Raport

Epidemia koronawirusa

Koszykówka. Przegrywamy z Izraelem

A.J. Slaughter świetnie radzi sobie w hali w Gliwicach (fot. Lukasz Sobala/PressFocus/MB Media/Getty Images)

29 punktów A.J. Slaughtera nie wystarczyło. Reprezentacja Polski po pełnym emocji meczu przegrała w Gliwicach z Izraelem 71:75 w pierwszym meczu eliminacji do przyszłorocznego EuroBasketu. W niedzielę naszych czeka wyjazdowe spotkanie z Hiszpanią.

Koszykarskie mistrzostwa Europy. Izrael zagra z Polską w osłabionym składzie

Izrael, pierwszy rywal Polski w eliminacjach mistrzostw Europy, zagra w czwartek w Gliwicach bez kilku czołowych koszykarzy, m. in. kontuzjowanych...

zobacz więcej

Ponad 12 tysięcy kibiców oglądało w Arenie Gliwice pierwszy mecz eliminacji do przyszłorocznego EuroBasketu. Tym samym pobity został rekord frekwencji na spotkaniu naszej dorosłej reprezentacji.

Śląskie powietrze świetnie posłużyło A.J. Slaughterowi, który zaczął mecz od dwóch rzutów za trzy. Niestety, Izrael też nie pudłował. Po trójce Golana Guta Izrael wyszedł na pierwsze prowadzenie w meczu (13:11).

Nasi stracili rezon, a rywale świetnie rozrzucali naszą defensywę. Pierwszą kwartę skończyliśmy z wynikiem 12:21, trafiając zaledwie dwa na siedem rzutów za dwa punkty. Gołym okiem widać było, że w naszej ekipie brakuje Mateusza Ponitki i Adama Waczyńskiego. A bez nich brakowało zawodnika, który wziąłby na swoje plecy ciężar zdobywania punktów.

Wprawdzie kolejne 10 minut rozpoczęliśmy od ładnego wejścia Karola Gruszeckiego, ale później znów skuteczniejsi byli rywale. Po kolejnej celnej trójce przewaga Izraela wzrosła do 10 punktów. Taylor poprosił o czas.

Na szczęście mieliśmy w składzie Slaughtera. Jego próba z dystansu pozwoliła nam zmniejszyć stratę do siedmiu oczek. O tym, że zza linii 6,75 m potrafi rzucać nie tylko Amerykanin z polskim paszportem, przypomniał kibicom Aaron Cel. Przewaga Izraela zmalała do czterech punktów.

Wybrano termin pożegnania Kobego Bryanta. Nieprzypadkowa data

Uroczystości upamiętniające i pożegnalne Kobego Bryanta oraz pozostałych ośmiu ofiar katastrofy śmigłowca odbędą się 24 lutego w hali Staples...

zobacz więcej

Niestety, Polacy nie poszli za ciosem. Goście zagęścili obronę i potrafili wyprowadzać skuteczne kontrataki. Na 3:30 przed przerwą Izrael znów prowadził ośmioma punktami.

Trzech punktów brakowało nam do remisu, gdy znów za trzy trafił Slaughter. To był jego piąty rzut z dystansu i piąty celny. Chwilę później kontrę Polaków wykończył Cel i zrobiło się już 32:33.

Remis dała nam szósta kolejna celna trójka Slaughtera. Ogromne emocje przyniosły ostatnie sekundy. Na trzy sekundy przed końcem trafili rywale. Szybko akcję wznowił Koszarek, podał do Michalak, który rzucił za trzy z faulem.

Sędziowie długo zastanawiali się, czy rzut nie został oddany po czasie. Ostatecznie Polakom przyznano jeszcze rzut wolny. Kropkę nad i postawił Michalak i Polska objęła dwupunktowe prowadzenie.

Trzecia kwarta to akcja kosz za kosz. Z tej części meczu zapamiętamy fantastyczną trójką Koszarka. Humory popsuł nam Guy Pnini. Trafiając dwa razy za trzy sprawił, że to Izrael miał dwa punkty zapasu przed ostatnimi dziesięcioma minutami gry.

To oni zginęli w katastrofie razem z Kobem Bryantem

Śledczy badają przyczynę katastrofy helikoptera, w którym zginął legendarny koszykarz Kobe Bryant i siedem innych osób. W tej chwili wskazują, że...

zobacz więcej

Czwarta kwarta przyniosła gigantyczne emocje. Na niespełna sześć minut przed końcem Michalak nie wsadził piłki do kosza, za co trójką skarcił nas Rafael Menco. Izrael prowadził już 65:58.

Nasi nie zamierzali się poddawać. Dwa punkty z gry i jeden z rzutu wolnego zapisał na naszym koncie Kulig, a potem z dystansu trafił Slaughter. Strata Biało-Czerwonych zmalała do jednego punktu.

Później dwa rzuty wolne trafił Kulig. To był ósmy z rzędu punkt zdobyty przez Polaków. W nagrodę objęliśmy prowadzenie 66:65 na niespełna trzy minuty przed końcem.

Radość była jednak krótka. Pnini z dystansu, Mekel spod kosza i znów Izrael miał o cztery punkty więcej. Niestety, gra Biało-Czerwonych przestała się kleić.

Alley-oop Itaya Segeva i faul w ataku Polaków sprawił, że na przewaga Izraela zaczęła rosnąć. 74:66 dla gości było na minutę przed końcem. Dwa rzuty osobiste wykorzystane przez Michała Sokołowskiego, strata piłki przez rywali i na pół minuty przed końcem Taylor poprosił o czas.

Polacy mieli piłkę i 30 sekund na odrobienie strat. Dystans o połowę skróciliśmy po trójce Gruszeckiego. Izrael poprosił o czas. Polacy błyskawicznie sfaulowali rywali, a ci wykorzystali jeden z rzutów wolnych.

Do końca pozostało już tylko 13 sekund. Z dystansu nie trafił Gruszecki i było już jasne, że Polacy nie wygrają tego meczu. Polska przegrała z Izraelem 71:75.

W niedzielę naszych czeka mecz z Hiszpanią.

źródło:
Zobacz więcej