Raport

Epidemia koronawirusa

Sąd wznowił proces tzw. gangu sutenerów

Oskarżonym w procesie tzw. gangu sutenerów grozi do 15 lat więzienia (fot. PAP/Adam Warżawa)

Sąd Okręgowy w Gdańsku wznowił proces 20 osób, oskarżonych o czerpanie korzyści majątkowych z prostytucji co najmniej 70 kobiet. Grupa zwana „gangiem sutenerów” miała zarobić na nierządzie prawie 6 mln zł.

Oznaczali prostytutki tatuażami, jedną spalili, przemycali narkotyki. Gang „Braciaków” rozbity

CBŚP doprowadziło do zatrzymania w Hiszpanii braci Aleksandra i Leszka B., uważanych za liderów bezwzględnego gangu „Braciaków”. Mężczyźni ukrywali...

zobacz więcej

W czwartek miał już zapaść wyrok. Sędzia Marek Goc poinformował jednak, że sąd wznawia proces z uwagi na konieczność uprzedzenia stron o możliwości zmiany kwalifikacji karnej czynów wobec czworga oskarżonych. Wyrok zostanie ogłoszony na kolejnym terminie rozprawy, 30 marca.

Proces tzw. gangu sutenerów toczy się od stycznia 2015 r. za zamkniętymi drzwiami.

Według prokuratury grupa działała od czerwca 2009 r. do września 2013 r. Zarządzało nią trzech braci B. Zdaniem śledczych głównym szefem był średni z rodzeństwa – Aleksander B., który ukończył studia o kierunku pedagogicznym, a w swoim środowisku nazywany jest „Złoty”, „Mniejszy” lub „Olo”.

Bracia B., określani przez resztę jako „Braciaki”, zarządzali czterema agencjami towarzyskimi w Gdyni-Witominie. W każdej z nich, jednorazowo pracowało od sześć do siedmiu kobiet, a w ciągu czterech lat ich liczba sięgnęła ok. 70.

Bracia wyszukiwali również w ogłoszeniach prasowych inne agencje towarzyskie tzw. domówki i stosując groźby oraz przemoc fizyczną, zmuszali pracujące tam kobiety do płacenia haraczu – do dwóch tys. zł miesięcznie od każdej z nich.

Sekskorporacja rozbita. Pracowało dla niej 111 prostytutek w ponad 20 miastach

Co najmniej 111 kobiet przewinęło się przez tzw. mieszkaniówki, które na terenie 23 miast w pięciu województwach prowadził gang Andrzeja N. i Pawła...

zobacz więcej

Prokuratorzy obliczyli, że w ciągu czterech lat działalności oskarżeni zarobili na prostytutkach nie mniej niż 5,8 mln zł. Pieniądze te były rozdzielane według uznania braci B. między członków grupy pomagających im w ściąganiu haraczy, pilnowaniu prostytutek, umawianiu i kontrolowaniu ich pracy itp.

Zarówno prostytutki, jak i członkowie grupy, byli trzymani przez braci B. żelazną ręką. Za nieposłuszeństwo i niewykonywanie poleceń kobiety i podwładnych braci spotykały kary finansowe lub fizyczne. Część kobiet miała być tak zniewolona i podporządkowana szefom gangu, że tatuowały na swoich ciałach różne napisy świadczące o ich oddaniu dla braci B.

Śledczy ustalili, że grupa zajmowała się również przechowywaniem kradzionych pojazdów: w toku postępowania znaleziono pięć aut skradzionych w Niemczech i Austrii. Gang handlował też narkotykami: w mieszkaniu jednej z dwóch kobiet, które współpracowały z przestępcami, natrafiono m.in. na prawie sześć kg marihuany, ponad 1,2 kg amfetaminy i pół kg kokainy.

W lokalach członków organizacji zabezpieczono też materiały wybuchowe i amunicję, a także prawie 200 telefonów komórkowych, które służyły do umawiania klientów prostytutek.

Wśród 20 oskarżonych są trzy kobiety. Za zarzucane przestępstwa oskarżonym grozi kara do 15 lat więzienia.

źródło:
Zobacz więcej