RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Śmierć za mięso. 55 lat temu zapadły wyroki w największej aferze gospodarczej PRL

Kadr ze spektaklu Teatru Telewizji „Afera mięsna” (fot. TVP)

Okradali na miliony państwo i nas, zwykłych klientów. Doprowadzeni z aresztu świadkowie opowiadają, jak działał ten przestępczy gang. (…) Jedni dawali łapówki, inni je brali – donosiła w grudniu 1964 r. Polska Kronika Filmowa, opisując jedno z największych przestępstw gospodarczych w PRL. Wielka afera mięsna była jedną z wielu komunistycznych kreacji, mających na celu odwrócenie uwagi od faktycznych przyczyn trudnej sytuacji ekonomicznej kraju. Sprawa stała się głośna ze względu na kontrowersyjny wyrok zasądzony wobec głównego oskarżonego.

55 lat temu wyszli po „chleb i wolność”

Apelem poległych zakończyły się wtorkowe obchody 55. rocznicy Powstania Poznańskiego Czerwca 1956 roku. „To w czerwcu '56 roku w...

zobacz więcej

W połowie lat 50. przed władzą komunistyczną zaczęło rysować się widmo poważnego kryzysu gospodarczego. Wraz z rosnącą konsumpcją mięsa zwiększały się niedobory tego produktu.

Według ekipy Władysława Gomułki przyczyna nie leżała jednak w systemie gospodarki centralnie planowanej, ile w zaniedbaniach wynikających z lekceważenia skali nadużyć, których dopuszczali się zajmujący kluczowe stanowiska malwersanci. Skłonności do przestępstw ekonomicznych nie były w istocie rzadkim zjawiskiem i występowały praktycznie na każdym szczeblu władz.

„Od 1945 r. w Polsce stopniowo informowano o marnotrawstwie, korupcji i nadużyciach. O ile w pierwszych latach powojennych nie były one aż tak powszechne, to od lat pięćdziesiątych możemy mówić już o zjawisku na skalę ogólnopolską. Władze od początku jednak niewiele poświęcały uwagi tej tematyce i bagatelizowały informacje napływające z województw. Częstokroć nienależycie wyciągano konsekwencje wobec sprawców” – pisze Mirosław Romański w rozprawie „Afery i nadużycia gospodarcze. Przyczynek do badań nad przestępczością w PRL”.

O ile jednak ściganie oraz karanie tego typu przestępstw było jak najbardziej uzasadnione, o tyle władza starała się zatajać fakt, że jest współodpowiedzialna za ciężki stan polskiej gospodarki. U podstaw marnotrawstwa, o które oskarżano kierownictwo państwowych zakładów, leżał bowiem niewydajny i wadliwie funkcjonujący system oparty na modelu nakazowo-rozdzielczym. Warunki te sprzyjały różnym patologiom, których liczba rosła z roku na rok.

W 1954 r. stwierdzono ok. 91 tys. przypadków przestępstw gospodarczych. Dwa lata później donoszono już o 107 tys. przypadków. Afera mięsna, która wybuchła w pierwszej połowie lat 60., była na pozór jedną z wielu tego typu spraw.

W trakcie dochodzenia zatrzymano ok. 400 osób, którym zarzucono kradzież mięsa, fałszowanie faktur, zamianę towaru lepszej jakości na gorszy oraz wręczanie łapówek osobom odpowiedzialnym za dostawy.

Autobus świadków, przysięga krwi i zmowa milczenia. Zamordowali sąsiadów i wrócili na pasterkę

W wigilijną noc 1976 roku w Zrębinie doszło do jednej z najbardziej wstrząsających zbrodni czasów PRL. Czterech mieszkańców wsi na oczach...

zobacz więcej

Zaczęło się od donosu pracownika warszawskiego zakładu mięsnego. „U nas w MHM wszyscy kradną” – pisał informator zatrudniony w Miejskim Handlu Mięsem. Proces w tej sprawie rozpoczął się 20 listopada 1964 r. Głównym oskarżonym był Stanisław Wawrzecki, dyrektor zakładu, któremu zarzucano działania o charakterze korupcyjnym.

Jak pisze Romański, Wawrzecki dopuścił się zarzucanych mu czynów, ale w proceder były zamieszane także władze centralne. Mimo tego przełożonych oskarżonego nie spotkała zasłużona kara, podczas gdy on sam – ku zaskoczeniu obecnych na sali sądowej – został skazany na śmierć przez powieszenie.

Wyrok wobec Wawrzeckiego odczytano 2 lutego 1965 r. Egzekucję przeprowadzono 19 marca tego samego roku w okrytym złą sławą więzieniu na Rakowickiej. Nie brakuje opinii, że ten nieadekwatny do czynu wyrok należy postrzegać jako morderstwo sądowe.

Z całą pewnością komuniści zrobili z niego „kozła ofiarnego” – potrzebowali bowiem wskazać winowajcę ostatnich niedoborów mięsa w sklepach. Zasądzona wobec niego kara miała za zadanie odstraszać inne osoby próbujące nadmiernie wykorzystywać swoje stanowiska.

Czterech innych dyrektorów oskarżonych w aferze mięsnej zostało skazanych na dożywocie. Wobec pozostałych pięciu osób (kierowników sklepów i właściciela prywatnej masarni) zasądzono kary od 9 do 12 lat pozbawienia wolności. Należy tutaj nadmienić, że prokurator domagał się kary śmierci nie dla jednego, ale dla trzech oskarżonych.

27 lipca 2004 r. Sąd Najwyższy uchylił wszystkie ogłoszone wówczas wyroki. W uzasadnieniu stwierdzono, że wobec oskarżonych doszło wówczas do rażącego naruszenia prawa. Jak jednak zaznaczono, wyrok SN nie miał na celu rehabilitacji skazanych.

„Poza sporem pozostaje bowiem to, (…) że oskarżeni dopuścili się czynów zabronionych prawem i to czynów o bardzo poważnym charakterze, o dużym stopniu społecznej szkodliwości” – napisano w uzasadnieniu.

„Bardziej zatem wyrok ten służyć może częściowej rehabilitacji wymiaru sprawiedliwości (...), który przed laty nie zapewnił oskarżonym tego, co w dniu dzisiejszym, nawiązując do terminologii konwencji międzynarodowych, nazwać należy »rzetelnym procesem«, a co, używając zwykłej i nader tradycyjnej nomenklatury, określić trzeba procesem sprawiedliwym” – wyjaśniono w wyroku SN.

źródło:
Zobacz więcej