Raport

Epidemia koronawirusa

Kidawa-Błońska i onkologia. Liberałowie są społecznie wrażliwi wyłącznie, gdy nie rządzą

Kidawa-Błońska miała wiele okazji, by głosować za przekazaniem dodatkowych środków na onkologię (fot. PAP/Marcin Obara)

Małgorzata Kidawa-Błońska w czasach Platformy miała wiele okazji, by głosować za przekazaniem dodatkowych środków na onkologię. Ale tego nie zrobiła.

„Kiedy opozycja rządziła, nie była chętna wydawać pieniędzy na służbę zdrowia”

Ta narracja pokazuje zakłamanie opozycji, bo kiedy rządziła, to nie była chętna wydawać pieniędzy na służbę zdrowia – powiedział w rozmowie z...

zobacz więcej

Przypomnijmy krótko w czym rzecz. 2012 rok: zgłoszono poprawkę, która zapewniała dwa miliony złotych z budżetu na „pokrycie kosztów podawania pacjentom w formie badań klinicznych szczepionki antyczerniakowej w Centrum Onkologii w Poznaniu”. Koalicja PO-PSL poprawkę odrzuciła – również głosem Kidawy-Błońskiej.

Zgłoszono wówczas jeszcze jedną poprawkę: przewidującą siedem milionów zł na „rozbudowę i modernizację Centrum Onkologii w Białymstoku”. I znów koalicja PO-PSL poprawkę odrzuciła. Również głosem obecnej kandydatki Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Polski.

2013 rok: Kidawa-Błońska zagłosowała przeciw utworzeniu rezerwy celowej 35 milionów złotych na modernizację Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej oraz przeciw przeznaczeniu dwóch mln złotych na budowę Centrum Onkologii Południowego Mazowsza w Radomiu.

2014 rok: Kidawa-Błońska nie poparła poprawki PiS do ustawy budżetowej. Dałaby ona dodatkowe dwa miliony złotych na radomskie Centrum Onkologii. Jak podał portal tvp.info tych pięć poprawek mogło realnie powiększyć pulę środków na polską onkologię o pięćdziesiąt milionów złotych.

Gdy część mediów podało powyższe informacje ani trochę się nie zdziwiłem. I chyba tylko kogoś bardzo naiwnego, albo kogoś, kto dopiero zaczyna się interesować polską polityką, ta sytuacja mogłaby zdziwić. Liberalnym elitom poziom wrażliwości społecznej znacznie skoczył do góry w ostatnich latach ale tylko i wyłącznie dlatego, że rządzi Prawo i Sprawiedliwość.

Pięć poprawek do budżetu, pięć razy „przeciw” – jak Kidawa-Błońska głosowała ws. onkologii

Małgorzata Kidawa-Błońska żąda od prezydenta, by zawetował finansową rekompensatę dla mediów publicznych z tytułu niskich wpływów z abonamentu....

zobacz więcej

To tylko i wyłącznie cyniczna partyjna kalkulacja: powyższy przykład świetnie pokazuje, że u sterów władzy liberałowie nie mają żadnych sentymentów choćby wobec potrzeb pacjentów i pacjentek chorych na raka. Co więcej: w czasach rządów Platformy Obywatelskiej odnieść można było wrażenie, że publiczna opieka zdrowotna to dla prominentnych przedstawicieli tej formacji jeszcze jedna zawada i kłopot.

Ochronę zdrowia spora część z nich traktowała jak jeszcze jedną dobrą okazję do sporego zarobku i uwłaszczenia: chcieli prywatyzować, prywatyzować i jeszcze raz prywatyzować co się da z opieki zdrowotnej – choć oczywiście przede wszystkim rzeczy najbardziej dochodowe. Wystarczy bliżej przyjrzeć się choćby poglądom marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego na te kwestie. Widać wyraźnie, że jest szczerym orędownikiem prywatyzacji służby zdrowia.

To między innymi krytyka tego patologicznego zjawiska dała w 2015 roku PiS władzę. Krytyka oparta na trafnym przekonaniu, że promowana przez Platformę prywatyzacja szpitali prowadzi do stopniowego rozmontowania opieki zdrowotnej i pozbawienia dostępu do leczenia znacznej części Polek i Polaków.

I to nie tylko tych mniej zamożnych – stopniowa prywatyzacja systemu zdrowotnego utrudnia lub uniemożliwia bardziej zaawansowane leczenie nawet ludziom nieco zasobniejszym. Często też prowadzi do zamykania szpitali albo całych oddziałów szpitalnych – szczególnie w mniejszych miejscowościach. A to odcina ludzi od leczenia.

Opozycja głosowała „za” przekazaniem milionów na media publiczne

Politycy opozycji od kilku dni mówią o „wyroku śmierci” na chorych na raka, w kontekście przekazania rekompensaty na media publiczne. Kilka dni...

zobacz więcej

Dodatkowo koszta leczenia dużej części chorób są bardzo wysokie. I nawet w przypadku osób zarabiających więcej niż średnia krajowa skutecznie drenują kieszenie. Dlatego model amerykańskiej opieki zdrowotnej jest tak społecznie nieefektywny: skutecznie demoluje nie tylko kieszeń, ale nierzadko całe życie ludzi chorych.

Liberalne elity, a Małgorzata Kidawa-Błońska jest ich typową przedstawicielką, całą wizję ustrojową III RP oparły na ultraliberalnym rozumieniu kwestii społeczno-gospodarczych. Sekundowała im w tym zresztą przez lata choćby „Gazeta Wyborcza” i spora część komercyjnych opiniotwórczych stacji telewizyjnych, promujących konsekwentnie balcerowiczowski model transformacji. Z jego filozofią, którą da się sprowadzić do trzech reguł: prywatyzować co się da, oszczędzać na polityce społecznej ile się da, dyskredytować tych, którzy przeciw temu protestują.

I podobnie jak w przypadku ultraliberalnych politycznych elit, liberalne media odkryły w sobie niezmierzone pokłady społecznej wrażliwości, gdy zaczęło rządzić Prawo i Sprawiedliwość. Wtedy spora część z nich zaczęła raptem głosić, że rządy premier Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego robią dla potrzebujących i wykluczonych grup społecznych za mało.

Świetnie pokazuje to przykład protestów opiekunów osób z niepełnosprawnościami w 2018 roku, którzy dostali wówczas ogromne medialne wsparcie ze strony antyrządowych mediów. A przecież podobne protesty odbywały się i wcześniej, za rządów Platformy. Ale wtedy nawet w jednej dziesiątej nie budziły takiego zainteresowania liberalnych środków przekazu. A politycy Platformy jakoś nie mieli zbyt wiele serca dla osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów.


Oczywiście, ludzie, którzy dziś chorują i martwią się o zdrowie i życie swoich najbliższych, interesują się przede wszystkim tym, jaką politykę zdrowotną prowadzi rząd PiS. Dlatego w tak drażliwej kwestii należy zachować daleko idącą ostrożność i troszczyć się o dobrą komunikację społeczną.

Trzeba jednak głośno i wyraźnie mówić o tym, że powrót do władzy liberałów oznaczałby w praktyce powrót w koleiny III RP, powrót do najgorszych praktyk, dyskredytowania polityki społecznej, w tym zdrowotnej. I, oczywiście, obcinania na nią środków. A liberalne media spuszczą na to wszystko ciężką zasłonę milczenia – bo im wcale nie chodzi o słabszych, mniej zamożnych i ciężko chorych – ale o to, by odsunąć PiS od władzy.

źródło:
Zobacz więcej