Raport

Epidemia koronawirusa

Komuniści i koronawirus. Dlaczego zniknął Xi Jinping?

Dla Xi Jinpinga i jego ekipy najważniejsze jest utrzymanie kontroli nad społeczeństwem (fot. PAP/EPA/XINHUA/JU PENG)

Chiński koronawirus jak sowiecki Czarnobyl? Nieudolność urzędników, zatajanie skali epidemii, strach komunistów przed politycznymi skutkami zdrowotnego kryzysu. Taka reakcja władz chińskich nie może jednak dziwić. Wszak to państwo komunistyczne. Dla Xi Jinpinga i jego ekipy najważniejsze jest utrzymanie kontroli nad społeczeństwem.

Norweskie wyspy na celowniku. Rosja wysłała list i okręty

Siergiej Ławrow w mało dyplomatycznym tonie oskarżył Norwegię o naruszanie praw Moskwy w rejonie Spitsbergenu. Atakowi dyplomatycznemu towarzyszyła...

zobacz więcej

Według oficjalnych danych na 17 lutego liczba ofiar śmiertelnych koronawirusa wynosiła 1770, zaś liczba zakażonych – ponad 70,5 tys. Epidemia 2019-nCoV mogła być zduszona w zarodku. W samym Wuhan, czy w najgorszym razie w samej prowincji Hubei. Jednak autorytarny system rządów, ze wszystkimi komunistycznymi wadami, przyczynił się do tego, że mamy dziś do czynienia z problemem na skalę globalną.

To władze Chin, próbując jak najdłużej ukrywać epidemię, pozwoliły wyjechać z Wuhan kilu milionom ludzi tuż przed objęciem miasta kwarantanną. Dziś komunistyczna władza słono za to płaci. Nie chodzi tylko o straty wizerunkowe czy gospodarcze (MFW wskazuje, że jest jeszcze za wcześnie, by ocenić możliwy wpływ epidemii na wzrost PKB Chin w tym roku, zaś w chińskim banku centralnym mówi się o stracie rzędu 0,1-0,2 proc. PKB). Największym problemem dla Xi Jinpinga jest wzrost niezadowolenia społecznego, zagrażający jego politycznej władzy i generalnie kryzysem zaufania do Komunistycznej Partii Chin.

„Stłucz termometr...”

30 grudnia 2019 r. Li Wenliang, 34-letni okulista w jednym ze szpitali w Wuhan, wysłał do kolegów lekarzy ostrzeżenie przed nieznanym, nowym koronawirusem, wywołującym objawy podobne do zapalenia płuc. Zalecał pracę z pacjentami w maskach ochronnych i kombinezonach.

Władze szpitala oskarżyły Li o „niezasadne rozsiewanie paniki”. Musiał podpisać list potwierdzający, że „przekazywał fałszywe informacje” i „poważnie zakłócił porządek społeczny”. Lekarz był jedną z ośmiu osób pouczonych wtedy przez policję, że nie powinni rozpowszechniać nieprawdziwych informacji. 7 lutego 2020 roku Li Wenliang zmarł – stał się jedną z ofiar epidemii. Podczas pracy z pacjentami został zainfekowany i przegrał z wirusem.

Snajperzy FSB zabici w Syrii. Turcja grozi wojną sojusznikowi Rosji

Z dnia na dzień zaostrza się sytuacji na północnym zachodzie Syrii. Giną żołnierze syryjscy, tureccy i rosyjscy. Wypracowany z trudem przez Kreml...

zobacz więcej

Tyle że wtedy epidemia była już tematem nr 1 na całym świecie. Chiński Sąd Najwyższy stwierdził, że osoby próbujące zdemaskować pierwsze etapy rozprzestrzeniania się koronawirusa były traktowane „niewłaściwie”. W sprawie zmarłego lekarza dochodzenie ma przeprowadzić inspekcja wysłana do Wuhan przez państwową komisję kontroli. Li Wenliang stał się bohaterem w chińskich mediach społecznościowych. Antybohaterami stali się państwowi urzędnicy.

W pierwszej kolejności ci rządzący miastem Wuhan, gdzie wirus pojawił się już w grudniu. Przez półtora miesiąca udawali, że nie ma problemu i mówili, że to „zapalenie płuc o nieznanych przyczynach”. Jeszcze 18 stycznia (!) zorganizowali w mieście doroczny gigantyczny bankiet, na którym zaserwowano blisko 14 tys. dań przygotowanych przez tysiące mieszkańców Wuhan. Jeszcze 21 stycznia burmistrz tego 11-milionowego miasta Zhou Xianwang w telewizji zapewniał, że możliwość zarażenia się wirusem od innej osoby jest bardzo ograniczona.

Liczba chorych wynosiła wtedy 312 – przypomina „The Financial Times”. Trzy dni później miasto objęto kwarantanną. Gdy epidemia stała się problemem ogólnokrajowym, sekretarz partii w Wuhan Ma Guoqiang ocenił, że władze powinny były zareagować szybciej. Dlaczego tego nie zrobiły?

Zawiódł chiński system polityczny „z obsesją kontroli i nietolerancji dla wszelkiej niezależności”. - Zadziałała stara stalinowska recepta: stłucz termometr, to gorączka zniknie - oceniał dr Michał Bogusz z Ośrodka Studiów Wschodnich. W Chińskiej Republice Ludowej władze regionalne na każdym szczeblu mają skłonność do ukrywania negatywnych informacji przed zwierzchnikami. Dlatego w serii komunikatów opublikowanych między 31 grudnia 2019 a 17 stycznia 2020 r. lokalni urzędnicy informowali jedynie, że leczeni są pacjenci z zapaleniem płuc. Z kolei narodowa komisja ochrony zdrowia ChRL pierwszy raz zabrała głos publicznie ws. koronawirusa dopiero 19 stycznia.

Eksport szyickiej rewolucji. Sulejmaniego zastąpił Generał z Damaszku

Trzy tygodnie po zabiciu generała Kasema Sulejmaniego specjalny wysłannik USA ds. Iranu Brian Hook ostrzegł, że taki sam los może spotkać Esmaila...

zobacz więcej

Nieudolna nomenklatura

Jak w typowym komunistycznym systemie, niżsi rangą urzędnicy boją się alarmować swych przełożonych. Myślą tylko o zachowaniu stanowiska i wolności - zwłaszcza w czasie prowadzonej wielkiej kampanii antykorupcyjnej. Boją się informować przełożonych o czymkolwiek mogącym budzić niepokój, o czymkolwiek zagrażającym ich własnej pozycji. Nie chcą wychylać się i mówić pierwsi. Czekają, aż kierownictwo podejmie decyzje za nich.

Burmistrz Wuhan tłumaczył się po czasie, że nie ujawniał danych o skali i niebezpieczeństwie epidemii wcześniej, bo nie miał na to zgody przełożonych. „Pod rządami Xi Jinpinga ta skłonność stała się powszechna i w tym przypadku doprowadziła do długiego okresu inercji, który pozwolił na rozprzestrzenianie się wirusa” - mówiła dziennikowi „The Financial Times” Jude Blanchette z waszyngtońskiego think tanku CSIS.

Za czasów Xi partia zaczęła awansować lojalnych urzędników kosztem ekspertów i doświadczonych administratorów (choć skorumpowanych, to jednak skutecznych w zarządzaniu), którzy byli podstawą biurokracji chińskiej w latach 1990-2010. A więc wtedy, gdy nastąpił gwałtowny wzrost gospodarczy. Urzędnicy tracą nawet jedną trzecią swojego czasu na zajęcia o czysto ideologicznym charakterze, np. analizę wystąpień Xi Jinpinga. Polityczna lojalność jest dziś dużo ważniejsza od skuteczności.

Drugi strukturalny problem, typowy dla państwa komunistycznego, to nieufność obywateli do władzy i brak niezależnych instytucji patrzących na ręce rządzącym. To za czasów Xi zorganizowano kampanię mającą na celu zniszczenie organizacji pozarządowych.

Jak Amerykanie rosyjskiego generała schwytali. Pustynne gry wojenne

Siły USA wciąż są w Syrii – i to jest ogromny problem dla Asada, Erdogana i Putina. Amerykanie nadal de facto współpracują z Kurdami i odstraszają...

zobacz więcej

– Powszechny brak zaufania społecznego od dawna stanowi poważną przeszkodę rozwojową ChRL, ale teraz okazuje się, że w stanie kryzysu stanowi przeszkodę w jego rozwiązaniu. Wszyscy eksperci twierdzą, że zaufanie ludności jest warunkiem zwalczania wszelkich epidemii – podkreślał dr Bogusz.

Starając się powstrzymać rozprzestrzenianie wirusa, lokalne władze starają się wytropić i wygnać ze swego terytorium mieszkańców prowincji Hubei – jako potencjalnych nosicieli wirusa. Problem w tym, że gdy zaczną to oni odbierać jako represję, po prostu będą się ukrywali, co jeszcze bardziej utrudni walkę z epidemią.

Urzędnicy niższego szczebla tymczasem uskarżają się, że dostają z góry tyle instrukcji, że więcej czasu spędzają na wypełnianiu biurokratycznych tabelek niż na konkretnej walce z wirusem. Chińskie władze nie wyciągnęły wniosków z epidemii SARS w 2003 r.

Urzędnicy w Wuhan i Hubei, podobnie jak ci z poziomu centralnego, są oskarżani o zaniżanie i fałszowanie statystyki chorych oraz ofiar śmiertelnych. Zespół naukowców z Uniwersytetu w Hongkongu napisał w wydaniu renomowanego magazynu „Lancet” 1 lutego, że w Wuhan może być ok. 75 tys. osób zakażonych wirusem. A więcej dużo więcej niż w całym kraju.

Spotkanie „cieni” w Moskwie

Syryjskie siły rządowe, wspierane przez rosyjskie lotnictwo i proirańskie milicje, zdobyły drugie pod względem wielkości miasto w prowincji Idlib,...

zobacz więcej

Szczególnie w pierwszych tygodniach epidemii lekarze często wpisywali w aktach zgonu „ciężkie zapalenie płuc”. To pacjenci, którzy mieli objawy podobne do typowych symptomów wywoływanych przez nowego koronawirusa, ale nie przebadano ich na jego obecność, bo szpitale są przeciążone i brakuje zestawów do testów. W Wuhan lekarze mówią w takich sytuacjach bliskim zmarłych, że przyczyną zgonu było zapalenie płuc, „o którym wszyscy w tym kraju wiedzą”.

Personelowi w szpitalach początkowo zabroniono wpisywania koronawirusa jako przyczyny śmierci, jeżeli zakażenie nie zostało potwierdzone. Później zakazano nawet wpisywania zapalenia płuc. Do oficjalnych statystyk nie wpisuje się też pacjentów, którzy umierają w domach, bo ambulanse nie nadążają z przewożeniem chorych do szpitali.

Władze prowincji Hubei ogłosiły niedawno, że będą diagnozować chorych na podstawie wyników tomografii komputerowej, bez oczekiwania na wyniki testów laboratoryjnych. Po wprowadzeniu tej procedury stwierdzono w prowincji dwa razy więcej zgonów i prawie dziesięć razy więcej nowych infekcji niż dzień wcześniej.

Xi zniknął i wrócił

Epidemia już stała się największym kryzysem, z jakim musi uporać się Xi Jinping od początku swoich rządów w 2012 r. Uderza w gospodarkę, ale też w partię, stawiając pod dużym znakiem zapytania jej kompetencje. Epidemia burzy wysiłki Xi, który dąży do przedstawiania Chin jako supermocarstwa wkraczającego dzięki jego rządom w nową erę dobrobytu i potęgi. Kilka miesięcy temu 1,4 mld Chińczyków oglądało największą w historii paradę wojskową na placu Tiananmen z okazji 70. rocznicy rządów komunistów w Państwie Środka. Dziś nastroje są zupełnie inne, zaś epidemia jest egzaminem dla partii na każdym szczeblu. Skoro bowiem władza jest totalna, to odpowiedzialność również.

Trucizna na klamce i „martwe dusze”. Polowanie na szpiegów z Rosji

Tym razem trucizną zamachowcy pokryli klamkę samochodu, a nie drzwi do domu, jak to było podczas zamachu na Siergieja Skripala. Ale i to nie...

zobacz więcej

Tymczasem przez długi czas władze centralne zdawały się lekceważyć problem powstały w Wuhan. Dopiero w drugiej połowie stycznia nastąpiła gwałtowna zmiana w postawie KPCh. Przez pierwsze trzy tygodnie stycznia władze bagatelizowały problem, skupiając się na bardziej „przyjaznych” tematach, jak sukcesy rządu w redukcji biedy w kraju czy przygotowania do obchodów nowego roku księżycowego. Punktem zwrotnym był 20 stycznia. Oficjalna agencja informacyjna Xinhua poinformowała wtedy o „ważnych kierunkach” walki z epidemią wskazanych przez Xi Jinpinga. Tego samego dnia odbyło się specjalne spotkanie kryzysowe Rady Państwa pod przewodnictwem premiera Li Keqianga.

23-24 stycznia odbyło się kolejne. Zaś 25 stycznia miało miejsce kryzysowe spotkanie Komitetu Stałego Biura Politycznego KPCh pod przewodnictwem Xi Jinpinga. W opublikowanym po tym spotkaniu przez Xinhua komunikacie pojawiło się stwierdzenie o „słabych punktach i niedostatkach” w walce z wirusem. 26 stycznia państwowe media ogłosiły, że sformowano na najwyższym poziomie partii specjalną grupę mającą kierować walką z epidemią („Centralna Kierownicza Mała Grupa do Pracy nad Zwalczaniem Epidemii Nowej Koronawirusowej Infekcji Płuc”).

Co interesujące, na jej czele nie stanął Xi Jinping, ale numer dwa w hierarchii ChRL, czyli premier Li Keqiang. Poza nim w grupie jest jeszcze osiem osób, wszyscy są członkami Biura Politycznego lub Komitetu Centralnego KPCh. Dopiero wtedy władze ruszyły na całego do walki z epidemią na terenie całego kraju. Choćby poddając kwarantannie całe prowincje – łącznie zamieszkane przez ponad 100 mln ludzi.

Od początku tej kampanii publicznie przestał się pokazywać Xi, a wysiłki państwa w walce z wirusem koordynował premier Li Keqiang. Numerem dwa w walce z epidemią stał się natomiast protegowany Xi, wicepremier Sun Chunlun. To on najwięcej jeździ w teren, do Wuhan i Hubei.

Komisja Wenecka dostała pytanie dotyczące aneksji Krymu. Odpowiedź ucieszyła Putina

Choć delegacji rosyjskiej jeszcze w czerwcu 2019 roku przywrócono pełne prawa w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy, to wątpliwości prawne...

zobacz więcej

Wraz ze zniknięciem przywódcy z przestrzeni publicznej, przez kolejne dni także państwowe media wycofały się z propagowania kultu jednostki Xi Jinpinga, poświęcając więcej uwagi innym wysokim dygnitarzom i ich roli w walce z epidemią. Zarazem oczywiście podkreślano, że specgrupa działa pod nadzorem Xi, który „dowodzi walką Chin” z epidemią. Ale faktem pozostaje, że na pewien czas Xi zniknął z przestrzeni publicznej. Wynikało to zapewne z niepewności władz, jak w tej kryzysowej sytuacji postąpić, by nie zaszkodzić wizerunkowi przywódcy. Ale ta nieobecność szybko zaczęła szkodzić Xi – ludzie zwracali uwagę, że nie ma go w tak kryzysowym czasie.

Na początku lutego Xi Jinping wrócił do aktywności publicznej. Przywódca ChRL odwiedził 10 lutego pekiński szpital, w którym leczeni są pacjenci z zapaleniem płuc wywołanym nowym koronawirusem. Wezwał do zwycięstwa w „ludowej wojnie” przeciwko epidemii.

Xi odbył również wideokonferencje ze szpitalami w Wuhan, ognisku epidemii oraz odwiedził centrum kontroli i zapobiegania chorobom w dzielnicy Chaoyang w Pekinie. 11 lutego o epidemii koronawirusa rozmawiał z przywódcami Kataru i Indonezji. Zapewnił ich, że podejmowane przez Chiny wysiłki na rzecz opanowania epidemii przynoszą dobre rezultaty. W przekazie na użytek krajowy podkreślał, że Chiny postarają się zrealizować cele gospodarcze i społeczne na ten rok, a władze podejmą działania na rzecz zmniejszenia wpływu epidemii na gospodarkę. Zapowiedział, że rząd zapobiegnie zwolnieniom pracowników na dużą skalę.

Zgodnie z przewidywaniami Pekin znalazł szybko winnych epidemii: lokalne władze w Wuhan. Ale to okazało się za mało – poleciały więc głowy z poziomu prowincjonalnego. Dwoje najważniejszych urzędników odpowiedzialnych za ochronę zdrowia w dotkniętej epidemią prowincji Hubei straciło stanowiska – podały 11 lutego państwowe media.

Zdemaskował psychuszki, ograł KGB, chciał urządzić komunistom drugą Norymbergę

Władimira Bukowskiego bali się kolejni gospodarze Kremla, od Breżniewa po Putina. Legendarny dysydent wygrał wojnę z sowieckim Imperium Zła, ale...

zobacz więcej

Lokalne władze w Hubei były krytykowane za spóźnioną reakcję na epidemię. Z funkcji odwołani zostali sekretarz Komunistycznej Partii Chin w regionalnej komisji zdrowia Zhang Jin oraz dyrektorka tej komisji Liu Yingzi. Dwa dni później poinformowano, że zwolniony z zajmowanego stanowiska został szef KPCh w prowincji Hubei, Jiang Chaoliang. Na jego miejsce powołano burmistrza Szanghaju Ying Yonga. W Pekinie wiedzą jednak, że te pokazowe dymisje nie wystarczą do usunięcia niezadowolenia społecznego. Walka z „plotkarzami”

Na posiedzeniu Komitetu Stałego Biura Politycznego KPCh na początku lutego Xi Jinping wyraził obawy, że epidemia może mieć wpływ na reformy w Chinach i politykę „otwartych drzwi”. Ale jeszcze większy niepokój, niż negatywne skutki dla gospodarki, budzi w partyjnym kierownictwie utrzymanie stabilności społecznej.

Po naradzie Xi Jinpinga z sześcioma pozostałymi najpotężniejszymi liderami partii ogłoszono, że największym priorytetem ma być teraz „prewencja epidemiologiczna i propagandowa kontrola”. Xi Jinping nakazał urzędnikom „wzmocnienie zarządzania i kontroli mediów internetowych” oraz „walkę z tymi, którzy wykorzystują okazję do tworzenia plotek”. Zalecił również kampanię przeciwko działaniom, które „zakłócają porządek społeczny”.

Zaraz potem z prasy i mediów społecznościowych masowo zaczęły znikać treści krytykujące sposób reakcji na pojawienie się wirusa. Najwyższe kierownictwo KPCh poleciło 12 lutego urzędnikom wszystkich szczebli „wzmożenie wysiłków na rzecz opanowania epidemii koronawirusa i ograniczenia jej wpływu na gospodarkę, by zrealizować wyznaczone na ten rok cele”.

Utrzymanie „stabilności społecznej” jest dla Pekinu nie mniej ważne, niż zwalczanie wirusa. Pod pretekstem walki z epidemią władze uderzają w swych krytyków. Policja zatrzymała działacza Xu Zhiyonga - podał 17 lutego hongkoński dziennik „South China Morning Post”. 47-letni Xu ukrywał się od grudniowego spotkania w mieście Xiamen, gdzie wraz z innymi działaczami rozmawiał na temat „transformacji demokratycznej w Chinach”. Na początku lutego Xu opublikował w mediach społecznościowych artykuł, w którym wezwał Xi Jinpinga, aby podał się do dymisji.

Zarzucił przywódcy państwa „nieumiejętność radzenia sobie z poważnymi kryzysami”, od wojny handlowej z USA poczynając, przez protesty w Hongkongu, na obecnej epidemii kończąc. Policja prowadziła w domach znajomych i sympatyków Xu kontrole pod pretekstem walki z epidemią koronawirusa. Aż wreszcie w jednym z takich domów schwytała działacza.

źródło:
Zobacz więcej