogli mieć kontakt z osobami zarażonymi koronawirusem, zostali objęci nadzorem służb...

zobacz więcej

W przypadku niewykrycia 2019-nCoV pobiera się kolejną próbkę, aby powtórzyć badanie.

Materiał do badania zależy od stanu zdrowotnego pacjenta i wpływa na wyniki analityczne. U osób bez objawów choroby pobierany jest najczęściej wymaz z nosogardzieli. Gierczyński wyjaśnia, że „taki materiał bywa trudny do wykrycia wirusa, bo w górnych drogach oddechowych mamy bogatą florę mikroorganizmów. Natomiast pewnym materiałem do badań jest ten pobrany z dolnych dróg oddechowych tzw. bronchaspirat i popłuczyny pęcherzykowo-oskrzelowe (BAL)”. Taki materiał eksperci otrzymują od osób w złym stanie klinicznym.

Zastępca dyrektora w NIZP-PZH tłumaczy, jak wygląda procedura badania i diagnozy krok po kroku.

– Próbka trafia do laboratorium zapewniającego trzeci stopnień hermetyczności (BSL-3), które mamy w instytucie. Tłumaczy, że „po otwarciu próbek zaczyna się procedurę izolacji kwasu nukleinowego wirusa, w tym przypadku jest to RNA”.

Komisja Europejska zaniepokojona sytuacją we Włoszech. WHO wysyła misję

Komisja Europejska wyraziła w poniedziałek rano zaniepokojenie sytuacją we Włoszech, związaną z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. We wtorek do...

zobacz więcej

– Na samym początku dochodzi do inaktywacji wirusa, czyli dodajemy odczynniki, by fizycznie zniszczyć samego wirusa, ale pozostawić jego kwas nukleinowy. W tym momencie wirus nie jest kompletny i nie ma już skuteczności zakaźnej – wyjaśnia Gierczyński.

Dodaje, że kolejne etapy badania wykonuje się w laboratorium BSL-2, z podwyższoną ochroną osobistą. – To jest czasochłonny proces – ocenia. Trafia tam właśnie wyizolowany kwas nukleinowy wirusa i wprowadza się dalszą izolację.

Ciężkie warunki w laboratorium

Badanie na obecność koronawirusa wymaga odpowiednich procedur i warunków. – Tutaj pracują trzy osoby – operator, pomocnik operatora i obserwator. Są oni zabezpieczeni tak, jakby pracowali z dżumą, wirusem Eboli, wąglikiem. To nasza standardowa procedura – mówi Gierczyński.

Warunki pracy są trudne ze względu utrzymywane tam podciśnienie, dlatego pracownicy spędzają tam średnio trzy godziny. Do tego samo ubranie się i zdjęcie odpowiedniego kombinezonu wymaga procedury zajmującej ok. 40 min.

– Powietrze podlega częstej wymianie i oczyszczaniu przez filtry HEPA, co powoduje wysychanie skóry i suchość w gardle, a ze względu na kombinezony ochronne, gogle, maski oddechowe odczuwa się gorąco, skóra się poci i szybko wysycha, co powoduje szybką utratę płynów i odczucie pragnienia – podkreśla ekspert z NIZP-PZH.

Mówi, że „maksymalnie cztery godziny pracują jedynie bardzo doświadczeni pracownicy, o wzorowej kondycji psychofizycznej i odporności na stres wynikły ze świadomości, że trzymają w rękach bardzo niebezpieczny materiał biologiczny”.

Więcej przeczytaj w raporcie na temat epidemii koronawirusa. 

źródło:
Zobacz więcej