Raport

Epidemia koronawirusa

„Nie będę płacić cudzych rachunków!” Jak Maria J. o pieniądze od Kwaśniewskiej się dopominała [WIDEO]

„Masz wziąć pieniądze od Kwaśniewskiej. Potrzebuję od niej przynajmniej dwa tysiące, bo za chwilę są następne rachunki. (…) jak ja nie dostanę tych pieniędzy, to ja muszę wziąć to ze swojego debetu” – instruowała syna Maria J., mówiąc o rachunkach za willę w Kazimierzu. Jak wynika z materiałów CBA, faktycznym właścicielem nieruchomości byli państwo Kwaśniewscy, a oficjalny właściciel był „słupem”. - Mam się prosić o pieniądze, żeby pójść zapłacić? Nie będę brała z debetu, żeby płacić cudze rachunki, no – wkurzała się J.

„Kwaśniewski sobie kupił dom w Kazimierzu, ale podstawił swojego kolesia”

– (…) Jest urywek o mnie (…) on mówi w czasie tej rozmowy (…), że Kwaśniewski sobie kupił dom w Kazimierzu Dolnym, ale podstawił swojego kolesia,...

zobacz więcej

Willa w Kazimierzu, formalnie zapisana na byłego prezesa Budimexu, faktycznie należała do Aleksandra i Joli Kwaśniewskich – wynika z materiałów, jakie na wniosek Centralnego Biura Antykorupcyjnego ujawniła prokuratura. 47 nagrań i setki stron materiałów dowodowych wskazują na cały system działania grupy, do której należeli: Maria J., jej syn Jan J., formalny właściciel willi Marek M. i państwo Kwaśniewscy.

O tym, że faktycznym właścicielem nieruchomości był ówczesny prezydent wraz z małżonką, mówił Józef Oleksy w rozmowie z Aleksandrem Gudzowatym na tzw. taśmach Gudzowatego. Fakt ten potwierdziła później operacja specjalna CBA, której zwieńczeniem była transakcja kupna przed podstawionego „biznesmena”.

Był nim funkcjonariusz Biura Tomasz Kaczmarek. Jak czytamy w ujawnionych dokumentach, podczas finalizowania transakcji Jolanta Kwaśniewska – z obawy przed podsłuchami - używała specyficznego języka.

„Stosowane przez Marię J., Jana J. i Jolantę Kwaśniewską sposoby ukrywania prawdziwych treści rozmów stają się coraz częstsze wraz z postępami negocjacji dotyczących sprzedaży nieruchomości. (…) Z kontekstu rozmów oraz okoliczności, w jakich były przeprowadzone, wynika m.in., że słowo »buty« stosowane było do określenia gotówki, »zielone buty« to dolary, »buty w rozmiarze europejskim« to euro, »zmniejszenie dziurek« to rozmienienie na banknoty o mniejszych nominałach, »garaż« to sejf w biurze Marka Zabrzeskiego, a »szewc« to zaprzyjaźniony kantor wymiany walut, z usług którego korzysta Marek Zabrzeski” — czytamy w raporcie CBA.

Na ujawnionych nagraniach słyszymy również rozmowę Marii J. z synem, w której nie kryje ona zdenerwowania na to, że „Jola” opóźnia się z przekazaniem pieniędzy na opłacenie bieżących rachunków.

- Dzwoniłeś do Joli? Masz dwie rzeczy do załatwienia. Zadzwonić do K. i wziąć pieniądze od Kwaśniewskiej – mówi do Jana J. - Wstawaj i zadzwoń do Joli, o której możesz się z nią spotkać? Ja potrzebuję od niej przynajmniej dwa tysiące, bo za chwilę są następne rachunki. Ja muszę jutro zapłacić za gaz, to jest siedemset złotych, ja tam napisałam, że to jest zapłacone, no bo jak ja nie dostanę tych pieniędzy, to ja muszę wziąć to ze swojego debetu – denerwuje się Maria J.

W następnej rozmowie pojawia się koncepcja, żeby wymyślić „jakiś system, który to usprawni”, bo „proszenie się” o pieniądze na opłacenie „cudzych rachunków” to jest „przegięcie”.

Maria J.: Ja to po prostu wszystko pieprznę i niech sobie robią co chcą.

Jan J.: No dokładnie, bo to jest przegięcie po prostu.

Maria J.: Ja mam się prosić o pieniądze, żeby pójść zapłacić?

Jola musi dać dwa tysiące, żeby były w szufladzie, bo ja nie będę zakładała, bo ja nie mam. Ja nie będę brała z debetu, żeby płacić cudze rachunki, no.

Jan J.: Może ja powinienem jej powiedzieć, że musimy wymyślić jakiś system, który to usprawni, bo po prostu to jest strasznie męczące takie jeżdżenie, proszenie się.

źródło:
Zobacz więcej