Raport

Epidemia koronawirusa

Kolejna osoba oskarża prof. Grodzkiego o przyjęcie łapówki

Profesor Tomasz Grodzki żądał 15 tysięcy złotych za zoperowanie mojej żony – pan Jacek. Aktualny marszałek Senatu miał ostatecznie wykonać operację za jedną trzecią kwoty. Jak mówi mężczyzna, który opisał historię portalowi radioszczecin.pl, płacąc personelowi medycznemu za lepszą opiekę, wydał przez ten czas ponad 10 tys. zł.

Ujawnił, że marszałek Grodzki miał przyjmować łapówki, straszą go sądem

Dziennikarz Radia Szczecin i „Gazety Polskiej” Tomasz Duklanowski ujawnił afery korupcyjne, w które mają być zamieszani były sekretarz generalny PO...

zobacz więcej

Jak podaje portal, pani Iwona trafiła do szpitala Szczecin-Zdunowo w 2011 r. Zajmować się nią miał prof. Grodzki.

– Była u niej nabyta cukrzyca i gdzieś się zaraziła gruźlicą. Była w bardzo ciężkim stanie i została przyjęta na oddział do szpitala w Zdunowie. Ordynatorem był profesor Grodzki. Zdecydowałem się, że zostanę w tym szpitalu i będę się nią opiekował – mówi pan Jacek. Mąż chorej przez sześć miesięcy przebywał w szpitalu i opiekował się żoną. Jak mówi, płacąc personelowi medycznemu za lepszą opiekę, wydał przez ten czas ponad 10 tys. zł. Mężczyzna miał płacić pielęgniarkom czasem po 200 zł za noc, za lepszą opiekę nad panią Iwoną.

– Po jakimś czasie dostałem propozycję, że jak zapłacę 15 tysięcy zł, to profesor zrobi żonie operację. Powiedziałem, że ja nie mam tyle pieniędzy, bo ja już przebywam tu prawie pół roku – opisuje pan Jacek. Jak mówi, zaniósł tyle ile miał – 4-5 tys. zł.

– To były dolary i polskie pieniądze, bo dostałem wtedy od rodziny. W kopercie, nic nie przeliczał – stwierdził. Jak dodał, Grodzki był „nieprzyjemny i niedostępny, bo wszyscy tak mówili, że taki gbur”.

Portal podaje, że pani Iwona zmarła kilka miesięcy po wykonanej przez Grodzkiego operacji. Miała 54 lata.

źródło:
Zobacz więcej