Raport

#FabrykahejtuPO

Wybory w Iranie. Wycięli kandydatów, ajatollah straszy piekłem

Obóz konserwatywny jest murowanym faworytem (fot. EPA/ABEDIN TAHERKENAREH)

Wynik wyborów do irańskiego parlamentu jest właściwie przesądzony. Zadbała o to Rada Strażników Rewolucji, dyskwalifikując połowę zgłoszonych kandydatów, w większości tzw. reformatorów i umiarkowanych. Obóz konserwatywny jest murowanym faworytem, a duchowne władze Iranu walczą już tylko o frekwencję.

Komuniści i koronawirus. Dlaczego zniknął Xi Jinping?

Chiński koronawirus jak sowiecki Czarnobyl? Nieudolność urzędników, zatajanie skali epidemii, strach komunistów przed politycznymi skutkami...

zobacz więcej

W normalnych warunkach politycznych wybory 21 lutego byłyby rywalizacją konserwatystów i „twardogłowych” z umiarkowanymi i „reformatorami”. Nieformalnym przywódcą tych pierwszych jest najwyższy przywódca duchowo-polityczny ajatollah Ali Chamenei, zaś liderem tych drugich prezydent Hassan Rowhani. Jednak zdziesiątkowanie szeregów kandydatów tego drugiego skrzydła irańskiej sceny politycznej spowodowało, że można mówić prędzej o rywalizacji różnych frakcji wewnątrz obozu wiernego konserwatywnym duchownym.

Wszystko wskazuje na to, że „twardogłowi” zdominują nowy parlament. Obóz umiarkowany twierdzi, że start w wyborach uniemożliwiono 90 proc. jego kandydatów. W tej sytuacji największą niewiadomą jest frekwencja i to, jak zostanie ona politycznie zinterpretowana.

Strażnicy wycięli umiarkowanych

Uprawnionych do głosowania jest 58 mln Irańczyków (cała populacja liczy 83 mln). Parlament jest jednoizbowy i liczy 290 deputowanych.

Iran jest podzielony na okręgi jednomandatowe i wielomandatowe. Największym i najważniejszym jest Teheran – mieszkańcy stolicy wybierają 30 deputowanych. Wyborcy mogą tu oddać głos maksymalnie na 30 osób. Do parlamentu wejdzie 30 kandydatów z największą liczbą głosów. Pięć mandatów jest zarezerwowane dla mniejszości religijnych: żydowskiej (1), zoroastrian (1), assyryjskiej i chaldejskiej (1), ormiańskiej (2).

Chiny wydaliły z kraju amerykańskich dziennikarzy. Reakcja sekretarza stanu

Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo w wydanym w środę oświadczeniu potępił wydalenie z Chin trojga dziennikarzy „Wall Street Journal”. O...

zobacz więcej

W okręgu obejmującym prowincję Teheran wybiera się 35 deputowanych – to najwięcej spośród wszystkich prowincji. W prowincjach Isfahan i Wschodni Azerbejdżan wybiera się po 19. Najmniej reprezentantów – po trzech - mają prowincje Alborz, Kom, Ilam oraz Kohgiluje wa Bujerahmad. Średnio jednego deputowanego wybiera 19 tys. wyborców, choć oczywiście ta proporcja zmienia się w zależności od prowincji.

W Iranie działają partie polityczne, ale nie mają sformalizowanej obecności w parlamencie, zaś ich nazwy nie pojawiają się nawet na kartach wyborczych. Większość ludzi głosuje na listy – tworzone przez polityczne koalicje i grupy społeczne. Na potrzeby wyborów formuje się grupy, skupione często wokół znanych postaci. Później w parlamencie wybrani deputowani grupują się w trzech obozach: „reformatorów”, konserwatystów, niezależnych.

Kandydaci mieli tylko siedem dni na kampanię, która oficjalnie wystartowała 13 lutego. Pierwsza tura odbywa się 21 lutego, druga tura w maju. Chęć ubiegania się o mandat w tegorocznych wyborach wyraziło ponad 15 tys. osób. Z tej liczby zdyskwalifikowano jednak aż 7296. W efekcie o 290 mandatów w 31 prowincjach walczy 7148 kandydatów.

Wielu ekspertów porównuje obecną czystkę wśród kandydatów do masowych dyskwalifikacji w 2004 r. – co doprowadziło do zakończenia dominacji tzw. reformatorów i następnie, w 2005 r., wygranej w wyborach prezydenckich Mahmuda Ahmadineżada. Rada Strażników Rewolucji - 12-osobowy organ sprawujący kontrolę nad wyborami i weryfikujący kandydatów - zablokowała start m.in. 90 obecnym parlamentarzystom, głównie kandydatom umiarkowanym.

Snajperzy FSB zabici w Syrii. Turcja grozi wojną sojusznikowi Rosji

Z dnia na dzień zaostrza się sytuacji na północnym zachodzie Syrii. Giną żołnierze syryjscy, tureccy i rosyjscy. Wypracowany z trudem przez Kreml...

zobacz więcej

W efekcie większość startujących w wyborach to konserwatyści absolutnie lojalni wobec Chameneiego. Start uniemożliwiono m.in. Alemu Motahariemu. To jeden z nielicznych polityków otwarcie krytykujących obecny system. Wykluczono też z wyborów prawnika Mahmuda Sadeghiego, znanego krytyka represji władz i cenzury. Ubiegać się o mandat nie może również Shahindokht

Molaverdi, specjalna asystentka prezydenta Rowhaniego ds. praw człowieka, znienawidzona przez konserwatystów za jej wysiłki na rzecz promowania praw kobiet w Iranie. Wśród zdyskwalifikowanych jest też 34-letni zięć prezydenta, Kambiz Mehdizadeh, który chciał startować w Tebrizie.

Przemawiając 15 stycznia Rowhani skrytykował masowe dyskwalifikacje i powiedział, że nie da się rządzić krajem tylko z jedną polityczną frakcją, że konieczna jest dywersyfikacja poglądów. Odpowiedział mu pośrednio członek Rady Strażników, zarazem jej rzecznik, Abbas Ali Kadkhodaei. Odrzucił zarzut prezydenta, wskazując, że o jedno miejsce będzie rywalizowało średnio 17 kandydatów.

Norweskie wyspy na celowniku. Rosja wysłała list i okręty

Siergiej Ławrow w mało dyplomatycznym tonie oskarżył Norwegię o naruszanie praw Moskwy w rejonie Spitsbergenu. Atakowi dyplomatycznemu towarzyszyła...

zobacz więcej

Kadkhodaei, rekordzista, jeśli chodzi o liczbę zdyskwalifikowanych kandydatów, powiedział, że głównymi powodami – w przypadku wykluczonych z wyborów obecnych parlamentarzystów - były „finansowe nadużycia” i „przestępstwa finansowe”. Ale niektórzy z wykluczonych twierdzą, że im powiedziano, iż powodem dyskwalifikacji są „brak oddania islamowi” czy też „brak oddania władzy”. Radę Strażników Konstytucji poparł sam Chamenei, mówiąc, że w kolejnej kadencji nie ma miejsca dla tych, którzy boją się wypowiadać przeciwko zagranicznym wrogom.

Konserwatyści vs reformatorzy

Masowa dyskwalifikacja kandydatów obozu umiarkowanych może być częścią większego planu konsolidacji władzy w rękach konserwatystów przed nieuchronną sukcesją Chameneiego (kłopoty zdrowotne). Najważniejszy ajatollah i jego obóz chcą mieć pewność, że parlament i następny prezydent będą po ich stronie.

Należy pamiętać, że połowę członków Rady Strażników Rewolucji – która decydowała, kto może ubiegać się o mandat w parlamencie – nominował Chamenei. Pozostałych członków Rady Strażników wyznacza szef sądownictwa w islamskiej republice – wskazywany również przez najwyższego przywódcę duchowo-politycznego, czyli Chameneiego.

I niewiele zmienia fakt, że akurat tych kandydatów do Rady musi zaaprobować parlament. Chamenei i jego zaplecze uważają, że potwierdziły się ich ostrzeżenia, iż negocjacje i kompromis z USA i Zachodem zakończą się fiaskiem. Uważają oni, że parlament i prezydent powinni zrezygnować z prób dogadania się z Zachodem i zwrócić się geopolitycznie ku Rosji i Chinom. W 2013 r. Rowhani wygrał w dużej mierze dzięki temu, że był przeciwieństwem politycznym Ahmadineżada i obiecywał negocjacje z Zachodem ws. zawarcia umowy nuklearnej.

Izrael chce rozbudować osiedla w Jerozolimie Wschodniej. Palestyńczycy protestują

Premier Izraela Benjamin Netanjahu zapowiedział wybudowanie kilku tysięcy nowych domów dla żydowskich osadników w Jerozolimie Wschodniej....

zobacz więcej

Następne wybory to dopiero czerwiec 2021 r., ale już widać, że rządzący faktycznie Iranem duchowni będą dążyli do eliminacji nominalnych reformatorów, a nawet umiarkowanych konserwatystów przy użyciu konserwatywnych organów, takich jak Rada Strażników Rewolucji.

Eliminacja większości rywali ze skrzydła umiarkowanego spowodowała, że rosną mocno szanse konserwatystów. Długa lista kandydatów z tego obozu zrodziła jednak rywalizację między różnymi frakcjami skrzydła konserwatywnego. SHANA (akronim perskiej nazwy Rady Koalicji Sił Rewolucyjnych) to najważniejsza lista tego skrzydła politycznego. Jej liderem jest Mohammad Bagher Ghalibaf, były burmistrz Teheranu.

Trzy razy próbował powalczyć o prezydenturę Iranu. Ten były szef policji i dowódca sił powietrznych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) jest faworytem do objęcia funkcji przewodniczącego nowego parlamentu. Jako burmistrz był oskarżany o niekompetencję i korupcję.

SHANA jako jedna z pierwszych przedstawiła swą listę kandydatów. Nieoczekiwanie nie chciała na niej „twardogłowych” kandydatów związanych z ultrakonserwatywnym duchownym ajatollahem Mohammadem Taghim Mesbahem Yazdim. Nie jest tajemnicą również konflikt SHANA z Frontem Stabilności Islamskiej Rewolucji (Paydari), grupą postrzeganą jako najbardziej fundamentalistyczna frakcja w obozie konserwatywnym. Jeszcze inna grupa to związani z byłym prezydentem Ahmadineżadem kandydaci Koalicji Ludowej.

Choć podzieleni, to konserwatyści są zdecydowanym faworytem wyborów. Bo nie mają za bardzo konkurencji. - Ministerstwo spraw wewnętrznych ogłosiło, że z 290 miejsc w parlamencie nie ma konkurencji w przypadku 158, i nawet brakuje choć jednego kandydata reformatorów w wielu prowincjach – alarmował 24 stycznia Hassan Rasouli, szef kampanii wyborczej reformatorów.

Jeden kraj, dwie armie. Czym może postraszyć Iran?

Liczebnie to ósma armia świata, największa na Bliskim Wschodzie. Ale pod względem nakładów na obronę i jakości sprzętu oraz uzbrojenia Iran nie...

zobacz więcej

Jednym z nielicznych deputowanych skrzydła umiarkowanego, któremu pozwolono ubiegać się ponownie o mandat jest Masud Pezeshkian. Były minister zdrowia pochodzi ze zdominowanego przez Azerów miasta Tebriz. Będzie zapewne głównym rywalem Ghalibafa w walce o fotel przewodniczącego parlamentu.

W 2016 r. blok reformatorów i umiarkowanych konserwatystów zdobył 41 proc. miejsc w parlamencie, konserwatyści zdobyli 29 proc., a tzw. niezależni 28 proc. Obiecujący wyprowadzenie kraju z ekonomicznej izolacji reformatorzy zdobyli wszystkie 30 mandatów w Teheranie. Ale wcale nie zyskali dzięki temu dużego wpływu na politykę państwa. W ciągu kilkunastu ostatnich lat parlament stracił bowiem wiele ze swych uprawnień.

Choć kwestie narodowej wagi czy bezpieczeństwa narodowego są czasem kontestowane w parlamencie, to ostatecznie i tak głosuje on zgodnie z linią polityki realizowanej przez Najwyższą Radę Bezpieczeństwa Narodowego i najwyższego przywódcę Chameneiego. Większość wybranych w 2016 r. z list reformatorskich deputowanych już przeszła na stronę konserwatystów.

W ostatnich miesiącach w samym obozie reformatorów był podział – większość opowiadała się za bojkotem wyborów, twierdząc, że jak długo parlamentarzyści nie mogą wypowiadać się i decydować w sposób wolny i niezależny, a parlament nie ma realnej władzy (Rada Strażników Rewolucji odrzuca wiele ustaw uchwalonych w bardziej umiarkowanym parlamencie), nie ma sensu walczyć w wyborach.

Straszą wojną, zamachami i szyitami. Histeria opozycji ma swój cel

Zabicie irańskiego generała w dalekim Iraku wywołało w szeregach opozycji zadziwiająco wielkie poruszenie. Większe, niż „historyczne” ataki Putina...

zobacz więcej

Nie mając realnego wpływu na politykę państwa, mimo większości parlamentarnej, reformatorzy tracą tylko elektorat i kapitał społeczny. Swego czasu jeden z ideologów obozu reformatorskiego Saeed Hajjarian opowiedział się za „warunkowym udziałem” reformatorów w wyborach: jeśli liczba zdyskwalifikowanych kandydatów będzie duża, obóz ten powinien wycofać się zupełnie z wyborów. Choć jednak okazało się, że władza duchowna wycięła większość kandydatów umiarkowanych, to reformatorzy nie wycofali się z wyborów.

Walka o frekwencję

Należy przy tym pamiętać, że wraz z wyborami parlamentarnymi odbywają się wybory uzupełniające (midterm) do Zgromadzenia Ekspertów, które wybiera i nadzoruje najwyższego przywódcę. Zgromadzenie Ekspertów to 88-osobowy organ duchowny. Kandydaci muszą mieć certyfikat znajomości szariatu lub zdać egzamin przed Radą Strażników Rewolucji. Wybory odbywają się co osiem lat, ale co cztery lata odbywają się wybory uzupełniające członków mających zastąpić tych, którzy zmarli lub zrezygnowali.

Co nie jest wcale rzadkością – wszak większość członków Zgromadzenia ma ponad 70 lat. Zgromadzenie Ekspertów posiada dwie szczególnie ważne komisje określone w art. 107 i art. 109 Konstytucji. Pierwsza weryfikuje cechy najwyższego przywódcy, w tym jego znajomości prawa islamskiego i politycznego doświadczenia. Drugi artykuł określa, że Zgromadzenie wybiera najwyższego przywódcę. Ale najważniejsza jest tajna podkomisja złożona z trzech duchownych wybranych spośród członków obu komisji.

Działalność tej tajnej „trojki” liczy już sobie 18 lat. Jej zadaniem jest sprawdzanie kandydatów na najwyższego przywódcę. Tercet zbiera się co tydzień. Jego działania sprawdzające oraz dokumentacja są tajne. Prawdopodobnie to ta podkomisja wyłania dwie osoby, spośród których wyboru dokonuje całe Zgromadzenie.

Eksport szyickiej rewolucji. Sulejmaniego zastąpił Generał z Damaszku

Trzy tygodnie po zabiciu generała Kasema Sulejmaniego specjalny wysłannik USA ds. Iranu Brian Hook ostrzegł, że taki sam los może spotkać Esmaila...

zobacz więcej

Wszystko wskazuje na to, że wybory uzupełniające tylko umocnią dominację twardogłowych w Zgromadzeniu Ekspertów. Członkowie rady są wyłaniani w wyborach powszechnych w 30 okręgach wyborczych, a również w wyborach do tego organu wyeliminowano kandydatów umiarkowanych.

Wysoka frekwencja będzie postrzegana jako wotum zaufania dla szyickiej teokracji w Iranie. Jeśli frekwencja będzie niska, konserwatyści będą mieli większą reprezentację w parlamencie, bo ich elektorat może być bardziej zmobilizowany. Ale jeśli frekwencja będzie rażąco niska, to będzie polityczna porażka także władz duchownych Iranu – przedstawiana jako wotum nieufności dla całego systemu, a nie jednego czy drugiego obozu.

Wielu ludzi sfrustrowanych złą sytuacją ekonomiczną w kraju i brakiem prawdziwego wyboru mówi, że zbojkotuje głosowanie w wyrazie niezadowolenia z polityki władz. Widać w społeczeństwie coraz większą apatię.

Kiedy władze ogłosiły w listopadzie zeszłego roku racjonowanie paliwa i podwyżkę cen, w ponad stu miastach Iranu wybuchły protesty, brutalnie tłumione przez siły bezpieczeństwa. Zdaniem Amnesty International, zabito ponad 300 demonstrantów. Tysiące trafiły do aresztów. Zestrzelenie ukraińskiego samolotu pasażerskiego na początku stycznia również wywołało falę demonstracji wymierzonych w duchowne kierownictwo państwa.

Na niższą frekwencję może mieć też wpływ postawa tych wyborców, którzy popierają obóz umiarkowany, ale zbojkotują głosowanie po tym, jak ajatollahowie dokonali czystki w szeregach kandydatów.

Pytanie też, czy konserwatystom uda się zmobilizować swój elektorat. Podwyżki cen i racjonowanie paliwa wprowadzone w listopadzie uderzają w dużym stopniu właśnie w tych wyborców. Ale nie brakuje też wyborców rozczarowanych frakcją umiarkowaną i Rowhanim – nie spełnili bowiem obietnic. Rowhani podczas obchodów rocznicy rewolucji islamskiej z 1979 r. wzywał tłumy zebrane na wiecu w Teheranie do wzięcia udziału w wyborach.

Choć krytykował dyskwalifikację wielu kandydatów, wzywa do udziału w wyborach, tak jak jego Partia Umiarkowania i Rozwoju.

źródło:
Zobacz więcej