Raport

Epidemia koronawirusa

Setki tysięcy nietoperzy terroryzują australijskie miasteczko

Media określają sytuację w Ingham mianem „tornada” lub „biblijnej plagi” (fot. Pixabay/PublicDomainPictures)

Setki tysięcy nietoperzy atakują miasteczko Ingham w Queensland na północnym wschodzie Australii – pisze w piątek BBC. Mieszkańcy boją się wychodzić z domów i narzekają na zapach, brud oraz hałas, jednak nietoperze są chronione przez prawo i nie można ich zabijać.

Nietoperze stały się bardzo groźne dla ludzi. Noszą śmiertelnego wirusa

W organizmie nietoperza zwanego rudawcem orientalnym naukowcy wykryli bardzo groźnego wirusa stanowiącego zagrożenie dla ludzi - informuje pismo...

zobacz więcej

Media określają sytuację w Ingham mianem „tornada” lub „biblijnej plagi”.

Około 300 tys. nietoperzy codziennie rano przylatuje do miasteczka, w którym mieszka nieco ponad 4 tys. mieszkańców, i odlatuje wieczorem. Dni spędzają obsiadając drzewa, zdarza się, że gałęzie łamią się pod ich ciężarem. Przelatując nad miastem, nietoperze zanieczyszczają je swoimi odchodami.

Zgodnie z prawem stanowym do odstraszania nietoperzy można użyć łagodnych środków, np. hałasu lub dymu, jednak tylko poza sezonem lęgowym. W Ingham znajdują się obecnie „cztery różne gatunki, a ponieważ wszystkie mają młode w różnym czasie, nie ma możliwości, byśmy mogli wejść z nimi w interakcję i spróbowali je przenieść” – powiedział przewodniczący rady hrabstwa Hinchinbrok, Ramon Jayo.

– Wydaje mi się, że każdy nietoperz w Australii jest teraz w Ingham – dodał.

Obawy przed chorobami

Oprócz „koszmarnego hałasu” i „trupiego smrodu” - jak media opisują skutki opanowania miasteczka przez latające ssaki – mieszkańcy obawiają się także chorób przenoszonych przez te zwierzęta. W lokalnym programie informacyjnym „A Current Affair” przypomniano, że w Australii zmarły trzy osoby, które zaraziły się lyssawirusem, wywołującym wściekliznę u nietoperzy.

– Nie ma wątpliwości co do tego, że rudawki (rodzaj nietoperzy - PAP) przenoszą pewne choroby, ale trzeba zostać podrapanym albo ugryzionym, by się zarazić – podkreślił Des Boyland z Towarzystwa Ochrony Przyrody w Queensland.

Boyland zwrócił też uwagę na to, że „nietoperze są niezbędne w naszym ekosystemie”, a „rozpraszanie nietoperzy jest bardzo drogie i rzadko się udaje”.

Władze przeznaczyły 250 tys. dolarów australijskich na rozproszenie stale powiększającej się kolonii.

Podobnego problemu od lat próbuje się pozbyć oddalone o 250 km miasteczko Charters Towers - przypominają media.

źródło:

Zobacz więcej