Raport

#FabrykahejtuPO

Kto wygra i o co w tym chodzi? Niezbędnik przed Super Bowl

Trofeum Vince'a Lombardiego to obiekt pożądania każdego futbolisty (fot. Getty)

Super Bowl, czyli największe święto amerykańskiego sportu, już w nocy z niedzieli na poniedziałek (godz. 0:30) polskiego czasu. I choć futbol wciąż nie jest nad Wisłą zbyt popularny, warto wiedzieć, czym zachwycają się miliony kibiców w USA.

Super Bowl, czyli jedyny taki mecz. Święto sportu w Miami

Ponad sto milionów ludzi przed telewizorami, ponad miliard litrów wypitego piwa i najdroższe w historii mediów bloki reklamowe. Do tego koncert...

zobacz więcej

Skąd ta nazwa? Dlaczego akurat Super Bowl („Super Miska”)?
Zacząć wypada od tego, że rozmaite „bowls” to wszystkie najważniejsze mecze w futbolu amerykańskim: nie tylko NFL, ale i rozgrywkach uniwersyteckich. Określenie pochodzi od stadionu uczelni Yale, zbudowanego w 1914 roku, przypominającego wyglądem miskę.

Kilka lat później z inspiracji skorzystały władze kalifornijskiej Pasadeny, legendarny dziś obiekt nazywając „Rose Bowl”. Rozgrywane tam mecze, najważniejsze i najbardziej prestiżowe na tym poziomie, nazywano początkowo „Turniejem Rose Bowl” lub „Turniejem na Stadionie Róż”. W końcu, gdzieś w okolicach 1923 roku, postawiono na najprostsze rozwiązanie.

Choć w późniejszych latach stadiony chrzczono już inaczej (nawet jeśli wciąż wyglądały jak miski), określenie się przyjęło. Jeśli więc w którymś rejonie USA odbywał się ważny mecz futbolu amerykańskiego, to z „bowl” w nazwie: Orange Bowl, Sugar Bowl, Peach Bowl, Fiesta Bowl i tak dalej...

Skąd „super”? Tu zdania są podzielone. Najbardziej wiarygodne źródła donoszą, że inspiracją była... zabawka, popularna wówczas piłka „super ball”, którą bawił się jeden z milionerów na spotkaniu właścicieli. „Musimy wymyślić coś chwytliwego, coś jak ta piłeczka” – miał powiedzieć do reszty zebranych. Określenie „super” się nie spodobało, ale pozostało nazwą roboczą „dopóki nie uda się wymyślić czegoś lepszego”. Nie udało się.

Super Bowl od samego początku organizowane było z wielką pompą (fot. Wikipedia)

Dlaczego to takie ważne?
Amerykanie kochają futbol. Nawet w złotych czasach koszykówki, gdy Michael Jordan rywalizował w finałach NBA z Utah Jazz, NFL było zdecydowanie najbardziej popularne i najchętniej oglądane.

Siła Super Bowl tkwi też w tym, że o ile w pozostałych wielkich ligach (NBA, MLB, NHL) o końcowym zwycięstwie decyduje wygranie co najmniej czterech finałowych meczów, tu rozstrzyga jeden. „Wszystko albo nic”, czyli sól amerykańskiej mentalności i podejścia do życia.

Ile osób ogląda Super Bowl?
Od niemal dekady to regularnie powyżej 100 milionów w samych tylko Stanach Zjednoczonych. W całej historii amerykańskiej telewizji, wydarzenie inne niż Super Bowl przekroczyło magiczną barierę tylko raz: w 1983 roku prawie 106 milionów widzów zgromadził ostatni, 256. odcinek kultowego serialu „M.A.S.H.”.

Jak długo trwa to wydarzenie?
Sam mecz to teoretycznie cztery kwarty po 15 minut. „Teoretycznie”, bo zegar często się zatrzymuje, na przykład po nieudanych podaniach. W praktyce sama rozgrywka, licząc wszelkie przerwy, trwa około trzech godzin. Z uwagi na występy artystów w przerwie (w tym roku będą to m.in. Jennifer Lopez i Shakira), Super Bowl to jakieś trzy i pół godziny przed telewizorem, może cztery.

Reklamy, zwykle uciążliwe, od wielu lat są wielkim atutem widowiska: firmy wydają nie tylko dziesiątki milionów dolarów, by móc zająć choćby 30 sekund czasu antenowego, ale też drugie tyle inwestują w to, by wyróżnić się na tle reszty. Wielcy aktorzy, znani muzycy, duże marki i niekonwencjonalne pomysły – to wszystko między jednym a drugim zagraniem piłki przez rozgrywającego.

Kto zagra w tegorocznym Super Bowl?
Kansas City Chiefs, czyli zwycięzcy konferencji AFC (American Football Conference) i San Francisco 49ers, którzy wygrali w konferencji NFC (National Football Conference).

Kto jest gospodarzem finału?
Miasto, które zorganizuje Super Bowl, wybiera się – podobnie jak w przypadku piłkarskiej Ligi Mistrzów – kilka lat wcześniej. Tym razem będzie to Miami. Hard Rock Stadium to jeden z najstarszych obiektów w lidze (zbudowano go jeszcze w latach 80.), mogący pomieścić nieco ponad 60 tysięcy kibiców. Bilety sprzedały się oczywiście na pniu.

Który zespół jest faworytem?
Choć zdaniem bukmacherów minimalnym faworytem są Kansas City Chiefs, większość ekspertów wskazuje na 49ers jako zwycięzców Super Bowl. To starcie najlepszej ofensywy (Chiefs) z najlepszą obroną (49ers) ligi. Oba zespoły mają mnóstwo argumentów, ale wydaje się, że kluczowa może być osoba... trenera. Prowadzący zespół z Kansas City Andy Reid to nie lada fachowiec, ale Kyle’a Shanahana, opiekuna ekipy z San Francisco, nie bez kozery nazywa się „ofensywnym geniuszem”. Co przygotuje tym razem?

Kto jest największą gwiazdą Kansas City Chiefs?
Rozgrywający Patrick Mahomes. 24-latek to MVP poprzedniego sezonu. W tym przegrał rywalizację z Lamarem Jacksonem (Baltimore Ravens), opuścił kilka spotkań z powodu kontuzji, ale w fazie play-off znów przypomina zawodnika, który wstrząsnął światem NFL. Ma to, co cechuje wszystkich wielkich: gdy przychodzi trudny moment, gdy zespół najbardziej go potrzebuje, wrzuca piąty bieg i gra lepiej niż zwykle. Z Tennessee Titans i Houston Texans rozprawił się niemal w pojedynkę. Jeśli 49ers chcą wygrać, muszą spróbować go spowolnić. Bo zatrzymać się nie da.

A kto w 49ers?
Tu – wyjątkowo – nie rozgrywający. Godnych wskazania jest kilku zawodników, jednej wielkiej gwiazdy nie ma, ale George Kittle, grający jako tight end, to najlepszy zawodnik na swojej pozycji i najgroźniejsza broń w arsenale Shanahana. Świetny sezon ma za sobą Richard Sherman, który wrócił po kontuzji ścięgna Achillesa, stając się koszmarem wszystkich rozgrywających. Mahomes, jakkolwiek utalentowany by nie był, musi unikać podań w jego stronę...

Jeśli wygrają Chiefs, to dlatego, że...
...Patrick Mahomes znów zagra wielki mecz. Nawet gdy wszyscy jego koledzy są dobrze kryci, młody rozgrywający może wziąć piłkę pod pachę i pobiec z nią ile sił. Potrafi wszystko, może wszystko, a i władze Chiefs zadbały o to, by miał z kim grać. Travis Kelce, Tyreek Hill czy Sammy Watkins to gwiazdy na swoich pozycjach, które powinny sprawić obrońcom San Francisco 49ers mnóstwo problemów.


Jeśli wygrają 49ers, to dlatego, że...
...ich trenerem jest Kyle Shanahan. Obrona obroną, to formacja, która zasługuje na wszelkie pochwały, ale Shanahan dokonał w San Francisco rzeczy wielkich. Ten sam zespół, wzmocniony zaledwie kilkoma zawodnikami, jeszcze rok czy dwa lata temu miał ujemny bilans i wydawało się, że czeka go długi okres niebytu. 49ers przeszli tymczasem przez sezon zasadniczy w wielkim stylu, a w fazie play-off nie pozwolili się skrzywdzić żadnemu z rywali. Co ciekawe: zrobili to niemal bez pomocy swojego rozgrywającego, utalentowanego Jimmy’ego Garoppolo. Shanahan wymyślił, że zamęczy rywali biegiem, nie podaniami, stosując tę niezwykle efektywną taktykę w obu dotychczasowych spotkaniach. Niewykluczone, że tak będzie i tym razem.

Po czyjej stronie będą kibice?
Chiefs to zespół, który na upragnione trofeum czeka od kilkudziesięciu lat. Odkąd stery przejął Mahomes, stali się ulubieńcami kibiców w całej Amerykę: ofensywa drużyny z Kansas jest efektowna i efektywna, a stylu gry młodego rozgrywającego nie da się nie lubić.
Mapa "poparcia" klubów przed Super Bowl (fot. HouseMethod)

W aż 33 z 50 stanów większa liczba ankietowanych będzie ściskać kciuki za Chiefs. 49ers przejęli zachód i... serca kobiet. 51 proc. z nich będzie po stronie San Francisco. Czyżby chodziło o Jimmy’ego Garoppolo?

O której i gdzie można obejrzeć mecz?
Spotkanie rozpocznie się mniej więcej trzydzieści minut po północy czasu polskiego, w nocy z niedzieli na poniedziałek. Nie pokaże go niestety żadna polska stacja telewizyjna.

Jedyna opcja dla fanów znad Wisły to spotkanie w pubie lub wykupienie – za 22 dolary – transmisji na oficjalnej platformie Game Pass.

A o co w tym futbolu amerykańskim właściwie chodzi?
Odpowiedź na to pytanie znajduje się w tekście: „Futbolowe ABC, czyli czym tak zachwycają się Amerykanie?”. Warto przeczytać!

źródło:
Zobacz więcej