Raport

Epidemia koronawirusa

„Celebracja życia”. Los Angeles pożegnało Kobego Bryanta

Vanessa Bryant swoją przemową pożegnalną wzruszyła wielu słuchaczy (fot. Kevork Djansezian/Getty Images)

W Staples Center tłumy znów wiwatowały na cześć Kobe’ego Bryanta. Los Angeles pożegnało swojego bohatera, jego córkę i siedem innych osób, które zginęły w styczniowej katastrofie śmigłowca.

Żegnaj, Kobe. Dlaczego tak krótko?

W niedzielę zmarł Kobe Bryant. Mąż, ojciec czterech córek, wspaniały koszykarz, legenda sportu. Miał 41 lat.

zobacz więcej

W niedzielny poranek, 26 stycznia 2020 r., Kalifornia zamarła. Zamarła Ameryka i cały sportowy świat. W katastrofie helikoptera zginęło ukochane dziecko Los Angeles, legenda tamtejszych Lakers, jeden z najlepszych koszykarzy w historii – Kobe Bryant, a wraz z nim osiem innych osób, w tym 13-letnia córka Gigi.

Tłumy kibiców spontanicznie gromadziły się pod halą Staples Center, składając kwiaty, modląc się, wspólnie płacząc i wiwatując na cześć zmarłego idola. Wyrazy współczucia i wsparcia dla rodziny płynęły z całego świata. Mury, ściany i domy w Los Angeles, ku pamięci, przyozdabiano wizerunkami Kobe’ego i Gigi. Choć od tragicznego wypadku minął prawie miesiąc, niewielu zdążyło pogodzić się z kolejami losu.


***

Żona Kobego pierwszy raz po tragedii. „Nie ma słów, by opisać ten ból...”

W niedzielnej katastrofie helikoptera w Kalifornii zginął jej mąż – Kobe, a także 13-letnia córka – Gianna. Pogrążona w żałobie Vanessa Bryant po...

zobacz więcej

24 lutego – data tego wyjątkowego pożegnania nie została wybrana przypadkowo. „24” to numer, z jakim przez większość kariery grał Kobe. Z „2” szkolne parkiety podbijała utalentowana Gigi. To była ceremonia ku czci obojga. Ojca i córki. Męża, przyjaciela, wspaniałego koszykarza, a także ukochanej „córki tatusia”, która – słowami Vanessy, wdowy po Kobem – „niczym słońce, swoim uśmiechem rozświetlała nawet mroczne dni”.

Choć trudno opisać, jaki wpływ wywarł Kobe na koszykówkę, sport, na swoją rodzinę, przyjaciół, na wszystkich ludzi, z którymi zetknął się przez 42 lata życia, zaproszeni do Los Angeles goście zrobili wszystko, by sprostać wyzwaniu.

Przy akompaniamencie lokalnego chóru, wśród 33643 czerwonych róż – tyle punktów zdobył Bryant w trakcie kariery – jako pierwsza na kameralnej scenie pojawiła się Beyonce. – Jestem tu, bo kocham Kobe’ego, a to jedna z jego ulubionych piosenek – zaczęła swój krótki występ, utworem „XO” wprowadzając zebrany tłum w nastrój „celebracji życia”.

Na trybunach zasiadło 20 tys. osób. Wielokrotnie więcej zgromadziło się przed halą. Głos zabrali m.in. Jimmy Kimmel (amerykańska gwiazda talk-show), Rob Pelinka (ojciec chrzestny Gigi, przyjaciel i były agent Kobe’ego), Diana Turasi (była gwiazda żeńskiej koszykówki), Shaquille O’Neal, Michael Jordan, wreszcie Vanessa Bryant – żona Kobe’ego, matka Gigi, która w pełnym wzruszeń przemówieniu wspominała najbliższych.

– Tak mi smutno, że nie zobaczę więcej, jak tańczy ze swoim ojcem. Że nigdy nie zatańczę z jej córkami. Byłaby taką wspaniałą matką... – mówiła o Gigi. – Była córką tatusia, ale wiedziałam, że kocha mnie równie mocno. Dawała mi buziaka każdego ranka, gdy tylko się budziła i każdego wieczora, tuż przed snem. Czasem, gdy wydawało się, że o mnie zapomniała, pisałam do niej: gdzie mój buziak?! Odpowiadała, że nie chciała mnie budzić, więc dała mi go, gdy spałam. Wiedziała, jakie to dla mnie ważne. I zawsze pamiętała o naszych porannych i wieczornych całusach...

– Nie widziałam w nim celebryty, nie widziałam w nim wielkiego koszykarza. Był moim słodkim mężem i wspaniałym ojcem dla naszych dzieci. Był mój. Był dla mnie wszystkim – mówiła o Kobe’em.

Nikt nigdy nie miał wątpliwości, jak wspaniałym koszykarzem był Kobe Bryant. „Celebracja życia”, do której doszło w poniedziałkowy wieczór, uświadomiła milionom kibiców, że był też cudownym ojcem, mężem i przyjacielem. Kolejni mówcy śmiali się i płakali jednocześnie, wspominając jego żądzę wygrywania, chęć bycia najlepszym we wszystkim, czego się podejmował.

– Kiedyś usłyszał „Sonatę Księżycową” Beethovena i stwierdził, że nauczy się jej i zagra dla Vanessy, jako wyraz miłości – wspominał Pelinka. – Nie wierzyłem mu, byłem przekonany, że to niemożliwe, a on dzwonił do mnie codziennie, przykładał telefon do fortepianu i kazał słuchać, jak odtwarza kolejne melodie. Po tygodniu potrafił zagrać całość. Cały Kobe.

Chwilę później, na scenę zaproszono Alicię Keys z jej własną interpretacją „Sonaty...”.

Po zakończeniu występu, na scenę wyszedł prowadzący uroczystość komik, gospodarz słynnego talk-show, Jimmy Kimmel. – Wierzę, że Kobe patrzy na nas teraz z góry i pragnie nauczyć się grać „Sonatę księżycową” lepiej niż Alicia Keys – spuentował, wprawiając wszystkich zebranych w śmiech.

Lista gości była imponująca. W pierwszych rzędach zasiadły największe gwiazdy koszykówki (Michael Jordan, Bill Russell, Kareem Abdul-Jabbar, Phil Jackson, Magic Johnson, Jerry West, Elgin Baylor, Tim Duncan, Shaquille O’Neal, Dwyane Wade, Tony Parker, Gregg Popovich, Doc Rivers, Steph Curry, James Harden, Byron Scott, Lamar Odom, Steve Nash, Russell Westbrook, Dwight Howard, Vlade Divac, Devin Booker, Russell Westbrook, James Harden), komisarz NBA Adam Silver, były też gwiazdy filmu, telewizji i muzyki. Rodzina, przyjaciele, najbliżsi. Każdy chciał być częścią tego wydarzenia. Na życie każdego Kobe wywarł mniejszy lub większy wpływ.

Trwającą prawie dwie godziny uroczystość zwieńczyło „Ave Maria” w wykonaniu Christiny Aguilery.

Los Angeles nigdy nie zapomni o swoim bohaterze.

źródło:
Zobacz więcej