Wybory 2020

PKW: Andrzej Duda: 43,50, Rafał Trzaskowski: 30,46

Biedroń wprowadza komunistów do Pałacu. Zbudują most ze Wschodem

Lewica łączy pokolenia - Roberta Biedronia i Wojciecha Jaruzelskiego (fot. PAP/Radek Pietruszka)

Platforma wyprowadziła ich na salony. Robert Biedroń ze Stanisławem Cioskiem chce ich wprowadzić do Pałacu. Komuniści znów przewodnią siłą narodu? To realne, dziś są najbardziej postępowi i europejscy. Historii też nie muszą się już wstydzić, bo napisali własną. Komunizm obalił przecież „najlepszy prezydent III RP” Aleksander Kwaśniewski, walcząc przeciwko bolszewikom z PiS. Nawet sami nie muszą kolportować tej legendy. Zajął się tym Biedroń i sojusznicy z KO.

Prawybory w PO: Dobry i zły glina

W czwartek kandydaci z PO ruszają w teren w ramach kampanii przed prawyborami. – Będziemy konkurować o głosy naszych partyjnych kolegów – mówiła...

zobacz więcej

Robert Biedroń przemówił przed Pałacem Prezydenckim. Po jego bokach stanęli Włodzimierz Czarzasty i Stanisław Ciosek. Pierwszy z nich wstąpił do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w 1983 r., drugi to stara gwardia, w przewodniej sile PRL od 1959 r. Obydwaj stali się światłymi europejskimi socjaldemokratami wraz z upadkiem PZPR w 1990 r.

Kandydat Lewicy na prezydenta zatroskanym głosem mówił o osamotnieniu Polski podczas negocjacji w sprawie budżetu UE. Europa, jak oznajmił, nie chce już rozmawiać z polskim rządem.

- Dlatego przyjąłem zaproszenie od premierów państw unijnych, by przedstawić inną perspektywę polityki polskiej wobec Unii Europejskiej. Wszystko po to, by ratować ten budżet - ujawnił swoją misję.

Dowód, że kandydat chce walczyć o powrót Polski do cywilizowanego świata Unii, był na wyciągnięcie ręki. Biedroń z entuzjazmem podał dłoń i przedstawił Stanisława Cioska, byłego ambasadora w Moskwie, doradcę „najlepszego prezydenta w III RP” Aleksandra Kwaśniewskiego, wcześniej (to już kandydat pominął) ministra w rządzie Wojciecha Jaruzelskiego. To właśnie z Cioskiem lider minionej Wiosny chce budować mosty między Wschodem a Zachodem.

Misja prezesa PSL, czyli ile waży koń trojański 

Oni wybrali ostry hejterski kurs, on misję gołąbka pokoju. Jednak w razie zwycięstwa podzielą się władzą, którą, jak wspólnie ogłoszą, wyrwali z...

zobacz więcej

Stanisław Ciosek, wyglądający dziś, jakby dopiero co wysiadł z limuzyny marki Czajka, rzeczywiście łączy obydwa światy w swoisty sposób. Gdyby Kreml szukał mediatora w sprawie choćby Ukrainy, na pewno zabiegałby o to, by właśnie były ambasador PRL i RP otrzymał to stanowisko.

Po inwazji „zielonych ludzików” na Krym, obecny doradca Biedronia tłumaczył zachowanie Moskwy w radiu Zet: - Ukraina nie jest problemem. Jest problemem humanitarnym. Na skórze Ukrainy toczy się globalny konflikt geopolityczny. Szkoda mi tych Ukraińców, no szkoda, ale tu chodzi o Rosję, która zakwestionowała porządek światowy i nie zgadza się na przywództwo amerykańskie.

Jednocześnie uspokajał słuchaczy, że Włodzimierz Putin poprzestanie na dotychczasowych zdobyczach. - On nie chce, żeby Ukraina wstąpiła do NATO i do Unii Europejskiej. On chce budować swoją strukturę i ma wystarczające instrumenty, by przeciwdziałać procesowi przyłączania Ukrainy i to skutecznie torpedować. To osiągnął. Po co mu więcej? Po co mu na Kijów maszerować? – pytał.

Z drugiej strony pamiętał, że na wszelki wypadek trzeba też postraszyć. W tej samej rozmowie Monika Olejnik spytała go o traktowanie Zachodu przez Putina, który twierdzi, że Krym zajęły „zielone ludziki” w umundurowaniu kupionym w sklepie.

- Bogu dzięki, że Putin kpi z Zachodu! O wiele lepiej, żeby on kpił, a nie siedział w mundurze, przebrany za wielkiego głównodowodzącego i oznajmiał narodowi, że posłał swoje wojska, prowadzić wojnę – ostrzegał Ciosek.

Opozycja chce prezydenta ponadpartyjnego. PO ma już dla niego zadanie

Prezydent Duda jest zakładnikiem PiS - to łatka najchętniej przylepiana przez opozyjnych polityków. A jaki ma być prezydent marzeń opozycji? Musi...

zobacz więcej

Nowy doradca kandydata Biedronia ma też ustalony pogląd na stosunki polsko-rosyjskie. – Oni nas trochę lekceważą. Polska ciągle kąsa, wiecznie się czepia. Postrzegają nas jak natrętną muchę, osę - mówił jeszcze w 2014 r.

– My się Rosji boimy, to jest dość podłe – stwierdził, bo w ten sposób Polacy mieliby leczyć kompleksy w stosunku do obywateli bogatych krajów Europy, wskazując Ukrainę i Rosję jako „prawdziwą barbarię”.

Gdy Lech Wałęsa udzielił wywiadu rosyjskiej agencji Ria Novosti, zderzył się z oskarżeniami o rozpowszechnianie głosu tamtejszej tuby propagandowej. Mógł jednak liczyć na wsparcie Stanisława Cioska, który jednocześnie bronił byłego przewodniczącego Solidarności i rozumiał zachowanie Kremla:

- Jestem wdzięczny prezydentowi Wałęsie, że wywołał temat. Polskie stosunki z Rosją są szkodliwe dla naszych interesów narodowych (...). My robimy sobie tym szkodę, bo jednak cały świat z tą Rosją rozmawia, a ponadto ona geopolitycznie istnieje. Ona ma swojego prezydenta, swoją politykę i ma do tego wszelkie prawa - tłumaczył.

Jednak wbrew pozorom obecność byłego komunistycznego notabla na salonach w Brukseli wcale nie wywoła konsternacji. Poglądy Cioska w lewicowej Europie osadzone są równie mocno jak rury Nord Stream 2 na dnie morza.

Nowacka przekazała „informację” od KOD. Kiedyś nad nią nie zapanuje

Barbara Nowacka skomentowała poniedziałkowe występy trupy objazdowej KOD. „To nie hejt, to informacja”. Kiedyś ani ona, ani jej koleżanka...

zobacz więcej

W maju 2018 r. publicyści tygodnika „Der Spiegel” nie kryli swoich sympatii i wizji świata. „Gdy Rosja działała agresywnie lub destrukcyjnie, wynikało to z poczucia otoczenia przez Zachód. Putin nie chce przywrócić Związku Radzieckiego. Chce, aby Zachód szanował interesy Rosji. I chce, by Zachód ponownie uznał Rosję za wielką potęgę, globalnego gracza (...). Rosyjski prezydent chce, aby Zachód trzymał się z dala od polityki jego wewnętrznej i uniemożliwił dalszą ekspansję UE oraz NATO” – pisała gazeta.

Tygodnik przyznał, że Putin chce mieć swoją strefę wpływów. „Niemcy oczywiście nie mogą oficjalnie tego uznać, ale de facto lepiej byłoby uwzględnić te interesy. (...) Berlin potrzebuje podejścia Realpolitik, jeśli chodzi o Moskwę.”

Wiadomo już więc, jaką wizją Polski Robert Biedroń wraz ze swoim świeżym doradcą przedstawią podczas zapowiadanych spotkań z przywódcami państw unijnych. Dzięki nowemu spojrzeniu, jak twierdzi kandydat Lewicy, Polska znów wróci jako partner do rozmów. Nie wiadomo jednak, czy będzie wtedy jeszcze o czym rozmawiać.

Na razie jednak coraz bardziej zasłużeni komuniści wracają na salony. Drzwi do nich otworzyła im już wcześniej Platforma Obywatelska, radośnie przypisując swoim wrogom z PiS miano bolszewików. Teraz peerelowscy komuniści na plecach uśmiechniętego od ściany do ściany Roberta Biedronia wciskają się przez uchylone drzwi do Pałacu Prezydenckiego.

Nowa Lewica jednoczy trzy pokolenia - ogłosili dumnie jej politycy. To prawda, połączyła na pewno partię bez korzeni, tj. obliczoną na 314 dni Wiosnę, z partią, która wolałaby o swoich korzeniach zapomnieć. Choć z drugiej strony komuniści nawet swojej przeszłości nie muszą się już wstydzić. Wystarczyło napisać nową, własną, lepszą i znaleźć takich, co ją rozpowszechnią.

źródło:
Zobacz więcej