RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Kto zmasakrował blogera?

Imran Alijew krytykował Ramzana Kadyrowa i Władimira Putina (fot. YT/Imran Aliyev)
Imran Alijew krytykował Ramzana Kadyrowa i Władimira Putina (fot. YT/Imran Aliyev)

Krwawa łaźnia – tak w skrócie można opisać zbrodnię, do której doszło w jednym z hoteli w Lille. Ofiara to 44-letni Imran Alijew, czeczeński bloger. Żaden tam rabunek ani zemsta kochanki, śledczy sami przyznają, że wszystko wskazuje na polityczną motywację. W świecie byłego ZSRR może to oznaczać tylko jedno – trop ani chybi musi prowadzić do rosyjskich służb. Biorąc pod uwagę otwartą krytykę prezydenta Rosji Władimira Putina przez dysydenta, wnioski mogą nasuwać się same.

Bellingcat: FSB zamordowała Khangoszwiliego

Brytyjscy dziennikarze śledczy działający w serwisie Bellingcat oskarżyli rosyjską służbę bezpieczeństwa FSB o zamordowanie byłego czeczeńskiego...

zobacz więcej

Do hotelu Coq Hardi we francuskim Lille zgłasza się dwóch Czeczenów. Nazajutrz menedżer hotelu idzie sprawdzić, dlaczego goście nie wymeldowali się. Zastaje widok jak z taniego horroru. Wszytko we krwi, na łóżku leżą zmasakrowane zwłoki, obok nich zakrwawiony nóż. Drugi z mężczyzn rozpłynął się w powietrzu.

Reanimacja oczywiście nie ma najmniejszego sensu. Na pierwszy rzut oka widać, że gość hotelowy nie żyje. Ma liczne rany kłute klatki piersiowej i poderżnięte gardło. Podczas autopsji lekarze doliczą się ponad stu ran na ciele 44-latka. Można zabić jednym,dwoma pchnięciami, ale taka liczba wskazuje na pastwienie się nad zwłokami. Źródło policyjne powie później agencji AFP, że była to „ekstremalna brutalność”.

Ze szczególnym okrucieństwem

„Alijew został zamordowany ze szczególnym okrucieństwem” – napisał na Facebooku Musa Taipow, inny czeczeński dziennikarz opozycyjny i znajomy ofiary. Wskazał, że wielokrotnie dzwonił do kolegi i sugerował mu usuwanie co ostrzejszych filmów z serwisu YouTube. „Najczęściej nie słuchał. Teraz go nie ma” – przyznał. „Alijew był chory, przyjmował silne leki. Często pod ich wpływem działał w sposób nieprzemyślany. Był człowiekiem trudnym, ale szczerym” – dodał Taipow.

Śledczy zaczęli stopniowo odkrywać ostatnie dni z życia Alijewa, ale – jak to bywa w podobnych sytuacjach – zawsze pojawiają się kluczowe pytania, na które nie ma odpowiedzi. Znaczy odpowiedzi pewnie są, ale znają je zapewne tylko oficerowie wywiadu wojskowego GRU, a dzielić się nimi z opinią publiczną bynajmniej nie zamierzają.

„Supertajny” oddział GRU. Fakty i mity

„New York Times” wywołał prawdziwą burzę, publikując artykuł o tajnej jednostce rosyjskiego wywiadu wojskowego, której celem jest destabilizacja...

zobacz więcej

Wiemy, że Alijew i jego tajemniczy 35-letni kompan, który pojawił się dzień wcześniej – ponoć przyjechał z Czeczenii – opuścili dom aktywisty w Belgii 29 stycznia. Bloger powiedział żonie i czwórce dzieci, że jedzie na jeden do Francji „w interesach”. Mężczyźni udali się do Lille pociągiem i następnego dnia Alijew został znaleziony martwy.

Kim był zmarły i co robił w Belgii? To nie jest akurat żadna tajemnica. Imran Alijew był czeczeńskim opozycjonistą, który w internecie ostro krytykował Putina oraz jego pupilka w Czeczenii, prezydenta Ramzana Kadyrowa. Posługiwał się pseudonimem „Mansour Staryj”. Tego typu aktywność jest zawsze tropiona przez rosyjskie służby.

Pod ochroną policji

W Belgii Alijew znajdował się pod ochroną policji ze względu na swoją polityczną aktywność. – Był pod naszą ochroną nie bez przyczyny – przyznał przedstawiciel belgijskiej policji w rozmowie z serwisem „Business Insider”. – Pojawiały się konkretne i wiarygodne zagrożenia dla jego życia ze strony niektórych kół politycznych w Czeczenii i Rosji – dodał. Jakich kół – oczywiście możemy się domyślać.

Służby chroniące osoby, których zniknięcie byłoby na rękę reżimom to dość powszechne zjawisko, ale skuteczność takiej ochrony to już inna kwestia. Wystarczy przypomnieć sobie Kim Dzong Nama, przyrodniego brata przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una. Brat „Niezłomnego Przywódcy Partii, Państwa i Armii” znajdował się pod dyskretną opieką chińskiego wywiadu, co nie przeszkodziło agentom z Korei Północnej doprowadzić do jego zabójstwa na lotnisku w Kuala Lumpur w 2017 r.

Załóżmy jednak, że Alijew mógł liczyć na skuteczniejszą ochronę niż Kim Dzong Nam i ci, którzy życzyli mu śmierci o tym wiedzieli. W tej sytuacji optymalnym rozwiązaniem jest wywabienie ptaszka z bezpiecznego gniazda. Wszystko wskazuje na to, że tak było w tym przypadku. Przyjechał rodak, może nawet znajomy blogera, i przekonał go do wypadu do Francji, gdzie jurysdykcja belgijska już nie sięga. Lille jest idealne, leży zaledwie kilkanaście kilometrów od granicy, można kogoś szybko zabić i zniknąć.

„Spiegel”: ślad zabójcy czeczeńskiego bojownika prowadzi do rosyjskich służb

Niemiecki tygodnik „Der Spiegel” informuje w najnowszym wydaniu, że za zabójstwem byłego czeczeńskiego bojownika Zelimchana Changoszwilego w...

zobacz więcej

Nasuwa się pytanie, dlaczego Alijew, naturalnie zdający sobie sprawę z tego, że ma potężnych i bezwzględnych wrogów, zgodził się na opuszczenie „bezpiecznej” przystani. Skusiła go wizja „interesu”? Przypuszczalnie, ale nie bez znaczenia może być też fakt, że odwiedził go krajan, może nawet zaufany znajomy, który dowodził, że należą do tego samego klanu.

Nostalgia przyczyną zguby?

Trzeba pamiętać, że pochodzący z Kaukazu zawsze będzie tęsknił za swoją krainą, językiem, krajanami, działają tam niezwykle silne więzy klanowe. Gość mógł to wykorzystać. Obcemu nie uwierzę, ale jeżeli mam krajana z tego samego klanu, zrobię dla niego wszystko. Jeżeli tak było w przypadku Alijewa, przywiązanie do tradycji i nostalgia przyczyniły się do jego zguby.

Nie wiadomo, czy Alijew poinformował belgijską policję, że zamierza opuścić kraj. Jeżeli tego nie zrobił, może to pośrednio wskazywać, że był święcie przekonany, iż faktycznie to tylko krótki, jednodniowy wypad. We współpracy z krajanem ubije interes, pojawi się perspektywa poprawy domowego budżetu, wiadomo – Belgia droga, rodzina duża, zawsze się przyda trochę euro. Pojedzie, wróci i cześć.

Kolejne pytanie – gdzie jest morderca? Ludzie oczywiście zapadają się pod ziemię, ale robią to o wiele skuteczniej gdy korzystają z pomocy służb specjalnych. Inny kaukaski bloger ocenił w rozmowie z agencją AFP, że najpewniej już od dawna zamachowiec przebywa w Czeczenii. Takie rozwiązanie jest optymalne zarówno dla mordercy, jak i jego domniemanych mocodawców. W przypadku ustalenia jego tożsamości (najpewniej i tak był fałszywa) nie ma najmniejszych szans, żeby poddać go procedurze ekstradycji czy choćby przesłuchać.

Ramzan Kadyrow jest pupilem Władimira Putina (fot. Kremlin.ru)
Ramzan Kadyrow jest pupilem Władimira Putina (fot. Kremlin.ru)

Supertajna jednostka GRU. „Zamachy, morderstwa, dezinformacja”

Rosyjski wywiad wojskowy GRU ma supertajną jednostkę specjalną 29155. Jej celem jest destabilizacja państw Europy – podał dziennik „New York...

zobacz więcej

Poza sposobem popełnienia zbrodni, zamordowanie Alijewa przypomina ostatnie głośne zamachy dokonane – wszystko na to wskazuje – przez rosyjskie służby. W przypadku próby zabójstwa Siergieja Skripala przy pomocy trucizny o nazwie nowiczok mieliśmy „turystów” płk Anatolija Czepigę i Aleksandra Myszkina, którzy przyjechali do angielskiego Salisbury oglądać zegar na wieży katedry, choć dziwnym trafem mieli paszporty o numerach przypisanych GRU i kręcili się koło domu ofiary. Motyw z trucizną pojawił się również w przypadku zabójstwa Aleksandra Litwinienki, tu sprawcą był zapewne jego znajomy z Rosji.

W plecy i głowę

Była też i egzekucja. Zelimchan Khangoszwili, były dowódca podczas wojny w Czeczenii, zginął zastrzelony w Tiergarten nieopodal Reichstagu w Berlinie. 23 sierpnia ubiegłego roku kiler podjechał do celu na rowerze i strzelił z bliska najpierw w plecy z pistoletu typu Glock 26 z tłumikiem, a następnie dla pewności oddał strzał w głowę.

Sprawca Wadim Krasikow alias Sokołow wyjątkowo został ujęty. Wciąż przebywa w areszcie śledczym, ale poza tym, że udało się ustalić jego przeszłość, nie ma szans, żeby nagle zaczął sypać.

Zabójstwo Alijewa wyróżnia się okrucieństwem, wręcz barbarzyństwem, ale może też takie było zamierzenie. Może miało to być ostrzeżenie dla innych szermierzy słowa, którzy postanowili stanąć w szranki z Putinem albo jego czeczeńskim akolitą Ramzanem Kadyrowem. Takiej wersji również nie można wykluczyć.

Podejrzanym byłoby trucie Alijewa nowiczokiem albo inną substancją, ale już zmasakrowanie nożem – można się potem bronić, że to pewnie jakiś psychopata go dorwał. Jeżeli będzie potwierdzenie, że zabójcą jest Czeczen, Kreml będzie mógł mówić, że to ani chybi jakieś kaukaskie porachunki, faktycznie tradycja wendetty jest w tym regionie bardzo mocno zakorzeniona. Z drugiej strony, te wszystkie morderstwa łączy jedno – ofiary zagrażały albo chociażby przeszkadzały Moskwie, a to ważna poszlaka.

Na razie francuska policja nie wskazuje bezpośrednio na powiązania domniemanego zabójcy z rosyjskimi służbami. – Oczywiście, biorąc pod uwagę przeszłość Alijewa i poprzednie groźby, musimy sprawdzić możliwość udziału wywiadu obcego państwa w tym morderstwie – powiedział przedstawiciel francuskiej policji serwisowi „Business Insider”.

– Zbieramy i analizujemy dowody, takie jak miejsca pobytu w podróży, logowania urządzeń elektronicznych oraz stosujemy inne narzędzia śledcze, które mamy do dyspozycji – wyjaśnił.

Zabójstwo w cieniu Reichstagu. Po latach dopadli wroga Rosji

Pochodzący z Gruzji Czeczen, weteran wojen z Rosjanami, kilka razy był o włos od śmierci. W końcu go dopadli, w Berlinie. Wszystko wskazuje na to,...

zobacz więcej

Wątek służb

Dużo nie powiedział, ale wystarczająco, żeby wskazać, że śledczy przykładają największą wagę właśnie do wątku możliwego udziału służb specjalnych w tym morderstwie. Wspomniane metody posłużyły do namierzenia sprawców zamachu na Skripala. Wskazał także, że towarzysz ofiary został „wstępnie zidentyfikowany na podstawie dokumentów jako Czeczen”. Stwarza to również pole do domysłów, że służby mogły być zaangażowane w stworzenie fałszywej tożsamości zamachowca, co również może sugerować sprawstwo którejś z organizacji powiązanej z Kremlem.

Nie oznacza to oczywiście, że moskiewscy „siłowicy” muszą być bezpośrednio odpowiedzialni za śmierć blogera, a sam zabójca był członkiem jednostki specjalnej 29155, supertajnej grupy GRU, dokonującej zabójstw poza granicami Rosji na zlecenie Kremla. Mimo to czeczeńskie pochodzenie ofiary oraz jego niechęć przede wszystkim do Ramzana Kadyrowa mogą wskazywać, że zbrodni dokonał jeden z siepaczy prezydenta Czeczenii. W tym przypadku oznacza to jednak, że musiałoby się to odbyć co najmniej za przyzwoleniem Moskwy.

Ramzan Achmatowicz Kadyrow jest pupilem Kremla, wielokrotnie powtarzał, że jest gotów umrzeć za Putina. Można doszukać się w tym pewnego logicznego wytłumaczenia, Kadyrow zawdzięcza bowiem prezydentowi Rosji nie tylko władzę, ale i życie. Gdy Rosjanie zabili prezydenta Czeczenii Achmata Kadyrowa, wojującego z Rosją ojca Ramzana, właśnie Putin zdecydował, że jego namiestnikiem będzie syn Kadyrowa, choć wojskowi chcieli i jego posłać do Dżanny. Republiką rządzi twardą ręką od 2007 r. i przyznaje, że jeżeli jego „idol” mu każe, to odda władzę.

Kadyrow jest odpowiedzialny za liczne morderstwa polityczne. W listopadzie 2006 r. w centrum Moskwy zginął płk Mowładi Bajsarow, dowódca czeczeńskiego batalionu FSB „Gorec”, który śmiał nie przyjąć zwierzchnictwa Kadyrowa. Dwa lata później śmierć dosięgła Rusłana Jamadajewa, byłego posła do Dumy i Bohatera Rosji, któremu nie po drodze było z klanem Kadyrowa. Podobnych incydentów było więcej.

Czeczeński watażka i domniemany zabójca Litwinienki z orderami od Putina

Za „aktywną działalność społeczną” i „wieloletnią sumienną pracę” prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin nadał Order Honoru, jedno z...

zobacz więcej

Ustalenia Politkowskiej

Przypuszcza się, że na jego zlecenie 7 października 2006 r. zginęła także dziennikarka „Nowej Gaziety” Anna Politkowska. W swoich artykułach zarzucała Kadyrowowi między innymi inspirowanie morderstw, udział w strzelaninach i burdach, a także porwania dla okupu, co miało być głównym źródłem dochodów watażki. Oskarżała go też o urządzenie w swoim domu we wsi Chosi-Jurt w Czeczenii katowni dla wrogów ojca.

Zabójstwa Politkowskiej dokonał Czeczen Rustam Mahmudow. Czy działał na rozkaz Kadyrowa? Pewnie się nie dowiemy. Łatwiej jest powiązać zabójstwo jednego z liderów rosyjskiej opozycji Borysa Niemcowa w marcu 2015 r. z Szefem Republiki Czeczeńskiej. Niemcowa zabił Zaur Dadajew, były oficer batalionu „Siewier”, elitarnej jednostki formalnie wchodzącej w skład 46. Brygady Wojsk Wewnętrznych Federacji Rosyjskiej, a w rzeczywistości podległej i absolutnie wiernej Kadyrowowi.

Prezydent Czeczenii jest cały czas otoczony żołnierzami batalionu. Nigdzie się nie rusza bez obstawy złożonej z wiernych sobie ludzi, wykonują oni dla niego specjalne zadania, to swoiste państwo w państwie. Wasz pokorny sługa pozwoli sobie na osobistą refleksję. W 2016 r. miał styczność z kadyrowcami i nie było to miłe doświadczenie. Mieszkał wówczas w Moskwie w apartamentowcu Edelweiss przy Kutuzowskim Prospekcie.

Nieoficjalnie było wiadomo, że Kadyrow miał tam na własność pół piętra. W holu zawsze czuwali jego ludzie, 24 godziny na dobę, nawet, gdy prezydenta nie było w Rosji.

Wiadomo było, że ponurym mężczyznom nie należy patrzeć w oczy i nie wolno zatrzymywać się przy nich, zaś gdy sam Kadyrow wchodził albo opuszczał budynek, absolutnie nie można było kręcić się po holu. Ochroniarze nie byli żadnymi „karkami”, niektórzy byli równie nikczemnej postury co piszący te słowa, ale mieli śmierć wypisaną na twarzach. Żadne „zdrastwujtie” czy „izwinitie, katoryj cias?” nie wchodziło w rachubę. Trzeba było przemykać do windy ze wzrokiem wbitym w ziemię, jak mnich na pokucie.

Czy kiedykolwiek poznamy prawdę o śmierci Imrana Alijewa, a sprawca zostanie skazany? Wątpliwe. Czy właśnie Ramzan Achmatowicz stał za tym zabójstwem? Powody by pozbyć się przeciwnika politycznego miał, a jego historia dowodzi, że nie jest to człowiek przesadnie liczący się ze skrupułami. Jak jego polityczny ojciec Władimir Putin, który wprost przyznał, że Kadyrow „jest dla niego jak syn”.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej