RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Politolog: opozycja w Polsce jest spadkobiercą republiki cwaniaków

Broniąc Kwaśniewskich opozycja wyrządza sobie szkodę – uważa Artur Wróblewski (fot. PAP/Tomasz Gzell)

– Agent specjalny Kaczmarek został wykorzystany przez prywatną telewizję, by obciążyć Mariusza Kamińskiego i władze. Natomiast ujawnione dokumenty CBA jasno pokazują, że nie tylko w tej sprawie to Kwaśniewscy mijali się z prawdą i powinni ponieść odpowiedzialność karną. Opozycja w Polsce broni w tej sprawie Kwaśniewskich, ponieważ jest spadkobiercą republiki cwaniaków – mówi w rozmowie z portalem tvp.info prof. Artur Wróblewski, politolog.

„Złodziej jest złodziejem, a to, jaką partyjną legitymację nosi, nie ma znaczenia”

Mam dla funkcjonariuszy zawsze ten sam przekaz – złodziej jest złodziejem, a to, jaką partyjną legitymację nosi, nie ma znaczenia – powiedział w...

zobacz więcej

– Upublicznione dokumenty dowodzą, że w sprawie willi Kwaśniewskich była nieuczciwa gra, zakupiono ją na słupa. Ale gdy przedstawiono dowody na to, że działała z naruszeniem polskich przepisów prawa karnego, to nagle osądzany jest Mariusz Kamiński, jego uczciwość się kwestionuje, głosuje się na jego temat – wskazał nasz rozmówca.

Pytany o motywy, dla których w obronę człowieka byłej PZPR, związanego z interesami Kremla, zaangażowała się cała obecna opozycja, politolog wskazał na specyfikę polskiej sceny politycznej.

– W Polsce się ukształtował podział na ludzi republiki cwaniaków, środowisk uwikłanych w interesy nomenklatury z jednej strony i ludzi, którzy chcą innej jakości. Niestety, opozycja, przynajmniej część osób związanych z PO, sama sobie szkodę robi, stając za osobami o mentalności Kwaśniewskich czy ogólnie mówiąc środowiska afery Rywina, Pęczaka, Orlenu, FOZZ-u. Sama wpędza się w sytuację, gdzie może być postrzegana jako dziedzic „homo sovieticusa”, broniący takich Kwaśniewskich, którzy wyrządzili Polsce tyle szkód – ocenił.

Politolog ocenił, że należy się spodziewać kolejnych ataków na ministra Kamińskiego, ale „nie będą one skuteczne”. – Polacy przyzwyczaili się do ciągłego grzania afer i są już na to uodpornieni. To samo działa zresztą również, jeśli chodzi o sprawy, które prawica wyciąga w stosunku do opozycji. Polacy są też o tyle sceptyczni, że są świadomi, iż scena medialna jest podzielona między dwa obozy. Afery Banasia czy Birgfellnera – to było i minęło, nie mając żadnego odzwierciedlenia w sondażach, więc nie wydaje się, żeby teraz Zjednoczona Prawica czy Andrzej Duda odczuli jakieś negatywne konsekwencje. Tym bardziej, że ludzie wiedzą, że Kamińskiego oskarża dawny żigolak z żelem na głowie i urodzie amanta tańca erotycznego. To też podważa wiarygodność samej afery i pana agenta, który teraz, oskarżony w zupełnie innej sprawie, mówi odwrotnie niż kiedyś – powiedział.

Pytany o rolę Konfederacji, która razem z resztą opozycji głosowała przeciw ministrowi Kamińskiemu, nasz rozmówca ocenił, że partia Janusza Korwin-Mikkego przyjęła strategię „im gorzej, tym lepiej”

– Utrudnianie pracy rządu, kompromitowanie go działa według Konfederacji na jej korzyść, bo Zjednoczona Prawica jest przez nich postrzegana jako największy konkurent do tego samego tortu, tego samego elektoratu. Więc jeśli zaszkodzą rządowi, liczą na przejęcie części wyborców – powiedział.

źródło:
Zobacz więcej