Raport

#FabrykahejtuPO

Oman – spokojna wyspa w morzu chaosu

O Omanie pisze Witlod Repetowicz (fot. Shutterstock/Hamdan Yoshida)

Będąc w Omanie nie zobaczy się brudnych, wygłodniałych dzieci żebrzących, sprzedających gumy do żucia czy chusteczki lub czyszczących buty przechodniom. Nie słychać tam też odgłosów strzałów, artylerii, a bomby nie wybuchają w samochodach pułapkach czy na bazarach. A przecież Oman jest częścią ogarniętego chaosem i wstrząsanego konfliktami Bliskiego Wschodu.

Wielka gra o Trypolis

Ogłoszona 12 grudnia przez libijskiego marszałka Khalifę Haftara „decydująca bitwa” o Trypolis skłoniła rezydujący tam rząd Fajiza as-Sarradża do...

zobacz więcej

Surowe zasady i tolerancja

Gdy spacerując po Muskacie, przyglądałem się tamtejszym dzieciom naszła mnie smutna refleksja: dlaczego syryjskie, irackie czy jemeńskie dzieci nie mogą dorastać w takich warunkach? Dlaczego nie mogą towarzyszyć swoim rodzicom zwiedzając miejscowe muzea, robiąc zakupy na sjukach (targowiskach), czy spacerując po nadmorskiej promenadzie? Czyste, schludnie ubrane, rano idące do szkoły, a nie do pracy.

Oczywiście, nie jest tak, że cała Syria płonie i to samo dotyczy innych bliskowschodnich krajów objętych konfliktami, wszędzie są dzieci mające normalne dzieciństwo. Ale są też inne. Takie, które muszą codziennie walczyć o byt, o życie lub o wolność; są dziewczynki gwałcone przez zwyrodnialców uważających się za wojowników Allaha, są chłopcy szkolący się od maleńkości, jak zabijać niewiernych i marzących o tym by zostać zamachowcem samobójcą. Małe dzieci zmuszone do pracy nie są niecodziennym widokiem nie tylko w krajach pogrążonych w niekończących się konfliktach zbrojnych ale nawet w Turcji czy Iranie.

Oman sprawia wrażenie wyspy spokoju, otoczonej burzliwymi wodami oceanu niestabilności i kłopotów. Nie oznacza to, że nie ma tu problemów wewnętrznych. Arabska Wiosna, która wybuchła w 2011 r., objęła także ten kraj. Nic dziwnego, wszak jeśli chodzi o charakter rządów, to kraj ten niewiele się różni od innych państw regionu.

Trudno mówić tu o wolności, demokracji czy też swobodach religijnych. Oman to monarchia absolutna i zarazem islamskie państwo religijne, w którym w dodatku panuje dość konserwatywna odmiana islamu tj. ibadyzm. Jednocześnie jednak inne religie są tolerowane, a ibadyci chwalą się swoją tolerancją. Kobiety natomiast przeważnie chodzą szczelnie zakryte czarnymi abajami (luźnymi sukniami ukrywającymi kształt) oraz takiego samego koloru nikabami (zasłonami na twarz), choć tradycyjny ubiór Omanek, prezentowany choćby w Muzeum Narodowym, jest zupełnie inny. Trzeba jednak przyznać, że mają znacznie więcej swobody niż w sąsiedniej Arabii Saudyjskiej i widok kobiet pracujących w urzędach czy prowadzących samochód nie jest niczym nadzwyczajnym.

Nowy premier Iraku i sprawa wycofania wojsk USA

Wydarzenia, które miały miejsce na początku tego roku w Iraku, doprowadziły do, przynajmniej chwilowego, zwarcia szeregów antyamerykańskiego obozu...

zobacz więcej

Absolutna władza

Niemal połowę mieszkańców tego pięciomilionowego państwa stanowią imigranci zarobkowi. To i dużo, i mało, bo w Katarze czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich ludność miejscowa od dawna stanowi zdecydowaną mniejszość. Podobnie jak w innych krajach regionu, imigranci w Omanie nie mają większych szans na obywatelstwo i nie przysługują im tam żadne prawa polityczne. Zresztą sami Omańczycy też nie mają ich za wiele. W latach 90. stworzono wprawdzie parlament, ale ma on jedynie uprawnienia konsultacyjne, a nie legislacyjne. Wybory odbywają się pod nadzorem ministerstwa spraw wewnętrznych, a nie niezależnej komisji wyborczej.

Według rankingu Freedom House Oman w 2019 r. znajdował się wśród krajów, których mieszkańcy nie cieszą się wolnością, niemniej na tle państw regionu nie wypadał ani najlepiej ani najgorzej. Pod tym względem (wolności i demokracji) sytuacja była lepsza w Libanie, Jordanii, Kuwejcie oraz Iraku. Tyle, że Liban i Irak nie są państwami stabilnymi, a Jordania nie należy do najbogatszych (a to oznacza, że dzieci tam raczej pracują, a nie spacerują z rodzicami po muzeach).

Zdecydowanie gorzej jest oczywiście w sąsiedniej Arabii Saudyjskiej, Jemenie, a nawet w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wolności politycznej wprawdzie nie ma, partie polityczne są zakazane, krytyka sułtana jest karana, wolność słowa czy zgromadzeń też nie istnieje – ale więzienia nie pękają w szwach od więźniów politycznych, dysydentów czy dziennikarzy.

Represje są, ale nie odznaczają się ani specjalnie masową skalą, ani też nadzwyczajną brutalnością. Protesty w 2011 r. trwały niespełna 3 miesiące i nie miały tak masowego i krwawego charakteru jak w innych państwach regionu. Po tym jak sułtan wprowadził kilka drobnych reform same wygasły.

Repetowicz: Krwawa farsa w Syrii

Syryjska wojna domowa coraz bardziej przypomina krwawą tragifarsę, w której deklaracje poszczególnych aktorów rozmijają się z ich faktycznymi...

zobacz więcej

Od zacofania do rozwoju

Dlaczego zatem Oman uniknął smutnego losu innych państw i nie ma tu ani wojny domowej, rewolucji, masowych egzekucji, czy też aktywności terrorystycznej? Odpowiedź nie jest prosta, choć jej częścią jest z cała pewnością charakter rządów zmarłego niedawno sułtana Kabusa, który panował w tym kraju równo 50 lat.

Gdy w 1970 r. obejmował tron, nawiasem mówiąc w wyniku bezkrwawego przewrotu, detronizując własnego ojca, Oman był krajem bardzo zacofanym i biednym. Dziś pod względem PKB na głowę znajduje się na poziomie Belgii, Francji czy Wielkiej Brytanii. Jest też w pierwszej pięćdziesiątce państw według wskaźnika rozwoju społecznego (HDI). Sułtan Kabus pobudował drogi, szpitale i inne budynki użyteczności publicznej, w tym Muzeum Narodowe w Muskacie oraz największy meczet w tym mieście.

Rozwój umożliwiło odkrycie ropy. Oman znajduje się na 15. miejscu na liście eksporterów tego surowca, ale zważywszy na stosunkowo niewielką populację tego kraju, to wystarcza do zapewnienia względnej zamożności mieszkańców. Nie ma tu wprawdzie takich drapaczy chmur jak w Dubaju czy Katarze, ale dodaje to temu państwu tylko większego uroku.

W przeciwieństwie do innych krajów Półwyspu Arabskiego (z wyjątkiem Jemenu), Oman ma bardzo bogatą historię, sięgającą czasów starożytnych, a jego granice nie zostały ustalone w wyniku arbitralnych decyzji mocarstw kolonialnych czy miejscowych imperiów, takich jak osmańska Turcja czy Persja.

Podzielona Tunezja

W Tunezji przez niemal cztery miesiące od ostatnich wyborów parlamentarnych nie udało się stworzyć nowego rządu. Kraj, który jako jedyny spośród...

zobacz więcej

Historia omańskiej państwowości sięga 3 tys. p.n.e., gdy to na tym terenie istniał kraj o nazwie Magan, słynący ze swojej floty i szeroko zakrojonego handlu morskiego sięgającego Chin. W późniejszym okresie starożytności Oman został podporządkowany przez mieszkających po drugiej stronie Zatoki Omańskiej Persów. Gdy w VII w. pojawił się islam, zgodnie z muzułmańską tradycją tutejsi władcy błyskawicznie i dobrowolnie przyjęli nową religię, odpowiadając pozytywnie na list wysłany do nich przez Mahometa. Bardzo szybko zaczął się tam rozwijać radykalny nurt islamu zwany charydżyzmem, a w połowie VIII w.

Oman zyskał niezależność od kalifatu pod rządami ibadyckiego imama. Ibadyzm to jedna z odnóg charydżyzmu i ten nurt islamu jest wyznawany również i dziś przez większość Omańczyków. Natomiast poza Omanem ibadyzm prawie nie istnieje.

Ani szyici, ani sunnici

Ibadyci nie są szyitami ani sunnitami, co wyłącza ich z konfliktu między tymi dwoma nurtami islamu. Szyicko-sunnicka waśń, sięgająca VII w., nabrała w ostatniej dekadzie na intensywności w związku z rywalizacją irańsko-saudyjską oraz aktywnością radykalnych ugrupowań sunnickich takich jak Al Kaida, Bractwo Muzułmańskie czy Państwo Islamskie.

Wszystko to ominęło Oman. Wprawdzie na początku lat 90. Bractwo Muzułmańskie zaangażowane było w spisek polityczny w Omanie, ale został on stłumiony w zarodku. Tyle, że odmienność religijna omańskich ibadytów mogłaby równie dobrze przyciągać dżihadystycznych terrorystów, nienawidzących wszelkich odstępstw od sunnickiej ortodoksji. Wszak dlatego saudyjscy wahabici na początku XIX w. spalili szyickie mauzoleum w Karbali, a terroryści Państwa Islamskiego wymordowali kilka tysięcy szyitów w masowych rzeziach w 2014 r.

USA w pułapce w Iraku: wycofanie lub wojna

Atak tłumu Irakijczyków na ambasadę USA w Bagdadzie to konsekwencja amerykańskiego nalotu na bazy Haszed Szaabi. Formacja ta, bez względu na jej...

zobacz więcej

Być może tajemnica tkwi w tym, że z jednej strony konserwatyzm ibadytów nie razi dżihadystów, a z drugiej strony nie afiszują się oni różnicami teologicznymi, co również nie prowokuje do ataków na nich. Jednak mogłoby to nie wystarczyć, gdyby nie zręczna polityka sułtana Kabusa, powodująca, że żadne państwo nie uważa Omanu za swojego wroga i nie próbują one go destabilizować poprzez swoich różnych sojuszników. A to przecież jeden z głównych narzędzi siania chaosu w tym regionie.

Bogata i burzliwa historia

Oman nie był zawsze tak spokojnym krajem, jakim jest obecnie, o czym zresztą świadczą liczne zamki i fortyfikacje, będące dziś jedną z atrakcji turystycznych tego bardzo gościnnego skądinąd kraju. Na przestrzeni wieków pojawiali się tu jednak również nieproszeni goście.

Od połowy X do połowy XI w. kraj znajdował się pod rządami irańskich Bujidów, a przez kolejne sto lat seldżuckich Turków. W XVI w. pojawili się natomiast Portugalczycy i zajęli obecną stolicę tego kraju – Muskat. Stosunkowo szybko zostali jednak wypędzeni, ale Oman musiał się też zmagać z próbami objęcia dominacji nad nim przez Osmanów i Persów. Udało mu się jednak nie tylko utrzymać niezależność ale stworzyć własne imperium.

W 1698 r. omański władca Saif bin Sultan pokonał Portugalczyków w Afryce i stworzył tam własną kolonię – Zanzibar. Jednak w drugiej połowie XIX w. coraz większe wpływy w Omanie zaczęli zyskiwać Brytyjczycy, którzy doprowadzili do podziału państwa na dwa odrębne sułtanaty – Omanu i Zanzibaru, a następnie objęli je swoim protektoratem w latach.

W przypadku Omanu ten okres trwał od 1891 do 1951 r., kiedy to Oman odzyskał niepodległość, ale jednocześnie podpisał traktat o przyjaźni. Sułtanem był wówczas Said bin Taimur, którego 20 lat później Brytyjczycy pomogli usunąć z tronu jego synowi Kabusowi. Nie bez znaczenia dla motywacji Brytyjczyków było przy tym odkrycie ropy naftowej.

Gwałty w obozach dla migrantów

Sylwia Spurek zainteresowała się niedawno seksualnym molestowaniem kobiet i dzieci w obozach dla migrantów w Grecji. Sprawa nie jest nowa. I warto...

zobacz więcej

Ropa i związane z nią interwencje zagranicznych mocarstw były powodem wielu konfliktów na Bliskim Wschodzie. Ale pod rządami Kabusa Oman uniknął takiego losu, mimo że gdy obejmował władzę w południowej prowincji Dhofar trwała komunistyczna rewolta wspierana przez ZSRR. Ponadto w XVIII w. doszło do rozdzielenia funkcji imama (lidera religijnego) oraz sułtana i ten pierwszy utrzymywał większe wpływy nad centralną częścią kraju. Interesy imama i sułtana nie zawsze przy tym szły ze sobą w parze, a wpływy plemion dodatkowo zagrażały integralności państwa.

Niepewna przyszłość

Wszystko to udało się jednak Kabusowi opanować. Oman na rozrywanym konfliktami Bliskim Wschodzie jest ewenementem, gdyż udało mu się zachować pełną neutralność, co predestynowało go do roli mediatora i uczyniło zeń mistrza cichej dyplomacji. Oman ma np. bardzo dobre relacje z USA, które sięgają 1840 r., gdy to omański statek wpłynął do portu w Nowym Jorku z ambasadorem Omanu na pokładzie. W bazie lotniczej Thumrait stacjonują dziś żołnierze amerykańscy. Ale Oman utrzymuje też świetne stosunki z Iranem. Ponadto, choć nie uznaje Izraela, dwukrotnie gościł premierów tego kraju. Ostatni raz wizytę w Muskacie złożył w 2018 r. Benjamin Netanjahu.

Sułtan Kabus zmarł 10 stycznia 2020 r. w wieku 80 lat i do 21 lutego w Omanie obowiązuje żałoba narodowa. Przejęcie tronu przez jego kuzyna Haithama przebiegło bezproblemowo na podstawie zalecenia zmarłego władcy i zgodnej decyzji rodziny. Sułtan Haitham niezwłocznie zapowiedział kontynuację polityki swojego poprzednika. Czas jednak pokaże, czy uda się utrzymać omańską neutralność i uniknąć problemów, tak licznych w tym regionie.

źródło:
Zobacz więcej