Raport

Epidemia koronawirusa

Norweskie wyspy na celowniku. Rosja wysłała list i okręty

Longyearbyen, Svalbard (fot. REUTERS/Hannah McKay)

Siergiej Ławrow w mało dyplomatycznym tonie oskarżył Norwegię o naruszanie praw Moskwy w rejonie Spitsbergenu. Atakowi dyplomatycznemu towarzyszyła demonstracja siły – rosyjskie okręty przeprowadziły ćwiczenia rakietowe tuż pod nosem Norwegów. Prowokacje wokół archipelagu Svalbard wpisują się w rosyjską strategię militaryzacji Dalekiej Północy.

Snajperzy FSB zabici w Syrii. Turcja grozi wojną sojusznikowi Rosji

Z dnia na dzień zaostrza się sytuacji na północnym zachodzie Syrii. Giną żołnierze syryjscy, tureccy i rosyjscy. Wypracowany z trudem przez Kreml...

zobacz więcej

Svalbard to najdalej na północ wysunięte suwerenne terytorium Królestwa Norwegii, na granicy Morza Barentsa i Morza Grenlandzkiego. Największą wyspą archipelagu, który leży ok. 850 km na północ do kontynentalnej Norwegii, jest Spitsbergen. Svalbard ma unikalny status prawny zapisany w Traktacie Spitsbergeńskim, podpisanym zaledwie 15 lat po uzyskaniu przez Norwegię własnej państwowości.

Podpisanie traktatu w 1920 r. i jego ratyfikacja w 1925 r. zagwarantowały Norwegii suwerenne prawa do archipelagu. Ale z pewnymi zastrzeżeniami. Svalbard ma być strefą zdemilitaryzowaną, zaś osoby fizyczne i spółki z krajów-sygnatariuszy traktatu mogą swobodnie prowadzić tu działalność gospodarczą.

Chociaż archipelag ten jest administrowany przez Norwegię, to wszyscy sygnatariusze mają do niego wolny dostęp i prawo do eksploatacji. Choć stronami Traktatu jest aż 46 państw (początkowo było 14), tylko Rosja, jako sukcesor ZSRR (przystąpił do Traktatu w 1925 r.), korzysta z tego prawa.

W efekcie drugą po Norwegach grupą narodową na archipelagu (to niecałe 3 tys. ludzi) są Rosjanie. Głównie skupieni w Barentsburgu. Jeśli chodzi o gospodarcze wykorzystanie archipelagu, przez wiele dekad było to górnictwo węgla. Norwegia ostatecznie wycofała się z tego w 2017 r., natomiast Rosja wciąż utrzymuje wydobycie, mimo dużych kosztów produkcji.

Dwa „węglowe” miasteczka, gdzie kopalnie już zamknięto, Grumant i Piramida, to dziś opuszczone miejsca. Natomiast wciąż działa kopalnia w Barentsburgu. Wydobywa się tu ok. 100 000 ton węgla rocznie – na użytek miejscowy i na eksport do Wielkiej Brytanii.

„Czerwone linie” Zełenskiego. Putin zastawi w Paryżu sidła

To będzie najważniejsze wydarzenie w ukraińskiej polityce zagranicznej w tym roku i najważniejsza próba dla wybranego wiosną prezydenta Wołodymyra...

zobacz więcej

List Ławrowa

Dziewiątego lutego minęła 100. rocznica podpisania Traktatu Spitsbergeńskiego. Z pewnością nie jest przypadkiem, że akurat teraz Moskwa wysuwa swe zarzuty wobec Norwegii. 4 lutego MSZ Rosji poinformowało, że Siergiej Ławrow wysłał list do szefowej norweskiej dyplomacji, w którym pisze, że Rosja czuje się dyskryminowana na archipelagu. Przypomina też, że Rosja jest nadal przeciwna ustanowieniu przez Norwegię strefy zakazującej połowu ryb wokół Svalbard w 1977 r.

Szef rosyjskiej dyplomacji zabrał też w tej sprawie głos na konferencji prasowej. Stwierdził, że Oslo próbuje ograniczać działalność rosyjską w rejonie archipelagu, co stoi w sprzeczności z traktatowymi gwarancjami „równego dostępu” do tego obszaru. Według Ławrowa antyrosyjska działalność Norwegii polega na ustanawianiu stref ochronnych ryb oraz „rozszerzaniu stref ochrony przyrody, ograniczających działalność gospodarczą”.

Oslo utrudnia też, zdaniem Moskwy, swobodne przeloty rosyjskich helikopterów nad regionem. - Nie zamierzamy ograniczać naszej obecności tam. Przeciwnie, mamy długoterminowe plany wzmocnienia, dywersyfikacji i modernizacji naszych przedsięwzięć - powiedział Ławrow na konferencji prasowej w Moskwie. I podkreślił, że oczekuje szybkiej odpowiedzi od Oslo.

Wystąpienie i list szefa rosyjskiej dyplomacji wywołały gorącą debatę w Norwegii, której władze od dłuższego czasu z rosnącym zaniepokojeniem obserwują rozbudowę potencjału militarnego Rosji w Arktyce, w tym na niezbyt odległym od Svalbardu archipelagu Ziemia Franciszka Józefa. Norweskie MSZ potwierdziło otrzymanie listu z Moskwy, ale zauważyło jednocześnie, że skargi Moskwy są dobrze znane w Oslo. Wszystkie działania na wyspach archipelagu Svalbard muszą odbywać się zgodnie z norweskim prawem – podkreśliło Oslo. 9 lutego Norwegia świętowała 100. rocznicę panowania nad Svalbard.

Putin na wojnie z Polską. „To dopiero początek”

Prezydent wyciąga raport przedwojennego ambasadora, by zaatakować wulgarnymi słowy całe jego państwo. Szef parlamentu mówi: niech za to przeproszą....

zobacz więcej

W miasteczku Longyearbyen, siedzibie lokalnych władz norweskich, zorganizowano z wielką pompą uroczystości rocznicowe. Jednocześnie w największych gazetach norweskich pojawił się artykuł napisany przez minister spraw zagranicznych Ine Eriksen Søreide i minister sprawiedliwości Monicę Mæland. W rządzie Norwegii to te dwa ministerstwa są odpowiedzialne za sprawowanie władzy nad Svalbard.

Søreide i Mæland zaznaczyły w opublikowanym tekście, że swobodny dostęp dla działalności ekonomicznej dla krajów sygnatariuszy dotyczy tylko lądu oraz wód terytorialnych archipelagu, nie zaś większego kontynentalnego szelfu wokół archipelagu.

Łakomy kąsek

Dwa dni po oświadczeniu Ławrowa dwa rosyjskie duże okręty wojenne z Floty Północnej przeprowadziły ćwiczenia niedaleko norweskich wybrzeży. W południowej części Morza Norweskiego pojawiły się duży desantowiec Kondopoga i niszczyciel Wiceadmirał Kułakow. Obie jednostki wracały do swej bazy w Siewieromorsku (Półwysep Kola) po kilkutygodniowym rejsie. 6 lutego przeprowadziły strzelania z ciężkiej artylerii pokładowej i systemu pocisków manewrujących Kindżał. Następnie popłynęły na Morze Barentsa, gdzie znajdował się już ciężki krążownik rakietowy Admirał Ustinow.

Tutaj odbyły się kolejne ćwiczenia – na akwenie położonym w sąsiedztwie kilku norweskich instalacji wydobywczych, m.in. Aasta Hansten, najdalej na północ wysuniętego złoża gazu ziemnego Norwegii podłączonego do krajowej sieci gazociągów. Jak zauważył w rozmowie z gazetą „VG” szef wywiadu norweskiego NIS gen. Morten Haga Lunde, te ćwiczenia są elementem wojskowego planu Rosji przewidującego w razie konfliktu zablokowanie przesmyku morskiego GIUK (Grenlandia-Islandia-Wielka Brytania) – strategicznej drogi łączącej USA i Kanadę z sojusznikami w Europie. Ostatnie ćwiczenia rosyjskie to również demonstracja siły przed planowanymi w marcu tego roku w Norwegii ćwiczeniami NATO Cold Response.

Spotkanie „cieni” w Moskwie

Syryjskie siły rządowe, wspierane przez rosyjskie lotnictwo i proirańskie milicje, zdobyły drugie pod względem wielkości miasto w prowincji Idlib,...

zobacz więcej

Niewątpliwie jednak czas przeprowadzenia ćwiczeń miał związek z dyplomatycznym atakiem Moskwy w sprawie Svalbard. Archipelag ten w ostatnich latach już nie raz był celem wojskowych prowokacji Rosjan. Ostatnio we wrześniu 2019 r., gdy – jak donosiła norweska prasa - „oddziały specnazu operowały na terenie archipelagu Svalbard i w kontynentalnej Norwegii”. Zdaniem mediów Rosjanie mieli działać pod osłoną nocy i ćwiczyć m.in. sabotaż przeciw kluczowym instalacjom.

Skąd ta swoboda działania Rosjan na suwerennym terytorium Norwegii? Wynika to ze wspomnianego statusu strefy zdemilitaryzowanej – Norwegowie nie mogą tu być obecni militarnie. Warto też przypomnieć, że w 2016 r. czeczeński specnaz użył lotniska w Longyearbyen do transportu personelu i sprzętu na ćwiczenia powietrzno-desantowe w pobliżu Bieguna Północnego.

Skąd takie zainteresowanie archipelagiem rosyjskich generałów? Otóż operując ze Svalbardu Rosjanie mogliby z łatwością zablokować powietrzny i morski dostęp NATO do Morza Barentsa. To by ułatwiło wyjście na północny Atlantyk podwodnym okrętom z Półwyspu Kola.

Inwazja na Svalbard

Nie można mieć wątpliwości, że Rosjanie mają już gotowe plany zajęcia Spitsbergenu i okolicznych wysp. Inwazję na Svalbard rosyjska armia ćwiczyła na jesieni 2017 r., w ramach manewrów strategicznych Zapad-2017, a dokładniej ich części realizowanej na Dalekiej Północy. Okazało się, że norweski wywiad NIS został kompletnie zaskoczony i NATO nie było przygotowane, gdy doszło do symulacji ataku Rosjan z udziałem lotnictwa i floty.

Turcja jak koń trojański Rosji. Ale nikt jej z NATO nie wyrzuci

Szantaż Ankary w sprawie planów obronnych NATO daje kolejny argument do ręki zwolennikom wykluczenia Turcji z Sojuszu. I znów też Erdogan robi coś,...

zobacz więcej

Kiedy norweski system radarowy wykrył falę rosyjskich bombowców nad Morzem Barentsa, wysłano do ich przechwycenia myśliwce F-16. Kiedy musiały wrócić do baz uzupełnić paliwo, Rosjanie wysłali drugą falę bombowców. W tym momencie w obszarze operacji NATO nie miało żadnych sił w powietrzu.

Na głowy Norwegów spadła po tym wszystkim fala krytyki ze strony sojuszników. NATO było w szoku, że Norwegia, która na papierze ma 56 myśliwców F-16, była zdolna wykorzystać podczas rosyjskich ćwiczeń zaledwie osiem takich maszyn.

Nie wiadomo dokładnie, ile rosyjskich jednostek pływających uczestniczyło bezpośrednio w symulacji inwazji na Svalbard. Oficjalnie w tym czasie na Morzu Barentsa znajdowało się 50 okrętów Floty Północnej: 20 jednostek bojowych, 20 jednostek wsparcia, 10 okrętów podwodnych. Na czele z krążownikiem Piotrem Wielkim, na którego pokładzie był dowódca Floty Północnej, wiceadmirał Nikołaj Jemenow. Do tego zaangażowanych było co najmniej 30 samolotów bojowych, ponad 5000 żołnierzy i ponad 300 systemów broni.

Na długo przed rozpoczęciem operacji Rosjanie wytworzyli sztuczną mgłę nad swymi portami na Półwyspie Kola, aby utrudnić obserwację NATO. W ostatnim dniu Zapad-2017, 20 września 2017 r. Rosjanie przetestowali też na Morzu Barentsa swą atomową triadę. Pociski balistyczne zdolne przenosić głowice jądrowe wystrzelono z lądu, z jednego z podwodnych okrętów Floty Północnej oraz z krążownika Piotr Wielki. Jednocześnie sześć bombowców strategicznych wykonało symulowane naloty atomowe na Morzu Barentsa i Morzu Norweskim.

Norweski wywiad: Rosjanie ćwiczą ataki na cele militarne w Norwegii

Rosyjskie lotnictwo wojskowe ćwiczyło ataki na strategiczne cele militarne w Norwegii. Informację ujawnił dziś norweski wywiad wojskowy.

zobacz więcej

Rosyjskie plany inwazyjne przewidują, że Svalbard atakowałyby jednostki wojsk powietrzno-desantowych oraz 80. Brygada Zmotoryzowana z Alarkurtii, tzw. Brygada Arktyczna, szkolona od dawna do tego typu celów. Dwa tygodnie po zakończeniu ćwiczeń Zapad-2017 Rosjanie zrobili kontrolowany przeciek do prasy – opublikowano rzekomo tajne dokumenty wojskowe oceniające, że konflikt o Svalbard może doprowadzić do wybuchu wojny Rosji z Norwegią i NATO.

Droga Północna

Svalbard nie ma obiecujących zasobów węglowodorów oprócz już w dużym stopniu wyczerpanych złóż węgla. Archipelag nie ma też znaczenia dla żeglugi Północną Drogą Morską. Dlatego nie ma wątpliwości, że chodzi wyłącznie o znaczenie militarne. Rosja od kilku lat intensywnie rozbudowuje łańcuch baz i posterunków wojskowych wzdłuż swych północnych wybrzeży, od Czukotki na wschodzie po Ziemię Franciszka Józefa na zachodzie. Moskwa zapewnia, że robi to w celu wyłącznie obronnym, ale faktem jest, że Rosjanie mają dziś przewagę wojskową na Dalekiej Północy i chcą to wykorzystać do celów politycznych. Choćby kwestionując umowę o granicy morskiej z USA na Morzu Beringa, podpisaną w 1990 r., ale nigdy nie ratyfikowaną przez parlament rosyjski.

Presja na Norwegię to kolejny przejaw tej agresywnej polityki – celem jest rozciągnięcie łańcucha rosyjskich fortyfikacji dalej na zachód. Zdemilitaryzowany status Svalbardu utrudnia Norwegom przeciwstawienie się rosyjskim groźbom. Stawka jest jednak większa niż tylko Svalbard. Tak naprawdę chodzi o konfrontację z NATO, którego członkiem jest Norwegia.

Moskwa próbuje jak może przeszkadzać w ćwiczeniom NATO w tej części świata. Tak było ostatniej jesieni, gdy Flota Północna próbowała zakłócić ćwiczenia Trident Juncture, organizując testy rakietowe w bezpośrednim sąsiedztwie i zakłócając łączność GPS. W tym roku można oczekiwać jeszcze bardziej prowokacyjnych kroków podczas ćwiczeń Cold Response i Total Defender.

Norwegia oskarża Rosję o sabotaż w trakcie manewrów NATO

Norwegia ma „elektroniczny dowód” na to, że podczas ostatnich gier wojennych NATO rosyjskie siły zakłóciły działanie GPS. Oslo zażądało wyjaśnień...

zobacz więcej

W sierpniu 2019 r. Rosja przeprowadziła największe od lat manewry wojenne na północy Atlantyku, w pobliżu wybrzeży Norwegii. Rosjanie ćwiczyli blokowanie dostępu NATO do Morza Bałtyckiego, Morza Północnego i Morza Norweskiego. W ćwiczeniach wzięło udział łącznie 30 okrętów z Floty Północnej, Floty Bałtyckiej i Floty Czarnomorskiej.

Ćwiczenia prowadziły dwie grupy taktyczne, z krążownikiem Marszałkiem Ustinowem i fregatą Admirał Gorszkow na czele. W ćwiczeniach wzięło też udział ponad 50 samolotów i ok. 2 tys. personelu na lądzie. Pojawiły się też bombowce strategiczne.

Front arktyczny

Militaryzacja Dalekiej Północy jest jednym z priorytetów Kremla. Wiąże się to z coraz większą wagą, jaką władze Rosji przywiązują do Arktyki. Stąd jest najbliżej do terytorium Stanów Zjednoczonych, a pod wodami Oceanu Północnego kryją się gigantyczne zasoby ropy i gazu. Duże siły wojskowe na tym obszarze mają być skuteczną przeciwwagą dla NATO. Będą też pełnić funkcję obronną dla rozbudowywanej infrastruktury energetycznej i transportowej.

O tym, jak ważna w rosyjskich planach jest Arktyka, świadczy fakt, że stworzono tam dodatkowy, piąty już okręg wojskowy (podzielona na nie jest cała Rosja). W grudniu 2015 r. sformowano zaś 45. Armię Sił Powietrznych i Obrony Powietrznej Floty Północnej – to trzon sił zbrojnych Rosji na Dalekiej Północy.

W ostatnim czasie szczególnie intensywnie Rosjanie zbroją się właśnie na północ od Skandynawii, w sąsiedztwie Norwegii. Na jesieni 2019 r. rozmieścili nowe systemy rakietowe na Półwyspie Kola i na wschód od tego obszaru. System obrony przeciwlotniczej S-400 na Nowej Ziemi zastąpił starszy wariant tej broni S-300. W jego zasięgu znalazła się wschodnia część Morza Barentsa.

Oddziały specnazu ćwiczyły ukradkiem na terytorium państwa NATO

„Oddziały specnazu operowały na terenie archipelagu Svalbard i w kontynentalnej Norwegii” – informują norweskie media. Rosjanie mieli działać pod...

zobacz więcej

To ważny obszar patroli rosyjskich okrętów podwodnych uzbrojonych w pociski balistyczne. Z zasięgiem 380-400 km, pociski S-400 znacząco zwiększają obszar chronionej przestrzeni powietrznej rosyjskiej Arktyki.

Batalion uzbrojony w systemy rakietowe krótkiego zasięgu Tor-M2DT rozmieszczono z kolei na Półwyspie Kola, w bazach w dolinie Pieczengi usytuowanych wzdłuż granicy z Norwegią i Finlandią. Niecałe sto kilometrów stąd leży norweskie miasto Vardø, w którym NATO zainstalowało inteligentny system radarowy Globus.

Również w ubiegłym roku Flota Północna dostała pierwszy batalion systemu rakietowego średniego zasięgu Pancyr-S, który ma chronić przestrzeń powietrzną nad główną bazą w Siewieromorsku. Z kolei na Półwyspie Sriednyj nad Morzem Barentsa Rosjanie rozlokowali system rakietowej obrony wybrzeża Bal. Jego celem mogą być zarówno okręty, jak i cele lądowe.

W tej części świata Rosja realizuje też plan rozmieszczenia dziesięciu nowoczesnych stacji radarowych Reznans-N. Na Półwyspie Kola Rosjanie instalują właśnie dwa takie systemy. Uzupełnią one już działające podobne dwa radary na Nowej Ziemi i w Archangielsku. Radar Rezonans-N jest zdolny do wykrywania samolotów i pocisków manewrujących lecących z prędkością 20 razy szybszą od dźwięku. Cele aerodynamiczne radar może wykrywać w zasięgu 600 km, zaś pociski balistyczne nawet na dystansie 1200 km.

Instalacja tych systemów w tej części świata ma wzmocnić obronę Rosji przed ewentualnym atakiem rakietowym USA i NATO. Dopiero od niedawna dowódcy Sojuszu zaczęli dostrzegać rosnące zagrożenie związane z rozbudową potencjału militarnego Rosji w Arktyce. Amerykanie odtworzyli na północnym Atlantyku 2. Flotę US Navy, zaś NATO powołało Dowództwo Połączonych Sił NATO dla Atlantyku.

źródło:
Zobacz więcej