RAPORT

Demaskujemy fake newsy

Doha – nowoczesne miasto na piaskach pustyni

Katar jest państwem konserwatywnym i taka sama jest jego stolica (fot. Agnieszka Wasztyl)

Elegancka, pełna przepychu, ociekająca bogactwem. Często porównywana z Dubajem, choć znacznie od niego mniejsza. Doha – stolica Kataru – położona blisko międzynarodowego lotniska jest chętnie odwiedzanym miastem podczas długich przesiadek lotniczych. Ogromne pieniądze pochodzące z wydobycia ropy naftowej zmieniły tę część pustyni w nowoczesną metropolię. Ale i tutaj, w oazie bogactwa, znajdują się miejsca, które zachowały swój orientalny klimat.

Pompeje. Miasto, które pogrzebał Wezuwiusz

Zagłada przyszła niespodziewanie. Kilkumetrowy słup ognia spływał po zboczach porośniętej zielenią góry. W ciągu kilkudziesięciu sekund słońce...

zobacz więcej

Wąskie kamienne uliczki, stoiska pachnące kolorowymi przyprawami, małe, przytulne kawiarnie z wyśmienitą kawą i klimatyczne sklepy z orientalnymi tkaninami. Na Souq Waqif, tradycyjnym bazarze w Dosze, można poczuć magię arabskiego świata. Targ powstał w miejscu dawnego rynku. Ponad 100 lat temu Beduini handlowali tu wielbłądami, a później znajdowały się tu pawilony handlowe.

Po pożarze w 2006 r. bazar został odbudowany w tradycyjnym stylu. Przechadzam się klimatycznymi zaułkami, podziwiam sklepowe wystawy, wdycham zapach mięty i kardamonu. Mijają mnie kobiety w hidżabach i burkach, a także mężczyźni w tradycyjnych tunikach – thobe. Większość Arabów nosi je w połączeniu z kefiją (biało – czerwoną chustą na głowie).

Przy stoiskach z pamiątkami i biżuterią targują się turyści, ale sprzedawcy niechętnie schodzą z ceny. Dzieciaki oglądają zwierzęta w klatkach – są w nich nie tylko papugi i króliki, ale także… koty.

W licznych kawiarniach i restauracjach Katarczycy palą fajki wodne. Niedaleko bazaru znajdują się Wielki Meczet i Meczet Spiralny, a w nim Centrum Kultury Islamskiej. Przy Souq Waqif można zobaczyć także stajnie z przepięknymi końmi i sklep z sokołami – ptaki kosztują fortunę. Ich ceny zaczynają się od kilku tysięcy dolarów.

Agnieszka Wasztyl: Powitanie Arktyki

Rzędy drewnianych domów, zasypane białym puchem doliny, ośnieżone góry i widoki jak z pocztówki. 350 km za kołem podbiegunowym w otoczeniu...

zobacz więcej

Katarczycy dbają o swoje sokoły, szkolą je do polowań, a gdy zwierzęta nabawią się kontuzji, mogą liczyć na fachową opiekę w nowoczesnych szpitalach dla ptaków. Podobno liczba oddziałów jest imponująca. Kto bogatemu zabroni…

Katarski Manhattan

Za murami bazaru jest już zupełnie inny świat. Pędzące ulicami luksusowe samochody, z daleka widoczne drapacze chmur i ogromne korki. Zmierzamy w kierunku West Bay – biznesowej dzielnicy miasta. Szklane wieżowce górują nad zatoką. Prowadzi do nich 7. kilometrowa promenada Corniche.

Zanim jednak dotrzemy do drapaczy chmur, zahaczamy jeszcze o Muzeum Sztuki Islamskiej. Znajdują się w nim eksponaty z wielu muzułmańskich krajów. Niektóre liczą ponad tysiąc lat. Oryginalna budowla powstała na specjalnej wyspie i już z daleka rzuca się w oczy. Do muzeum prowadzi klimatyczna aleja z palmami. Niestety, tym razem nie udało nam się wejść do środka.

Ruszamy dalej. Wzdłuż promenady stoją tradycyjne drewniane łodzie dau, którymi można dostać się na drugi brzeg. W 1907 r. było ich tu ponad 300. Łodziami wyruszano w głąb Zatoki Perskiej w poszukiwaniu pereł. Ich wyławianiem zajmowało się kilka tysięcy osób.

Turcja – zimowe szaleństwo u stóp Gór Pontyjskich [GALERIA]

Ośnieżone szczyty gór, zalane słońcem doliny, widoki jak z pocztówki i trzaskający mróz. To nie Austria w zimowej odsłonie, a tureckie Erzurum....

zobacz więcej

Perłowa gorączka zaczęła się tu w XIX wieku. Katar znajdował się wówczas pod panowaniem tureckim. Biznes zawalił się w latach 20. XX wieku, gdy na rynku nowymi liderami zostali Japończycy. Katar walczył z kryzysem, ale szczęśliwie w 1939 r. odkryto tu złoża ropy naftowej i gazu, dzięki którym kraj stanął na nogi. O poławiaczach pereł przypomina pomnik w kształcie muszli z perłą w środku – postawiony przy porcie w Dosze.

Po godzinie spaceru docieramy wreszcie do drapaczy chmur. Muszę przyznać, że robią wrażenie. Na wielu wieżowcach widoczne są podobizny emira Kataru. Najwyższym budynkiem jest wieża Aspire – wysoka na 300 metrów.

Oszklone budynki warto zobaczyć także wieczorem. Podświetlone na różne kolory prezentują się wspaniale. Doha tętni życiem także w nocy. Wielu mieszkańców spaceruje wtedy po mieście czy uprawia sport. W ciągu dnia jest to raczej niemożliwe, bo w lecie słupki rtęci pokazują nawet 45 stopni Celsjusza.

Najbardziej ekskluzywną dzielnicą jest Pearl Qatar, która powstała na sztucznej wyspie. Znajdują się na niej luksusowe restauracje, apartamenty najbogatszych Katarczyków i najnowocześniejsze samochody. W porcie cumują jachty z najwyższej półki.

Delhi – tu bije serce Indii

Pokochasz, albo znienawidzisz – mówili mi znajomi przed wyjazdem. I mieli rację. Indie, a już na pewno ich stolica, nie może pozostać obojętna....

zobacz więcej

W Dosze szejk Tamim Bin Hamad Al Thani zbudował także Katarę – wioskę kultury. Są tu kina, meczet, opera, centrum handlowe, wiele współczesnych rzeźb i amfiteatr mogący pomieścić nawet pięć tysięcy osób.

Od biedy do przepychu

Doha to ogromny plac budowy. Mieszka tu większość ludności Kataru i ponad półtora miliona emigrantów. Nowoczesne budynki, drogi i hotele powstają w zawrotnym tempie. W 2022 r. w kraju odbędą się Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Specjalnie dla turystów i kibiców budowane jest metro.

Mieszkańcy Dohy po mieście poruszają się własnymi samochodami. Katar ściąga pracowników z całego świata. Bezrobocie tu właściwie nie istnieje.

– Rząd dba o to, żeby gospodarka nie stała w miejscu. To, co pozyskujemy z ropy, po prostu inwestujemy – mówi Abdulrahman, mieszkaniec Dohy.

Do pracy na eksponowanych stanowiskach ściągani są Europejczycy i Amerykanie. W sklepach, restauracjach, na budowach czy w hotelach zatrudniani są najczęściej Hindusi, Nepalczycy, Filipińczycy, Pakistańczycy i obywatele Bangladeszu.

Baśniowy Radżastan maharadżów - kolorowy stan Indii

Pustynny, orientalny, pachnący kadzidłami. Radżastan – najbardziej kolorowy stan Indii jest jednym z najchętniej odwiedzanych regionów w Indiach....

zobacz więcej

Jak powiedział mi poznany w Dosze Azjata, wielu Katarczyków patrzy na inne nacje z góry. A wszystko przez ropę i gaz, dzięki którym kraj w szybkim tempie się wzbogacił.

Dziś jest to najbogatsze państwo świata. Ale nie zawsze tak było. Do XIX wieku Katar był bardzo biednym krajem. Gospodarka opierała się głównie na handlu wielbłądami i kozami. Dopiero odkrycie pereł, a później ropy, diametralnie zmieniło losy kraju.

Katar jest teraz największym na świecie eksporterem gazu LNG. Rdzenni obywatele nie płacą podatków ani składek emerytalnych. Państwo opłaca im edukację, a nawet rachunki za prąd i wodę.

Miłość po katarsku

Katar jest państwem konserwatywnym i taka sama jest jego stolica. Wartości takie jak religia, tradycja, Bóg i honor są dla Katarczyków najważniejsze. Podobnie jak w innych krajach arabskich, także tutaj publiczne okazywanie sobie czułości jest zabronione. Młodzi ludzie sami mogą wybierać sobie małżonków, ale nadal wiele małżeństw jest aranżowanych.

Park Narodowy Cinque Terre przyciąga miliony turystów z całego świata

Piękne krajobrazy, kolorowe miasteczka, strome klify i urokliwe zatoki. Park Narodowy Cinque Terre co roku przyciąga miliony turystów z całego...

zobacz więcej

Rdzennych Katarczyków jest zaledwie kilkaset tysięcy, w tym większość populacji stanowią mężczyźni. Średnio na jedną kobietę przypada trzech Arabów. Mogą więc w nich przebierać. Wybranków musi jednak zaakceptować rodzina.

– Mam narzeczoną, ale nie wiem, czy weźmiemy ślub. Dla jej rodziny chyba jestem za biedny. To skomplikowane – żali mi się Mohamed. A mi aż trudno w to uwierzyć. Chłopak w Europie uchodziłby za miliardera. Ma kilka luksusowych samochodów. W jednym z nich jeszcze nie zdążył ściągnąć folii ze skórzanych siedzeń.

Rząd nieprzychylnie patrzy na małżeństwa Katarczyków z obcokrajowcami, a już zwłaszcza z wyznawcami innej religii. Głośny był przykład 28–letniego Yousefa, który starał się uzyskać zgodę na związek z Europejką. Decyzja była odmowna, dziewczynie nie przedłużono wizy i musiała wrócić do swojego kraju.

Ślub z Katarczykiem, jeśliby do niego doszło, nie przyczyni się do zdobycia obywatelstwa tego kraju. Dzieci z takiego związku także będą go pozbawione, a tym samym nie będą im przysługiwać przywileje, z których korzystają rdzenni Katarczycy.

źródło:
Zobacz więcej