Ekspert: Koronawirus może zakazić 60 proc. ludzkości

Epidemia zapalenia płuc wywoływanego przez nowy rodzaj koronawirusa wybuchła w grudniu w Wuhan w środkowych Chinach (fot. PAP/ EPA/ALEX PLAVEVSKI)

Epidemia koronawirusa 2019-nCoV mogłaby objąć 2/3 światowej populacji, o ile nie zostałyby podjęte środki zapobiegawcze – ocenił epidemiolog prof. Gabriel Leung z uniwersytetu w Hongkongu w rozmowie z brytyjskim „The Guardian”.

U pracownika amerykańskiej sieci zdiagnozowano koronawirusa. Zamknięto tysiące restauracji

Chińska gospodarka – i tak silnie dotknięta epidemią koronawirusa – szykuje się na osłabienie kolejnych sektorów rynku. Zarażenie patogenem...

zobacz więcej

Prof. Gabriel Leung jest jednym z najlepszych na świecie specjalistów od epidemii wywoływanych przez koronawirusy – odegrał ważną rolę podczas epidemii SARS w latach 2002-03. Współpracuje m.in. z naukowcami z Imperial College London i Oxford University.

Pod koniec stycznia ekspert ten ostrzegł na łamach prestiżowego periodyku medycznego „The Lancet”, że wybuchy epidemii w chińskich miastach będą prawdopodobnie „rosły wykładniczo”. W jego opinii epidemie w dużych miastach na całym świecie mogą stać się „nieuniknione” z powodu znacznego przemieszczania się ludzi, którzy zostali zakażeni, ale jeszcze nie wystąpiły u nich objawy, oraz braku środków powstrzymujących rozprzestrzenianie się wirusa.

Prof. Leung odniósł się w rozmowie z brytyjskim dziennikiem do sugestii dyrektora generalnego Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa, który ostrzegł, że zachorowania na wirusa 2019-nCoV wykryte poza Chinami mogą być tylko „wierzchołkiem góry lodowej”.

Według prof. Leunga podstawowe znaczenie ma ustalenie wielkości i kształtu tej „góry lodowej”. Zdaniem większości ekspertów każdy zakażony przekaże koronawirusa 2019nCoV średnio 2,5 innym osobom. Oznacza to „współczynnik ataku” na poziomie 60-80 proc.

Władze zapowiadają śledztwo w sprawie lekarza Li Wenlianga

Chińska państwowa komisja kontroli wyśle inspektorów do miasta Wuhan i przeprowadzi „pełne dochodzenie” w sprawie zmarłego lekarza, który został...

zobacz więcej

– 60 proc. światowej populacji to bardzo dużo – ocenił epidemiolog.

Przyjmując, że liczba zamieszkujących Ziemię ludzi wynosi ok. 8 mld, zachorowałoby 4,8 do 6,4 mld. Nawet jeśli ogólny wskaźnik śmiertelności wynosiłby tylko 1 proc., całkowita liczba ofiar śmiertelnych sięgnęłaby 48 do 64 mln.

Zdaniem profesora, po pierwsze należy ustalić skalę epidemii, po drugie – sprawdzić, czy zadziałały zastosowane w Chinach drastyczne metody, w tym izolacja i ograniczenie mobilności obywateli objętych epidemią miast. Jeśli tak, może powinny je podjąć również inne kraje.

Nie będzie to jednak łatwe. Zamykanie szkół i blokowanie miast nie są rozwiązaniami nadającymi się do długotrwałego stosowania, zaś usunięcie ograniczeń może prowadzić do nawrotu epidemii.

– Jeśli okaże się, że podjęte w Chinach działania nie zapobiegają szerzeniu się choroby, trzeba będzie przyjąć do wiadomości, że wirusa nie da się powstrzymać i należy się skoncentrować na łagodzeniu skutków choroby – uważa prof. Leung.

W Wuhan zmarł pierwszy Amerykanin zakażony koronawirusem

W chińskim Wuhan na koronawirusa zmarł pierwszy obywatel amerykański – poinformowała w sobotę ambasada USA w Pekinie. Kolejne przypadki choroby...

zobacz więcej

Na razie niezbędne są środki zapobiegawcze. Według Leunga problemem pozostaje okres, w którym ludzie są zakażeni, ale nie wykazują żadnych objawów. Aby upewnić się, że po zakończeniu kwarantanny dana osoba nie przenosi wirusa, najlepiej byłoby testować ją co kilka dni. Jeśli ktokolwiek w obozie kwarantanny lub na przykład na statku wycieczkowym uzyska wynik pozytywny, kwarantanna powinna zostać „zresetowana” do 14 dni dłużej dla wszystkich pozostałych.

Epidemia zapalenia płuc wywoływanego przez nowy rodzaj koronawirusa wybuchła w grudniu w Wuhan w środkowych Chinach. Według oficjalnych danych w Chinach kontynentalnych potwierdzono dotychczas ponad 44 tys. przypadków zakażenia i ponad 1,1 tys. zgonów spowodowanych wirusem.

Epidemia rozprzestrzeniła się na ok. 30 krajów na całym świecie, w tym na kilka europejskich, m.in. Niemcy, Francję, Włochy, Finlandię i USA. Poza Chinami kontynentalnymi odnotowano dotąd dwa zgony – na Filipinach i w Hongkongu.

Naukowcy wciąż nie są pewni, czy transmisja wirusa odbywa się za pośrednictwem rozprzestrzenianych podczas kaszlu kropelek czy też cząstek wirusa unoszących się w powietrzu. Trudno dokonać tak szczegółowych badań w czasie epidemii, a w spokojniejszym czasie trudno o odpowiednią liczbę zakażonych.

źródło:

Zobacz więcej