Raport

Epidemia koronawirusa

Wyjątkowe zwycięstwo po 48 latach. Polacy ograli mistrzów świata

To pierwsza wygrana nad Hiszpanią od 1972 roku (fot. PAP/Andrzej Grygiel)

Piękny wieczór w Saragossie. Reprezentacja Polski wygrała wyjazdowe spotkanie z Hiszpanią 80:69 w drugim meczu eliminacji do przyszłorocznego EuroBasketu. Najskuteczniejszym naszym zawodnikiem był A.J. Slaughter, którzy zdobył 26 punktów.

Trzy mecze Serie A odwołane z powodu koronawirusa

Włoski rząd ze względu na szerzącą się epidemię odwołał wszystkie sportowe wydarzenia zaplanowane w Lombardii i Wenecji Euganejskiej, w tym trzy...

zobacz więcej

Triumf Biało-Czerwonych to wielki sukces, ale trzeba pamiętać, że Hiszpanie grali w mocno rezerwowym składzie. Ale my też nie wystawiliśmy najlepszego składu. W reprezentacji brakuje m.in. Adama Waczyńskiego czy Mateusza Ponitki.

Niedzielny mecz lepiej zaczęli Hiszpanie. Po czterech minutach było już 9:2 dla gospodarzy. O przerwę poprosił Mike Taylor. Nieco oddechu złapaliśmy po punktach Adama Hrycaniuka i A.J. Slaughtera. O trzy punkty więcej zespół z Półwyspu Iberyjskiego miał na niespełna dwie minuty przed końcem, gdy zza linii 6,75 m. trafił Aaron Cel (16:13 dla Hiszpanów).

Ostatecznie pierwsze dziesięć minut zakończyło się wynikiem 19:15. Polacy nie grali źle, ale podobnie jak w spotkaniu z Izraelem mieliśmy kiepską skuteczność rzutów za dwa. Biało-Czerwoni trafiali zaledwie co trzeci rzut.

Druga kwarta miała podobny przebieg. Hiszpanie dość szybko nam odskoczyli na dziewięć punktów i o czas poprosił Taylor. Poskutkowało, bo po reprymendzie ze strony amerykańskiego szkoleniowca gra naszych przeszła prawdziwą metamorfozę.

Z akcji trafił Sokołowski, za trzy Slaughter, a po trzy rzuty osobiste wykorzystał Gielo. Skutecznie wykończona kontra przez Cela dała nam remis po 33 na niewiele ponad półtorej minuty przed przerwą.

Alkohol, kokaina i prostytutki. Wyboista droga Fury'ego na szczyt

Nowy mistrz świata wagi ciężkiej to postać nietuzinkowa. Trzy lata temu, pogrążony w depresji i alkoholizmie, Tyson Fury modlił się o śmierć. Teraz...

zobacz więcej

Hiszpanie wzięli czas, ale na niewiele to się zdało, bo gdy obie drużyny zameldowały się ponownie na parkiecie, to za trzy trafił Slaughter. Po pierwszej połowie Polacy prowadzili 38:35.

W trzeciej kwarcie po akcji Saiza 2+1 rywale tracili do nas punkt. Ale zawodnicy Taylora nie stracili rezonu. Trójka Sokołowskiego i celny rzut Slaughtera dały nam ponownie bezpieczną przewagę. Koncert Polaków trwał nadal.

Na pięć minut przed końcem Slaughter podwyższył wynik na 55:47. Rywale kompletnie się pogubili. Do zakończenia kwarty Hiszpanie nazbierali aż 20 strat. Przed ostatnimi 10 minuty mieliśmy o dziesięć punktów więcej niż mistrzowie świata.

Przewagę powiększyliśmy już w pierwszej akcji czwartej kwart, gdy za trzy trafił Cel (68:55). Hiszpanie zaczęli zdawać sobie sprawę, że mecz wymyka im się na dobre spod kontroli. Po cudownej asyście rozgrywającego dwusetny mecz w kadrze w kadrze Łukasza Koszarka piłkę do kosza wsadził Aleksander Balcerowski (74:59).

Tak dużej przewagi już nie wypuściliśmy z rąk. Tym samym wygraliśmy z Hiszpania po raz pierwszy od 1972 roku.

źródło:
Zobacz więcej