Raport

#FabrykahejtuPO

Historyk o antysemickiej paradzie w Belgii: Wciąż istnieją tam podziały jak za wojny

Dr Adam Buława zwraca uwagę, że w czasie wojny w Belgii było zarówno wielu kolaborantów, jak i osób ratujących Żydów (fot. PAP/ EPA/STEPHANIE LECOCQ)

Myślę, że tak jak w okresie II wojny światowej, w Belgii wciąż istnieją podziały. Z jednej strony są Sprawiedliwi wśród Narodów Świata, z drugiej mieliśmy kolaborantów i ochotników w formacjach sojuszniczych III Rzeszy – powiedział portalowi tvp.info dr Adam Buława, historyk wojskowości z Uniwersytetu Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Nasz rozmówca odniósł się tu do tegorocznej parady w belgijskim mieście Aalst, na której pokazano karykaturalne wizerunki ortodoksyjnych Żydów.

Żydzi jako insekty, hitlerowcy. Takie parady tylko w Belgii

Izrael wezwał Belgię do zakazania tradycyjnej parady karnawałowej, w której pokazywane są karykaturalne wizerunki ortodoksyjnych Żydów. Burmistrz...

zobacz więcej

Izrael wezwał Belgię do zakazania tradycyjnej parady karnawałowej, na której pokazywane są karykaturalne wizerunki ortodoksyjnych Żydów. Niektórzy z uczestników wydarzenia byli ubrani w niemieckie mundury z czasów II wojny światowej. Burmistrz miasta Aalst bronił uroczystości, mówiąc, że nie jest ona „antysemicka”. Przeciwnicy są jednak innego zdania. Jak podczas wojny wyglądał stosunek Belgów do prześladowania Żydów przez niemieckiego okupanta?

Dr Adam Buława: W okupowanej Belgii wydawano dekrety ewidentnie uderzające w Żydów. Przedstawiciele tej społeczności byli pozbawiani dostępu do wykonywania konkretnych zawodów, mieli ograniczoną swobodę poruszania, zabraniano im sprzedawać nieruchomości. Mieli też zakaz opuszczania Belgii.

W późniejszym czasie belgijscy Żydzi byli transportowani do obozów koncentracyjnych i zagłady. 25 tys. przedstawicieli tutejszej społeczności żydowskiej, czyli ok 25 proc., zostało deportowanych do Auschwitz.

Znaczna część z nich jednak przetrwała, w dużej mierze dzięki Kościołowi katolickiemu. Dochodziło także do spontanicznej pomocy mieszkańców Belgii oraz akcji ruchu oporu. Do czasów deportacji z 1942 r. dało się zauważyć obojętność społeczeństwa na los Żydów. Były też jednak wyjątki. Burmistrzowie regionu Brukseli odmówili na przykład przyjęcia rozporządzenia o znakowaniu Żydów.

Belgijska królowa Elżbieta zwróciła się nawet z prośbą do samego Adolfa Hitlera, aby nie usuwano Żydów. W odpowiedzi otrzymała zapewnienie, że Żydzi z belgijskim obywatelstwem nie będą usuwani. Niemcy nie dotrzymali jednak tej obietnicy.

W pomoc Żydom angażowały się także belgijskie rodziny, w tym przedstawiciele rodzin książęcych. Wojnę przeżyło ok. 40 tys. belgijskich Żydów, a pod koniec okupacji ok. 40 proc. z nich znajdowało się w ukryciu. Trzeba powiedzieć, że aż 1707 Belgów otrzymało tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, co w skali europejskiej jest dosyć sporą liczbą.

Oprócz Sprawiedliwych byli też jednak kolaboranci...

Kilkanaście lat temu historycy przygotowali 1100-stronnicowy raport, w którym stwierdzono, że państwo belgijskie jest współodpowiedzialne za zagładę belgijskich Żydów. Była mowa o tym, że Belgia przeszła w czasie II wojny światowej od pasywnej do aktywnej kolaboracji.

Belgia: Festiwalowe karykatury postaci z pejsami uznane za przejaw antysemityzmu

Belgijski festiwal w Aalst został usunięty z listy światowego dziedzictwa UNESCO. Decyzję podjęto w związku ze skargami na to, że podczas jego...

zobacz więcej

Najdalej w kolaboracji posunęła się flamandzkojęzyczna Antwerpia, gdzie władze aresztowały i przekazały w ręce nazistów ponad 1 tys. osób żydowskiego pochodzenia. O ile wspominana Elżbieta próbowała ratować Żydów, o tyle belgijski król Leopold III wspierał tę pronazistowską politykę władz.

Co ciekawe, członkowie belgijskiej administracji nie ponieśli po wojnie żadnych konsekwencji. Można tutaj mówić o pewnym rozdwojeniu społeczeństwa: z jednej strony była kolaboracja władz okupowanego kraju, a z drugiej – zaangażowanie w ratowanie ludności żydowskiej.

W kontekście Holokaustu warto wspomnieć o najbardziej znanym belgijskim kolaborancie Léonie Degrelle’u. Po wojnie w jego wypowiedziach wielokrotnie przewijało się tzw. kłamstwo oświęcimskie.

Degrelle zaczynał jako działacz katolicki; jeszcze przed wojną założył nacjonalistyczny ruch o nazwie Christus Rex (łac. Chrystus Król – red.). Potem nawiązał kontakty międzynarodowe, m. in. z NSDAP. Po utworzeniu Legionu Walońskiego (kolaboracyjnej ochotniczej formacji wojskowej w służbie III Rzeszy – red.) zgłosił się na ochotnika na front wschodni.

Po 1943 r. wrócił do Belgii, gdzie zajął się przejmowaniem majątków po społeczności żydowskiej. Był jednym z naczelnych przedstawicieli ludności belgijskiej kolaborującej z Niemcami.

Degrelle został zaocznie skazany przez sąd belgijski na karę śmierci. Potem uciekł. Po wojnie mieszkał w Hiszpanii. Mówił, że był hitlerowcem i pozostanie nim aż do śmierci. Twierdził także, że Mengele był zwykłym lekarzem, a komory gazowe nigdy nie istniały. W 1979 r. sprzeciwiał się nawet wizycie Jana Pawła II w Auschwitz w celu upamiętnienia Holokaustu.

Dlaczego w państwie, które ma tak wielu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata i które przeprasza dziś za swoich kolaborantów z czasów II wojny światowej, organizowane są tego typu parady?

Myślę, że tak jak w okresie II wojny światowej, w Belgii wciąż istnieją podziały. Z jednej strony są Sprawiedliwi wśród Narodów Świata, z drugiej mieliśmy kolaborantów i ochotników w formacjach sojuszniczych Trzeciej Rzeszy.

Mimo raportu, gdzie oficjalnie państwo belgijskie wyraża ubolewanie z faktu bycia wspólnikiem w Zagładzie i prześladowaniu ludności żydowskiej, te podziały zostały chyba po dzień dzisiejszy. Z jednej strony mamy więc deklaracje władz, a z drugiej działania oddolne, które są czymś zupełnie przeciwstawnym.

źródło:
Zobacz więcej