Raport

Epidemia koronawirusa

Tarantino gloryfikuje pedofilię? Badaczka tropi aferę

Quentin Tarantino ma szansę na Oscara w kategorii najlepszy reżyser (fot. PAP/EPA/NEIL HALL)

Dla wielu widzów film Quentina Tarantino „Pewnego razu... w Hollywood”, jeden z faworytów wyścigów o Oscary, to list miłosny, napisany przez reżysera do tak zwanej złotej ery Hollywood. Nie dla Nicole Haggard. Autorka czekającej na wydanie książki „Race, Sex and Hollywood” za pośrednictwem portalu „The Wrap” punktuje elementy filmu Tarantino, na które nikt dotąd – jak przekonuje – nie zwrócił uwagi.

Film Quentina Tarantino triumfatorem Złotych Globów

W Los Angeles zakończyła się w niedzielę w nocy ceremonia przyznania „Złotych Globów” wybitnym twórcom filmowym i telewizyjnym. Najwięcej statuetek...

zobacz więcej

„Podczas monologu rozpoczynającego ceremonię rozdania Złotych Globów Ricky Gervais ogłosił: »To był świetny rok, jeśli chodzi o filmy o pedofilach. »R. Kelly: jego wszystkie ofiary«, »Leaving Neverland«, »Dwóch papieży«. Publiczność wybuchła śmiechem, a mnie zrobiło się niedobrze. A co z »Pewnego razu... w Hollywood«, filmem, który zdobył tej nocy trzy statuetki, w tym za najlepszy musical bądź komedię?” – pyta w swoim tekście Haggard.

W dalszej części przybliża sylwetki sportretowanych w filmie Tarantino pedofili. Wśród nich jest między innymi James Stacy, grany przez Timothy'ego Olyphanta. Stacy, który prywatnie jest krewnym Haggard, odsiedział wyrok sześciu lat więzienia za molestowanie 11-latka. Pomimo tego, w filmie został sportretowany jako sympatyczny i czarujący aktor.

„Promowany jako następny James Dean, w wypadku motocyklowym stracił rękę i nogę. Dla tych, którzy go znali, wiedzieli, że to nie tragedia, a sprawiedliwość. Polował na wiele młodych dziewcząt i wykorzystywał je. Wśród jego ofiar są członkowie mojej rodziny i ich przyjaciele” – wylicza autorka tekstu, zastanawiając się, jaki był cel umieszczenia takiej postaci w filmie. Co chciał tym osiągnąć reżyser?

Stacy nie jest jedyną postacią pojawiającą się w filmie, na której ciążyły bądź ciążą zarzuty o pedofilię. To również Roman Polański (Rafał Zawierucha) i Charles Manson (Damon Herriman). Jednak w fabule tego nie odnotowano.

Polscy filmowcy już w Hollywood. Rozmowa z Janem Komasą

Twórcy „Bożego ciała” są już w Los Angeles, gdzie w niedzielę odbędzie się 92. ceremonia wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. Dzieło...

zobacz więcej

Specjalna kompozycja

Haggard idzie w swoich rozważaniach jeszcze dalej, analizując film Tarantino pod względem języka filmowego. Autorka uważa, że reżyser tak komponuje obraz, że zmusza widza do pożądania półnagich nieletnich ciał, jednocześnie pokazując, że to właśnie te dziewczyny są winnymi wodzenia dorosłych mężczyzn na pokuszenie. Pussycat (Margaret Qualley) uwodzi Cliffa Bootha (Brad Pitt), którego tylko zdrowy rozsądek chroni przed aresztowaniem za seks z nieletnią. Młoda aktorka (Julia Butters) chwilę po tym, jak zostaje rzucona na ziemię przez Ricka Daltona (Leonardo DiCaprio), z uczuciem wspina się mu na kolana. Z kolei Squeaky Fromme (Dakota Fanning) wykorzystuje George'a Spahna (Bruce Dern), uprawiając z nim seks – wylicza autorka.

Haggard zwraca też uwagę na sposób filmowania scen z Boothem i Pussycat. „Patrzymy na świat z punktu widzenia Cliffa Bootha. Przed maską jego samochodu przechodzi wianuszek młodych kobiet ustawionych jak w burdelu. Później widzimy, jak przygląda się Pussycat na przystanku autobusowym, gdzie kuso ubrana dziewczyna w króciutkich szortach rozkłada przed nim nogi. Jeszcze później widzimy, jak wije się w samochodzie na jego kolanach. Tarantino filmuje jej stopy na desce rozdzielczej, każąc nam przyglądać się dziewczynie przez pryzmat swojego fetyszu” – analizuje.

„Być może Tarantino zamierzał zmusić nas do rozmowy o wykorzystywaniu seksualnym w Hollywood i naświetlić, dlaczego odpowiedzialnymi za to są filmy. Jednak jest to niejasne, a taka rozmowa nigdy nie rozgorzała. I oto jesteśmy w samym środku ruchu #MeToo. Filmy takie jak »Pewnego razu... w Hollywood« pokazują nam, jak wygląda niewłaściwe zachowanie, a my nawet nie mrugniemy okiem. Co dobrego da nam ściganie pojedynczych mężczyzn, kiedy nie potrafimy dostrzec mechanizmów odpowiedzialnych za ich działanie, gdy mamy je podsunięte pod nos” – dowodzi Haggard.

Ostatni film Tarantino otrzymał dziesięć nominacji do Oscara. Wręczenie nagród odbędzie się 9 lutego.

źródło:

Zobacz więcej