Raport

#FabrykahejtuPO

„Atomowy” cyberatak, coraz więcej wojska. Gruzja na celowniku Rosjan

Agresor z 2008 roku przygotowuje nowy siłowy scenariusz (fot. Shutterstock/Gorodenkoff)

To rosyjski wywiad wojskowy przeprowadził cyberatak, który na jesieni zeszłego roku sparaliżował gruziński internet. Twierdzi tak nie tylko Gruzja, ale też USA i inni zachodni sojusznicy. Rosja nie rezygnuje z prób destabilizacji chcącego wejść do NATO kaukaskiego kraju. Agresor z 2008 r. przygotowuje nowy siłowy scenariusz.

Hakerzy zaatakowali systemy komputerowe austriackiego MSZ

Systemy komputerowe austriackiego resortu spraw zagranicznych padły ofiarą „poważnego cyberataku” – poinformowały w sobotę późnym wieczorem władze...

zobacz więcej

Cyberatak, w wyniku którego w październiku 2019 r. przestały działać tysiące państwowych i prywatnych stron internetowych w Gruzji, został zaplanowany i przeprowadzony przez rosyjski wywiad wojskowy - poinformowało 20 lutego MSZ Gruzji. Przeprowadzone wspólnie ze służbami amerykańskimi i brytyjskimi dochodzenie wykazało, że operację przeprowadziła jednostka znana już wcześniej z głośnych cyberataków, choćby w USA.

Cyberuderzenie na Gruzję rozpoczęło się około północy 28 października 2019 r. i trwało ponad dobę. To była akcja dużo potężniejsza niż ta z początku sierpnia 2008 r., gdy hakerzy – najpewniej związani z Moskwą – sparaliżowali rządowe i prywatne serwery gruzińskie. Tym razem jednocześnie uderzyli na tysiące stron rządowych instytucji, jak też organizacji pozarządowych i prywatnych spółek. Przestało działać nawet 15 tys. państwowych i prywatnych stron internetowych w Gruzji.

Hakerzy na zaatakowanych stronach zamieścili zdjęcia byłego prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego z napisem „Ja wrócę”. W wyniku ataku przestały działać m.in. strony biura prezydenta i dwóch prywatnych stacji telewizyjnych: Imedi i Maestro musiały nawet czasowo wstrzymać nadawanie.

Hakerzy w mundurach

- Śledztwo przeprowadzone przez gruzińskie władze, wraz z informacjami zebranymi dzięki współpracy z partnerami, wykazało, że ten cyberatak został zaplanowany i przeprowadzony przez Główny Zarząd Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej – powiedział rzecznik gruzińskiego MSZ.

Już 200 tysięcy ofiar cyberataku, a to nie koniec. Polskie służby uspokajają

zobacz więcej

Wladimer Konstantinidi dodał, że atak „miał na celu zaszkodzenie obywatelom Gruzji i strukturom rządowym poprzez zakłócenie i sparaliżowanie funkcjonowania różnych organizacji, a przez to wywołanie niepokoju w społeczeństwie”.

Podobne oskarżenia pod adresem GRU wysunęły Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Solidarność z Gruzją wyraził też szef unijnej dyplomacji Josep Borrell. Do USA i Wielkiej Brytanii w oskarżeniu GRU przyłączyła się też Estonia. Zaś Polska i Czechy obiecały pomóc Gruzji rozwinąć zdolności cyberobronne.

Zdaniem brytyjskiego Narodowego Centrum Cyberbezpieczeństwa (NCSC), które jest częścią Centrali Łączności Rządowej, „wysoce prawdopodobne jest”, że atak przeprowadził rosyjski wywiad wojskowy. Głos zabrał szef brytyjskiej dyplomacji.

- Niebezpieczna i bezczelna akcja cyberataków GRU na Gruzję, suwerenny i niepodległy naród, jest absolutnie nie do zaakceptowania - powiedział Dominic Raab, dodając: „Rząd Rosji ma wybór: albo będzie kontynuował te agresywne zachowania wobec innych krajów, albo stanie się odpowiedzialnym partnerem, który szanuje prawo międzynarodowe”. Tego samego dnia – 20 lutego – wypowiedział się też Mike Pompeo.

Cyberatak w Grecji. Hakerzy uderzyli m.in. w premiera i policję

Rząd Grecji poinformował w piątek, że atak hakerski zablokował na krótki czas strony internetowe premiera, policji, straży pożarnej i kilku...

zobacz więcej

Sekretarz stanu powiedział, że USA zapewnią Gruzji pomoc w poprawie zdolności kraju odpierania cyberataków. - USA wzywają Rosję do zaprzestania takiego zachowania w Gruzji i innych miejscach - zaapelował Pompeo.

Departament Stanu USA w wydanym komunikacie jako źródło ataku zidentyfikował Główne Centrum Technologii Specjalnych Głównego Zarządu Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, znane jako jednostka nr 74455 lub Sandworm.

Rosyjski wywiad wojskowy był wcześniej zamieszany w szereg głośnych skandali związanych z cyberatakami w różnych krajach świata. Przede wszystkim mowa o ingerencji w amerykańską kampanię prezydencką w 2016 r. Włamania na serwery Partii Demokratycznej miała dokonać grupa hakerów znana właśnie jako Sandworm. Atakowała ona też cele na Ukrainie, zaś według firmy zajmującej się cyberbezpieczeństwem FireEye Inc., stała ta grupa również za atakiem na igrzyska olimpijskie w Korei Południowej w 2018 r. Jest obawa, że będą chcieli też zakłócić tegoroczne letnie igrzyska w Tokio.

Rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych odrzuciło oczywiście oskarżenia, jakoby Moskwa stała za cyberatakiem z października 2019 r. - Rosja nie planowała i nie planuje w żaden sposób ingerować w wewnętrzne sprawy Gruzji - zapewnił zastępca ministra spraw zagranicznych Andriej Rudenko. Oczywiście jest dokładnie odwrotnie.

Cyberatak wymierzony w wojska USA w Polsce. Hakerzy podszyli się pod znany portal

Wiadomości mailowe wysłane przez osoby podszywające się pod pracowników Grupy Defence24 trafiły do wybranych instytucji – donosi portal...

zobacz więcej

Rosyjscy hakerzy atakują gruzińskie strony internetowe, od ubiegłego roku Rosja próbuje zaszkodzić gruzińskiej turystyce, w pobliżu granic Gruzji Moskwa rozbudowuje potencjał militarny, no i przede wszystkim Rosja wciąż okupuje Abchazję i Osetię Południową. To dwa regiony Gruzji, które z pomocą Moskwy zbuntowały się na początku lat 90., a po wojnie 2008 r. ogłosiły „niepodległość” – co w rzeczywistości otworzyło drogę do jeszcze silniejszego związania ich z Rosją, podporządkowania Moskwie przy zachowaniu pozorów „niepodległości”. Celem strategicznym Kremla pozostaje niedopuszczenie do głębszej integracji Gruzji ze strukturami euroatlantyckimi – a wejście Tbilisi do NATO to dla Rosji scenariusz koszmarny.

W cieniu rosyjskich baz

Sojusz Gruzji z USA i NATO? Rosjanie zrobią wszystko, aby mu zaszkodzić. To nie przypadek, że do jesiennego cyberataku doszło w przeddzień Forum Publicznej Dyplomacji NATO-Gruzja. Głównym tematem dyskusji w Tbilisi była obrona przed „wojną hybrydową” prowadzoną przez Moskwę. Ale istnieje niebezpieczeństwo, że zagrożenie hybrydowe znów przyjmie formę otwartej militarnej agresji, jak w 2008 r. W ostatnim czasie Rosja wzmacnia swoje siły w sąsiedztwie Gruzji, zarówno rozmieszczając wojsko w okupowanych Abchazji i Osetii Południowej, jak i zwiększając potencjał bazy w Armenii.

W styczniu gruziński minister ds. pojednania i równości obywatelskiej Ketevan Cichelaszwili powiedział na sesji komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego w Brukseli, że sytuacja militarna w Abchazji i Osetii Południowej „nie jest statyczna. Jest dynamiczna w negatywnym znaczeniu”. Jak dodał, oba gruzińskie regiony okupowane przez Rosję są coraz bardziej izolowane i militaryzowane.

Rosyjscy hakerzy atakowali firmę, w której pracował syn byłego wiceprezydenta USA

Rosyjscy hakerzy skutecznie atakowali ukraiński koncern gazowy Burisma Holdings, który znalazł się w centrum skandalu, jaki doprowadził do...

zobacz więcej

Liczba wojska rosyjskiego wzrosła tam w ostatnim czasie z 8  do 10 tys. Jak powiedział gruziński minister, „co roku realizowanych jest tam 130 ćwiczeń wojskowych, które zmieniły okupowane terytoria, zwłaszcza Osetię Południową, w jedną wielką bazę wojenną”. Zresztą rosnący potencjał militarny w Abchazji i Osetii Południowej zagraża nie tylko Gruzji, ale też powinien niepokoić inne kraje regionu, także Armenię i Turcję.

W 2020 r. Rosja planuje podwoić swój wojskowy kontyngent w 102. Bazie wojskowej w Giumri. W ten sposób w ciągu paru miesięcy liczba żołnierzy zwiększy się z 5 do 10 tys.. 102. Baza wojskowa w Armenii, 7. Baza w Abchazji i 4. Baza w Cchinwali są zintegrowane i bezpośrednio podporządkowane Południowemu Dowództwu Wojskowemu Sił Zbrojnych FR. Po tzw. wojnie pięciodniowej (sierpień 2008) Rosja zamieniła tzw. siły pokojowe na okupowanych ziemiach Gruzji zwykłym wojskowym personelem – wcześniej uznając niepodległość Abchazji i Osetii Południowej, które oczywiście natychmiast podpisały odpowiednie umowy z Moskwą, pozwalające rosyjskiej armii i służbom specjalnym robić wszystko, co im się żywnie podoba na tych terytoriach.

Ale Rosja nie tylko zwiększa liczbę żołnierzy i oficerów w okupowanej części Gruzji. Dyslokuje tu również nowe typy uzbrojenia. Rozmieszczenie przeciwlotniczych pocisków rakietowych w Abchazji i Osetii Południowej spowodowało, że Rosja może teraz kontrolować przestrzeń powietrzną nad całą Gruzją. Nie można zapominać, że rosyjskie posterunki wojskowe znajdują się zaledwie pół kilometra od autostrady Batumi-Tbilisi-Baku, czyli jedynego szlaku lądowego, który łączy Turcję z Azerbejdżanem.

Ankara bardzo mocno i głośno popierają przyjęcie Gruzji do NATO. Turcy gospodarczo angażują się też w gruzińskim regionie Adżarii. Turcja jest dla Gruzji handlowym partnerem nr 1. Cały tranzyt lądowy łączący Gruzję z Zachodem przechodzi przez Turcję.

Cyberatak na Naczelną Radę Lekarską. „Bezprecedensowy atak środowisk antyszczepionkowych”

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Andrzej Matyja poinformował, że on osobiście i rada padli ofiarą ataków hakerskich. Matyja w liście opublikowanym...

zobacz więcej

Moskwa dostarcza też uzbrojenie tzw. abchaskiej armii. I to może być szczególnie niepokojące dla władz w Tbilisi. Możliwy staje się bowiem scenariusz, w którym Moskwa będzie chciała stworzyć wrażenie, że z Gruzją walczą Abchazowie i Osetyjczycy, a nie sama Rosja.

W ubiegłym roku Władimir Putin wydał rządowi polecenie przeprowadzenia modernizacji „armii” Abchazji. Jest to zgodne z umową Moskwy z Suchumi z listopada 2014 r. 23 sierpnia 2019 r. Siergiej Szojgu i „minister obrony” Abchazji Miran Kiszmarija, podpisali umowę o finansowaniu kosztów modernizacji „sił zbrojnych” samozwańczej republiki.

12 września 2019 premier Dmitrij Miedwiediew zaaprobował podpisane porozumienie. 22 września Putin polecił rządowi sfinansowanie modernizacji abchaskiej „armii”. Wciąż nie wiadomo, ile pieniędzy Moskwa przeznaczy na modernizację sił separatystów ani jaka dokładnie broń tam trafi. Cała abchaska „armia” ma wielkość co najwyżej rosyjskiej brygady. W bazie w Abchazji znajduje się ok. 4  tys. rosyjskich żołnierzy. Około 6 tys. stacjonuje w Osetii Południowej.

Moskwa nie rezygnuje

Polityka Moskwy na terenach okupowanych pokazuje, że Kreml nie porzucił planów wciągnięcia całej Gruzji do swojej strefy wpływów. Temu służy wzmacnianie baz wojskowych w Abchazji i Osetii Południowej, rozmieszczanie tam nowego uzbrojenia i personelu militarnego, jak też intensywne ćwiczenia wojskowe.

Matka wszystkich wojen. Putin wyciągnął wnioski, Zachód – nie

Wojna z Rosją wisiała nad Gruzją niczym miecz Damoklesa od początku lat 90. ubiegłego wieku. Wyrok podpisali przywódcy Niemiec i Francji, blokując...

zobacz więcej

Napięcia między Gruzją i Rosją sięgnęły apogeum w zeszłym roku, gdy skandaliczne wystąpienie deputowanego rosyjskiej Dumy w parlamencie gruzińskim wywołało masowe protesty i zamieszki na ulicach Tbilisi. Rosja zareagowała zakazem bezpośrednich połączeń lotniczych z Gruzją i innymi działaniami uderzającymi w gruziński sektor turystyczny.

Na jesieni tego roku w Gruzji odbędą się wybory parlamentarne. Należy więc oczekiwać w najbliższych miesiącach nasilenia prowokacji i gróźb ze strony Rosji. Należy pamiętać, że coraz silniejsze są ugrupowania opowiadające się za zbliżeniem z Moskwą. Nie do końca jednoznaczną postawę zajmuje też przynajmniej część rządzącego bloku Gruzińskie Marzenie – represje wobec opozycji politycznej czy budzące ogromne kontrowersje decyzje personalne przy obsadzie stanowisk w strukturach siłowych i prokuraturze negatywnie wpływają na relacje władz Gruzji z Zachodem.

Jest pewne, że Rosjanie także to będą wykorzystywać w prowadzonej z Tbilisi wojnie hybrydowej. Tymczasem Gruzja planuje aktywny udział w wielkich natowskich manewrach Defender Europe 2020, największych takich transatlantyckich ćwiczeniach od ponad ćwierć wieku (z udziałem 20 tys. żołnierzy specjalnie przerzuconych z USA). Część tych ćwiczeń będzie się odbywać w Gruzji – to sygnał dla Rosji, że Zachód nie zapomniał o bezpieczeństwie Kaukazu Południowego.

 

źródło:
Zobacz więcej