RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Dramat Karoliny Kowalkiewicz. „Mogę stracić wzrok”

Opowiadając o kontuzji oka, Karolina Kowalkiewicz z trudem powstrzymywała łzy... (fot. Instagram.com)

Karolina Kowalkiewicz, jedna z najlepszych polskich zawodniczek formuły MMA, w nocy z soboty na niedzielę przegrała czwartą z rzędu walkę w UFC. Nie to jest jednak istotne. 34-letni Polka porażkę okupiła straszną kontuzją, w wyniku której może nawet przestać widzieć na prawe oko.

UFC to najważniejsza i najbardziej prestiżowa organizacja mieszanych sztuk walki na świecie. Walczą tam najlepsi z najlepszych, do których od wielu lat zaliczana jest m.in. Karolina Kowalkiewicz, była mistrzyni polskiej federacji KSW.

W nocy z soboty na niedzielę Polka stoczyła bój z Chinką Xiaonan Yan. Niestety, już w pierwszej rundzie nabawiła się poważnej kontuzji. – Złamała mi się taka delikatna kość pod okiem i jeden z nerwów wzrokowych tam utknął. Całą walkę widziałam podwójnie, wszystko mi się rozjeżdżało i było zamglone - tłumaczyła na nagraniu udostępnionym w mediach społecznościowych.


Jeszcze w trakcie pojedynku sędziowie zwracali się do narożnika Polki upewniając się, że ta chce i może kontynuować starcie. Lekarz szczegółowo przyglądał się stanowi oka, z sobie tylko znanych przyczyn zezwalając na dalszą walkę. Walkę, która – korzystając z nomenklatury piłkarskiej – toczyła się „do jednej bramki”. Kowalkiewicz „widziała potrójnie” i przegrała jednogłośnie na punkty. Zaraz po ostatnim gongu udała się do szpitala.

- Karolina będzie miała operację. Więcej sama powie później - przekazał na Twitterze jej trener, Łukasz Zaborowski.

Na Instagramie i Facebooku zawodniczki ukazały się nagrania, na których z poobijaną, zmasakrowaną wręcz twarzą, opowiada o stanie zdrowia i o tym, co przydarzyło się po opuszczeniu oktagonu.

- Pierwszy raz nie mogę powiedzieć po walce, że jest OK. Wynik ma teraz znaczenie drugorzędne - zaczęła. - Kolejni specjaliści będą decydować, czy mogę z tym okiem wracać do Polski. Najprawdopodobniej będę musiała być operowana tutaj, w USA, bo lot może okazać się niebezpieczny. Mam otwartą zatokę i straszą mnie, że różnica ciśnień i wysokości spowodują, że stracę wzrok. Ja jednak wolę widzieć. Za niedługo dowiem się więcej - wyznała, z trudem powstrzymując łzy.

Trzymamy kciuki za jak najszybszy powrót do zdrowia i pełnej sprawności!

Kowalkiewicz przegrała trzy ostatnie walki – kolejno z Jessicą Andrade, Michelle Waterson i Alexą Grasso. Wydawało się, że po takiej serii Polka może zdecydować się na pojedynek "na przetarcie" z łatwiejszą rywalką, lecz tak się nie stało. Kowalkiewicz przyjęła propozycję starcia z Xiaonan Yan, która szturmem wdarła się do UFC, wygrywając wszystkie cztery walki. Mimo, że Chinka w przeciwieństwie do Polki nie jest jeszcze notowana w pierwszej "15" wagi słomkowej, nie ulegało wątpliwości, że będzie niezwykle trudnym wyzwaniem.

Pierwsza runda padła łupem Xiaonan. Chinka wyprowadzała zdecydowanie więcej ciosów, które w zdecydowanej mierze trafiały celu. Dwukrotnie sprowadziła też rywalkę do parteru, podkreślając swoją przewagę. Kowalkiewicz po jednej z pierwszych wymian przez niemal całą rundę zmagała się z urazem prawego oka. W przerwie powiedziała swoim trenerom, że widzi na nie potrójnie. Przed drugą rundą lekarz sprawdził, czy Polka jest w stanie kontynuować pojedynek i ostatecznie dopuścił ją do dalszej walki.

Druga runda miała podobny przebieg. Kowalkiewicz wyraźnie zmagała się z prawym okiem, co skrzętnie wykorzystywała jej przeciwniczka. W pewnym momencie Polka zwarła się z Xiaonan w klinczu, unikając kolejnych ciosów, które dosięgały jej twarzy. Sama również trafiała Chinkę, jednak nieustannie nadziewała się na kontry. Kowalkiewicz próbowała sprowadzenia walki do parteru, lecz nie była w stanie powalić silniejszej Chinki. W przerwie jej trenerzy rozważali poddanie walki, lecz Polka pokazała wielkie serce i chciała kontynuować.

W ostatnim starciu przez chwilę wydawało się, że Kowalkiewicz może odwrócić losy pojedynku i wygrać. Xiaonan wyprowadziła znakomitą kombinację zakończoną wysokim kopnięciem na twarz, a następnie sprowadziła Polkę na ziemię. Tam Kowalkiewicz wykazała się sprytem i była bliska poddania rywalki przez skrętówkę na staw skokowy. Xiaonan po chwili uwolniła się jednak z niebezpiecznej pozycji i do końca rundy kontrolowała przebieg walki.

Sędziowie nie mieli wątpliwości, przyznając jej zwycięstwo jednogłośną decyzją (30:26, 30:26, 30:26). To szósta przegrana Kowalkiewicz w karierze i czwarta z rzędu. Tym razem sporą przeszkodą okazały się problemy ze wzrokiem. – Widziałam potrójnie... – przyznawała Polka w narożniku w trakcie walki.

źródło:
Zobacz więcej