RAPORT

Kampania 2020

Polityka miłości. Z hejterskim nadzieniem

Podczas wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Pucku opozycyjni aktywiści dali kolejny pokaz złych emocji. Nie dziwi mnie to, że w demokratycznym ustroju ludzie potrafią wygwizdać czy shejtować swoich przeciwników politycznych – policyjną przemocą wymuszona „narodowa zgoda” czy brak emocji politycznych również okazywanych bezpośrednio to cecha ustrojów autorytarnych i totalitarnych.

W sondażach wciąż górą. Fenomen Andrzeja Dudy

Hejt na Andrzeja Dudę w niczym nie pomaga opozycyjnym partiom. Na większości wyborców nie robi on żadnego wrażenia.

zobacz więcej

Interesujące jest jednak – co w Polsce potwierdziły badania właśnie lewicowych naukowców – że znacznie silniejszą niechęć i uprzedzenia wobec swoich adwersarzy odczuwają ci, którzy uważają się za piewców i orędowników „polityki miłości”.

Przyjrzyjmy się bliżej temu zjawisku. Jedno z fundamentalnych kłamstw III RP dotyczy właśnie negatywnych emocji w polityce i życiu publicznym. Od trzech dekad mainstreamowe media, związane z establishmentem post-PRL-owskiego państwa przekonywały nas, że wszystko co politycznie najgorsze kryje się wśród przeciwników grubej kreski, łatwego rozliczenia z przeszłością, zwolenników krytycznego spojrzenia na przekształcenia własnościowe po 1989 roku.

Na ogół odium oszołomów spadało na różne nurty prawicy, choć w rzeczywistości dostawało się wszystkim tym, którym nie podobał się liberalny konsensus, choćby nie-SLD-owskim lewicowcom z nurtu Ryszarda Bugaja.

Wyszczerzony. Czy Tusk zaszkodzi Platformie?

Jednego Donaldowi Tuskowi nie sposób odmówić – w porównaniu z totalnie nijaką Kidawą-Błońską jest wyrazisty aż do bólu. Czy najbardziej nie zaboli...

zobacz więcej

To wszystko mocno wpłynęło na opinię publiczną. Na dekady weszło do kanonu przekonań społecznych, sformatowało postrzeganie nie tylko świata polityki, ale też społecznych emocji, silnie z nią związanych. Komu nie podobała się III RP w kształcie zadekretowanym przy Okrągłym Stole ten był: oszołom, nienawistnik, frustrat i ciemniak. Każdy, komu podśmierdywali jednak arbitrzy elegancji III RP, na ogół jeszcze solidnie PRL-owskiego czy PZPR-owskiego chowu, ten był Ciemnogród. Jasnogród nie mógł się nachwalić własnej tolerancji, wspaniałomyślności i szerokich horyzontów.

Te „szerokie horyzonty” dziwnym trafem zawężały się jednak mocno, gdy przychodziło do konfrontacji z ludźmi inaczej polską rzeczywistość postrzegającymi.

Właściwie do kryzysu Platformy Obywatelskiej w 2015 roku było bardzo trudne do podważenia, że z tą narracją jest coś nie tak. Choć z całą pewnością już po 2010 roku ta myśl coraz częściej świtała w głowach głównie dzisiejszych trzydziesto- czterdziestolatków. Coraz więcej ludzi rozumiało, że „właściwe poglądy” to nic więcej jak uprzedzenia liberalnych elit wobec polskiego społeczeństwa i narodu. I, że „właściwe poglądy” to po prostu nowe dogmaty, których zasięg społeczny zwielokrotniały obsługujące je opiniotwórcze ośrodki medialne i przeróżne moralne autorytety.

Starsi i młodsi, wykształceni z wielkich miast, często po prostu przyjezdni z ogromnymi aspiracjami i głęboko potrzebą mentalnego upodobnienia się do ludzi myślących poprawnie – dopasowywali się do myślenia o świecie liberalnych elit, zgodnie z dobrze opisanymi mechanizmami psychologii społecznej. I ze wszystkich źródeł, które do nich docierały, słyszeli jedynie potwierdzenie swoich przekonań i emocji. Nie musieli konfrontować się z przeciwnikami politycznymi – uważali ich za przegranych z kretesem na dobre.

Opozycja jako protest song

Partiom opozycyjnym opłaca się podtrzymywanie nastroju społeczno-politycznego stanu wyjątkowego. Każda sprawa jest dobra: od dzika po sędziego...

zobacz więcej

Ostatnie lata przyniosły jednak spore zmiany. Także na poziomie badań. Fenomen kolejnych wygranych PiS zmusił socjologów, również tych nieżyczliwych wygranej formacji, do bliższego przyjrzenia się sytuacji. Badania pokazały nie tylko, że poziomem niechęci i uprzedzeń wobec adwersarzy zwolennicy opozycji przewyższają elektorat PiS, czy szerzej – prawicy. Okazało się również, że wyborcy prawicy częściej są bardziej krytyczni wobec mediów, które oglądają.

Z czego to wszystko może wynikać? Elektorat prawicy, szczególnie w większych ośrodkach, częściej musiał funkcjonować w środowiskach zawodowych czy towarzyskich, a nawet rodzinnych, w których kpiny z jego własnych poglądów były czymś oczywistym. Szczególnie przed boomem mediów społecznościowych ludzie właściwie nie wiedzieli, jakie są szersze nastroje społeczne – media klasyczne niemal niepodzielnie panowały nad tą strefą. Dziś każdy felieton – łącznie z niniejszym – z miejsca poddawany jest krytycznej opinii czytelników i czytelniczek.

Wołodźko: Tusk się szczerzy

W grudniu ma się ukazać książka Donalda Tuska, w której szef Rady Europejskiej zwierzy się nam ze swoich przemyśleń dotyczących nie tylko unijnej...

zobacz więcej

Kiedyś ludzie mieli co najwyżej listy do redakcji (pilnowano zatem nawet tzw. konstruktywnej krytyki) i mocno jednak kontrolowane audycje radiowe i telewizyjne z udziałem słuchaczy. Gdy monopol na opinię ze strony profesjonalnych środków przekazu się zachwiał – system III RP chcąc nie chcąc musiał odsłonić miękkie podbrzusze.

Oczywiście, bardzo szybko pojawiło się „zarządzanie internetem”, szczególnie przez gigantów mediów społecznościowych, ale nawet krótki czas wystarczył, by – idąc za songiem Kaczmarskiego – „aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas”.

Dziś już dobrze wiemy, że tzw. polityka miłości to większy humbug. Lepszy numer, żeby nabrać naiwnych, psychologiczny mechanizm wyborców i polityków opozycji, który pozwala im patrzeć z góry na „pisowski motłoch” i „prawicowych oszołomów”. Ale prawda jest taka, że to opozycyjne środowiska dusi dziś bezsilna złość i ciągnąca się już latami, racjonalizowana mocno, polityczna niemoc. Ich okrzyków pod adresem Andrzeja Dudy, ich umizgów do polityków Platformy nie należy się obawiać. I nie wolno z nich też kpić – trzeba zrozumieć, że to świadectwo naprawdę sporego kryzysu w szeregach tych, którzy zawsze uważali się za lepszych. I za właścicieli III RP.

źródło:
Zobacz więcej