Raport

#FabrykahejtuPO

Nowacka przekazała „informację” od KOD. Kiedyś nad nią nie zapanuje

Komentarz do skandalicznej akcji KOD (fot. Jaap Arriens/NurPhoto via Getty Images)

Barbara Nowacka skomentowała poniedziałkowe występy trupy objazdowej KOD. „To nie hejt, to informacja”. Kiedyś ani ona, ani jej koleżanka Małgorzata Kidawa-Błońska nie zapanują nad podobnymi „informatorami”. Kiedyś któryś z nich coś źle zrozumie i zechce przesłać „informację” jak swego czasu Ryszard Cyba. Ale sztab Kidawy-Błońskiej ma już chyba przygotowane oświadczenie stosowne do takiej sytuacji. To w końcu tylko zabawa słowami...

"To dopiero początek". Rzecznik PO zapowiada dalsze zakłócanie wystąpień prezydenta RP

„Rzeczywiście entuzjazmu mieszkańców nie widać. A to dopiero początek...” – napisał na Twitterze rzecznik Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec....

zobacz więcej

Sztab kandydatki Koalicji Obywatelskiej postanowił dowartościować KOD i pokazać kierunek działań. Dowartościowanie było konieczne po szczerym wyznaniu posła Sławomira Neumanna, które wypłynęło w taśmach opublikowanych przez nasz portal. Jego wyznanie – „KOD jest niczym, to żadna siła, przybudówka” – musiało zaboleć, zwłaszcza, gdy ktoś z tej grupy uważał się za ideowca, a nawet męczennika. Jednak prawdziwy ideowiec nie rezygnuje, nawet gdy go nie chcą. Stąd obecność silnej ekipy z Warszawy w Pucku.

Podczas przemowy prezydenta RP było więc skandowanie: „Będziesz siedział”, „Marionetka” czy wreszcie okrzyk „Duda, Duda, ty ch***”. Kilkaset metrów dalej, na uroczystościach rocznicowych zaślubin Polski z morzem zasiedli przedstawiciele opozycji z Koalicji Obywatelskiej, w tym Małgorzata Kidawa-Błońska i Barbara Nowacka.

Początkowo wydawało się, że te dwa światy mają żyć osobno. Zadowoliłoby to wtedy zarówno wyborcę, co to lubi pogawędzić kulturalnie o przodkach kandydatki, jak i zwolennika „dynamicznej” kampanii.

Zwykle takie dwa nurty podążają równoległymi, ale oddzielnymi szlakami, biegnącymi w bezpiecznej od siebie odległości, na wypadek, gdyby uliczni działacze, w swoim oczywiście słusznym gniewie, przekroczyli granicę prawa i dobrego smaku. Wówczas oficjalna delegacja może zawsze z nadąsaną minką wyjaśnić, że nic nie widziała, nic nie słyszała, więc nie może tego skomentować, a reżimowej tv nie można wierzyć. To stały scenariusz stosowany choćby przez kandydatkę KO-PO czy Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego, Małgorzatę Gersdorf.

Prowokacja opozycji na obchodach w Pucku. „Zadymę robili przyjezdni” [WIDEO]

Osoby, które urządziły prowokację na uroczystości rocznicy zaślubin Polski z Morzem przyjechały z Warszawy – Rozpoznałem na zdjęciach kilka osób,...

zobacz więcej

Tym razem kampanijni doradcy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej mieli jednak inny koncept. W Pucku obydwa światy na kilkanaście sekund padły sobie w ramiona. – Było nas słychać, było? – dopytywali łasi na pochwały rozentuzjazmowani działacze, widząc swoją kandydatkę. – Tak, było super – usłyszeli w odpowiedzi.

Nie trwało to może długo, czym działacze byli chyba trochę rozczarowani. – No dobrze, poklepali nas po plecach. Znowu wykonaliśmy kawał dobrej, nikomu niepotrzebnej roboty – podsumowali i wybrali się do Wejherowa, mając nadzieję, że tam też ich ktoś po plecach poklepie.

W mediach jednak nie spotkali się z tak ciepłym przyjęciem. Przedstawiciele innych partii opozycyjnych odwracali się od manifestujących działaczy z zażenowaniem. Inicjatywę przejęła więc Barbara Nowacka, wyjaśniając czym były okrzyki w Pucku i Wejherowie: „Informacja dla Beaty Szydło i innych wzmożonych. Zapowiedź rozliczenia prezydenta Andrzeja Dudy z niekonstytucyjnej działalności (a to był najczęściej wznoszony okrzyk w Pucku) to nie hejt. To informacja. Przyswójcie sobie, bo i Panią też odpowiedzialność czeka. Należy się!”

Lewicowa polityk, czy jak wolałaby polityczka, dała więc również sygnał swoim przyjaciołom z KOD: ducha nie gaście. Do zobaczenia na innych uroczystościach państwowych...

Spotkanie dwóch światów nie było roztropnym posunięciem. Nowacka przekazała też inną informację. Zdradziła w niej, kim jest naprawdę jej faworytka w wyborach. Obrazek miłej pani z dworku, wspominającej swoich zasłużonych przodków, po prostu runął. Wszyscy mogli zobaczyć kodziarę tulącą się do swoich fanów. A jak zastrzegł rzecznik PO, Jan Grabiec: „To dopiero początek”.

Ostra wymiana zdań polityków na Twitterze po prowokacjach w Pucku

Po uroczystościach w Pucku i Wejherowie, gdzie grupa manifestujących próbowała zakłócić spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą, wieczorem doszło na...

zobacz więcej

Widać, że Małgorzata Kidawa-Błońska próbowała naśladować Andrzeja Dudę, którego chwilę wcześniej opisywała z przekąsem jako „prezydenta ludycznego”, co to, jak stwierdziła: – Tańczy, je, bawi się jak chłopak z sąsiedztwa.

W naśladowaniu nie byłoby nic złego. Jednak podczas rocznicy zaślubin Polski z morzem wydarzyło się coś innego. Posłanka Nowacka i jej koleżanka Kidawa-Błońska powinny sobie przyswoić, że podżegając do wrogich zachowań, mogą kiedyś nie zapanować nad takim „przekazem informacji”.

W lipcu 2018 r. doświadczył tego inny uliczny działacz, Paweł Kasprzak, gdy jego zacietrzewieni Obywatele RP ruszyli na przechodzącego akurat marszałka seniora Kornela Morawieckiego. Gdyby nie było na miejscu policji, mogłoby się skończyć dramatem. Przywódca rozhisteryzowanego tłumu rozkołysał emocje, nad którymi nie potrafił już zapanować. Potem przepraszał za to zachowanie, oczywiście krytykując przy tym posła Morawieckiego.

Czy sztab Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, zachęcając do działania na ulicach, pamięta jeszcze „informatora” Ryszarda Cybę? On też chciał przekazać jakąś informację, napadając na biuro poselskie PiS. Miał też swoje wytłumaczenie. Podczas procesu przeprosił rodzinę zamordowanego przez siebie człowieka, tłumacząc, że to wina... Kaczyńskiego.

źródło:
Zobacz więcej