Daktyle z Bramy Sahary

Tunezja to piękny kraj, ale problemem są choćby zalegające wszędzie śmieci (fot. Łukasz Zaranek)

Tunezja to obok Egiptu ulubiony kierunek wakacyjny Polaków na kontynencie afrykańskim. Ciepłe morze i klimat oraz bliska egzotyka to niejedyne atuty tego kraju – jest on fascynujący sam w sobie. Wystarczy przelecieć trzy godziny z Polski i przejść się po uliczkach miast i miasteczek, żeby doświadczyć innego świata. Nawet jeżeli nie zachwycającego wszystkimi szczegółami, to jednak urzekającego, choćby serdecznością ludzi. Bezpiecznego.

Podzielona Tunezja

W Tunezji przez niemal cztery miesiące od ostatnich wyborów parlamentarnych nie udało się stworzyć nowego rządu. Kraj, który jako jedyny spośród...

zobacz więcej

1

Obowiązuje przeświadczenie, że kraje arabskie nie należą do najbezpieczniejszych dla Europejczyków. Owszem w Syrii łatwiej o śmierć, zaś w Egipcie do niektórych zabytków można się dostać tylko pędzącymi autokarami z uzbrojoną obstawą. Jedno i drugie raczej kłóci się z ideą wypoczynku.

Tunezja jest inna; to kraj bezpieczny jak mało który po Arabskiej Wiośnie, rozpoczętej zresztą właśnie w tym zakątku Afryki. Nie ma żadnego porównania z przedmieściami Paryża, okolicami dworca Termini w Rzymie, nie mówiąc już o strefach no-go w Malmoe i innych szwedzkich miastach. Nawet w najbiedniejszych miejscowościach czy osadach berberyjskich zawsze możemy liczyć na serdeczne uśmiechy czy powszechne „Ca va?”. Idąc wieczorem przez Dżardżis człowiek aż się uśmiecha, doświadczając tyle serdeczności, a Tunezyjczycy pozdrawiają, machają, zagadują; mają to we krwi.

Wyraźna odrębność pod tym względem Tunezji to efekt geografii i wielowiekowych przemian. Przez te ziemie prowadziły szlaki handlowe ze wschodu na zachód Afryki i vice versa oraz z Afryki do Europy. Tu mieściło się centrum imperium kartagińskiego, jednej z największych potęg handlowych starożytności. Jej wielkość także dziś możemy docenić na podstawie pozostałości Kartaginy na stanowisku archeologicznym nieopodal Tunisu.

Pieniądz potrzebuje spokoju, a otwartość pomaga w interesach – mieszkańcy dzisiejszej Tunezji wcześnie to pojęli. Przyjmowali warunki podbijających ich Rzymian, Germanów, Arabów w końcu Francuzów, choć robili to na swoich zasadach. Starali się zawsze zachować tyle autonomii i własnej tożsamości, ile się da. To świadczy o ogromnej sile duchowej.

Tunezja: zakaz wchodzenia w nikabach do urzędów publicznych

W Tunezji zabroniono wchodzenia w nikabach – tradycyjnych muzułmańskich nakryciach głowy – do urzędów oraz innych instytucji publicznych. Prawo...

zobacz więcej

2

Dowodem jest niezwykle bogata kultura Berberów, którzy przyjmowali stopniowo wiarę żydowską, chrześcijańską, w końcu muzułmańską do swoich wierzeń, ale często pozostawali przy swoich politeistycznych wierzeniach i szamańskich obrzędach.

Także w ten sposób można budować dumę narodową, w czym pomaga również ukształtowanie terenu i klimat. Odległe osady leżące w górach Małego Atlasu zawsze stanowiły trudną przeprawę dla zdobywców. Załóżmy, że przychodzili Arabowie – wprowadzali islam i kazali budować meczety. W miarę łatwo jest postawić taką świątynię na kamienistej pustyni, przyjeżdża potem przedstawiciel nowych władz – proszę mamy meczet, modlimy się jak przystało na pobożnych muzułmanów.

Jednocześnie Berberowie przez wieki trzymali się swoich wierzeń i rytuałów, niektóre rytuały przetrwały do dziś. Wprawdzie kobiety już nie tatuują się na twarzach – islam zabrania, bo skoro Bóg coś stworzył, to jest idealne i nie ma sensu przy tym gmerać – ale zdarzają się przypadki zabijania czarnych kur. Kobiety wierzą, że przyniesie im to szczęście w małżeństwie; wciąż rozwieszane są też talizmany chroniące domy przez złym okiem. Wiadomo, licho nie śpi.

3

Ludzie w Tunezji zajmują się swoimi sprawami. Kto pracuje, ten pracuje; jeżeli mężczyzna nie pracuje, idzie do kawiarni. Może tam przesiedzieć cały dzień, tydzień, miesiąc i dłużej. Pije kawkę, herbatkę, przekąsi daktyla, omówi, co słychać, będzie oglądał przejeżdżające auta. Zrobi się zmierzch, wróci do domu i rano, nawet jeszcze przed świtem, ponownie zajmie swoje miejsce. Nie jest to bynajmniej bumelowanie, jak mogłoby się wydawać.

Kawiarnia spełnia niezwykle ważną rolę w Tunezji, to swoisty pośredniak. Jeżeli ktoś szuka pracy, pójdzie do kawiarni, a zleceniodawca będzie wiedział, gdzie go szukać, załatwi fuchę, da zarobić. Kawiarnia działa nawet na odległość, rozpuszczane są przez nie wici. Powiedzmy, że pracodawca poszukuje pracownika o konkretnym profilu, doświadczeniu czy wykształceniu – nie musi jeździć po kawiarniach i szukać ludzi. Bywalcy kawiarni rozpuszczają informację i robota nie musi długo czekać, oczywiście o ile coś się trafi.

Prezydentowi Kaisowi Saiedowi jest bliżej do islamistów (fot. PAP/EPA/PRESIDENCY OF TUNISIA HANDOUT)

Wybory prezydenckie w Tunezji. Wynik pod znakiem zapytania

Mieszkańcy Tunezji wybierają w niedzielę prezydenta. O najwyższy urząd w państwie ubiega się 26 kandydatów. Według AFP wynik wyborów w kraju, który...

zobacz więcej

4

Rynek pracy nie rozpieszcza pracowników. Przemysłu ciężkiego, precyzyjnego w zasadzie nie ma; dominuje rolnictwo, do tego dochodzi przemysł wydobywczy i turystyka, a więc branże szczególnie podatne na działanie szarej strefy. Między innymi to sprawia, że pensje w Tunezji są liche. Minimalna to 600 dinarów, czyli około 650 zł. My już przeżyliśmy takie wypłaty, pozostaje mieć nadzieję, że i Tunezyjczycy będą mogli wkrótce należycie zarabiać.

To w znacznym stopniu zależy od polityków, od władz, ale te nie mają pomysłu na poprawę sytuacji mieszkańców ani też szczególnych możliwości. Arabska Wiosna – jak wspomniano – rozpoczęła się w Tunezji. Ludzie wyszli na ulice, bo mieli dość permanentnej biedy, korupcji, nepotyzmu, deptania praw obywatelskich.

Zginęły setki osób i nawet ustąpili prezydent Zajn al-Abidin ibn Ali i premier Muhammad al-Ghannuszi, ale problemów to nie rozwiązało, bo i nie mogło. Po latach entuzjazm i wiara w zmiany opadły, a bieda jak była tak jest dalej. Dlatego też ludzie na prowincji nie przejmują się zbytnio tym, co dzieje się w stolicy. Nie spodziewają się nie wiadomo jakiej poprawy, ot żyją.

5

Tymczasem sytuacja polityczna w Tunisie jest ciekawa i dynamiczna. W kraju wytworzył się osobliwy system – gerontokracja; rządzą starsi autokraci, często próbują władzę sprawować dożywotnio, zachowując pozory demokracji. Sęk w tym, że arabska mentalność nie odnajduje się w demokracji; Tunezja i tak jest chwalebnym wyjątkiem. Kolejni prezydenci chcieli rządzić do oporu i niektórym się to nawet udało.

Afrykańskie „nie” dla migracji do Europy

Były premier Mali Moussa Joseph Mara powiedział na tegorocznym Forum Ekonomicznym w Krynicy, że należy zwalczać mafię, która pomaga młodym...

zobacz więcej

Pierwszy prezydent niepodległego kraju Habib Burgiba rządził 30 lat i parlament zagwarantował mu nawet uchwałą dożywotnią kadencję. Jego współpracownik, właśnie obalony w wyniku Arabskiej Wiosny Zajn al-Abidin ibn Ali zdołał go pozbawić funkcji, dowodząc, że jest niezdolny do samodzielnego rządzenia. Wiadomo, że samemu lepiej można to robić.

Burgiba był ojcem niepodległości Tunezji, wydostał kraj spod francuskiego panowania, ale – rzecz osobliwa – sami Tunezyjczycy nie traktowali zwierzchności Paryża jako zaboru. Francja przejęła władzę za długi, ale rozwinęła kraj, stworzyła infrastrukturę. Tunezyjczycy wyjeżdżali na studia do Francji, wciąż uczniowie w szkole uczą się przede wszystkim języka francuskiego. Wytworzył się raczej układ starszy brat - młodszy brat niż układ postkolonialny.

Wspomniano, że Tunezja jest stawiana za wzór demokracji w krajach arabskich. Tak oczywiście jest: z jednej strony państwo jest zeuropeizowane i zsekularyzowane jak żadne inne w świecie muzułmańskim, kobiety przyjmowane są do służb mundurowych, studentki nie mogą chodzić na uczelnie w hidżabach. Równouprawnienie nie jest jednak pełne.

Kobieta wciąż nie może choćby dziedziczyć całości majątku po zgasłym mężu. Zgodnie z prawem może liczyć co najwyżej na 30 procent, resztę dostanie rodzina. Niektóre rodziny same uważają, że coś jest nie tak i przyznają kobietom ponadnormatywną choćby ziemię, powiedzmy, z oliwkami, daje to wdowie dodatkowe źródło dochodów.

6

Plany reformy są, ale nowy prezydent Kais Saied kręci nosem na zmianę przepisów spadkowych. Saied, nauczyciel akademicki, reprezentuje poglądy zbliżone do islamistów, ale Tunezyjczycy nie dadzą sobie łatwo narzucić szariatu. To nie leży w ich naturze. Prezydent powinien wiedzieć, że w tym kraju Arabowie normalnie piją alkohol, nie tylko wino, ale mają nawet swój bimber i świat się nie kończy.

Tunezja: ofiary podczas antyrządowej demonstracji

W Tunezji w antyrządowej demonstracji zginęła jedna osoba, a pięć zostało rannych. Do tragicznych w skutkach starć protestujących z siłami...

zobacz więcej

Jeżeli Saied zacznie wprowadzać reformy w duchu fundamentalizmu, a już przebąkuje o konieczności życia w zgodzie z prawem koranicznym, ludzie znów wyjdą na ulice i go obalą. Tunezyjczycy liczą na liberalną politykę, z otwartością na Europę, jaką uprawiał poprzedni prezydent Bedżi Kaid Essebsi.

Z drugiej strony radykalny islamizm gdzieś tam pokątnie funkcjonuje. Kilka tysięcy Tunezyjczyków wyjechało na Bliski Wschód, żeby walczyć w szeregach Państwa Islamskiego. To jednak margines. W tych kategoriach można też rozpatrywać zamachy w Susie i Tunisie z 2015 r.

Kraj jest bezpieczny, na ile to możliwe w dzisiejszych niepewnych czasach. Młodzi są wpatrzeni w Europę, a nie Bliski Wschód. Do tego Tunezyjczycy są otwarci i tolerancyjni, co jest efektem mieszania się kultur w tym pięknym regionie. Uważają – podobnie jak święty Jan Paweł II – że wszyscy wierzymy w jednego Boga, co najwyżej inaczej go nazywamy.

Ale służby pilnują. Są patrole na drogach, przed hotelami ochroniarze sprawdzają lustrami czy do podwozia nie przytroczono żadnych ładunków wybuchowych. Żołnierze i policja wprowadzają wyrywkowe kontrole, ale w większym stopniu wynika to z sytuacji w sąsiedniej Libii, gdzie trwa wojna. Auta na libijskich numerach oraz z wypożyczalni są stale zatrzymywane. A dokąd to? A co wieziecie? Dokumenty.

Z drugiej strony niemal zupełnie legalnie funkcjonuje przemyt paliwa z objętej sankcjami Libii. Litr na stacji kosztuje około 2,5 dinara (3 zł), ale w każdej miejscowości działa co najmniej jeden sklep, w którym z kanistrów i baniaków sprzedaje się nieoczyszczone paliwo przeszmuglowane z Libii. Kosztuje około jednego dinara za litr (około 1,2 zł).

Wiele osób tankuje właśnie tam, a policjanci nie likwidują takich punktów – zwykle stojących przy głównej drodze – bo sami też wolą zapłacić mniej za tankowanie. Do tego w mniejszych miejscowościach wszyscy się znają, często handlarze i funkcjonariusze należą do jednej rodziny, więc nie będę wsadzał do więzienia kuzyna.

Tunezyjczycy wiedzą, że Europejczycy to pieniądze i szansa na w miarę godne życie. Turyści chcą oglądać medynę w Tunisie, Monastyr, domy wydrążone w skałach w górach Dżabal Matmata, jeździć wielbłądami po Saharze, leżeć plackiem na plaży. Nikt nie ma interesu w tym, żeby turyści przestali przyjeżdżać, bo z czego będziemy żyć? Mimo to branża turystyczna mocno odczuła skutki Arabskiej Wiosny i zamachów z 2015 r. Sytuacja dopiero powoli wraca do tej sprzed 2011 r.

„Dzieci szły do szkoły. A obok leciały bomby”. Reportaż „Alarmu!” z Mariupola

Polsko-ukraińska rodzina mieszka w Mariupolu. Olga jest pielęgniarką, Oleg pracuje w hucie. Anastazja ma cztery lata. Miała zaledwie kilka tygodni...

zobacz więcej

Ograniczenie dopływu gotówki odczuła także branża budowlana – na każdym kroku widać niewykończone domy, tu z trzech pięter tylko na jednym są okna, tam pręty zbrojeniowe wystają z betonu, jak gdyby nigdy nic. Po części dzieje się tak również dlatego, że Tunezyjczycy często działają spontanicznie: mam parę dinarów, to zacznę budować, a potem będę kombinował i skończę, jak Bóg da.

7

Jest też bolesna kwestia śmieci, rażąca oko i widoczna niemal na każdym kroku. Koczownicza mentalność wciąż siedzi w ludziach. Koczownicy nie przyzwyczajają się do miejsca – kończy się żywność dla zwierząt, wysycha studnia – idziemy dalej i zostawiamy, co niepotrzebne. W efekcie nawet na najpiękniejszych plażach, w gajach oliwnych, miastach i miasteczkach walają sterty śmieci. Jeszcze żeby tylko papierki czy butelki, gdzie tam!, ludzie przyjeżdżają i zrzucają gruz, bo tak. Bez większego skrępowania. Zawsze tak robiłem, drzewiej tak robili moi ojcowie i dziadowie, to nie będę się wyłamywał.

Na szczęście władze zaczęły niedawno dostrzegać zaniedbywany latami problem. W szkołach prowadzone są zajęcia z ekologii, segregacji śmieci, dzieci dowiadują się, co dzieje się z plastikiem, jak długo się rozkłada, jaki ma on wpływ na zwierzęta itd. Tak jak u nas jest Dzień Ziemi i się sprząta trawniki, tak w Tunezji odbywa się on dwa razy do roku. Dzieci idą i sprzątają ulice, plaże, gaje oliwne; ale oczywiście nie wyniosą całego gruzu, blachy ocynkowanej i nieocynkowanej. Tu i ówdzie już stoją pojemniki do segregowania śmieci, najczęściej jednak stoją puste, za to elegancko otoczone śmieciami.

Wydaje się, że śmieciowego problemu nie uda się rozwiązać w jednym pokoleniu. Może za 20-30 lat będzie widać jakiś wyraźny postęp, ale najpewniej dopiero kolejne pokolenie będzie nauczone życia bez wyrzucania śmieci, gdzie popadnie. Oczywiście, lepiej byłoby, żeby stało się to jak najszybciej, ten piękny kraj tylko na tym skorzysta.

8

Przez Tunezję wiedzie jeden z głównych szlaków migrantów z Afryki, liczących na azyl w Europie. Niedaleko wybrzeża leży włoska wyspa Lampedusa, pierwszy cel na terytorium Unii Europejskiej. Migranci mogą liczyć na pomoc i zrozumienie Tunezyjczyków, wielu z nich samych było bowiem migrantami albo mają kogoś w rodzinie, kto szukał szczęścia w Europie, zwykle we Francji.

Aresztowany biznesmen i islamistyczny Robocop. Kto zostanie prezydentem Tunezji?

Choć do wyborów prezydenckich w Tunezji zostały niespełna trzy tygodnie (15 września) to trudno przewidzieć, jaki będzie ich wynik. Komisja...

zobacz więcej

Tunezja jest też państwem, w którym można żyć. Wojny nie ma, wielkiej biedy, jak w Sahelu, również. Niektórzy migranci decydują się więc zostać w tym kraju, przynajmniej na jakiś czas. Zahaczą się gdzieś przy zbiorze daktyli albo fig i odwloką decyzję o ponownej próbie przedostania się do Europy, może nawet jej poniechają.

Jeżeli chodzi o samych Tunezyjczyków, wielu młodych chce wyjechać, przede wszystkim do Francji. Oni nie mają wielkich problemów z adaptacją, znają język, uczą się go w szkole i są oswojeni z francuską kulturą, która przez lata była w pewnym stopniu implementowana również u nich. Nie mają też większych problemów z załatwieniem francuskiej wizy. Oczywiście stwarza to problem demograficzny i konflikt pokoleniowy, starsi krzywo patrzą na wykorzenianie młodego pokolenia.

Z drugiej strony rodzice potrafią bardziej przychylnym okiem patrzeć na emigrację. Po pierwsze, chcą jak najlepiej dla swoich dzieci. Po drugie, wiedzą, że jak młody wyjedzie za granicę, zawsze będzie przysyłał pieniądze do domu.

Taka pomoc jest zresztą jak najbardziej potrzebna. Zaledwie od czterech lat w Tunezji działa system emerytalny, dopiero obecne pokolenie 20- i 30-latków zaczęło pracować na swoje emerytury; wcześniej rodziny utrzymywały seniorów, a wiadomo, że same cienko przędły.

9

Trudno ocenić, jak przędą urzędnicy. Okazuje się, że z Tunezji nie można wywozić dinarów, ale na przykład na lotniskach nie jest to przesadnie rozgłaszane. Człowiek leci z lotniska z Dżerba-Dżardżis, przechodzi odprawę, prześwietlają bagaż, „Ca va?”, „Ca va bien, merci”. Podchodzi do stanowiska urzędnik, nawet nie w mundurze, i mówi, że nie można wywozić waluty, po czym wyjmuje portfel delikwenta z bagażu podręcznego i dawaj, na jego oczach zaczyna wyciągać pieniądze. Na grandę. Dollar, euro – yes, dinar – no.

Panie – mówi wasz pokorny sługa – zostaw mi pan pieniądze, pójdę kupię sobie i żonie kawę, pluszowego wielbłąda, balonika na druciku i pozbędę się waluty. Ale urzędnik już wygrzebał wszystkie dinary, wsadził je do kieszeni i se poszedł. Panie urzędniku, pozdrawiam pana serdecznie.

10

Najlepsze na świecie daktyle są z tunezyjskiego miasta Duz, „Bramy Sahary”. Drugie pod względem walorów smakowych są te z Iraku. Człowiek będzie jadł po trzy dziennie i dociągnie do setki.

źródło:
Zobacz więcej