Raport

#FabrykahejtuPO

Politycy pierwsza klasa

Ten sam ruch staje się znakomitym żartem, gdy pokazuje go lider lewicy Włodzimierz Czarzasty, poprawiając okulary środkowym palcem (fot. Polsat News)

Prawie wszystko, co w polskiej polityce dzieje się od niezapomnianego czwartkowego wieczoru, pokazuje nam, że brutalizacja języka to tylko jeden z problemów, z jakim muszą się zmierzyć nasze elity. Innym kłopotem jest galopująca wręcz infantylizacja, zdziecinnienie osób, które chcą decydować o naszym życiu, komentować bieżące wydarzenia i uchodzić przy tym wszystkim za autorytety.

Lichocka: Wyrażam ubolewanie; mój ruch został źle zrozumiany

Posłanka Joanna Lichocka z PiS deklaruje, że jest gotowa stanąć przed sejmową komisją etyki, by wyjaśnić piątkowe zajście z sali obrad. Politycy...

zobacz więcej

Jak inaczej wytłumaczyć sobie, że niewątpliwie niepotrzebny i problematyczny dla PiS gest Joanny Lichockiej, za który posłanka już przeprosiła, a jej partyjni koledzy starają się jakoś zakończyć temat, wywołał lawinę. Lawinę nie tyle krytyki, co zwyczajnego pajacowania. Ten sam ruch, który w wykonaniu posłanki ma być obraźliwy dla wyborców, staje się znakomitym żartem, gdy pokazuje go lider lewicy Włodzimierz Czarzasty (poprawiając okulary środkowym palcem).

Dla tego środowiska to zresztą żadna nowość, podobne zachowania czołowego autorytetu tego środowiska, byłego rzecznika komunistycznych rządów od stanu wojennego do końca ustroju, jego fanów jedynie bawiły, zwłaszcza że wymierzone były we wspólnego wroga.

W międzyczasie wyprostowanym palcem zdarzyło się chwalić, już w parlamencie, posłowi Arturowi Dębskiemu z Ruchu Palikota, który w ten specyficzny sposób okazać postanowił lekceważenie zaproszonemu na obrady komisji, której był członkiem, redaktorowi Markowi Pyzie z portalu wpolityce.

Później podobny nietakt przytrafił się posłowi PiS Piotrowi Pyzykowi, który na kadencji, na którą przypadł ten wyskok, zakończył karierę parlamentarną. Wszystko były to jednak wydarzenia jednorazowe, nie powodujące takich reakcji, z jakimi spotykamy się w ostatnich dniach. Kilka słów oburzenia ze strony polityków innych opcji, mediów, internautów, potem milczenie i sporadyczne przypominanie obrazka w memach.

A teraz? Politycy, a wraz z nimi wszyscy, którzy postanowili wyzyskać do cna sprawę, zachowują się niczym dzieci, które właśnie pierwszy raz usłyszały brzydki wyraz i znalazły w swoim mniemaniu sposób, by bezkarnie powtarzać go przy dorosłych.

Opozycja oskarża Lichocką o wykonanie obscenicznego gestu. Posłanka mówi o „studium manipulacji”

„Tu jest film. Jestem wdzięczna Pani poseł, że podała film, nie stop klatkę. Przy okazji studium manipulacji PO..” – napisała na Twitterze Joanna...

zobacz więcej

Czasy mojej szkoły podstawowej przypadły w większości na drugą połowę lat 80. Pamiętam, że wyprostowany środkowy palec pojawił się w naszym życiu równie nagle, co gwałtownie. Jednego dnia nikt jeszcze go nie znał, drugiego zaczęli pokazywać go prawie wszyscy, uzupełniając gest odpowiednim, anglojęzycznym komentarzem. Trwało to kilka dni, może tygodni, a potem się wszystkim opatrzyło i znudziło, ustępując miejsca kolejnym chwilowym modom, choćby odpryskom bardziej dorosłym, jak nam się wówczas wydawało, wojen depeszów z metalami.

Nasi politycy, samorządowcy, celebryci, a nawet (chociaż słowo „nawet” sugeruje, że mieliśmy wobec tej grupy większe oczekiwania, a tego nie jestem już pewien) niektórzy ludzie nauki zachowują się niczym grupa rozwydrzonych dwunastolatków, biegając wszędzie z wystawionymi paluchami i tylko szczęśliwie jeszcze nie dodają do tego wiadomego komunikatu.

Najzabawniejszy próbuje być Sławomir Potapowicz, niedoszły poseł Nowoczesnej i wiceprzewodniczący rady Warszawy. Potapowicz pokazuje nam aż dwa wyprostowane palce, robi śmieszne miny, a na końcu wrzuca jeszcze cytat z Jarosława Kaczyńskiego, że „on bez żadnego trybu”.

„A, a, do rozpuku / Jezusie, jakie śmieszne /Połyskują złote zęby /Krzyczą: Jeszcze, jeszcze!” – że skomentuję to innym cytatem, tym razem z piosenki „Cyrk” Jacka Kleyffa. Bo i cyrku tu więcej niż polityki.

„Tu wpadka, tam wpadka. To jest Platformy kandydatka” [WIDEO]

Poseł Lewicy Tomasz Trela krótkim wierszykiem skomentował spotkanie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na Podlasiu. – Tu wpadka, tam wpadka – to jest...

zobacz więcej

Z Potapowiczem ścigają się oczywiście choćby uczestnicy balu charytatywnego w Łodzi, liczne gwiazdki mediów, czasem i dziennikarze. Niektórzy zresztą wystawiają do nas nie ten palec, o który chodzi, czym pokazują raczej niezorientowanie w kulturze i antykulturze popularnej, niż własną niewinność i dobre wychowanie, które nigdy wcześniej nie pozwoliłoby się tak zachować.

Zdziecinnienie polskiej polityki zobaczyliśmy też przy innej okazji. Kto z nas nie przeżył w szkole sytuacji, gdy nauczyciel bez wyczucia nie dał nam spokojnie się ucieszyć z zasłyszanego na ucho żartu kolegi lub koleżanki i wybił nas z rytmu, mówiąc przy całej klasie: „Może powiesz na głos, co cię tak rozbawiło, wszyscy się pośmiejemy”.

Z pobieżnej lektury mediów społecznościowych widzę, że nie tylko ja miałem podobne skojarzenie, gdy zapytana o swoje osiągnięcia Małgorzata Kidawa-Błońska odpowiedziała wyborcy pytaniem: „A co pan stworzył? To może pan się pochwali, wszyscy chętnie usłyszymy.”

To chyba pierwszy przypadek, gdy osoba ubiegająca się o fotel prezydenta egzaminuje swoich wyborców. Przy okazji strajku nauczycieli polityka weszła do szkół. W rewanżu szkoła podstawowa przebojem wdarła się do polityki.

źródło:
Zobacz więcej