Raport

#FabrykahejtuPO

Kogo popiera Tusk?

Odkąd ruszyła na dobre bieżąca kampania coraz mocniej odnieść można było wrażenie, że Tusk z bezpiecznej odległości gra tym razem nie na jednego, a na troje kandydatów, wychodząc z założenia, że któremuś z tej grupy może się udać, lecz wciąż nie wiadomo, któremu (fot. PAP/Artur Reszko)

Gdyby wykluczyć prowadzenie przez Donalda Tuska jakiejś zakulisowej gry, można pomyśleć, że chyba coś nie poszło z timingiem. Dzień po tym, gdy szef Europejskiej Partii Ludowej i były lider Platformy w końcu zdecydował się na trochę bardziej jednoznaczne („Zameldowałem pełną gotowość bojową”) wsparcie dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, pojawił się sondaż RMF i „DGP”, według którego po raz pierwszy od początku kampanii jeden z kandydatów miałby szanse na wygraną z Andrzejem Dudą. Jak na złość nie jest nim wystawiona przez Platformę Kidawa-Błońska.

Donald Tusk poparł kandydatkę PO w wyborach prezydenckich

Były premier Donald Tusk poparł kandydatkę Platformy Obywatelskiej w wyborach prezydenckich. Zamieścił na Twitterze zdjęcie z Małgorzatą...

zobacz więcej

„Wielu czeka nieprzespana noc” – wieszczył na twitterze czołowy polski analityk sondaży Marcin Palade, gdy dziennikarz RMF Marek Balawander zapowiedział na poniedziałkowy ranek zaskakujące wyniki kolejnego badania. Jak spali politycy, nie wiemy, wiemy natomiast, że według respondentów w zleconym przez radio i gazetę badaniu Władysław Kosiniak-Kamysz otrzymuje większe poparcie niż urzędujący prezydent w przypadku przejścia do drugiej tury. Czy to faktycznie zaskoczenie?

Podobny scenariusz w wypowiedziach polityków i komentatorów pojawia się od wielu miesięcy, jego źródeł szukać trzeba przede wszystkim w udanej wizerunkowej transformacji Polskiego Stronnictwa Ludowego, za którą poszedł dobry wynik wyborczy partii, przez wielu widzianej już tylko w roli eksponatu w muzeum polskiego ruchu ludowego przy al. Wilanowskiej w Warszawie. Okazało się jednak, że Kosiniak-Kamysz jeszcze się tam nie wybiera, co z kolei dało początek innym spekulacjom.

Nie zapominajmy również, że o wiele wcześniej widziano w nim też potencjalnego przywódcę całej opozycji, a także premiera w wariancie, w którym prezydenturę zdobywa Donald Tusk. Choć sam Tusk informacji, jakie w październiku 2018 r. podawała Wirtualna Polska, cytowana później przez „Wprost”, nie potwierdził, równocześnie mocno komplementował swojego byłego zastępcę z rządu.

Odkąd ruszyła na dobre bieżąca kampania, coraz mocniej odnieść można było wrażenie, że Tusk z bezpiecznej odległości gra tym razem nie na jednego, a na troje kandydatów, wychodząc z założenia, że któremuś z tej grupy może się udać, lecz wciąż nie wiadomo, któremu.

Kłótnia o poparcie od Tuska

Widać, że Tusk obstawił trzy sztaby wyborcze – Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Szymona Hołowni i Władysława Kosiniaka-Kamysza – powiedział w programie...

zobacz więcej

O nastawieniu dawnego szefa do Kosiniaka-Kamysza wspomniałem wyżej. Nie należy spodziewać się raczej, czy raczej nie należało spodziewać się do niedzielnego meldunku, by Tusk ludowca poparł wprost i w sposób oficjalny. Byłoby to dla niego niefortunne w sytuacji, w której największym obciążeniem obecnego wizerunku Kosiniaka-Kamysza jest dawne firmowanie przez niego najmniej popularnych reform gabinetu PO-PSL, przede wszystkim podwyżki wieku emerytalnego.

Jednak Donald Tusk ma w zanadrzu inne możliwości, zwłaszcza w roli szefa Europejskiej Partii Ludowej. Jako przewodniczący Rady Europejskiej Tusk nie powinien ingerować w polską politykę, lecz i tak robił to przez cały czas, z coraz gorszym dla siebie i wspieranych przez siebie środowisk skutkiem.

Podobnych ograniczeń nie ma jednak w sytuacji starcia między dwiema partiami, współtworzącymi EPL. Wręcz przeciwnie, daje to całkiem interesujące, a przy tym na pierwszy rzut oka wolne od etycznych dwuznaczności, możliwości. Na przykład podjęcie apelu Kosiniaka-Kamysza o zorganizowanie debaty między dwojgiem kandydatów wywodzących się z tej samej frakcji Parlamentu Europejskiego, a więc w dużym stopniu bijących się o te same głosy.

Mało kto spodziewa się, że podobny pojedynek kandydatka Platformy mogłaby wygrać, byłoby to więc de facto jednoznaczne wsparcie dla jej konkurenta. Tuskowi i jego prośbie (poleceniu) partyjni koledzy nie mogliby odmówić.

Rzecznik sztabu Kidawy-Błońskiej: Nie kryje, że była rzeczniczką rządu Tuska [WIDEO]

Donald Tusk włączy się w kampanię prezydencką Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Ostatnio były premier aktywnie wspierał Koalicję Europejską w wyborach...

zobacz więcej

A przecież jest jeszcze Szymon Hołownia, główny konkurent Władysława Kosiniaka-Kamysza w walce o trzecie miejsce. Początkowo zdawało się też, że również o ten sam elektorat, jednak mający swoich przyjaciół w kościele, zapraszany nawet do współprowadzenia rekolekcji dziennikarz w kwestiach relacji państwo-kościół postanowił ścigać się na radykalizm nawet z Robertem Biedroniem. To zaś, w połączeniu z niedawnym niesmacznym spotem, zniechęciło do niego część bardziej konserwatywnych wyborców centrum.

Jednak to u Hołowni znajdziemy na zapleczu osoby związane z Tuskiem i Bronisławem Komorowskim, to jego też poparła kilka dni temu prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Wszystko to sprawia, że de facto jest on kandydatem Platformy nie mniej niż Małgorzata Kidawa-Błońska.

Nietrudno się w tym wszystkim pogubić. Drogi kandydatów krzyżują się w niespodziewanych miejscach, a nazwiska im towarzyszące zdają się czasem wybrane przez maszynę losującą, wskazującą, kto przy kim stanie w tym gorącym okresie. Przywołany na początku tekstu sondaż może stanowić element tych rozgrywek, na pewno zaś będzie w nich cenną bronią dla środowiska Koalicji Polskiej.

Problemem pozostaje tu jednak wciąż fakt, że aby wejść do drugiej tury, trzeba najpierw zająć drugie miejsce, tymczasem na razie Władysław Kosiniak-Kamysz nie może być pewien nawet trzeciego, choć wszystko wskazuje dziś na to, że bić będzie się o nie raczej z Robertem Biedroniem niż Szymonem Hołownią. Sondaż może mu pomóc, podobnie jak Donald Tusk, który oficjalnie popierając kandydatkę Platformy ma wiele możliwości, by po cichu wspierać ludowca. Tylko czy wyborcy to wszystko zrozumieją?

Zobacz więcej