RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

„Financial Times”: Wschodnia Europa daje więcej Zachodniej niż od niej otrzymuje

Jeśli Zachód zrezygnuje ze swoich zobowiązań, przyniesie to ryzyko dla istnienia UE – pisze Clotilde Armand (fot. Shutterstock/Phongphan)

„Znaczna część bogactwa płynie z biednych krajów UE do bogatych, a nie na odwrót (…). Od 2010 do 2016 r. Węgry, Polska, Czechy i Słowacja otrzymały z UE pieniądze w przybliżeniu odpowiadające od 2 do 4 proc. swojego PKB. Z kolei odpływ zysków i dochodów do krajów zachodnich wynosił w tym okresie od 4 do 8 proc. PKB” – pisze na łamach „Financial Times” Clotilde Armand, rumuńska eurodeputowana i członek Komisji Budżetowej Parlamentu Europejskiego.

Premier w Brukseli o wyrównanie dopłat dla rolników i zatrzymaniu przemysłu w UE

Konieczność zabezpieczenia środków na wypłaty dla polskich rolników i możliwości zatrzymania przemysłu w Europie – o tym m. in. rozmawiał w...

zobacz więcej

„Rozmowy budżetowe często są mylnie przedstawiane jako pojedynek pomiędzy jęczącymi krajami Europy Środkowo-Wschodniej, domagającymi się większej ilości pieniędzy, a oszczędnymi mieszkańcami Północy, dowodzącymi, że ich hojność ma ograniczenia. Bogate kraje przedstawiają się jako miłosierne, krytykując jednocześnie wyborców ze wschodu kontynentu, głosujących na eurosceptycznych autokratów przyjmujących unijne pieniądze i krytykujących Unię zarazem. W rzeczywistości sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Znaczna część bogactwa płynie z biednych krajów do bogatych, a nie na odwrót” – pisze Armand.

Jako przykład rumuńska deputowana wymienia drenaż mózgów. Młodzi ludzie, którzy kształcili się we własnych krajach, i którą to edukację opłacili ich rodacy, emigrują do krajów zachodnich. Pomiędzy 2009 i 2015 r. Rumunia straciła połowę swoich lekarzy.

Nie jest to przykład wyłącznie Rumunii – podkreśla autorka artykułu. „W ciągu dekady Polska straciła co najmniej 7 proc. swoich lekarzy i pielęgniarek, a badania pokazują, że ponad połowa studentów medycyny chce wyemigrować po zakończeniu nauki. W Bułgarii wskaźnik ten wynosi 90 proc. Chorwacja, która do UE wstąpiła w 2013 r. już straciła 5 proc. pracowników swojej służby zdrowia”.

Grodzki: Jourova dostrzega ryzyko powiązania budżetu UE z oceną praworządności

Komisarz Viera Jourova dostrzega ryzyko powiązania decyzji budżetowych w UE z praworządnością w poszczególnych krajach – powiedział po spotkaniu z...

zobacz więcej

Jak podkreśla Armand, ten exodus to de facto transfer bogactwa. Wykształcenie jednego lekarza kosztuje rumuńskiego podatnika ok. 100 tys. euro. „Te wydatki nie pojawiają się w arkuszach kalkulacyjnych negocjatorów budżetu, a powinny. Roczny drenaż samych lekarzy stanowi ponad jedną czwartą funduszy, które każdego roku unia przeznacza na pomoc Rumunii w dogonieniu reszty klubu” – czytamy.

Aby ograniczyć przepływ unijnych pieniędzy do biedniejszych krajów Wspólnoty bogate państwa pomijają również inne istotne czynniki, dowodzi autorka tekstu. Jak pisze, zyski zachodnioeuropejskich firm w Europie Środkowej i Wschodniej znacznie przewyższają środki publiczne przekazywane na Wschód. Od 2010 do 2016 r. Węgry, Polska, Czechy i Słowacja otrzymały z UE pieniądze w przybliżeniu odpowiadające od 2 do 4 proc. swojego PKB. Z kolei odpływ zysków i dochodów do krajów zachodnich wynosił w tym okresie od 4 do 8 proc. PKB.

„Dziś francuscy wyborcy obawiają się polskich hydraulików, ale wyborcy państw Europy Wschodniej muszą mierzyć się z francuskimi dyrektorami. W domu w Bukareszcie robię zakupy we francuskim supermarkecie, a mój operator telefoniczny i firma wodociągowa to Francuzi. Rachunek za gaz płacę francuskiemu międzynarodowemu przedsiębiorstwu, oczywiście za pośrednictwem francuskiego banku” – pisze Armand.

„Unia Europejska potrzebuje Polski, a Polska potrzebuje UE"

Unia Europejska potrzebuje Polski, a Polska potrzebuje UE; postrzegam problem polskiego sądownictwa jako bardzo ważny i zrobię wszystko, żeby...

zobacz więcej

Jak konkluduje rumuńska deputowana, członkostwo w UE przyniosło krajom Europy Środkowo-Wschodniej ogromne korzyści, ale zyskały na tym również państwa „starej” Unii. Kiedy te pierwsze przystąpiły do Wspólnoty, zawarto „niewypowiedziany pakt”. Europa Wschodnia usunęła bariery handlowe, umożliwiając firmom z Zachodu wydzielenie części swoich gospodarek. W zamian za to te ostatnie zgodziły się dotować Wschód – tak, by państwa postkomunistyczne mogły zbudować infrastrukturę, której rozpaczliwie potrzebowały.

„Zachód osiągał zyski, a Wschód poczynił postępy. Ta umowa była obopólnie korzystna. Jeśli jednak Zachód zacznie rezygnować z tych niepisanych obietnic, zaryzykuje zerwanie europejskiej umowy społecznej” – konkluduje Armand.

Autorka artykułu, Francuzka z pochodzenia, jest członkiem Komisji Budżetowej Parlamentu Europejskiego i eurodeputowaną Związku Zbawienia Rumunii. Jest to powołana w 2016 r. centroprawicowa partia, uchodząca jednocześnie za antyestablishmentową. W trakcie wyborów do PE w 2019 r., utworzona przez nią wraz z centrową partią PLUS koalicja zdobyła 22,4 proc. głosów. W PE koalicja jest członkiem liberalnej frakcji Renew Europe – tej samej, w której zasiada La République en marche prezydenta Francji Emmanuela Macrona.

źródło:
Zobacz więcej