Raport

Epidemia koronawirusa

Pobity za zbieranie podpisów dla Dudy. W rozmowie z portalem tvp.info ujawnia szczegóły

Mariusz Tandecki o szczegółach napaści, kiedy zbierał podpisy dla Andrzeja Dudy (fot. arch. PAP/Marek Zakrzewski)

Mam już dość zbierania podpisów, wszyscy mi mówią, żebym nie chodził i dał sobie spokój. Moja żona się boi i mówi, że to szczęście, że tylko cię uderzył, a mógł ktoś wsadzić ci kosę – opowiada w rozmowie z portalem tvp.info 60-letni działacz PiS z Miastka Mariusz Tandecki, który został pobity podczas zbierania podpisów na listach poparcia Andrzeja Dudy. Mężczyzna opowiada nam o szczegółach sobotniego ataku. Mówi też, że słyszał w telewizji „od pewnego marszałka, że wybory to święto demokracji". – A to święto tutaj podczas zbierania podpisów wygląda tak, że biją ludzi – mówi.

Atak na wolontariusza zbierającego podpisy pod kandydaturą prezydenta Dudy

Atak na wolontariusza, który w Miastku (woj. pomorskie) zbierał podpisy pod kandydaturą prezydenta Andrzeja Dudy – poinformowali lokalni działacze...

zobacz więcej

W sobotę wieczorem Mariusz Tandecki (zgodził się na podawanie swojego nazwiska – przyp. red.) zbierał podpisy pod listami poparcia dla prezydenta Andrzeja Dudy. Jak mówi nam, robił to już wcześniej i spotkał się jedynie z agresją słowną, nigdy fizyczną.

Opowiada, że wszystko zdarzyło się przy ulicy Konstytucji 3 Maja. 60-letni pan Mariusz mówi, że tego wieczoru zebrał już kilka podpisów z pierwszej klatki jednego z bloków. – Poszedłem do drugiej zbierać dalej. Zacząłem dzwonić od mieszkań na górze, by w razie czego nie wchodzić, jak odmówią. Mam taki system – wyjaśnia.

Mężczyzna dodzwonił się do jednego z mieszkań i zaproponował podpis pod listami poparcia Andrzeja Dudy. Mężczyzna, który odebrał odmówił złożenia podpisu. – Dzwoniłem dalej. Zobaczyłem, że na klatce zapaliło się światło i schodzi zbulwersowany pan, który mi wcześniej odmówił – wskazuje.

– Oświadczył mi, że nie mam prawa tutaj zbierać, bo jest jakiś przepis, który gdzieś wyczytał. Na jego podstawie oznajmił, że nie wejdę i nie mogę dalej dzwonić. Pospieraliśmy się, ale zrezygnowałem ze zbierania podpisów w tej klatce, poszedłem do następnej, a on za mną – relacjonuje Tandecki.

Pobił działacza, który zbierał podpisy dla Andrzeja Dudy. Wiesław K. z zarzutami

52-letni Wiesław K. w Prokuraturze Rejonowej w Miastku usłyszał zarzut stosowania przemocy wobec 60-letniego Mariusza T., któremu przeszkodził w...

zobacz więcej

Przy kolejnej klatce, w której agresywny mężczyzna już nie mieszkał, dalej uniemożliwiał mu zbieranie podpisów. – Uznałem, że nie ma co się z nim przepychać, on stanął w drzwiach i nie było mowy, by tam wejść – mówi.

Tandecki powiedział mu, że „nie może decydować za sąsiadów”. – A on dalej swoje, że nie można tu agitować i uprawiać polityki – stwierdza. – Zrezygnowałem i poszedłem dalej, a on znów za mną. Ja dzwonię, a on resetuje mi domofon. Mówię mu, że tu mieszka mój kolega i chce tu wejść, a on dalej. Wspomniałem, że zadzwonię na policję, a on mnie wtedy uderzył w brzuch – wyznaje.

Pan Mariusz mówi nam, że widział ruch jego ręki i zdążył napiąć mięśnie. – Jestem chory na wątrobę, jakby uderzył wyżej, to mogłoby wyglądać inaczej. Bicie kogoś jest niebezpieczne – mówi. Później agresor chwycił za teczkę z podpisami. – Próbowałem ją trzymać, ale mi ją wyrwał i poszedł z nią do swojej klatki i zamknął drzwi – opowiada.

– Zadzwoniłem na policję, bo tam były dane osobowe. Przyjechała policja. I znaleźliśmy mieszkanie i on oddał listy. Ale dalej mówił, że ja tu nie mam prawa zbierać podpisów. On wiedział, że zbieram na listy Andrzeja Dudy – mówi.

Tandecki powiedział też, że on „zazwyczaj nie oddaje”, woli być ofiarą niż „żeby było na mnie”. – Chodziłem i zbierałem te podpisy w poprzednich wyborach, ale pierwszy raz ktoś mnie zaatakował fizycznie. Byłem zaskoczony, że tu w Miastku ktoś może się na to ważyć – wyznaje.

– Mam dość zbierania podpisów, wszyscy mi mówią, żebym nie chodził i dał sobie spokój. Moja żona się boi i mówi, że to szczęście, że tylko cię uderzył, a może ktoś wsadzić kosę. W telewizji słyszałem od pewnego marszałka, że wybory to święto demokracji, a to święto tutaj podczas zbierania podpisów wygląda tak, że biją ludzi – kończy.

źródło:
Zobacz więcej