Raport

Epidemia koronawirusa

Kidawa-Błońska o prowokacji w Pucku. „Te osoby spotykam na demonstracjach pod sądami”

Te osoby spotykam na demonstracjach pod sądami – mówiła kandydatka PO (fot. arch. PAP/Marcin Bielecki)

Była bardzo duża grupa ludzi niezadowolona z działań prezydenta Andrzeja Dudy i protestowali. Jeżeli ludzie się do mnie uśmiechają i podają rękę, to naturalnie, że się z nimi witam; te osoby spotykam na demonstracjach pod sądami – powiedziała w TOK FM kandydatka PO na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska, komentując prowokację KOD podczas przemówienia prezydenta w Pucku.

Prowokatorzy z Pucka w przyczepie z Warszawy. Zdradził ich numer rejestracyjny

Powrót Polski nad morze należał do najważniejszych wydarzeń, które Polskę ukształtowały i budowały naszą historię – mówił prezydent Andrzej Duda w...

zobacz więcej

W poniedziałek na Pomorzu prezydent Andrzej Duda uczestniczył w uroczystościach z okazji 100. rocznicy zaślubin Polski z morzem. W Pucku grupa manifestujących próbowała zakłócić spotkanie z prezydentem.

Demonstrujący gwizdali i wykrzykiwali hasła: „ty ch***, „marionetka”, „będziesz siedział”, „cała Polska z was się śmieje komuniści i złodzieje”.

Po zakończonym przemówieniu manifestanci przywitali się z kandydatką PO na najwyższy urząd w państwie Małgorzatą Kidawą-Błońską. Na udostępnionym w internecie nagraniu widać, jak grupa dopytuje ją, czy na pewno było ich słychać, a ta im gratuluje.

Małgorzata Kidawa-Błońska odniosła się do wydarzeń z Pucka w TOK FM. Pytana o to, czy przeprosi za wygwizdanie przez KOD Andrzeja Dudy – o czym mówili politycy PiS – kandydatka Platformy na prezydenta oznajmiła, że „uroczystości obchodów były bardzo ciekawe i zorganizowane”.

– Przyjechało wiele osób z całej Polski, rodziny „Gazety Polskiej”, które, kiedy szłam ulicą, okazywały mi niechęć. To jest normalne, przyzwyczaiłam się, że takie zachowania są w Polsce naturalne – oznajmiła.

W ocenie Kidawy-Błońskiej „ludzie mają prawo wyrażać swoje emocje, powinniśmy tak samo szanować tych którzy nas popierają i tych, którzy nas nie akceptują, musimy poszukać wspólnego języka”.

– Była bardzo duża grupa ludzi niezadowolona z działań prezydenta Dudy i protestowali – mówiła. Odnosząc się do momentu, w którym rozmawiała z prowokatorami wskazała, że „jeżeli ludzie się do mnie uśmiechają i podają rękę, to naturalnie ze się z nimi witam”. – Te osoby spotykam na demonstracjach pod sądami – mówiła dodając, że nikogo nie będzie wykluczać.

– Niech się nie dziwią, że ludzie, którzy mają poczucie dumy się sprzeciwiają. Łamanie konstytucji przez Dudę budzi wielki opór społeczny. Każdy polityk musi się do tego przyzwyczaić, że ludzie reagują na niego albo dobrze, albo źle – powiedziała.



źródło:
Zobacz więcej