Raport

Epidemia koronawirusa

Wildstein: Mam raka i nie życzę sobie, by w ten sposób występowano w moim imieniu

Dziennikarz odniósł się w ten sposób do narracji stosowanej przez opozycję w ostatnich dniach (fot. TVP/PAP/Jan Bogacz)

– Nie widzę powodu, by ktokolwiek poza moimi bliskimi miał się tym interesować, ale tak się składa, że ja też jestem chory na raka i sobie wypraszam, by jakaś paniusia występowała w moim imieniu, podobnie wszyscy ci, którzy to robią – powiedział w rozmowie z portalem tvp.info Bronisław Wildstein. Dziennikarz odniósł się w ten sposób do narracji stosowanej przez opozycję w ostatnich dniach.

„PO miała wiele okazji, by dać pieniądze na onkologię. Wolała wydać je na premie”

– Narracja, że przez PiS umrą na raka ludzie, a dzięki PO by przeżyli, jest dość podła. (…) Mierzi mnie kampania na szpitalnym korytarzu prowadzona...

zobacz więcej

– To jest dość uderzający przykład dzikiej demagogii. Zastanówmy się, media publiczne są w prawie wszystkich krajach. Wszędzie ich funkcjonowanie pociąga za sobą koszty. Przeciwstawianie pieniędzy wydawanych na jakąś instytucję państwową, która jest niezbędna, ludziom chorym, żerując w tym wypadku na emocjach, jest z jednej strony ohydne, a z drugiej idiotyczne. Ohydne, dlatego że odwołuje się do naturalnego odruchu solidarności człowieka z chorymi. Idiotyczne dlatego, że w ten sposób można zakwestionować każdą instytucję w państwie i każdy wydatek. Niedawno zademonstrował to Robert Biedroń, stwierdzając, że nie należy wydawać pieniędzy na zbrojenia, tylko na szpitale – mówił Wildstein.

Jak dodawał, „zawsze będzie tak, że ludzie będą chorować i umierać, niezależnie od tego, ile zainwestujemy w służbę zdrowia, można by więc było równie dobrze powiedzieć, że powinno się rozwiązać państwo, ponieważ całość pieniędzy, które na nie przeznaczamy, dałoby się przeznaczyć na funkcjonowanie szpitali”.

– Ci, którzy teraz o tym opowiadają i przeinaczają sprawę nic nieznaczącego geściku, nie pamiętają, że sami jakoś nie przeznaczali całości pieniędzy na onkologię – stwierdził.

– Ostatnio zauważyłem jakąś panią, która funkcjonuje jako dziennikarka, która twierdzi, że jako chora na raka reprezentuje tych, których miała obrazić Lichocka. Ja odpowiadam tej pani, i nie tylko jej, że jest skrajną bezczelnością używanie choroby do tego typu politycznych manipulacji. Nie jest niczyją zasługą, że ktoś jest chory – powiedział Wildstein.

– Normalnie nigdy o tym nie mówię, bo nie uważam, by o tym trzeba było mówić. Choroba jest moją sprawą, a w dobie jakiegoś oszalałego ekshibicjonizmu wszyscy nieustannie opowiadają o stanie swojego zdrowia. Nie widzę powodu, by ktokolwiek poza moimi bliskimi miał się tym interesować, ale tak się składa, że ja też jestem chory na raka i sobie wypraszam, by jakaś paniusia występowała w swoim imieniu, podobnie wszyscy ci, którzy to robią. Nie życzę sobie, by grano nami tego typu nieładnej grze – zakończył.

Wildstein nawiązał w ten sposób do wypowiedzi byłej dziennikarki Karoliny Hytrek-Prosieckiej, która, głosząc antyrządowe hasła, powoływała się na swoją chorobę nowotworową.

źródło:
Zobacz więcej